Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Witam wszystkich,

Męczę się ze sobą. Nigdy nie byłem w pełni szczęśliwy. Ciągle porównuje się z innymi, mam bardzo niskie poczucie własnej wartości. W domu materialnie niczego nie brakowało - wręcz przeciwnie: rodzice są dość bogaci, kochają się, jednak ojciec był zawsze mega wymagający, surowy w stosunku do mnie. Zawsze musiałem mieć super oceny, gdy coś mi nie wychodziło byłem mega ,,karcony" głównie słownie. Nigdy nie byłem specjalnie chwalony, od zawsze czułem się gorszy. Do dnia dzisiejszego czuje w pewnym sensie chęć pokazania swojej wartości ojcu, tego że potrafię - w pewnym sensie jakbym dalej być był dzieckiem, zależnym od rodziców. Mam 28 lat, a mam wrażenie jakby w życiu nic mnie nie czekało, jakbym je przegrał. Skończyłem studia, chciałem mieć własny biznes jak ojciec i zarabiać dużo pieniędzy. Tymczasem pracuje za niewielkie pieniądze na etacie... W pracy mam tak, że jak zaczynam robić coś nowego to mam chwilowego powera, jestem jak robot. Bardzo się nakręcam, mam super wyniki, jednak po 2-3 miesiącach jestem już totalnie wypalony, zamiast pracować to bardziej ściemniam, traktuje moje pierwsze sukcesy na zasadzie: miałem farta, teraz i tak to nie ma sensu. Są momenty, że czuje się jak Bóg, mogę zagadać do każdego, uśmiecham się, jednak bardzo szybko to przechodzi w moje rozczarowanie i brak chęci do rozmów z ludźmi - kilka gorszych dni to powoduje. Generalnie mam słomiany zapał. Jak coś robię to na 100%, jednak bardzo szybko się zniechęcam, stwierdzam że to nie ma sensu. Do tego mam nerwicę serca ( nie byłem z tym z diagnozą u psychologa, ale od czasu do czasu mam ataki paniki związane z sercem. Walczę z tym i jest ich zdecydowanie mniej niż kiedyś - serce jest zdrowe, robiłem wszystkie możliwe badania i nic nie wyszło) Wydaje mi się, że jestem neurotykiem. Wszystkie cechy związane z byciem neurotykiem to wypisz wymaluj ja. Moje myśli są prawie cały czas negatywne - myśli o sobie i o swojej przyszłości. Do tego żyje życiem byłej dziewczyny. Miałem związek z dziewczyną z syndromem DDD z mocno dysfunkcyjnej rodziny, z ojcem przemocowcem. Ona była kochająca za bardzo, taka która chciała mnie zmienić, strasznie zazdrosna  i im ona chciała być bliżej mnie tym bardziej ja się odsuwałem. Związek był toksyczny i skończył się w bardzo niemiłych dla mnie okolicznościach. Ona od razu potem weszła w związek z gościem, który miał dzieci z poprzedniego małżeństwa i domyślam się że chciała go też ,,ratować". Po roku się z nim rozstała, miałem z nią po tym krótki kontakt gdzie też dowiedziałem się że jej przyjaciółka jest psychologiem i one miały rozmowy przez 2 miesiące - i że to bardzo ją zmieniło, że jest zupełnie innym człowiekiem. Nie wiem czy  w to wierzyć, ale ostatnio widziałem że ma jakiegoś chłopaka ( ona ciągle coś wrzuca na portale społecznościowe itp, a ten chłopak  o dziwo jest w jej wieku i wydaje się ze zdjęc  normalny) i ja jakoś czuje złość, jakąś chorą zazdrość, że mimo że ona fatalnie mnie pod koniec związku potraktowała to teraz wyleczyła się  z tego syndromu i ona jest mega szczęśliwa a ja nie - wiem, chore to i powinienem drugiej osobie życzyć jak najlepiej. Aktualnie mam dziewczynę. Bardzo mi się spodobała koleżanka z pracy, umówiłem się z nią i wszystko się tak potoczyło, że jesteśmy razem. O dziwo ta dziwczyna jest normalna, z normalnego, kochającego domu, zdrowa egoistka, a nie jak moja poprzednia - ratowniczka. Niby jest wszystko ok, ale ciągle mi czegoś brakuje. Mam poczucie, że wokoło są jeszcze lepsze dziewczyny, że mogłem za więcej kobiet ,,przetestować" , żeby wybrać tą najlepszą. Mam chore poczucie, że coś mnie mija, dążę to jakiegoś ideału. A wiem że ideałów nie ma. Czuje, że marnuje swoje życie będąc po prostu nieszczęśliwym człowiekiem. Zastanawiam się nad jakąs terapią ... Tylko,  nie iwem czy te moje problemy nie są błahe, czy nie zostane wyśmiany + taka terapia jest po prostu droga. Gdybym powiedział o moim pomyśle rodzicom to by mnie wyśmiali i powiedzieli, że chyba mam coś z głową - w sumie to chyba mieliby rację, bo chyba serio coś ze mną nie tak. Co robić, jak pracować nad sobą i czy te moje problemy nie są po prostu idiotyczne...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Kilka słów, które zapadły mi w pamięć po przeczytaniu Twojej opowieści- nigdy nie czułeś się szczęśliwy- miewasz ataki paniki- masz niskie poczucie wartości- zachowania neurotyczne- czujesz, że ciągle czegoś Ci brak- to jak najbardziej wystarczające powody, by szukać pomocy specjalisty.
Potrzeba dużej odwagi, by podjąć decyzję o pracy terapeutycznej- to może być dla Ciebie dobry początek do nowego JA.

Właśnie kończę 6letnią terapię i mimo, że bywało bardzo ciężko, nie żałuję ani jednego spotkania i uważam, że praca nad sobą to jest coś tak wartościowego, coś czego nikt nigdy Ci nie odbierze, coś co Cię wzmocni, da siłę, nauczy szukania oparcia w sobie...ale to dopiero za jakiś czas smile
Robisz pierwszy krok i tego się trzymaj.
Nie zawsze terapia jest płatna ( poradnie zdrowia psychicznego- tam popytaj), a nie zawsze płatna oznacza- lepsza.
Szukaj kogoś kto wzbudzi w Tobie zaufanie.
powodzenia !

3

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Zawsze jest sens iść na terapię, jeśli chcesz się zmienić. To jest podstawowy warunek - twoja chęć i gotowość do pracy. Świadomość tego, że nie będzie miło, lekko i przyjemnie, że nie idziesz tam po to, żeby cię ktoś pogłaskał po główce, jaki to jesteś biedny, a świat niesprawiedliwy. Na terapii dostaniesz narzędzia do budowania swojego życia. Co z tym  zrobisz - twoja sprawa.
Sens życia można znaleźć, chore przekonania naprostować, pozbyć się ograniczeń wyniesionych z domu, wzmocnić się, polubić siebie, dowiedzieć się, czego chcesz od związku i jak tworzyć zdrowe relacje.
Mi terapia bardzo pomogła, mimo że to było tylko 11 spotkań przez pół roku, to zmieniło to moje życie, pozbyłam się tego poczucia, o którym piszesz na początku, nauczyłam się stawiać granice rodzicom, przestałam być od nich zależna, wróciłam nawet na studia i dokańczam coś, co wydawało mi się nie do zrobienia, ba, nawet zaczęłam wierzyć w to, że kiedyś mi się uda znaleźć kogoś wartego związku.

Więc idź na terapię, nie szukaj wymówek, tylko bierz telefon - to dziś możesz zmienić swoje życie, nie odkładaj tego na "jutro" które nigdy nie nadejdzie. Znajdź numer, zaplanuj sobie, kiedy wykonasz telefon, zapisz to w kalendarzu, ustaw alarm. Działaj.

"Nie proś o miłość. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto."

"Miłość to spotkanie dwóch świadomych, pelnych i zaspokojonych uczuciowo osób, które szukają towarzyszy w rozwoju a nie powerbanków do emocjonalnego ładowania" (Tokarz)
Reklama

4

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Każdy przez to przechodzi. Tylko każdy inaczej z tym walczy. Może raczej uświadom sobie czego chcesz i dąż do tego? Terapia swoją drogą. Tylko jaka? Może niech terapią będzie dla Ciebie pomoc innym? Ludzie, którzy są w hospicjach potrzebują pomocy i wierz mi nigdzie nie zdobędziesz tego co tam.

5

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Dziękuję za odpowiedzi smile  Czyli te problemy są na zasadzie ,,każdy to przechodził", wystarczy jakoś znaleźć samemu cel w życiu jak Dagmara napisała czy wizyty u psychologa są tu w pewnym sensie konieczne. Chce nad sobą pracować, ale też nie chce się wygłupić na zasadzie, że przychodzi młody chłopak do psychologa i gada jakieś bzdury jak to źle. Jeśli miałbym iść na terapie to na pewno prywatnie. To jest inwestycja w siebie i zapewne na NFZ nie mógłbym dostosować sobie terminów. I jak to w ogóle wygląda - dzwonie i umawiam się na terapie ? To są jakieś rodzaje terapii, które ja muszę wybrać czy psycholog dostosowuje ją pode mnie?

Reklama

6

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Pytanie czy Ty chcesz terapię czy chodzi Ci o znalezienie sensu i siebie samego w życiu? Ja mam bardzo dużo zajęć i dzięki temu nie dopadają mnie takie myśli. Są po prostu tacy jak my ludzie i innym cięzko zrozumieć, że czegoś szukamy. Po prostu znajdź coś, jakąś pasję i w tym działaj. Mi pomogło i cieszę się z tego co mam,  nie gonię cieni gdzieś tam w przestrzeni no i spokój. Jedno pamiętaj, nic na siłę, nawet związku nie układaj na siłę bo kiedyś wybuchniesz i zranisz niepotrzebnie osobę Ci bliską. Ja oprócz pracy pomagam ludziom, zajmuję się ogrodnictwem i żałuję, że muszę spędzić noc śpiąc. Bo szkoda mi na spanie czasu. Trzym się

7

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Może spróbuj medytacji, jakiś kurs uważności. Mindfullness koncentruje się na tu i teraz, na tym by dostrzec, że nawet rodzynek ma fakturę, coś waży, smak rozpływa się na języku...itd. Brzmi to głupio? ale są to drobne kroki, by zacząć dostrzegać rzeczywistość Problem twój polega, że jesteś albo w przeszłości, albo boisz się o przyszłość, a nie za bardzo jesteś w teraźniejszości

8

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Jeśli cierpisz na nerwicę lękową, masz poczucie braku czegoś bliżej nieokreślonego to żadne zastępcze środki (nawet te najbardziej "wzniosłe', pozytywne i pewnie też wartościowe ) nie spowodują, że przyczyna tego stanu zostanie rozpoznana -przepracowana- zaakceptowana itp.
Pewnie, warto mieć cel, warto mieć marzenia, pomagać innym, ale czy to wystarczy ?? Ja tak walczyłam przez większość swojego życia, w końcu zajęłam się sobą.
Jest kilka nurtów terapeutycznych, poczytaj sobie o nich, nie każdy będzie odpowiedni akurat dla Ciebie- o tym decyduje terapeuta i Ty sam.
Zanim umówisz się na spotkanie- dowiedz w jakim nurcie pracuje dana osoba, a na spotkaniu dowiesz się wszystkiego.
Jeśli chodzi o terminy spotkań- są dopasowane do pacjenta, więc tym póki co nie przejmowałabym się.

9

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?
axzon napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi smile  Czyli te problemy są na zasadzie ,,każdy to przechodził", wystarczy jakoś znaleźć samemu cel w życiu jak Dagmara napisała czy wizyty u psychologa są tu w pewnym sensie konieczne. Chce nad sobą pracować, ale też nie chce się wygłupić na zasadzie, że przychodzi młody chłopak do psychologa i gada jakieś bzdury jak to źle. Jeśli miałbym iść na terapie to na pewno prywatnie. To jest inwestycja w siebie i zapewne na NFZ nie mógłbym dostosować sobie terminów. I jak to w ogóle wygląda - dzwonie i umawiam się na terapie ? To są jakieś rodzaje terapii, które ja muszę wybrać czy psycholog dostosowuje ją pode mnie?

Jeśli jest ci źle, to gadanie o tym, że jest ci źle, nie jest żadną bzdurą. To twoje życie, więc coś, co jest dla ciebie najważniejsze.

Szukanie celu w życiu może prowadzić wieloma ścieżkami, i to nie sam cel musi być świetny, tylko sama podróż może być niesamowitym doświadczeniem. Jeśli potrzebujesz wsparcia w tej drodze, to nie ma w tym nic złego - raczej oczywista oczywistość, jeśli czegoś nie wiem, pytam, jeśli nie umiem - uczę się, jeśli nie radzę sobie sam - proszę o pomoc.

Najpierw szukasz albo poradni, albo konkretnego terapeuty/terapeutki, potem dzwonisz, mówisz, że chciałbyś umówić się na spotkanie, jeśli rozmawiasz z poradnią, to pewnie dadzą ci termin, jeśli rozmawiasz bezpośrednio z terapeutą, to zapyta cię, w jakim obszarze potrzebujesz pomocy (mój terapeuta zapytał o to, ponieważ nie prowadzi terapii uzależnień i gdybym potrzebowała takiej pomocy, to skierowałby mnie gdzieś indziej).
Jeśli chodzi o rodzaj terapii, to masz do wyboru psychodynamiczną, poznawczą, behawioralną, gestalt, egzystencjalną - i nie ma znaczenia, którą wybierzesz, byle żebyś sprawdził, czy to prawdziwy terapeuta, a nie ktoś, kto na stronie pisze, że leczy energią kosmosu wink
Na NFZ najczęściej indywidualne to psychodynamiczna, jeśli terapia uzależnień - to behawioralna lub behawioralno-poznawcza. Prywatnie masz dużą dowolność, zawsze możesz sam poszukać, czy do czegoś ci bliżej.
Pamiętaj też, że nie zawsze pierwszy terapeuta, na którego trafisz, będzie ci pasował. Może się zdarzyć, że nie będzie chemii, że po prostu nie będzie ci pasować sposób pracy - zawsze możesz zmienić terapeutę, w każdym momencie i to się zdarza.

"Nie proś o miłość. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto."

"Miłość to spotkanie dwóch świadomych, pelnych i zaspokojonych uczuciowo osób, które szukają towarzyszy w rozwoju a nie powerbanków do emocjonalnego ładowania" (Tokarz)

10

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Przeanalizowałem wszystkie odpowiedzi i pójdę w myśl rady od Monoceros - idę na terapię. Czytałem już wiele książek itp itd, ale taka wiedza daje kopa na chwilę i po głębszym zastanowieniu się, wiem że nie odzyskam równowagi, szczęścia samemu. Ktoś musi mi pomóc i musi to być osoba z zewnątrz: terapeuta. W poniedziałek umawiam się na wizytę. Wiem, że czeka mnie bardzo długa droga, jednak mam nadzieję, że będzie warto. Dziękuję za pomoc.

11 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-11-26 19:29:57)

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?
axzon napisał/a:

Przeanalizowałem wszystkie odpowiedzi i pójdę w myśl rady od Monoceros - idę na terapię. Czytałem już wiele książek itp itd, ale taka wiedza daje kopa na chwilę i po głębszym zastanowieniu się, wiem że nie odzyskam równowagi, szczęścia samemu. Ktoś musi mi pomóc i musi to być osoba z zewnątrz: terapeuta. W poniedziałek umawiam się na wizytę. Wiem, że czeka mnie bardzo długa droga, jednak mam nadzieję, że będzie warto. Dziękuję za pomoc.

A wiesz, że praca terapeuty to tak max 30% wkładu w Twoje leczenie wink. Te 70% to niestety TWOJA MOTYWACJA. Jeśli nastawisz się na coś w stylu "będę chodził na terapię, wykonywał zadane mi prace to na pewno przyjdą efekty". Terapeuta pomaga pośrednio, nie tak jak lekarz - przypisze tabletki i ma działać.
Jeśli nie znajdziesz w Sobie motywacji to niestety wyjdzie Twój słomiany zapał, a brak efektów będzie skutkował dołem. Nastaw się pozytywnie i znajdź Sobie szczerą motywację do zmian.

12

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Serdecznie życzę powodzenia. Myślę, że jak trafisz na dobrą osobę, a motywację już widzę - masz - to będzie dobrze. Nie łatwo, nie przyjemnie, ale to krok  do przodu.

Ja miałam dosłownie te same przemyślenia: ktoś musi mi pomóc, bo sama nie daję rady. I to jest słuszne podejście. I dobry terapeuta wcale nie dał mi odczuć, że to on za mnie rozwiąże moje problemy. Ale sama świadomość tego, że jest ktoś, kto nie zdziwi się moimi problemami, nie odwróci się, nie skomentuje ich... to pomaga. Samo to, że wiem, że jest ktoś, kto jest  w 100% dla mnie przez ten czas, że jest po mojej stronie, że to co ja  mówię i czuję ma sens i jest ważne - nie da się opisać ulgi, jaką poczułam. To część, bardzo ważna część procesu terapeutycznego. I sorry, żadna przyjaciółka i żaden przyjaciel nie zastąpią terapii. Oczywiście, warto mieć jedno i drugie.
Myślę, że autor nie ma problemu z motywacją, przynajmniej nie brzmi na osobę, która pójdzie i powie "ulecz mnie".

Autorze, jeszcze poruszyłeś temat rodziców, którzy by cię wyśmiali. Miałam tak samo, dlatego im w ogóle nie powiedziałam, że chodzę na terapię. Dopiero po kilku miesiącach od skończenia, gdzieś przy okazji mi się wyrwało, że terapeuta to mi powiedział cośtam. Matka była zawsze przeciwna, mówiąc, że chyba nie jest ze mną tak źle... A gdy się dowiedziała, to się bardzo zdziwiła, ale potem była po prostu szczęśliwa, że mi to pomogło.
Pomagało mi też rozmawianie z innymi o mojej terapii - gadałam z przyjaciółką, gdy miałam jakieś wątpliwości, gadałam z inną znajomą, która też chodziła na terapię, jak nam jest.

"Nie proś o miłość. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto."

"Miłość to spotkanie dwóch świadomych, pelnych i zaspokojonych uczuciowo osób, które szukają towarzyszy w rozwoju a nie powerbanków do emocjonalnego ładowania" (Tokarz)

13

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Wiesz co, terapia to bardzo dobry pomysł w Twoim wypadku- jesteś na początku życia, zwiążesz się z kimś, będziesz mieć dzieci. Dobrze byś wcześniej poukładał się z sobą- bo jak nie to problemy wyjdą z czasem i wpłyną na Twoich bliskich. Twoje stany i nerwica nie wzięły sę znikąd. Rodzice powinni Cię wesprzeć. Ojciec surowy, może mama jest ciepłą osobą?
Psychoterapia nie jest łatwa, jest długotrwała- pomaga. Nie idź do psychologa, szukaj psychoterapeuty, doświadczonego, pogoogluj w internecie.
Dobry psychoterauta często potrafi łączyć różne metody. Jak dobrze, że o tym pomyslałeś teraz smile

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

14 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2017-11-26 23:30:43)

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?
Ela210 napisał/a:

Wiesz co, terapia to bardzo dobry pomysł w Twoim wypadku- jesteś na początku życia, zwiążesz się z kimś, będziesz mieć dzieci. Dobrze byś wcześniej poukładał się z sobą- bo jak nie to problemy wyjdą z czasem i wpłyną na Twoich bliskich. Twoje stany i nerwica nie wzięły sę znikąd. Rodzice powinni Cię wesprzeć. Ojciec surowy, może mama jest ciepłą osobą?
Psychoterapia nie jest łatwa, jest długotrwała- pomaga. Nie idź do psychologa, szukaj psychoterapeuty, doświadczonego, pogoogluj w internecie.
Dobry psychoterauta często potrafi łączyć różne metody. Jak dobrze, że o tym pomyslałeś teraz smile


Ja osobiście nie uważam, że wkraczanie w dorosłość do moment na szukanie wsparcia u rodziców. Raczej w drugą stronę - to czas uniezależniania się od nich, odseparowania się od ich życia, poglądów, ich wpływu na siebie. To całkowite przejście do bycia osobną jednostką. Zobaczenia, co dobrego się wzięło z dzieciństwa i odżałowanie tego, czego nie było, albo pogodzenie się z tym, co było złe. I pójście dalej. Moim zdaniem powrót do rodziców w tym momencie byłby krokiem w tył. W końcu to nasze problemy obecne najczęściej są wynikiem tego, jak było w domu rodzinnym. Uzdrowienie nie może nastąpić w tym samym miejscu, w którym zaczęła się choroba - nie, jeśli nic się tam nie zmieniło.

"Nie proś o miłość. O prawdziwą nie musisz. O fałszywą nie warto."

"Miłość to spotkanie dwóch świadomych, pelnych i zaspokojonych uczuciowo osób, które szukają towarzyszy w rozwoju a nie powerbanków do emocjonalnego ładowania" (Tokarz)

15

Odp: Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Może to nie jest to i powinieneś sam poukładać swoje życie a potem po prostu się zakochać?

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Terapia - obojętność, brak celu w życiu mimo młodości: czy jest sens?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016