czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 178 ]

77

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:

Jeśli chodzi o pracodawców - no cóż z jednej strony rozumiem, ich firma, ich ewentualne straty. Jednak z drugiej strony jak chcą mieć specjalistów (których niby im wiecznie brakuje) to potrzebują wyższego przyrostu naturalnego.

Potrzeba nie tylko wyższego przyrostu naturalnego, ale jeszcze argumentów, dzięki którym wykształceni już specjaliści nie będą wyjeżdżać z kraju i zatrudniać się poza jego granicami. Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

78 Ostatnio edytowany przez Brainless (2017-10-29 13:03:47)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Naprawdę mądrych ludzi, którzy potrafią planować i przewidywać na lata do przodu jest na świecie bardzo mało.

I choose not to choose life, I choose something else.

Moje osobiste piekiełko: http://www.netkobiety.pl/t96157.html. Ostrzegam, jest długo i nudno.

79

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

Reklama

80

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

I tu sie nie zgodze. Przez kilka lat mieszkalam na stancji. Za swoje, przyszedł czas ze musiałam wrocic do domu rodzinnego. Byla to dla mnie tragedia na tamten moment. Przez duze T. W tej chwili nadal tu mieszkamy z mezem. Robimy wszystko aby ta sytuacje zmienić ale w tym momencie pojsc na stancje aby pojsc mija sie z celem. Dni odliczamy az będziemy mogli sie wyprowadzić, mimo ze nie jest zle. Ale isc teraz to byłaby Największa glupota. Wiec wybacz ale to nie zawsze jest kwestia nieodcietej pepowiny.

81 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-29 14:35:55)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Olinka napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Jeśli chodzi o pracodawców - no cóż z jednej strony rozumiem, ich firma, ich ewentualne straty. Jednak z drugiej strony jak chcą mieć specjalistów (których niby im wiecznie brakuje) to potrzebują wyższego przyrostu naturalnego.

Potrzeba nie tylko wyższego przyrostu naturalnego, ale jeszcze argumentów, dzięki którym wykształceni już specjaliści nie będą wyjeżdżać z kraju i zatrudniać się poza jego granicami. Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Tak masz rację. Do tego znajdą się tacy co uważają, że to pracownik powinien rozwiązywać ich problemy.
Mój ulubiony tekst to "załóż sobie formę to zobaczysz", a na odpowiedź "jak ci trudno to zamknij firmę i pójdź na etat / to dlaczego nie pójdziesz do pracy". Wielkie oburzenie smile. Nie twierdzę, iż prowadzenie firmy jest proste, jednakże jeśli ktoś się do tego nie nadaje to może niech nie bierze się za to? Nie wystarczą tylko pieniądze trzeba jeszcze się na tym znać i posiadać odpowiedni charakter czy podejście.
Tak naprawdę, gdy ma się już dzieci to niechętnie myśli się o wyjeździe zza granicę. Jak ktoś jest singlem i to z tytułem - no proszę Was, tylko ktoś z trudną sytuacją rodzinną może nie skorzystać smile. Podszkolenie języka, kontakty (coraz więcej zagranicznych filii powstaje w Polsce i później można starać się o przeniesienie posady do kraju), pieniądze na tamtejszy poziom życie o wiele wyższe. Pracujemy najwięcej, za najniższe stawki w porównaniu do stanu gospodarki w UE i mamy za wysokie podatki od wszystkiego. Jesteś na emeryturze i tak od niej biorą ci podatek. Czyli odkładasz własne pieniądze na emeryturę, oni to pobierają, a gdy ją otrzymujesz znowu potrącają. Natomiast na co? Ja tego nie wiem, bo emerytury nie rosną.

Malineczka00 napisał/a:
Swanen napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

I tu sie nie zgodze. Przez kilka lat mieszkalam na stancji. Za swoje, przyszedł czas ze musiałam wrocic do domu rodzinnego. Byla to dla mnie tragedia na tamten moment. Przez duze T. W tej chwili nadal tu mieszkamy z mezem. Robimy wszystko aby ta sytuacje zmienić ale w tym momencie pojsc na stancje aby pojsc mija sie z celem. Dni odliczamy az będziemy mogli sie wyprowadzić, mimo ze nie jest zle. Ale isc teraz to byłaby Największa glupota. Wiec wybacz ale to nie zawsze jest kwestia nieodcietej pepowiny.

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

Reklama

82 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-10-29 14:38:23)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

W kwestii podatków, wiadomo, że te są zawsze za wysokie wink, ale błagam przestańcie powtarzać te korwinowskie bzdety, że u nas są wysokie podatki. Naprawdę porównując z krajami Zachodnimi obciążenia podatkowe są u nas rozsądne.

83 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2017-10-29 15:45:22)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

Taka mądra a pewnie sama dostałaś mieszkanie po dziadkach i teraz jeszcze masz czelność mówić coś o dojrzałości.
Niestety ale nie każdemu przytrafi się spadek i darmowe mieszkanie, inne osoby aby mieć własny kąt muszą często liczyć się z wydatkiem około 200tys złotych a nie każdego na to stać ponieważ płacę w naszym kraju pozostawiają wiele do życzenia, niby powiesz niech wynajmą ale w moim mieście byle jaka klitka (bo mieszkaniem ciężko to nazwać) kosztuje minimum 1200zł, dodaj do tego opłaty i z pensji 2000zł zostaną ci jakieś ochłapy, z kolei wynajęcie pokoiku mija się z celem bo dalej będziemy musieli z kimś żyć pod jednym dachem, na dodatek jest jeszcze gorzej bo to są obce osoby a swoich rodziców jesteśmy pewni, także niech autorka się nie martwi, mieszkanie z rodzicami w naszym kraju to normalna rzecz.

84

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

Mieszkanie z rodzicami to nie przedsiębiorczość. To po pierwsze. Po drugie, pisałam o dorosłości i odcięciu pępowiny a to m.in. oznacza, że budujesz swoje życie tak, jak ty chcesz a nie wg. tego co rodzice chcą czy nie chcą.

85

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

Mieszkanie z rodzicami to nie przedsiębiorczość. To po pierwsze. Po drugie, pisałam o dorosłości i odcięciu pępowiny a to m.in. oznacza, że budujesz swoje życie tak, jak ty chcesz a nie wg. tego co rodzice chcą czy nie chcą.

Szkoda, ze nie odnioslas sie do mojego postu.

86

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Mieszkanie na swoim to na pewno wolnosc, ale np wynajmowanie z innymi ludzmi raczej nie. Zreszta zalezy jakich ma sie rodzicow, z jednymi nie da sie mieszkac za dlugo, faktycznie nie szanuja prywatnosci itp z innymi poki nie ma sie dobreo wyksztalcenia i pracy mozna pomieszkac. Poki sie nie przesadza i samemu zarabia jest ok. Ja mieszkam z tata i wiadomo docelowo to mieszkanie z chlopakiem i pelna samodzielnosc, ale poki co zle tez nie jest.. Prywatnosc jest, wzajemny szacunek itp.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

87 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-29 19:06:37)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

Mieszkanie z rodzicami to nie przedsiębiorczość. To po pierwsze. Po drugie, pisałam o dorosłości i odcięciu pępowiny a to m.in. oznacza, że budujesz swoje życie tak, jak ty chcesz a nie wg. tego co rodzice chcą czy nie chcą.

Od zawsze myślałam, że przedsiębiorczość polega na wybieraniu wyjść z sytuacji, które przyniosą najwięcej korzyści np. finansowych. Jeśli np. dla tylko zasady wyprowadzamy się z domu do mieszkania w tym samym mieście, gdzie mamy pracę - to raczej nikła przedsiębiorczość, a raczej pójście według swoich ambicji. Rozróżniajmy to dobrze?
Powtórzę jeśli ktoś ma rodziców, którzy nad nim/nią stoją w domu i wtrącają się w każą pierdółkę to współczuję wink. Często "własny kąt" wcale nie oznacza samodzielności w pełni tego słowa znaczeniu - bo porady też od kogoś są czy z eteru? Można być w pełni samodzielnym we własnym domu rodzinnym oraz kompletnym kołkiem w tym temacie na "swoim". Nie ma nic gorszego jak połączenie samodzielności bez odpowiedzialności, a jak się całkiem dobrze zarabia to opłata za mieszkanie to wcale nie takie wyzwanie. Ale trzeba być aktywnym czyli robić coś w domu i nie polegać tylko na zdaniu rodziców. Jeśli ktoś musi z domu uciec, aby pokazać swoją dorosłość wink - no cóż. Sama szybko wyjechałam i nie miałam problemu z samodzielnością. Jednakże znam ludzi co są w pełni przedsiębiorczy (dlatego bo potrafią liczyć) i samodzielni mieszkając z kimś. Podejmują własne decyzje, co więcej dzięki temu uczą się co to są kompromisy. Własne mieszkanie wcale nie musi świadczyć o przedsiębiorczości, a bardziej o zaradności, że coś się załatwiło.

Właśnie, a jest się w pełni samodzielnym i przedsiębiorczym, gdy tworzy się rodzinę i ważne kwestie trzeba podejmować z drugą połówką wink?

88

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

jesli komus to korzystne bo studia czy cos to niech siedzi z rodzicami. tylko ze jak kobieta mieszka z rodzicami to luzik a jak facet to zadna go nie chce. przynajmniej wiekszosc go nie chce.

89 Ostatnio edytowany przez Rerka (2017-10-29 19:49:29)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Jak zawsze przesadzasz, ja nie mieszkam z rodzicami, a spotykam się mężczyzną, który mieszka ze swoimi i nie widzę w tym dużego problemu. Sama ze swoimi bym chętnie mieszkała, ale żyją w innym mieście, no i wiem, że by mnie rozpieścili na nieżyciową ciotę big_smile ale nie wszyscy rodzice tacy są.
Mój brat też długo mieszkał z rodzicami, a nie przeszkadzało mu to spotykać się z dziewczyną. Teraz już się wyprowadził, bo chyba ważniejsze jest to, czy ktoś kiedyś zamierza to zrobić, a nie jego stan w danej chwili, co dotyczy zwłaszcza takiej sytuacji, jaką ma autorka, która przecież wcześniej mieszkała za granicą.

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Olinka napisał/a:

Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Mam dokładnie takie same odczucia. Mam wrażenie, że większość znanych mi "przedsiębiorcow" (kilkoro moich znajomych ma własne firmy) nie jest w stanie spojrzeć w szerszej perspektywie na obecną sytuację na rynku zatrudnienia. Nie ma absolutnie żadnej odpowiedzialności wśród tych ludzi za to co będzie za kilka lat.

rwaczkobiet napisał/a:

tylko ze jak kobieta mieszka z rodzicami to luzik a jak facet to zadna go nie chce. przynajmniej wiekszosc go nie chce.

Drogi rwaczukobiet, skoro już zaszufladkowałeś kobiety i ich myślenie to po co właściwie twierdzisz, że szukasz kogoś do stałego związku?

Mnie Twoje poglądy odrzucają na kilometr - i nie, nie chodzi o płacenie za kobietę na randce, bo tu powiedzmy się zgadzamy, że facet nie ma takiego obowiązku. Odrzuca mnie natomiast to że z gruntu uważasz wszystkie kobiety za płytkie materialistki, które poszukując partnera kierują się wyłącznie bilansem zysków i strat oraz tym co ludzie powiedzą.

Spróbuj zdać sobie sprawę z tego, że takie poglądy mogą przepłoszyć zdecydowaną większość wartościowych kobiet.

91

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
Olinka napisał/a:

Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Mam dokładnie takie same odczucia. Mam wrażenie, że większość znanych mi "przedsiębiorcow" (kilkoro moich znajomych ma własne firmy) nie jest w stanie spojrzeć w szerszej perspektywie na obecną sytuację na rynku zatrudnienia. Nie ma absolutnie żadnej odpowiedzialności wśród tych ludzi za to co będzie za kilka lat.

rwaczkobiet napisał/a:

tylko ze jak kobieta mieszka z rodzicami to luzik a jak facet to zadna go nie chce. przynajmniej wiekszosc go nie chce.

Drogi rwaczukobiet, skoro już zaszufladkowałeś kobiety i ich myślenie to po co właściwie twierdzisz, że szukasz kogoś do stałego związku?

Mnie Twoje poglądy odrzucają na kilometr - i nie, nie chodzi o płacenie za kobietę na randce, bo tu powiedzmy się zgadzamy, że facet nie ma takiego obowiązku. Odrzuca mnie natomiast to że z gruntu uważasz wszystkie kobiety za płytkie materialistki, które poszukując partnera kierują się wyłącznie bilansem zysków i strat oraz tym co ludzie powiedzą.

Spróbuj zdać sobie sprawę z tego, że takie poglądy mogą przepłoszyć zdecydowaną większość wartościowych kobiet.

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

No i tu się mylisz, ponieważ moje przychody są od początku znajomości o wiele większe niż mojego partnera. Teraz razem wynajmujemy małe mieszkanie. Nie było żadnego "szufladkowania" ze względu na sytuację materialną.

Zresztą, temat kto ile zarabia i jak mieszka pojawił się dopiero po kilku spotkaniach, więc jak miałoby mi przeszkadzać coś, o czym nie wiedziałam?

Liczy się charakter, a nie pieniądze.

Zaradność nie jest cechą najważnieszja u partnera. Zdecydowanie wolałabym dobrego "gapę", zarabiającego minimalną krajową, który by mnie szanowł niż bogatego d"pka z szybkim samochodem, który traktuje kobiety jak ścierki do podłogi.

93

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

No i tu się mylisz, ponieważ moje przychody są od początku znajomości o wiele większe niż mojego partnera. Teraz razem wynajmujemy małe mieszkanie. Nie było żadnego "szufladkowania" ze względu na sytuację materialną.

Zresztą, temat kto ile zarabia i jak mieszka pojawił się dopiero po kilku spotkaniach, więc jak miałoby mi przeszkadzać coś, o czym nie wiedziałam?

Liczy się charakter, a nie pieniądze.

Zaradność nie jest cechą najważnieszja u partnera. Zdecydowanie wolałabym dobrego "gapę", zarabiającego minimalną krajową, który by mnie szanowł niż bogatego d"pka z szybkim samochodem, który traktuje kobiety jak ścierki do podłogi.

nikt nic nie mowil o bogatym dupku ktory by cie traktowal jak scierke.

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

Podobnych opcji? Niestety, nigdy się nie spotykałam z kilkoma osobami NARAZ żeby w ten sposób eliminować wink

Mylisz się. Gdybym miała "do wyboru" (choć obrzydliwie to brzmi) to na pewno wybrałabym tego, którego charakter by mi najbardziej pasował, nie wysokość pensji. Jeśli najmilszy byłby ten biedny, to wybrałabym biednego. Pieniądze w każdej chwili mogą zniknąć, a charakter zostaje do końca...

Nie wiem, czy piszesz z doświadczenia, czy wyczytałeś to albo usłyszałeś od starszych kolegów, ale istnieją kobiety, dla których pieniądze nie mają znaczenia.

Jedyne, co w tej materii by mnie odrzuciło od faceta, to gdyby nie chciał w ogóle pracować. Jeśli pracuje to nie ma dla mnie znaczenia ile zarabia. Ja potrafię zarobić na własne potrzeby.

95 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-30 11:15:20)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

Poproszę o cytat, bo sobie nie przypominam?

Jesiennowiosenna napisał/a:

Jedyne, co w tej materii by mnie odrzuciło od faceta, to gdyby nie chciał w ogóle pracować. Jeśli pracuje to nie ma dla mnie znaczenia ile zarabia. Ja potrafię zarobić na własne potrzeby.

I otóż to. Ja jedynie nie mam zamiaru zarabiać na kogoś, kto sam swoich potrzeba zaspokajać nie umie. A to lekka różnica jest.
I w drugą stronę - ja nie oczekuję od faceta, żeby zaspokajał moje potrzeby materialne. Sama je sobie zaspokajam.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251

96

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

wiesz, jak poznałam mojego chłopaka, to skupiałam się na nim, zakochałam się w nim, a Ty to przedstawiasz tak, jakby w jednym czasie człowiek miał się spotykać z 10 osobami i wybrać najlepszą "opcję" big_smile
żal mi osoby, która zdecyduje się na związek z Tobą.

Co do mieszkania razem z rodzicami, to zależy jaką kto ma sytuacje. Ja bym w tym wieku nie wytrzymała z rodzicami, ale to też kwestia małych mieszkań, które mają. Co innego mieszkać z rodzicami w domu, a co innego np w mieszkaniu dwupokojowym.

97

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Rwaczu, to już kolejny wątek, w którym świecisz swoimi 'mądrościami' i pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy, że kompleksy aż wychodzą Ci uszami.

98

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

No i tu się mylisz, ponieważ moje przychody są od początku znajomości o wiele większe niż mojego partnera. Teraz razem wynajmujemy małe mieszkanie. Nie było żadnego "szufladkowania" ze względu na sytuację materialną.

Zresztą, temat kto ile zarabia i jak mieszka pojawił się dopiero po kilku spotkaniach, więc jak miałoby mi przeszkadzać coś, o czym nie wiedziałam?

Liczy się charakter, a nie pieniądze.

Zaradność nie jest cechą najważnieszja u partnera. Zdecydowanie wolałabym dobrego "gapę", zarabiającego minimalną krajową, który by mnie szanowł niż bogatego d"pka z szybkim samochodem, który traktuje kobiety jak ścierki do podłogi.

O ile nie jestes w bardzo dobrej pozycji materialnej to pieniadze sie licza.czyli dla 90% ludzi jak nie 99%, pieniadze sie licza.



A to co probujesz mi to wmowic jest rownie prawdziwe co:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, kobiety leca na grubych spoconych. dlatego spodobal mi sie ten grubasek mimo ze wtedy ten miesniak do mnie zarywal, bo ten grubasek byl bardzo mily, a ten miesniak tylko mily"
Albo:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, wole ta grubaske mimo ze ta szczupla cos ode mnie chce, wiecej do kochania"
i tak dalej.


Jako ze czlowiek ma w glowie kalkulator a grube i biedne/brzydkie rzeczy nas odpychaja samym faktem ze sa obok to po prostu to co mi piszesz jest NIEMOZLIWE. ludzi ciagnie do ludzi pieknych (w tym dobrze zbudowanych), bogatych, zaradnych, szczesliwych, nie do biednych, brzydkich, grubych. jesli nie jestes desperatka bez opcji to na druga opcje NIE polecisz bo Ci mozg nie pozwala, bo to bedzie dla Ciebie odrazajace, bo masz kontakt z czyms lepszym, wiec teraz juz grubasek czy ktos biedny moze spadac na drzewo.

Jesli nie mialabys tych opcji, co z reszta przyznalas, ze ich nie mialas, to nawet grubasek czy ktos biedny bedzie odpowiedni.

tak na prawde te rzeczy sa bardzo logiczne ze z braku laku bierzemy gorsze rzeczy = trzeba sie cieszyc tym co sie ma, a jak w pewnym momencie naszego zycia bedzie lepsza opcja, no to hops do tej lepszej.

99 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-30 11:38:11)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

A to co probujesz mi to wmowic jest rownie prawdziwe co:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, kobiety leca na grubych spoconych. dlatego spodobal mi sie ten grubasek mimo ze wtedy ten miesniak do mnie zarywal, bo ten grubasek byl bardzo mily, a ten miesniak tylko mily"
Albo:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, wole ta grubaske mimo ze ta szczupla cos ode mnie chce, wiecej do kochania"
i tak dalej.


Jako ze czlowiek ma w glowie kalkulator a grube i biedne/brzydkie rzeczy nas odpychaja samym faktem ze sa obok to po prostu to co mi piszesz jest NIEMOZLIWE. ludzi ciagnie do ludzi pieknych (w tym dobrze zbudowanych), bogatych, zaradnych, szczesliwych, nie do biednych, brzydkich, grubych. jesli nie jestes desperatka bez opcji to na druga opcje NIE polecisz bo Ci mozg nie pozwala, bo to bedzie dla Ciebie odrazajace, bo masz kontakt z czyms lepszym, wiec teraz juz grubasek czy ktos biedny moze spadac na drzewo.

Jesli nie mialabys tych opcji, co z reszta przyznalas, ze ich nie mialas, to nawet grubasek czy ktos biedny bedzie odpowiedni.

tak na prawde te rzeczy sa bardzo logiczne ze z braku laku bierzemy gorsze rzeczy = trzeba sie cieszyc tym co sie ma, a jak w pewnym momencie naszego zycia bedzie lepsza opcja, no to hops do tej lepszej.

Rwaczu, skoro Ty podchodzisz do tej kwestii czysto biologicznie (piękne osobniki łączą się z pięknymi, brzydkie z brzydkimi) to nie dziw się, że przyciągasz kobiety, które takimi samymi kryteriami się kierują.

Mój partner ma lekką nadwagę, ja jestem w normie jeśli chodzi o wagę. Czekam na werdykt, że jestem desperatką albo mózg mi szwankuje. No bo gość zarabia mniej, jeszcze jest trochę bardziej przy kości...? Oszalała?!

Nie, po prostu ma do zaoferowania o wiele więcej niż każdy facet, którego do tej pory spotkałam smile I jest dobrym człowiekiem - a to cecha której w ogóle w swoich kalkulacjach nie bierzesz pod uwagę. Nie dziw się zatem, że nie przyciągasz dobrych kobiet...

100

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Tytuł "wróżka bajuszka" który masz pod nickiem idealnie pasuje do bajek, które piszesz.

101

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

A to co probujesz mi to wmowic jest rownie prawdziwe co:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, kobiety leca na grubych spoconych. dlatego spodobal mi sie ten grubasek mimo ze wtedy ten miesniak do mnie zarywal, bo ten grubasek byl bardzo mily, a ten miesniak tylko mily"
Albo:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, wole ta grubaske mimo ze ta szczupla cos ode mnie chce, wiecej do kochania"
i tak dalej.


Jako ze czlowiek ma w glowie kalkulator a grube i biedne/brzydkie rzeczy nas odpychaja samym faktem ze sa obok to po prostu to co mi piszesz jest NIEMOZLIWE. ludzi ciagnie do ludzi pieknych (w tym dobrze zbudowanych), bogatych, zaradnych, szczesliwych, nie do biednych, brzydkich, grubych. jesli nie jestes desperatka bez opcji to na druga opcje NIE polecisz bo Ci mozg nie pozwala, bo to bedzie dla Ciebie odrazajace, bo masz kontakt z czyms lepszym, wiec teraz juz grubasek czy ktos biedny moze spadac na drzewo.

Jesli nie mialabys tych opcji, co z reszta przyznalas, ze ich nie mialas, to nawet grubasek czy ktos biedny bedzie odpowiedni.

tak na prawde te rzeczy sa bardzo logiczne ze z braku laku bierzemy gorsze rzeczy = trzeba sie cieszyc tym co sie ma, a jak w pewnym momencie naszego zycia bedzie lepsza opcja, no to hops do tej lepszej.

Rwaczu, skoro Ty podchodzisz do tej kwestii czysto biologicznie (piękne osobniki łączą się z pięknymi, brzydkie z brzydkimi) to nie dziw się, że przyciągasz kobiety, które takimi samymi kryteriami się kierują.

Mój partner ma lekką nadwagę, ja jestem w normie jeśli chodzi o wagę. Czekam na werdykt, że jestem desperatką albo mózg mi szwankuje. No bo gość zarabia mniej, jeszcze jest trochę bardziej przy kości...? Oszalała?!

Nie, po prostu ma do zaoferowania o wiele więcej niż każdy facet, którego do tej pory spotkałam smile I jest dobrym człowiekiem - a to cecha której w ogóle w swoich kalkulacjach nie bierzesz pod uwagę. Nie dziw się zatem, że nie przyciągasz dobrych kobiet...


Z tego co widze zaprzeczasz istnienie wewnetrznego kalkulatora ktory przypisuje wartosc pieknym rzeczom a brzydkim odejmuje. nie mowilem ze brzydkich przyciaga do brzydkich. Powiedzialem ze jak nie masz opcji to wezmiesz brzydkiego, a jak bedzie ktos piekniejszy, to brzydkiego nie wezmiesz, bo czujesz ze mozesz lepiej, a Ty jak napisalas nie mialas wtedy innych opcji.

102 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-30 11:44:44)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Dodam jeszcze jedno odnośnie tego, że nie miałam opcji: oczywiście, nie spotykałam się z kilkoma osobami naraz, bo uważam że to nieetyczne. Ale to nie oznacza, że nikomu się nie podobałam.

Już w trakcie związku miałam propozycję od kolegi, który co prawda zarabia tyle samo co ja (pracujemy razem), ale jest trochę szczuplejszy od mojego partnera. I z pełną świadomością ją odrzuciłam.

W Twojej głowie musi się to nie mieścić, bo zgodnie z Twoim kalkulatorem tamten miał mi więcej do zaoferowania: był miły, zarabiał więcej niż mój narzeczony i nie miał nadwagi. Ale jednocześnie nie miał żadnej z cech, które ma mój partner: opiekuńczość, partnerstwo, empatia.

Wydaje mi się, Rwaczu, że chyba nigdy nikogo nie kochałeś. Jak ktoś kocha to nie zostawi dla "lepszej opcji".

103

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Proszę Was, rwacz ma ból zadu, bo nie ma szansy na taką kobietę, która w jego mniemaniu należy mu się, więc zamiast poszukać przyczyny w sobie, to przeinacza teorie z zakresu socjobiologii tak, żeby wyszło, że kobiety są wyrachowanymi materialistkami a on jedyny dobry i wrażliwy pośród dzi*ek. Nie da się logicznie dyskutować z nim, ani udowodnić, że jesteśmy inne.

104

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

Z tego co widze zaprzeczasz istnienie wewnetrznego kalkulatora ktory przypisuje wartosc pieknym rzeczom a brzydkim odejmuje. nie mowilem ze brzydkich przyciaga do brzydkich. Powiedzialem ze jak nie masz opcji to wezmiesz brzydkiego, a jak bedzie ktos piekniejszy, to brzydkiego nie wezmiesz, bo czujesz ze mozesz lepiej, a Ty jak napisalas nie mialas wtedy innych opcji.

Oczywiście, że zaprzeczam takiemu podejściu do związków. Wybór człowieka z którym chcę spędzić resztę życia to nie wybó produktu w markecie. Charakter jest najważniejszy, nie opakowanie.

Jeśli ktoś zostawia partnera dlatego, że poznał kogoś piękniejszego albo lepiej zarabiającego to można sobie zadać pytanie, czy kiedykolwiek naprawdę go kochał.

105

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

Z tego co widze zaprzeczasz istnienie wewnetrznego kalkulatora ktory przypisuje wartosc pieknym rzeczom a brzydkim odejmuje. nie mowilem ze brzydkich przyciaga do brzydkich. Powiedzialem ze jak nie masz opcji to wezmiesz brzydkiego, a jak bedzie ktos piekniejszy, to brzydkiego nie wezmiesz, bo czujesz ze mozesz lepiej, a Ty jak napisalas nie mialas wtedy innych opcji.

Oczywiście, że zaprzeczam takiemu podejściu do związków. Wybór człowieka z którym chcę spędzić resztę życia to nie wybó produktu w markecie. Charakter jest najważniejszy, nie opakowanie.

Jeśli ktoś zostawia partnera dlatego, że poznał kogoś piękniejszego albo lepiej zarabiającego to można sobie zadać pytanie, czy kiedykolwiek naprawdę go kochał.

Caly Twoj swiat jest przepuszczony przez wewnetrzny kalkulator nim dotrze do podswiadomosci gdzie jest werdykt co lepsze a co gorsze. W zwiazkach jak najbardziej, wszystkich ta zasada obowiazuje. Facetow tez. Prosze mi to nie mowic ze nie zostawilas bo cos tam. Jest duzo czynnikow ktore zapobiegaja zdradzie czy zmiany partnerow jak np presja spoleczna, co ludzie powiedza, etc, z reszta w zwiazku z pracy sie nie wchodzi, to kolejny czynnik.

106

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:

Od zawsze myślałam, że przedsiębiorczość polega na wybieraniu wyjść z sytuacji, które przyniosą najwięcej korzyści np. finansowych. Jeśli np. dla tylko zasady wyprowadzamy się z domu do mieszkania w tym samym mieście, gdzie mamy pracę - to raczej nikła przedsiębiorczość, a raczej pójście według swoich ambicji. Rozróżniajmy to dobrze?
Powtórzę jeśli ktoś ma rodziców, którzy nad nim/nią stoją w domu i wtrącają się w każą pierdółkę to współczuję wink. Często "własny kąt" wcale nie oznacza samodzielności w pełni tego słowa znaczeniu - bo porady też od kogoś są czy z eteru? Można być w pełni samodzielnym we własnym domu rodzinnym oraz kompletnym kołkiem w tym temacie na "swoim". Nie ma nic gorszego jak połączenie samodzielności bez odpowiedzialności, a jak się całkiem dobrze zarabia to opłata za mieszkanie to wcale nie takie wyzwanie. Ale trzeba być aktywnym czyli robić coś w domu i nie polegać tylko na zdaniu rodziców. Jeśli ktoś musi z domu uciec, aby pokazać swoją dorosłość wink - no cóż. Sama szybko wyjechałam i nie miałam problemu z samodzielnością. Jednakże znam ludzi co są w pełni przedsiębiorczy (dlatego bo potrafią liczyć) i samodzielni mieszkając z kimś. Podejmują własne decyzje, co więcej dzięki temu uczą się co to są kompromisy. Własne mieszkanie wcale nie musi świadczyć o przedsiębiorczości, a bardziej o zaradności, że coś się załatwiło.

Właśnie, a jest się w pełni samodzielnym i przedsiębiorczym, gdy tworzy się rodzinę i ważne kwestie trzeba podejmować z drugą połówką wink?

Tylko, że wg. twojego rozumienia przedsiębiorczości najbardziej 'przedsiębiorcze' byłoby zostać z rodzicami w ich mieszkaniu i dać się utrzymywać, co wielu robi. Jest to najbardziej korzystne finansowo, ale z przedsiębiorczością nie ma nic wspólnego. Dla mnie przedsiębiorczość to właśnie kierowanie się ambicją i potrzebami oraz wybieranie najkorzystniejszych finansowo opcji w samodzielnym życiu.

Wyprowadzenie się to jedyny sposób, żeby w pełni wziąć odpowiedzialność za swoje życie i dorosnąć. Mieszkanie z rodzicami nie umożliwia tego do końca, zawsze jesteś jednak na ich terenie, to są najbliższe osoby, wiadomo ale ty masz własne życie i trzeba odciąć tę pępowinę. Mam przykład w rodzinie, duży dom, młodzi mieszkają z ciotką i jej rodziną. Ciotka, o ile mogę to stwierdzić, wzorcowo nie wtrąca się, ale młoda jest u siebie w domu, młody się dostosowuje do nowych warunków u stara się uważać, nie jest u siebie - to nie są równe warunki startu w nowe życie.

107 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-30 12:14:36)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

Caly Twoj swiat jest przepuszczony przez wewnetrzny kalkulator nim dotrze do podswiadomosci gdzie jest werdykt co lepsze a co gorsze. W zwiazkach jak najbardziej, wszystkich ta zasada obowiazuje. Facetow tez. Prosze mi to nie mowic ze nie zostawilas bo cos tam. Jest duzo czynnikow ktore zapobiegaja zdradzie czy zmiany partnerow jak np presja spoleczna, co ludzie powiedza, etc, z reszta w zwiazku z pracy sie nie wchodzi, to kolejny czynnik.

Rozumiem, wiesz lepiej dlaczego nie zostawiłam narzeczonego niż ja, mimo że nigdy mnie nie widziałeś na oczy smile

Pozwól w takim razie powiedzieć sobie jedno: odpuść sobie szukanie dziewczyny do stałego związku. Zgodnie z tym co piszesz w momencie, gdyby miała wypadek, który by ją oszpecił, albo zapadła na przewlekłą chorobę która zabrałaby jej urodę, a Ty poznałbyś kogoś bardziej atrakcyjnego, zostawił byś ją dla tej "lepszej" opcji. Więc lepiej daj spokój, bo jeszcze zrobisz krzywdę drugiemu człowiekowi...

Jak dla mnie to Ty nie dopuszczasz myśli, że ktoś może mieć inny pogląd niż Ty. Tłumaczysz wszystko biologią, ale nie ma badań potwierdzających, że pieniądze i wygląd są dla wszystkich najważniejsze.

Naprawdę nie znasz żadnych szczęśliwych zwiazków, które nie opierają się na pieniadzach i wyglądzie?

Edit: Tym bardziej dziwi mnie Twój poprzedni wątek, w którym żaliłeś się, że kobiety chcą aby im stawiać kawę/drinki na pierwszej randce. Jeśli jesteś takim wyznawcą biologii ponad wszystko to taki stan rzeczy łatwo sobie wytłumaczyć: kobieta chce aby za nią zapłacić, żeby sprawdzić czy partner jest zaradny i utrzyma ją i jej potomstwo.

Ja wierzę w to, że człowiek jest w stanie wznieść się ponad biologię, ale Ty najwyraźniej nie.

108

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Malineczka00 napisał/a:


I tu sie nie zgodze. Przez kilka lat mieszkalam na stancji. Za swoje, przyszedł czas ze musiałam wrocic do domu rodzinnego. Byla to dla mnie tragedia na tamten moment. Przez duze T. W tej chwili nadal tu mieszkamy z mezem. Robimy wszystko aby ta sytuacje zmienić ale w tym momencie pojsc na stancje aby pojsc mija sie z celem. Dni odliczamy az będziemy mogli sie wyprowadzić, mimo ze nie jest zle. Ale isc teraz to byłaby Największa glupota. Wiec wybacz ale to nie zawsze jest kwestia nieodcietej pepowiny.

Dobrze Malineczka, już się odnoszę. Jasne, że jeśli kogoś spotka katastrofa życiowa, np. bankrutuje albo ciężka choroba uniemożliwiająca pracę i tym podobne zdarzenia, to ratując się może i zamieszkać z rodzicami. Jednak post generalnie nie jest o takich przypadkach tylko o świadomej decyzji, by z nimi mieszkać.
Nie znam twojej sytuacji dlaczego wolisz mieszkac na razie z rodzicami. Wiem, że ja bym tak nie mogła i gdybym tylko miała jakieś pieniądze, wolałabym jej przeznaczyć na wynajem.

Co do wynajmu, moim zdaniem nie opłaca się, lepiej brac kredyt hipoteczny. Jak się porówna to rata kredytu na ogól nie przewyższa, albo niewiele przewyższa koszt wynajmu. Nie jestem zwolenniczką kredytów, sama nie biorę, ale w przypadku mieszkania uważam, że warto. Własny dom jest najważniejszy.

109 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-10-30 12:19:32)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

Caly Twoj swiat jest przepuszczony przez wewnetrzny kalkulator nim dotrze do podswiadomosci gdzie jest werdykt co lepsze a co gorsze. W zwiazkach jak najbardziej, wszystkich ta zasada obowiazuje. Facetow tez. Prosze mi to nie mowic ze nie zostawilas bo cos tam. Jest duzo czynnikow ktore zapobiegaja zdradzie czy zmiany partnerow jak np presja spoleczna, co ludzie powiedza, etc, z reszta w zwiazku z pracy sie nie wchodzi, to kolejny czynnik.

Rozumiem, wiesz lepiej dlaczego nie zostawiłam narzeczonego niż ja, mimo że nigdy mnie nie widziałeś na oczy smile

Pozwól w takim razie powiedzieć sobie jedno: odpuść sobie szukanie dziewczyny do stałego związku. Zgodnie z tym co piszesz w momencie, gdyby miała wypadek, który by ją oszpecił, albo zapadła na przewlekłą chorobę która zabrałaby jej urodę, a Ty poznałbyś kogoś bardziej atrakcyjnego, zostawił byś ją dla tej "lepszej" opcji. Więc lepiej daj spokój, bo jeszcze zrobisz krzywdę drugiemu człowiekowi...

Jak dla mnie to Ty nie dopuszczasz myśli, że ktoś może mieć inny pogląd niż Ty. Tłumaczysz wszystko biologią, ale nie ma badań potwierdzających, że pieniądze i wygląd są dla wszystkich najważniejsze.

Naprawdę nie znasz żadnych szczęśliwych zwiazków, które nie opierają się na pieniadzach i wyglądzie?


http://www.netkobiety.pl/p3189596.html

Tu masz to co mowie w praktyce. zostawila go bo zachorowal. nie dlatego ze byla to kobieta slabej jakosci. dlatego ze jej sie oplacalo. kazda "milosc" jest oparta na atrakcji, atrakcja jest oparta na jakosci.

nie bede z toba wiecej dyskutowal na ten temat bo negujesz istnienie wewnetrznego kalkulatora co jest dla mnie smieszne. to nie sa moje poglady tak po prostu jest i nie potrzebujesz linku do oficjalnych badan zeby wiedziec ze brzydkie rzeczy obrzydzaja a piekne przyciagaja, czy ze jak ktos nie ma opcji zadnych to brzydkie rzeczy beda dla niego piekne, jednak kazesz mi te rzeczy milion razy tlumaczyc wiec koniec dyskusji, sa oczywiste, tak oczywiste jak tylko moga byc. widac to w kazdej sekundzie dnia. i w zwiazkach jak najbardziej ta zasada zobowiazuje.

to ze ktos ma inny podglad nic nie znaczy bo ciagle jest zwierzeciem, czlowiekiem ktory wybierze najlepsze rzeczy jesli moze je miec, a jesli nie moze to brzydkie automatycznie staja sie najlepszymi. zdrada z lepszym (mimo ze jest taka mozliwosc) nie musi byc konieczna bo sa inne czynniki jak przywiazanie etc.

110

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/p3189596.html

Tu masz to co mowie w praktyce. zostawila go bo zachorowal. nie dlatego ze byla to kobieta slabej jakosci. dlatego ze jej sie oplacalo. kazda "milosc" jest oparta na atrakcji, atrakcja jest oparta na jakosci.

nie bede z toba wiecej dyskutowal na ten temat bo negujesz istnienie wewnetrznego kalkulatora co jest dla mnie smieszne. to nie sa moje poglady tak po prostu jest i nie potrzebujesz linku do oficjalnych badan zeby wiedziec ze brzydkie rzeczy obrzydzaja a piekne przyciagaja, czy ze jak ktos nie ma opcji zadnych to brzydkie rzeczy beda dla niego piekne, jednak kazesz mi te rzeczy milion razy tlumaczyc wiec koniec dyskusji, sa oczywiste, tak oczywiste jak tylko moga byc. widac to w kazdej sekundzie dnia. i w zwiazkach jak najbardziej ta zasada zobowiazuje.

to ze ktos ma inny podglad nic nie znaczy bo ciagle jest zwierzeciem, czlowiekiem ktory wybierze najlepsze rzeczy jesli moze je miec, a jesli nie moze to brzydkie automatycznie staja sie najlepszymi. zdrada z lepszym (mimo ze jest taka mozliwosc) nie musi byc konieczna bo sa inne czynniki jak przywiazanie etc.

No to jeśli na jednostkowych przykładach budujesz swoje teorie to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać smile Ja znam przykłady odwrotne, gdzie partner nie odszedł z powodu choroby. Ludzie są różni.

Ponawiam swój apel: nie szukaj sobie partnerki.

111 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-10-30 12:23:04)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/p3189596.html

Tu masz to co mowie w praktyce. zostawila go bo zachorowal. nie dlatego ze byla to kobieta slabej jakosci. dlatego ze jej sie oplacalo. kazda "milosc" jest oparta na atrakcji, atrakcja jest oparta na jakosci.

nie bede z toba wiecej dyskutowal na ten temat bo negujesz istnienie wewnetrznego kalkulatora co jest dla mnie smieszne. to nie sa moje poglady tak po prostu jest i nie potrzebujesz linku do oficjalnych badan zeby wiedziec ze brzydkie rzeczy obrzydzaja a piekne przyciagaja, czy ze jak ktos nie ma opcji zadnych to brzydkie rzeczy beda dla niego piekne, jednak kazesz mi te rzeczy milion razy tlumaczyc wiec koniec dyskusji, sa oczywiste, tak oczywiste jak tylko moga byc. widac to w kazdej sekundzie dnia. i w zwiazkach jak najbardziej ta zasada zobowiazuje.

to ze ktos ma inny podglad nic nie znaczy bo ciagle jest zwierzeciem, czlowiekiem ktory wybierze najlepsze rzeczy jesli moze je miec, a jesli nie moze to brzydkie automatycznie staja sie najlepszymi. zdrada z lepszym (mimo ze jest taka mozliwosc) nie musi byc konieczna bo sa inne czynniki jak przywiazanie etc.

No to jeśli na jednostkowych przykładach budujesz swoje teorie to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać smile Ja znam przykłady odwrotne, gdzie partner nie odszedł z powodu choroby. Ludzie są różni.

Ponawiam swój apel: nie szukaj sobie partnerki.


a przeczytalas ostatnie zdanie? jest duzo czynnikow zapobiegajacych zdradzie jak presja spoleczna, komfort czy przywiazanie. nie buduje opinii na jednym przykladzie ani nawet nie na sobie, tak juz jest.

112

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Akurat ja znam kilka par gdzie jak były pieniądze to było dobrze a jak się skończyły to nagle miłość z tajemniczych powodów się kończyła.
Znam faceta co wyciągał średnio po 6-7tys miesięcznie ale pech chciał że jakiś idiota go potrącił na pasach i nie mógł już wykonywać zawodu co za tym idzie kasa się skończyła i żona uświadomiła sobie że to już nie jest to samo co kiedyś, takich przykładów jest bardzo dużo.
Kobiety wybierają facetów ze względu na potencjalne korzyści, jak pieniądze, dobra pozycja, prestiż itp. itd.

113

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Tom94 napisał/a:

Akurat ja znam kilka par gdzie jak były pieniądze to było dobrze a jak się skończyły to nagle miłość z tajemniczych powodów się kończyła.

Oczywiście, że tak, ale z drugiej strony - czy nie ma sytuacji, gdzie faceci zostawiają swoje żony bo źle wyglądają i idą do młodszych kochanek?

Świat jest brutalny i trzeba się z tym pogodzić. Kobiety odchodzą od schorowanych mężczyzn i jest to przykre, ale my faceci też lepsi nie jesteśmy - gdyby moja żonka przytyła 20 kg po ciąży i nie chciałaby tego zrzucić, to nie wiem czy bym ją zostawił, ale na pewno bym tego nie zaakceptował.

114

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
infin napisał/a:
Tom94 napisał/a:

Akurat ja znam kilka par gdzie jak były pieniądze to było dobrze a jak się skończyły to nagle miłość z tajemniczych powodów się kończyła.

Oczywiście, że tak, ale z drugiej strony - czy nie ma sytuacji, gdzie faceci zostawiają swoje żony bo źle wyglądają i idą do młodszych kochanek?

Świat jest brutalny i trzeba się z tym pogodzić. Kobiety odchodzą od schorowanych mężczyzn i jest to przykre, ale my faceci też lepsi nie jesteśmy - gdyby moja żonka przytyła 20 kg po ciąży i nie chciałaby tego zrzucić, to nie wiem czy bym ją zostawił, ale na pewno bym tego nie zaakceptował.

Ogólnie rzecz biorąc to kobiety częściej zdradzają i zostawiają facetów ale są też takie sytuacje o których wspominałeś ale to rzadkość, min dlatego iż facet nie ma takiego wyboru co kobieta.

Posty [ 77 do 114 z 178 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016