Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Strony Poprzednia 1 2 3 4 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 428 ]

39

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Rising_Sun napisał/a:

Postawa nie zapłacę na pierwszej randce jest dla mnie objawem gburostwa.

Nie mówię, że postawienie kawy to jakiś super powód do imponowania, ale jakie wrażenie Ty chcesz zrobić na kobiecie na dzień dobry? Bo robisz negatywne taką postawą, jaką tu prezentujesz.
A prezerwatywy często sama kupuję, bo to NASZE zabezpieczenie.

Dokladnie. Za godzine dostane minimum 7 zl. Wiec musze pracowac 2 godziny zeby sie umowic z jakas nieznajoma dziewczyna i jej cos postawic za 15zl? Co to za logika? Rownie dobrze tej dziewczynie moze ktos inny postawic jutro czy pojutrze, nie znasz jej nawet. Wiec po co wydawac pieniadze?

To po co w ogóle tracić czas na spotkanie...

No przeciez spotkanie jest zeby kogos poznac a nie zeby Ci postawil cos. No chyba ze tylko po to idziesz sie spotkac z kims. To nie facet reprezentuje negatywna postawe, tylko jak juz to kobieta, ze w ogole ma czelnosc wymagac czegos takiego.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Rising_Sun napisał/a:

=

Dokladnie. Za godzine dostane minimum 7 zl. Wiec musze pracowac 2 godziny zeby sie umowic z jakas nieznajoma dziewczyna i jej cos postawic za 15zl? Co to za logika? Rownie dobrze tej dziewczynie moze ktos inny postawic jutro czy pojutrze, nie znasz jej nawet. Wiec po co wydawac pieniadze?

To po co w ogóle tracić czas na spotkanie...

No właśnie. Przepracujesz 2 godziny i zarobisz 15zł. Potem pójdziesz na randkę i stracisz 15zł. Gdybyś nie szedł na randkę, tylko do pracy to wtedy miałbyś 30zł.

Wniosek? Ten kto chodzi na randki traci podwójnie.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

41

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Gary napisał/a:
Rising_Sun napisał/a:

=

Dokladnie. Za godzine dostane minimum 7 zl. Wiec musze pracowac 2 godziny zeby sie umowic z jakas nieznajoma dziewczyna i jej cos postawic za 15zl? Co to za logika? Rownie dobrze tej dziewczynie moze ktos inny postawic jutro czy pojutrze, nie znasz jej nawet. Wiec po co wydawac pieniadze?

To po co w ogóle tracić czas na spotkanie...

No właśnie. Przepracujesz 2 godziny i zarobisz 15zł. Potem pójdziesz na randkę i stracisz 15zł. Gdybyś nie szedł na randkę, tylko do pracy to wtedy miałbyś 30zł.

Wniosek? Ten kto chodzi na randki traci podwójnie.

Czyli jak jakis facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej (nie liczac kobiet, ich to nie dotyczy) to nie ma szansy na poznanie drugiej polowki, bo jest gburem.

Reklama

42

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby jakiś facet za mnie nie zapłacił, chociaż zawsze wyciągam karte i chcę zapłacić sama. Jeśli on płaci na pierwszym spotkaniu, czuję się zobowiązana "odstawić" mu tą kawę na kolenym..
Ale jakby mi koleś wyskoczył z tekstem że idziemy na kawę ale każde płaci za siebie, to bym go wyśmiała :-D taki typ co na krzywy ryj szuka zysku nic nie zyskuje
I jak to wróży na związek? Jesteście razem i powiedzmy gotujecie razem kolację to będziesz ważył swoją porcję i jej, żeby równo rozliczyć koszty? :-D

"Trochę o Tobie myślałem, masz w sobie to coś - zachodzisz za skórę." - Druhny

43

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

U mnie to działa tak- kiedy spotykam się z facetem i widzę, że niekoniecznie mi odpowiada to zawsze płacę za siebie- po pierwsze dlatego, że nie chcę czuć się wobec niego zobowiązana (do odwdzięczenia się kolejnym spotkaniem), a po drugie daje mi to poczucie takiej koleżeńskiej atmosfery- bardziej kumpelskiej niż randkowej.
Natomiast kiedy facet mi się podoba to pozwalam mu za siebie zapłacić bo po pierwsze- mam argument, żeby się ponownie spotkać i się odwdzięczyć proponująć kolejne spotkanie, po drugie wtedy jest jasne że to randka i trzymam się jej niepisanych zasad.
Oczywiście możesz iść na randkę, nie zapłacić, nie otworzyć kobiecie drzwi, ani zdjąć jej płaszcza, w końcu mamy równouprawnienie- to ona może zdjąć płaszcz tobie i odsunąć ci krzesło wink
Ale jest pewien randkowy savoir vivre i tyle. Tak samo w innych sytuacjach istnieja niepisane zasady zachowania (pociąg, teatr, uczelnia), których warto przestrzegać aby reprezentować się od właściwej strony.

Reklama

44

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Czyli jak jakis facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej (nie liczac kobiet, ich to nie dotyczy) to nie ma szansy na poznanie drugiej polowki, bo jest gburem.

Ma szansę poznać. Ale jak ona ma rodzić dzieci, skoro on jest w kiepskiej sytuacji finansowej?

Ktoś mi przypomni tytuł książki o pożądaniu, w której pożądanie kobiet było dogłębnie analizowane i tam faktycznie jest pokazane, że zaradność mężczyzny jest dla kobiety ważna?

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

45

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
rwaczkobiet napisał/a:

No przeciez spotkanie jest zeby kogos poznac a nie zeby Ci postawil cos. No chyba ze tylko po to idziesz sie spotkac z kims. To nie facet reprezentuje negatywna postawe, tylko jak juz to kobieta, ze w ogole ma czelnosc wymagac czegos takiego.

Gdybym to ja zaproponowała spotkanie facetowi, to postawiłabym mu kawę - bo to ja zapraszam.

"Wymagać czegoś takiego" piszesz - ale czego? Czego wielkiego? To tylko kilka zł za kawę, nie obiad w 5* restauracji? Wydaje Ci się, że jako kobieta kawy nigdy nie piłam, więc wymagam, by mi postawić? Tu się właśnie o to rozchodzi - że robisz widły z igły. z wielką łaską kawę postawisz, bronisz się przed tym rękami i nogami. Spójrz na to z boku, jak to wygląda w czyichś oczach. To nie jest nic wielkiego, tylko miły gest. Zaprosiłeś kobietę i w ramach tego, by było jej miło, stawiasz kawę. Ale Ty wolisz na dzień dobry walnąć: nie płacę.

Nawet z koleżanką jak się idzie, to jedną kolejkę ona, drugą ja.

46

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
rwaczkobiet napisał/a:

Czyli jak jakis facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej (nie liczac kobiet, ich to nie dotyczy) to nie ma szansy na poznanie drugiej polowki, bo jest gburem.

Jak facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej, która nie pozwala mu na postawienie kawy to niech nie zajmuje się randkowaniem tylko zarabianiem hajsu.
No chyba, że szuka sponsorki (a zauważyłam, że takich asów jest coraz więcej).

47 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-25 16:03:13)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Uważam, że obecnie nie ma żadnego powodu, żeby facet płacił za kobietę na randce.

Ja za siebie płacić nie pozwalałam. Teraz jest inaczej, bo z narzeczonym mamy wspólny budżet, wiec nie rozliczamy się z każdej złotówki. Raz on zapłaci za kawę, innym razem ja pójdę do baru po piwo.

Zasłanianie się tutaj tradycją jest moim zdaniem wygodnictwem z naszej kobiecej strony. Jeśli obie strony się zgadzają i podoba im się układ, że facet płaci, to nie ma problemu. Ale jeśli nie chce płacić to należy to uszanować i nie przychodzić na randkę z pustym portfelem.

48 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-25 16:20:51)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Gary napisał/a:

Czyli jak jakis facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej (nie liczac kobiet, ich to nie dotyczy) to nie ma szansy na poznanie drugiej polowki, bo jest gburem.

Ma szansę poznać. Ale jak ona ma rodzić dzieci, skoro on jest w kiepskiej sytuacji finansowej?

Ktoś mi przypomni tytuł książki o pożądaniu, w której pożądanie kobiet było dogłębnie analizowane i tam faktycznie jest pokazane, że zaradność mężczyzny jest dla kobiety ważna?

No właśnie... Ona ma mu się podobać, ma mieć poziom, ale od Niego nie wolno w żadnym wypadku wymagać, bo to wówczas niesprawiedliwe. Jeśli rwaczkobiet chcesz, aby większość kobiet zrezygnowała z staroświeckiego podejścia do mężczyzny, wówczas Ty zrób to samo np. nie patrz na wygląd, a cechy kobiety. Umawiaj się nawet z tymi, które na pierwszy rzut oka. Nie przypadły Ci do gustu. Jak tak zrobisz to może dyskusja pójdzie do przodu. Przyznam, że męczy mnie, iż w tych czasach roszczeniowi ludzie jęczą w internecie i robią z siebie ofiarę.

rwaczkobiet napisał/a:

Oraz w jaki sposob moge powiedziec dziewczynie ze mozemy sie spotkac ale nic jej nie kupie zeby jej wyobrazenie spotkania nie spotkalo sie z brutalnym uderzeniem z rzeczywistoscia?

Nie rozumiem niby z tematem stawiania drinków chcesz iść do przodu (odchodźmy od faktów kulturowych - tak było od zawsze), a nie potrafisz wyjść z inicjatywą i na samym początku napisać: "proponuję zwykłe spotkanie (nie randkę), każdy za siebie płaci". A no tak... bo zdajesz sobie sprawę, że zmniejszy Ci się pula potencjalnych chętnych. Czy to nie jest dość dwulicowe podejście? Jak podobnie jest z mężczyznami, którzy chętniej piszą do kobiet z ładnymi zdjęciami. Hmm...
Do tego przyznam, że nigdy nie pomyślałam, aby 10 zł było ogromnym wydatkiem. Zastanawia mnie czy masz tego typu podejście tylko do obcych ludzi, których zapraszasz, czy również nie organizujesz jakichkolwiek imprez rodzinnych.
Jest zasada nie masz to nie jęcz tylko zdobądź.

Jesiennowiosenna napisał/a:

Uważam, że obecnie nie ma żadnego powodu, żeby facet płacił za kobietę na randce.

Ja za siebie płacić nie pozwalałam. Teraz jest inaczej, bo z narzeczonym mamy wspólny budżet, wiec nie rozliczamy się z każdej złotówki. Raz on zapłaci za kawę, innym razem ja pójdę do baru po piwo.

Zasłanianie się tutaj tradycją jest moim zdaniem wygodnictwem z naszej kobiecej strony. Jeśli obie strony się zgadzają i podoba im się układ, że facet płaci, to nie ma problemu. Ale jeśli nie chce płacić to należy to uszanować i nie przychodzić na randkę z pustym portfelem.

Czy ja wiem wygodnictwem - przecież 10 zł to nic wielkiego, wręcz to śmiesznie symboliczna kwota? Chyba, że ktoś ma nałogi... W moim otoczeniu mężczyźni nie chcą, aby kobieta płaciła za siebie - fakt nawet te 100 zł wydanych raz na kilka tygodni to nie dramat, wiem że inni Panowie mogą mieć odmienne zdanie. Ogólnie to zależy od podejścia mężczyzny i najczęściej wyniesionego z domu poglądu na te sprawy. Sytuacja finansowa... kuriozalnie właśnie Panom najłatwiej jest to zmienić, ale wówczas wiąże się to z faktem posiadania cech atrakcyjnych dla kobiet. 
Ja nic tam nie mam do innego podejścia tylko konkretnie tutaj chodzi o kombinowanie, aby w każdym aspekcie było mi lepiej. Dlaczego zatem bohater naszego tematu w ogóle zadał naprawdę głupie pytanie typu: co zrobić, aby nie sądziły, że za nie zapłacę? To logiczne napisać, że same mają za siebie zapłacić. Pytanie dlaczego jeszcze tego nie zrobił? Albo nie jest dość bystry, albo wiadomo. Fizyk, albo rydzyk - a nie kombinowanie, bo to wówczas jest "buractwo". Nie na ilość, a zaprosić taką co pod pewnymi względami będzie miała podobne podejście, czyli nie patrzeć głównie na wygląd, ale również przeanalizować co pisze.

49 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-25 16:10:08)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Jesiennowiosenna napisał/a:

Uważam, że obecnie nie ma żadnego powodu, żeby facet płacił za kobietę na randce.

Ja za siebie płacić nie pozwalałam. Teraz jest inaczej, bo z narzeczonym mamy wspólny budżet, wiec nie rozliczamy się z każdej złotówki. Raz on zapłaci za kawę, innym razem ja pójdę do baru po piwo.

Zasłanianie się tutaj tradycją jest moim zdaniem wygodnictwem z naszej kobiecej strony. Jeśli obie strony się zgadzają i podoba im się układ, że facet płaci, to nie ma problemu. Ale jeśli nie chce płacić to należy to uszanować i nie przychodzić na randkę z pustym portfelem.

Tu nie chodzi o samo płacenie, bo i tak mało która normalna kobieta nie zaproponuje, żeby zapłacić za siebie - a co dalej, to już insza inszość.
Tu chodzi o zaznaczanie z góry: zrobię Ci łachę, że się z Tobą spotkam, ale zapomnij, że zapłacę big_smile

Ja bym olała takie "zaproszenie" big_smile to już bym wolała sama iść na kawę niż poznawać bliżej gościa, co na samym początku się tak prezentuje big_smile

A swoją drogą, mam wrażenie, że przybywa jednak facetów, którzy absolutnie nie chcą przyjąć do wiadomości, że kobieta chce za siebie zapłacić sama. Kiedyś chyba więcej raczej dyskretnie się cieszyło z tego powodu i nie nalegali big_smile
Chyba, że to tylko ja mam takie szczęście, że na takich ostatnio częściej wpadam smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251
Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
santapietruszka napisał/a:

Tu chodzi o zaznaczanie z góry: zrobię Ci łachę, że się z Tobą spotkam, ale zapomnij, że zapłacę big_smile

Ale tak własnie musi w męskich oczach wyglądać zachowanie kobiet, które oczekują płacenia za siebie na spotkaniu wink

51 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-10-25 16:16:56)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Leśny_owoc napisał/a:
Gary napisał/a:

Czyli jak jakis facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej (nie liczac kobiet, ich to nie dotyczy) to nie ma szansy na poznanie drugiej polowki, bo jest gburem.

Ma szansę poznać. Ale jak ona ma rodzić dzieci, skoro on jest w kiepskiej sytuacji finansowej?

Ktoś mi przypomni tytuł książki o pożądaniu, w której pożądanie kobiet było dogłębnie analizowane i tam faktycznie jest pokazane, że zaradność mężczyzny jest dla kobiety ważna?

No właśnie... Ona ma mu się podobać, ma mieć poziom, ale od Niego nie wolno w żadnym wypadku wymagać, bo to wówczas niesprawiedliwe. Jeśli rwaczkobiet chcesz, aby większość kobiet zrezygnowała z staroświeckiego podejścia do mężczyzny, wówczas Ty zrób to samo np. nie patrz na wygląd, a cechy kobiety. Umawiaj się nawet z tymi, które na pierwszy rzut oka. Nie przypadły Ci do gustu. Jak tak zrobisz to może dyskusja pójdzie do przodu. Przyznam, że męczy mnie, iż w tych czasach roszczeniowi ludzie jęczą w internecie i robią z siebie ofiarę.

rwaczkobiet napisał/a:

Oraz w jaki sposob moge powiedziec dziewczynie ze mozemy sie spotkac ale nic jej nie kupie zeby jej wyobrazenie spotkania nie spotkalo sie z brutalnym uderzeniem z rzeczywistoscia?

Nie rozumiem niby z tematem stawiania drinków chcesz iść do przodu (odchodźmy od faktów kulturowych - tak było od zawsze), a nie potrafisz wyjść z inicjatywą i na samym początku napisać: "proponuję zwykłe spotkanie (nie randkę), każdy za siebie płaci". A no tak... bo zdajesz sobie sprawę, że zmniejszy Ci się pula potencjalnych chętnych. Czy to nie jest dość dwulicowe podejście? Jak podobnie jest z mężczyznami, którzy chętniej piszą do kobiet z ładnymi zdjęciami. Hmm...
Do tego przyznam, że nigdy nie pomyślałam, aby 10 zł było ogromnym wydatkiem. Zastanawia mnie czy masz tego typu podejście tylko do obcych ludzi, których zapraszasz, czy również nie organizujesz jakichkolwiek imprez rodzinnych.
Jest zasada nie masz to nie jęcz tylko zdobądź.


I co mam pisac do brzydkich? Co w tym dziwnego ze kobieta musi wygladac? Przeciez FACET TEZ musi wygladac. Mam jej placic za to ze dobrze wyglada? Dobrze zrozumialem? A jak nie chce placic to mam sie umawiac z brzydkimi?

Przeciez jak idziesz z kims na randke to raczej ta osoba Ci sie podoba. Z magda gessler czy jakims meskim odpowiednikiem nie pojdziesz.

Tak jak mowilem, zmniejsza sie pula potencjalnych chetnych. I nie wiem co widzisz w tym dwulicowego, ze nie chce placic za nieznajomych, ale jednoczesnie nie chce zeby ta pula sie zmniejszyla. Twoj post malo ma zwiazanego z tematem.

52 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-25 16:18:21)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Jesiennowiosenna napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tu chodzi o zaznaczanie z góry: zrobię Ci łachę, że się z Tobą spotkam, ale zapomnij, że zapłacę big_smile

Ale tak własnie musi w męskich oczach wyglądać zachowanie kobiet, które oczekują płacenia za siebie na spotkaniu wink

Tylko że wcale nie jest powiedziane, że te kobiety tego oczekują smile Ja np. nie oczekuję i zawsze chętnie sama zapłacę, ale jak mi gość przed spotkaniem taki warunek stawia: spotkam się z Tobą, ale płacisz za siebie, więc nie zapomnij portfela - to ja nie pójdę smile I to nie chodzi o te parę zeta, tylko o konkretne gościa zachowanie. Po prostu już wiadomo, że nie ma po co dalej go poznawać smile
Nie twierdzę, że jestem większością kobiet, ale znam poglądy większości moich koleżanek smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251

53

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
santapietruszka napisał/a:
Jesiennowiosenna napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tu chodzi o zaznaczanie z góry: zrobię Ci łachę, że się z Tobą spotkam, ale zapomnij, że zapłacę big_smile

Ale tak własnie musi w męskich oczach wyglądać zachowanie kobiet, które oczekują płacenia za siebie na spotkaniu wink

Tylko że wcale nie jest powiedziane, że te kobiety tego oczekują smile Ja np. nie oczekuję i zawsze chętnie sama zapłacę, ale jak mi gość przed spotkaniem taki warunek stawia: spotkam się z Tobą, ale płacisz za siebie, więc nie zapomnij portfela - to ja nie pójdę smile I to nie chodzi o te parę zeta, tylko o konkretne gościa zachowanie.
Nie twierdzę, że jestem większością kobiet, ale znam poglądy większości moich koleżanek smile

Otoz to. Ja mowie takie rzeczy zeby potem nie bylo zgrzytu, ale wiele nagle zmienia zdanie, mimo ze to jest raczej odpowiedzialne (bo faktycznie moga przyjsc bez portfela...)

54 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2017-10-25 16:21:50)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Makigigi napisał/a:

Ja tam nie umawiałam się z takimi, co nie proponują, że zapłacą, bo to zawsze albo sknera, albo prostak, albo umawia się z tyloma pannami, że go nie stać, żeby każdej kupić kawę. Na wszystkie wymienione typy szkoda czasu. A jak chłopak sfinansował pierwszą randkę, to zrewanżowałam się na kolejnym spotkaniu.
Także miło z twojej strony autorze, że uprzedzasz przed spotkaniem o finansach, obie strony na tym zyskują :-).

Zgadzam się w 100%

Sama w czasach randkowania preferowałam spacer na pierwszy raz. Nawet zimą można pospacerować. No może jedynie w deszczu mało przyjemne.
Jest luźniej, brak właśnie tych niejasności odnośnie płatności, łatwo też się ewakuować jakby co.

Nigdy w życiu bym żadnego faceta nie naciągnęła na obiad czy coś drogiego, ale kawa... Kurcze... Bez przesady. No jeśli rzeczywiście facet umawia się aż z tyloma, że mu to bije po kieszeni, to ja nie chciałabym się z nim spotykać.

No i prawdą jest, że fajne laski mają wybór, a ktoś skąpy (a niechęć do zapłacenia za kawę jest skąpstwem jak dla mnie) kiepsko rokuje. Cóż, pozostają mu laski mniej oblegane, tudzież takie, które będą nawet gotowe zapłacić za niego. Takie życie, chłopie.
Chytry dwa razy traci.

55 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-10-25 16:22:57)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Jesiennowiosenna napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tu chodzi o zaznaczanie z góry: zrobię Ci łachę, że się z Tobą spotkam, ale zapomnij, że zapłacę big_smile

Ale tak własnie musi w męskich oczach wyglądać zachowanie kobiet, które oczekują płacenia za siebie na spotkaniu wink

Jesienna, mówimy o kawie, o 10 zeta, to nie jest kosmiczny wydatek, ale miły gest.

Nie wychodzę z domu nigdy z pustym portfelem, potrafię za siebie zapłacić, ale gdyby facet wyskoczył na samym początku z tekstem "za ciebie nie płacę", to byłabym zniesmaczona - mimo, że stać mnie, by zapłacić za swoja własną kawę - albo może właśnie dlatego. Wolałabym już iść do kawiarni z książką smile

Santapietruszka napisał/a:

jak mi gość przed spotkaniem taki warunek stawia: spotkam się z Tobą, ale płacisz za siebie, więc nie zapomnij portfela - to ja nie pójdę smile I to nie chodzi o te parę zeta, tylko o konkretne gościa zachowanie. Po prostu już wiadomo, że nie ma po co dalej go poznawać smile

Ot to. W tym jednym zdaniu wyraża się cała osobowość faceta i ono wiele mówi o ewentualnej przyszłości z takim facetem.

56

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

chlopie ... zastanow sie co ty piszesz .. jak mozna powiedziec kobiecie ze ma za siebie zaplacic  ?! i tu jest twoj problem z kobietami !!
jesli kobeta widzi goscia ktory mowi ze ma za siebie zaplacic myslisz ze czuje sie wyjatkowa dla CIBIE ? .. prosze cie ...

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
santapietruszka napisał/a:

Tylko że wcale nie jest powiedziane, że te kobiety tego oczekują smile Ja np. nie oczekuję i zawsze chętnie sama zapłacę, ale jak mi gość przed spotkaniem taki warunek stawia: spotkam się z Tobą, ale płacisz za siebie, więc nie zapomnij portfela - to ja nie pójdę smile I to nie chodzi o te parę zeta, tylko o konkretne gościa zachowanie. Po prostu już wiadomo, że nie ma po co dalej go poznawać smile
Nie twierdzę, że jestem większością kobiet, ale znam poglądy większości moich koleżanek smile

Absolutnie tego nie neguję i zdaję sobie sprawę, że większość kobiet nie podziela mojego poglądu.

Po prostu uważam, że w dzisiejszych czasach mężczyzna nie ma obowiązku proponować, że zapłaci. Myślę, że dzisiaj startujemy z równej życiowej pozycji (oczywiście, mówię tutaj o naszym kręgu kulturowym) i dlatego nie zakładam, że facet powinien proponować, że zapłaci. Nie odrzuca mnie to w żaden sposób smile Na pewno nie skreśliłabym kogoś dlatego, że nie pali się do płacenia.

58

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
CatLady napisał/a:
Jesiennowiosenna napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tu chodzi o zaznaczanie z góry: zrobię Ci łachę, że się z Tobą spotkam, ale zapomnij, że zapłacę big_smile

Ale tak własnie musi w męskich oczach wyglądać zachowanie kobiet, które oczekują płacenia za siebie na spotkaniu wink

Jesienna, mówimy o kawie, o 10 zeta, to nie jest kosmiczny wydatek, ale miły gest.

Nie wychodzę z domu nigdy z pustym portfelem, potrafię za siebie zapłacić, ale gdyby facet wyskoczył na samym początku z tekstem "za ciebie nie płacę", to byłabym zniesmaczona - mimo, że stać mnie, by zapłacić za swoja własną kawę - albo może właśnie dlatego. Wolałabym już iść do kawiarni z książką smile

Ale dlaczego mam placic za Ciebie dziewczyno? Bo jakis inny koles placi? Obstawiam ze sa wazniejsze cechy ktore decyduja o atrakcyjnosci niz to czy ktos stawia nieznajomej drinka. To raczej przeciwienstwo atrakcyjnosci.

No chyba ze wolisz kogos mniej atrakcyjnego ktory jednak postawi Ci drinka. Ale wybor nielogiczny strasznie.


Jesli jednak mowisz ze potrafisz za siebie zaplacic, ale jak ktos Ci powie ze nie zaplaci za Ciebie, to traci punkty, wiec rozumiem ze lepiej tego nie mowic i po prostu zaplacic za siebie i wyjsc przy barze? W ten sposob unikniemy mowienia tych gburowatych rzeczy.

59 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-25 16:30:14)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
rwaczkobiet napisał/a:

I co mam pisac do brzydkich? Co w tym dziwnego ze kobieta musi wygladac? Przeciez FACET TEZ musi wygladac. Mam jej placic za to ze dobrze wyglada? Dobrze zrozumialem? A jak nie chce placic to mam sie umawiac z brzydkimi?

Przeciez jak idziesz z kims na randke to raczej ta osoba Ci sie podoba. Z magda gessler czy jakims meskim odpowiednikiem nie pojdziesz.

Tak jak mowilem, zmniejsza sie pula potencjalnych chetnych. I nie wiem co widzisz w tym dwulicowego, ze nie chce placic za nieznajomych, ale jednoczesnie nie chce zeby ta pula sie zmniejszyla. Twoj post malo ma zwiazanego z tematem.

Czyli jaśnie Pan może być powierzchowny, ale już kobieta nie może być materialistka big_smile. Ciekawe, ciekawe... Ma bardzo dużo związanego z tematem, bo masz podejście Kalego i co więcej za to kim jesteś masz pretensje do kobiet, że nie chcą z kimś takim Tworzyć związku. Chłopie zejdź na zmienię. Ty nie jesteś skąpy/sknerą, tylko egocentrykiem. Każdy wie, że jak się nie inwestuje to się nie ma, a czasami inwestycje się nie zwracają - ale Ty nauczony czymś masz inne podejście. Przypomniały mi się teraz te dzieciaki z gimnazjum, które uważają że muszą je przepuszczać i dodatkowo mogą naskakiwać nauczycielom.
Byłeś kiedykolwiek w związku?

PS nie wiem co dla Ciebie oznacza "Przeciez FACET TEZ musi wygladac"? Czyli jak, bo niestety latem to raczej boję się jechać nad nasze piękne morze, choć jestem z nadmorskiego miasta. Byłeś kiedyś w Hiszpanii, Włoszech, a nawet USA?

60

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Zazwyczaj proponowałam zapłacenie za siebie na pierwszej randce, ale nigdy nie zdarzyło się, żebym ostatecznie płaciła. Gdyby ktoś przed spotkaniem wyskoczył z takim „zaproszeniem” jak Ty Rwaczu to doszłabym do takich właśnie wniosków i spuściłabym Cię na drzewo w przeciągu sekundy:

Makigigi napisał/a:

Ja tam nie umawiałam się z takimi, co nie proponują, że zapłacą, bo to zawsze albo sknera, albo prostak, albo umawia się z tyloma pannami, że go nie stać, żeby każdej kupić kawę. Na wszystkie wymienione typy szkoda czasu.

Z tego wątku, jak i poprzedniego wynika, że nick jest mocno naciągany i rwanie dotyczy chyba tylko zębów... Nie jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś tak społecznie upośledzonego, dogmatycznego, niewychwytującego niuansów, a jednocześnie mającego powodzenie w kontaktach z kobietami. Jedno z drugim nie może współistnieć.

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
sosenek napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

Czyli jak jakis facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej (nie liczac kobiet, ich to nie dotyczy) to nie ma szansy na poznanie drugiej polowki, bo jest gburem.

Jak facet jest w kiepskiej sytuacji finansowej, która nie pozwala mu na postawienie kawy to niech nie zajmuje się randkowaniem tylko zarabianiem hajsu.
No chyba, że szuka sponsorki (a zauważyłam, że takich asów jest coraz więcej).

Jest jeszcze możliwość, że akurat ma problemy finansowe. Nie zawsze wynikają one z winy zainteresowanego - okoliczności w życiu są różne.

62

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
rwaczkobiet napisał/a:
CatLady napisał/a:
Jesiennowiosenna napisał/a:

Ale tak własnie musi w męskich oczach wyglądać zachowanie kobiet, które oczekują płacenia za siebie na spotkaniu wink

Jesienna, mówimy o kawie, o 10 zeta, to nie jest kosmiczny wydatek, ale miły gest.

Nie wychodzę z domu nigdy z pustym portfelem, potrafię za siebie zapłacić, ale gdyby facet wyskoczył na samym początku z tekstem "za ciebie nie płacę", to byłabym zniesmaczona - mimo, że stać mnie, by zapłacić za swoja własną kawę - albo może właśnie dlatego. Wolałabym już iść do kawiarni z książką smile

Ale dlaczego mam placic za Ciebie dziewczyno? Bo jakis inny koles placi? Obstawiam ze sa wazniejsze cechy ktore decyduja o atrakcyjnosci niz to czy ktos stawia nieznajomej drinka. To raczej przeciwienstwo atrakcyjnosci.

Nie musisz płacić - chodzi raczej o to, byś nie wykrzykiwał  podczas zapraszania, że zapraszasz, ale nie zapłacisz.
O atrakcyjności decyduje zespół cech - skąpstwo jest jedną z nich. A mówimy tu o kawie za 10 zł, nie o obiedzie, więc jesteś skąpy, a zachowujesz się jakbys nie wiadomo, co jej kupował, jaki eksluzywny obiad, albo kolię z brylantami. Kupiłem kawe - jestem mistrzem świata!


Jesli jednak mowisz ze potrafisz za siebie zaplacic, ale jak ktos Ci powie ze nie zaplaci za Ciebie, to traci punkty, wiec rozumiem ze lepiej tego nie mowic i po prostu zaplacic za siebie i wyjsc przy barze? W ten sposob unikniemy mowienia tych gburowatych rzeczy.

JW. Można się co do zapłaty dogadać, jak już jest rachunek na stole, a nie tak jak Ty to robisz.

Ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić: zapraszam Cię na kawę, piękna, ale płacę tylko za swoją. Tak to wygląda? Potem masz pretensje, że połowa odpada na starcie.

63

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
rwaczkobiet napisał/a:
CatLady napisał/a:
Jesiennowiosenna napisał/a:

Ale tak własnie musi w męskich oczach wyglądać zachowanie kobiet, które oczekują płacenia za siebie na spotkaniu wink

Jesienna, mówimy o kawie, o 10 zeta, to nie jest kosmiczny wydatek, ale miły gest.

Nie wychodzę z domu nigdy z pustym portfelem, potrafię za siebie zapłacić, ale gdyby facet wyskoczył na samym początku z tekstem "za ciebie nie płacę", to byłabym zniesmaczona - mimo, że stać mnie, by zapłacić za swoja własną kawę - albo może właśnie dlatego. Wolałabym już iść do kawiarni z książką smile

Ale dlaczego mam placic za Ciebie dziewczyno? Bo jakis inny koles placi? Obstawiam ze sa wazniejsze cechy ktore decyduja o atrakcyjnosci niz to czy ktos stawia nieznajomej drinka. To raczej przeciwienstwo atrakcyjnosci.

No chyba ze wolisz kogos mniej atrakcyjnego ktory jednak postawi Ci drinka. Ale wybor nielogiczny strasznie.


Jesli jednak mowisz ze potrafisz za siebie zaplacic, ale jak ktos Ci powie ze nie zaplaci za Ciebie, to traci punkty, wiec rozumiem ze lepiej tego nie mowic i po prostu zaplacic za siebie i wyjsc przy barze? W ten sposob unikniemy mowienia tych gburowatych rzeczy.


No matko, nie płać. Raczej nie powinieneś. Zbyt rzucałoby się w oczy, że ta płatność jest dla Ciebie mega problemem.
Rzeczywiście, trudno się na takim spotkaniu poczuć wyjątkowym. Od razu widać, że facet odhacza na liście. Pewnie zestaw pytań też masz już gotowy? wink

W życiu tak już jest, że nie wszystko musi się opłacać. Inwestujesz może i ciemno, ale za to może ta właściwa, Tobie pisana, nie ucieknie w popłochu krzycząc "ale skąpiec".
Wierz mi, że ta pierwsza kawa nic nie znaczy, nie znaczy, że kobieta siądzie już na Ciebie i będzie oczekiwać, byś był sponsorem. Większość kobiet dziś jednak pracuje, tworząc związki normalnie wkładają do wspólnego worka... Ta pierwsza randka nic nie zmienia. Za to obawiam się, że po stwierdzeniu "płacę tylko za siebie" na spotkanie z Tobą idą tylko prawdziwe desperatki.

No ale rób jak uważasz, tylko nie żal się, że nie możesz znaleźć fajnej dziewczyny. Fajne dziewczyny są dla fajnych facetów, nie takich drobiazgowych i skąpych.

64

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Leśny_owoc napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

I co mam pisac do brzydkich? Co w tym dziwnego ze kobieta musi wygladac? Przeciez FACET TEZ musi wygladac. Mam jej placic za to ze dobrze wyglada? Dobrze zrozumialem? A jak nie chce placic to mam sie umawiac z brzydkimi?

Przeciez jak idziesz z kims na randke to raczej ta osoba Ci sie podoba. Z magda gessler czy jakims meskim odpowiednikiem nie pojdziesz.

Tak jak mowilem, zmniejsza sie pula potencjalnych chetnych. I nie wiem co widzisz w tym dwulicowego, ze nie chce placic za nieznajomych, ale jednoczesnie nie chce zeby ta pula sie zmniejszyla. Twoj post malo ma zwiazanego z tematem.

Czyli jaśnie Pan może być powierzchowny, ale już kobieta nie może być materialistka big_smile. Ciekawe, ciekawe... Ma bardzo dużo związanego z tematem, bo masz podejście Kalego i co więcej za to kim jesteś masz pretensje do kobiet, że nie chcą z kimś takim Tworzyć związku. Chłopie zejdź na zmienię. Ty nie jesteś skąpy/sknerą, tylko egocentrykiem. Każdy wie, że jak się nie inwestuje to się nie ma, a czasami inwestycje się nie zwracają - ale Ty nauczony czymś masz inne podejście. Przypomniały mi się teraz te dzieciaki z gimnazjum, które uważają że muszą je przepuszczać i dodatkowo mogą naskakiwać nauczycielom.
Byłeś kiedykolwiek w związku?

PS nie wiem co dla Ciebie oznacza "Przeciez FACET TEZ musi wygladac"? Czyli jak, bo niestety latem to raczej boję się jechać nad nasze piękne morze, choć jestem z nadmorskiego miasta. Byłeś kiedyś w Hiszpanii, Włoszech, a nawet USA?

Obie strony musza byc atrakcyjne inaczej nie bedzie zadnej iskry. To prawdziwe i nic innego nie napisalem w poscie ktory cytujesz, jesli sie z tym nie zgadzasz to Twoja sprawa, ale na ogol tak jest, ze dziewczyny wola przystojnych, a faceci wola piekne.

65

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Jakby koleś przy rozliczeniu zapytał "to co ,po połowie"? to w moim odczuciu nie byłoby to tak tragiczne jak powiedzenie przed spotkaniem, że za mnie nie zapłaci. I tu nie o pieniądze chodzi, bo mam wrażenie, że zarabiam więcej od Ciebie.
Przypomniały mi się czasy studenckie, zaprosił mnie na randkę biedny kolega z roku i jakoś też sam z siebie wymyślił kawiarnie i płacił. Moja koleżanka jak była splukana a facet zaprosił ja na spacer jesienią/zima to wzięła termos z ciepłą herbatą i też było bardzo sympatycznie.

66

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
CatLady napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:
CatLady napisał/a:

Jesienna, mówimy o kawie, o 10 zeta, to nie jest kosmiczny wydatek, ale miły gest.

Nie wychodzę z domu nigdy z pustym portfelem, potrafię za siebie zapłacić, ale gdyby facet wyskoczył na samym początku z tekstem "za ciebie nie płacę", to byłabym zniesmaczona - mimo, że stać mnie, by zapłacić za swoja własną kawę - albo może właśnie dlatego. Wolałabym już iść do kawiarni z książką smile

Ale dlaczego mam placic za Ciebie dziewczyno? Bo jakis inny koles placi? Obstawiam ze sa wazniejsze cechy ktore decyduja o atrakcyjnosci niz to czy ktos stawia nieznajomej drinka. To raczej przeciwienstwo atrakcyjnosci.

Nie musisz płacić - chodzi raczej o to, byś nie wykrzykiwał  podczas zapraszania, że zapraszasz, ale nie zapłacisz.
O atrakcyjności decyduje zespół cech - skąpstwo jest jedną z nich. A mówimy tu o kawie za 10 zł, nie o obiedzie, więc jesteś skąpy, a zachowujesz się jakbys nie wiadomo, co jej kupował, jaki eksluzywny obiad, albo kolię z brylantami. Kupiłem kawe - jestem mistrzem świata!


Jesli jednak mowisz ze potrafisz za siebie zaplacic, ale jak ktos Ci powie ze nie zaplaci za Ciebie, to traci punkty, wiec rozumiem ze lepiej tego nie mowic i po prostu zaplacic za siebie i wyjsc przy barze? W ten sposob unikniemy mowienia tych gburowatych rzeczy.

JW. Można się co do zapłaty dogadać, jak już jest rachunek na stole, a nie tak jak Ty to robisz.

Ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić: zapraszam Cię na kawę, piękna, ale płacę tylko za swoją. Tak to wygląda? Potem masz pretensje, że połowa odpada na starcie.


Wlasnie o to mi chodzilo jak to ladnie ubrac w slowa, zeby nie odpadalo tyle osob. A co jesli kobieta sie napali ze jej postawisz, a Ty powiesz przy rozliczeniu ze placi kazdy za siebie? Bo to na prawde bardzo podobne, tylko ze teraz jest po randce, a nie przed.

67 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-25 16:54:03)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Naprawdę tutaj osobiście mi nie chodzi o pieniądze. Jeśli byłyby to ogromne sumy i widać, było że kobiety chcą tylko za darmo zjeść i się napić. Ale wyobraźmy sobie inną możliwą sytuację np. pewna dwójka była na 2 spotkaniach, na 3 spotkaniu jedna z nich z powodu braku czasu po pracy zaprosiła drugą do swojego domu. Jednakże zaproszona osoba nic nie dostała do jedzenia, ani picia. Mogła sobie sama przynieść/domówić/zapłacić za to co otrzyma. Teoretycznie nadal nie wiadomo czy warto "pakować" pieniądze w ten związek - ile to znajomości nie wychodziło po 10 spotkaniach, bo jednak nie to? Co w takiej sytuacji? Po którym spotkaniu można za kogoś zapłacić? No właśnie moim zdaniem są to kwestie indywidualne i nikt nikogo nie powinien się o to czepiać, tylko szukać osób o podobnym podejściu do swojego.
Ja tam lubię naszą Polską gościnność, gdy zapraszam męża, kuzyna/kuzynki, siostrę/brata, przyjaciółkę/kolegów/koleżanki. To zawsze wychodzę z inicjatywą zapłaty, bądź pokrycia pierwszych drinków. Co więcej jak poza godzinami inicjuję spotkanie z klientem to również płacę za kawę i ciastko. To taki serdeczny gest, jeśli ktoś doszukuje się w tym podejścia "coś za coś" to znaczy, że to właśnie świadczy o materializmie tej osoby, a nie złej woli osoby zapraszanej. Zawsze można uprzedzić nie zapłacę - tym bardziej skąd wiadomo, że druga strona ma pieniądze? Jeśli nie? Podobnie jak ktoś zaprasza do kina, przychodzisz a tu "hej płać za swój bilet". A Ty nie masz kasy. Wychodzi tutaj jednostronne i mocno interesowne podejście, tak jakby druga strona była głównie dla nas i nie mogła mieć problemów finansowych. Nasze babcie chociaż były biedniejsze pichciły coś w domu, bo mają przyjść goście. Nasi dziadkowie dorobili sobie w weekend, aby zaprosić na kawę, bądź sami coś wykombinowali.

To w sumie śmieszne tylu ludzi płacze, że inni tacy szorstcy/interesowni. Może najwyższy czas pomyśleć o karmie? Co dajemy (jakie podejście reprezentujemy na takie bądźmy gotowi/gotowe)?

Rising_Sun napisał/a:

Jakby koleś przy rozliczeniu zapytał "to co ,po połowie"? to w moim odczuciu nie byłoby to tak tragiczne jak powiedzenie przed spotkaniem, że za mnie nie zapłaci. I tu nie o pieniądze chodzi, bo mam wrażenie, że zarabiam więcej od Ciebie.
Przypomniały mi się czasy studenckie, zaprosił mnie na randkę biedny kolega z roku i jakoś też sam z siebie wymyślił kawiarnie i płacił. Moja koleżanka jak była splukana a facet zaprosił ja na spacer jesienią/zima to wzięła termos z ciepłą herbatą i też było bardzo sympatycznie.

Fajni ludzie to i fajne podejście smile. Z doświadczenia wiem, że dużo do nas wraca.

68 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-10-25 16:56:24)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Leśny_owoc napisał/a:

Naprawdę tutaj osobiście mi nie chodzi o pieniądze. Jeśli byłyby to ogromne sumy i widać, było że kobiety chcą tylko za darmo zjeść i się napić. Ale wyobraźmy sobie inną możliwą sytuację np. pewna dwójka była na 2 spotkaniach, na 3 spotkaniu jedna z nich z powodu braku czasu po pracy zaprosiła drugą do swojego domu. Jednakże zaproszona osoba nic nie dostała do jedzenia, ani picia. Mogła sobie sama przynieść/domówić/zapłacić za to co otrzyma. Teoretycznie nadal nie wiadomo czy warto "pakować" pieniądze w ten związek - ile to znajomości nie wychodziło po 10 spotkaniach, bo jednak nie to? Co w takiej sytuacji? Po którym spotkaniu można za kogoś zapłacić? No właśnie moim zdaniem są to kwestie indywidualne i nikt nikogo nie powinien się o to czepiać, tylko szukać osób o podobnym podejściu do swojego.
Ja tam lubię naszą Polską gościnność, gdy zapraszam męża, kuzyna/kuzynki, siostrę/brata, przyjaciółkę/kolegów/koleżanki. To zawsze wychodzę z inicjatywą zapłaty, bądź pokrycia pierwszych drinków. Co więcej jak poza godzinami inicjuję spotkanie z klientem to również płacę za kawę i ciastko. To taki serdeczny gest, jeśli ktoś doszukuje się w tym podejścia "coś za coś" to znaczy, że to właśnie świadczy o materializmie tej osoby, a nie złej woli osoby zapraszanej. Zawsze można uprzedzić nie zapłacę - tym bardziej skąd wiadomo, że druga strona ma pieniądze? Jeśli nie? Podobnie jak ktoś zaprasza do kina, przychodzisz a tu "hej płać za swój bilet". A Ty nie masz kasy. Wychodzi tutaj jednostronne i mocno interesowne podejście, tak jakby druga strona była głównie dla nas i nie mogła mieć problemów finansowych. Nasze babcie chociaż były biedniejsze pichciły coś w domu, bo mają przyjść goście. Nasi dziadkowie dorobili sobie w weekend, aby zaprosić na kawę, bądź sami coś wykombinowali.

Jesli to pojedyncza randka to nie chodzi o pieniadze, ale wiekszosc dziewczyn sie spodziewa takiej reakcji (ze zaplace za nie), wiec w przypadku kilku randek to juz atak na portfel. Do tego dochodzi fakt ze zle sie czuje z fundowaniem nieznajomym czegokolwiek. Niewazne czy jedna randka czy dziesiec, jesli stawiam cos nieznajomej to mam uczucie bycia jeleniem bo w sumie tak jest. To ze wiekszosc facetow zaplaci to nie znaczy ze nalezy podazac za wiekszoscia.

Co do goscinnosci materializmu i tak dalej, to W TYM PRZYPADKU tak na prawde to ma malo wspolnego z rozsadnym zarzadzaniem pieniedzmi. Placisz za rodzine i przyjaciol, i tak dalej, bo ich znasz, bo sa dla Ciebie wazni. Ja tej kobiety na przeciw mnie nie znam. Jest roznica.

69

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

ale być może ta obca kobieta to ta jedyna. I potem po latach, na pytanie, mamo co Cię urzekło w tacie? Odpowie: jako jedyny nie chciał postawić mi kawy big_smile
Jak masz z tym taki problem to rzeczywiście proponuje spacery. A zimą odpusc randki

70 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-25 17:02:09)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
CatLady napisał/a:

Jesienna, mówimy o kawie, o 10 zeta, to nie jest kosmiczny wydatek, ale miły gest.

Tak, jest to miły gest. Ale taki gest powinien być dobrowolny. Podczas gdy przywykłyśmy do tego, że za nad płacą do tego stopnia, że brak takiego gestu wydaje się być skąpstwem wink

71

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Jesiennowiosenna napisał/a:
CatLady napisał/a:

Jesienna, mówimy o kawie, o 10 zeta, to nie jest kosmiczny wydatek, ale miły gest.

Tak, jest to miły gest. Ale taki gest powinien być dobrowolny. Podczas gdy przywykłyśmy do tego, że za nad płacą do tego stopnia, że brak takiego gestu wydaje się być skąpstwem wink

Ja akurat nie to miałam na myśli, tylko sam tekst przed spotkaniem. Niepłacenie mi nie przeszkadza, ale jak ktoś to usilnie zaznacza, że nie zamierza, bo co ja sobie wyobrażam - już tak.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251
Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Santapietruszka, chyba już rozumiem co masz na myśli.

I zgadzam się z Tobą, że generalnie skąpstwo jest fatalną cechą. Jeśli facet nachalnie zaznacza, że nie będzie za nic nigdy płacił i generalnie wyszperanie pieniędzy  na cokolwiek jest dla niego jak ból zęba, to zdecydowanie jest to cecha która mnie zniechęca.

Nie uważam jednak, że kulturalne danie do zrozumienia, że nie ma się zamiaru płacić na pierwszej randce za kobietę jest skąpstwem. Jeśli wynika to z pewnych przemyślanych poglądów to absolutnie mnie to nie odrzuca.

73 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-25 17:33:52)

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
rwaczkobiet napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Naprawdę tutaj osobiście mi nie chodzi o pieniądze. Jeśli byłyby to ogromne sumy i widać, było że kobiety chcą tylko za darmo zjeść i się napić. Ale wyobraźmy sobie inną możliwą sytuację np. pewna dwójka była na 2 spotkaniach, na 3 spotkaniu jedna z nich z powodu braku czasu po pracy zaprosiła drugą do swojego domu. Jednakże zaproszona osoba nic nie dostała do jedzenia, ani picia. Mogła sobie sama przynieść/domówić/zapłacić za to co otrzyma. Teoretycznie nadal nie wiadomo czy warto "pakować" pieniądze w ten związek - ile to znajomości nie wychodziło po 10 spotkaniach, bo jednak nie to? Co w takiej sytuacji? Po którym spotkaniu można za kogoś zapłacić? No właśnie moim zdaniem są to kwestie indywidualne i nikt nikogo nie powinien się o to czepiać, tylko szukać osób o podobnym podejściu do swojego.
Ja tam lubię naszą Polską gościnność, gdy zapraszam męża, kuzyna/kuzynki, siostrę/brata, przyjaciółkę/kolegów/koleżanki. To zawsze wychodzę z inicjatywą zapłaty, bądź pokrycia pierwszych drinków. Co więcej jak poza godzinami inicjuję spotkanie z klientem to również płacę za kawę i ciastko. To taki serdeczny gest, jeśli ktoś doszukuje się w tym podejścia "coś za coś" to znaczy, że to właśnie świadczy o materializmie tej osoby, a nie złej woli osoby zapraszanej. Zawsze można uprzedzić nie zapłacę - tym bardziej skąd wiadomo, że druga strona ma pieniądze? Jeśli nie? Podobnie jak ktoś zaprasza do kina, przychodzisz a tu "hej płać za swój bilet". A Ty nie masz kasy. Wychodzi tutaj jednostronne i mocno interesowne podejście, tak jakby druga strona była głównie dla nas i nie mogła mieć problemów finansowych. Nasze babcie chociaż były biedniejsze pichciły coś w domu, bo mają przyjść goście. Nasi dziadkowie dorobili sobie w weekend, aby zaprosić na kawę, bądź sami coś wykombinowali.

Jesli to pojedyncza randka to nie chodzi o pieniadze, ale wiekszosc dziewczyn sie spodziewa takiej reakcji (ze zaplace za nie), wiec w przypadku kilku randek to juz atak na portfel. Do tego dochodzi fakt ze zle sie czuje z fundowaniem nieznajomym czegokolwiek. Niewazne czy jedna randka czy dziesiec, jesli stawiam cos nieznajomej to mam uczucie bycia jeleniem bo w sumie tak jest. To ze wiekszosc facetow zaplaci to nie znaczy ze nalezy podazac za wiekszoscia.

Co do goscinnosci materializmu i tak dalej, to W TYM PRZYPADKU tak na prawde to ma malo wspolnego z rozsadnym zarzadzaniem pieniedzmi. Placisz za rodzine i przyjaciol, i tak dalej, bo ich znasz, bo sa dla Ciebie wazni. Ja tej kobiety na przeciw mnie nie znam. Jest roznica.

Tutaj wychodzi Twoje wygodnictwo. Tak w życiu bywa jeśli ktoś nie jest złotą rączką to musi zapłacić za np. hydraulika. Jeśli ktoś nie potrafi gotować to musi zamawiać sobie jedzenie, bądź gotować niewymyślne dania. Podobnie jest z randkowaniem. Uwierz mi zapraszanie kogoś na jedzenie to najmniej kreatywna i najmniej wymagająca forma spotkania. W swoim życiu miałam różne fantastyczne randki, gdzie nikt nie wydał ani grosza. Ty generalnie wybrałeś sobie najwygodniejszą formę poszukiwań, do tego chcesz jak najmniej w te poszukiwania zainwestować - niestety jeśli nie jesteś przystojny, inteligentny i do tego nie masz fantastycznego charakteru to nie licz, że wszystkie podobające Ci się kobiety zainwestują swój czas i pieniądz w spotkania. Nie chcę nic mówić, ale np. ja zainwestowałam niezłą sumkę jak na studentkę, gdy mój mąż zaprosił mnie na drugie spotkanie, bo chciałam wyglądać zjawiskowo smile. Pomyśl jak to wygląda z drugiej strony. Nie zachowuj się jak w sklepie, gdzie ty jesteś klientem, a kobiety przedmiotami. One też mają wymagania i chcą wybrać najlepszego z dostępnych możliwości. Jeśli ktoś jest fajny i do tego nie jest skąpy to logiczne, że szybciej go wybierze. Podobnie jak Ty - jakbyś miał możliwość wybrałbyś najatrakcyjniejszą kobietę wśród możliwych. Witamy na rynku matrymonialnym, gdzie chodzi o dopasowanie i spełnienie w jak największym stopniu wymagań obu stron. Gdzie wymagania oscylują.


Jesiennowiosenna napisał/a:

Santapietruszka, chyba już rozumiem co masz na myśli.

I zgadzam się z Tobą, że generalnie skąpstwo jest fatalną cechą. Jeśli facet nachalnie zaznacza, że nie będzie za nic nigdy płacił i generalnie wyszperanie pieniędzy  na cokolwiek jest dla niego jak ból zęba, to zdecydowanie jest to cecha która mnie zniechęca.

Nie uważam jednak, że kulturalne danie do zrozumienia, że nie ma się zamiaru płacić na pierwszej randce za kobietę jest skąpstwem. Jeśli wynika to z pewnych przemyślanych poglądów to absolutnie mnie to nie odrzuca.

Dokładnie o to chodzi od samego początku o intencje.

74

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Co prawda nie posiadam szczególnie bogatego doświadczenia w randkowaniu, ale nigdy nie zdarzyło mi się zapłacić za cokolwiek na pierwszej randce. I nie dlatego, że nie chciałam czy się nie poczuwałam, wręcz przeciwnie - za każdym razem byłam przygotowana i propnowałam, że dołożę się do rachunku. Jednak spotykało się to ze sprzeciwem drugiej strony. Czasami był to tak zdecydowany sprzeciw, że odnosiłam wrażenie jakbym samą propozycją wykazywała się nietaktem.

Jedno jest pewne, wolałabym o podziale rachunku dowiedzieć się, gdy przyszłoby do jego płacenia niż przed spotkaniem, żeby nie wprowadzać niepotrzebnie "atmosfery kontraktowej" w spotkanie, które z założenia ma być swobodną rozmową.

75

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Moze po prostu zabieraj na randki dwie butelki wody...

Nic tu nie ma ;P

76

Odp: Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu
Leśny_owoc napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Naprawdę tutaj osobiście mi nie chodzi o pieniądze. Jeśli byłyby to ogromne sumy i widać, było że kobiety chcą tylko za darmo zjeść i się napić. Ale wyobraźmy sobie inną możliwą sytuację np. pewna dwójka była na 2 spotkaniach, na 3 spotkaniu jedna z nich z powodu braku czasu po pracy zaprosiła drugą do swojego domu. Jednakże zaproszona osoba nic nie dostała do jedzenia, ani picia. Mogła sobie sama przynieść/domówić/zapłacić za to co otrzyma. Teoretycznie nadal nie wiadomo czy warto "pakować" pieniądze w ten związek - ile to znajomości nie wychodziło po 10 spotkaniach, bo jednak nie to? Co w takiej sytuacji? Po którym spotkaniu można za kogoś zapłacić? No właśnie moim zdaniem są to kwestie indywidualne i nikt nikogo nie powinien się o to czepiać, tylko szukać osób o podobnym podejściu do swojego.
Ja tam lubię naszą Polską gościnność, gdy zapraszam męża, kuzyna/kuzynki, siostrę/brata, przyjaciółkę/kolegów/koleżanki. To zawsze wychodzę z inicjatywą zapłaty, bądź pokrycia pierwszych drinków. Co więcej jak poza godzinami inicjuję spotkanie z klientem to również płacę za kawę i ciastko. To taki serdeczny gest, jeśli ktoś doszukuje się w tym podejścia "coś za coś" to znaczy, że to właśnie świadczy o materializmie tej osoby, a nie złej woli osoby zapraszanej. Zawsze można uprzedzić nie zapłacę - tym bardziej skąd wiadomo, że druga strona ma pieniądze? Jeśli nie? Podobnie jak ktoś zaprasza do kina, przychodzisz a tu "hej płać za swój bilet". A Ty nie masz kasy. Wychodzi tutaj jednostronne i mocno interesowne podejście, tak jakby druga strona była głównie dla nas i nie mogła mieć problemów finansowych. Nasze babcie chociaż były biedniejsze pichciły coś w domu, bo mają przyjść goście. Nasi dziadkowie dorobili sobie w weekend, aby zaprosić na kawę, bądź sami coś wykombinowali.

Jesli to pojedyncza randka to nie chodzi o pieniadze, ale wiekszosc dziewczyn sie spodziewa takiej reakcji (ze zaplace za nie), wiec w przypadku kilku randek to juz atak na portfel. Do tego dochodzi fakt ze zle sie czuje z fundowaniem nieznajomym czegokolwiek. Niewazne czy jedna randka czy dziesiec, jesli stawiam cos nieznajomej to mam uczucie bycia jeleniem bo w sumie tak jest. To ze wiekszosc facetow zaplaci to nie znaczy ze nalezy podazac za wiekszoscia.

Co do goscinnosci materializmu i tak dalej, to W TYM PRZYPADKU tak na prawde to ma malo wspolnego z rozsadnym zarzadzaniem pieniedzmi. Placisz za rodzine i przyjaciol, i tak dalej, bo ich znasz, bo sa dla Ciebie wazni. Ja tej kobiety na przeciw mnie nie znam. Jest roznica.

Tutaj wychodzi Twoje wygodnictwo. Tak w życiu bywa jeśli ktoś nie jest złotą rączką to musi zapłacić za np. hydraulika. Jeśli ktoś nie potrafi gotować to musi zamawiać sobie jedzenie, bądź gotować niewymyślne dania. Podobnie jest z randkowaniem. Uwierz mi zapraszanie kogoś na jedzenie to najmniej kreatywna i najmniej wymagająca forma spotkania. W swoim życiu miałam różne fantastyczne randki, gdzie nikt nie wydał ani grosza. Ty generalnie wybrałeś sobie najwygodniejszą formę poszukiwań, do tego chcesz jak najmniej w te poszukiwania zainwestować - niestety jeśli nie jesteś przystojny, inteligentny i do tego nie masz fantastycznego charakteru to nie licz, że wszystkie podobające Ci się kobiety zainwestują swój czas i pieniądz w spotkania. Pomyśl jak to wygląda z drugiej strony. Nie zachowuj się jak w sklepie, gdzie ty jesteś klientem, a kobiety przedmiotami. One też mają wymagania i chcą wybrać najlepszego z dostępnych możliwości. Jeśli ktoś jest fajny i do tego nie jest skąpy to logiczne, że szybciej go wybierze. Podobnie jak Ty - jakbyś miał możliwość wybrałbyś najatrakcyjniejszą kobietę wśród możliwych. Witamy na rynku matrymonialnym, gdzie chodzi o dopasowanie i spełnienie w jak największym stopniu wymagań obu stron. Gdzie wymagania oscylują.

Jesli ide na randke to zakladam ze sie drugiej osobie spodoba bo nie umawiam sie z osobami z wiekszymi wymaganiami (tak, rzadko sie rzucam na te najpiekniejsze, bo nie mam potrzeby konkurowac, mi wystarczy klasa srednia w atrakcyjnosci).

Poza tym co ma bycie skapym do tego czy ktos cos stawia nieznajomym? Ja w najlepszym przypadku moge traktowac taka osobe jako swieza kolezanke i nie czuje sie zobowiazany jej placic.

Czy jak przyjade nowym mercedesem ale jej nie zaplace za kawe to zalatwi sprawe? Juz nie jestem w niżu materialnym. Jednak wolalem nie jezdzic samochodem na pierwsze, bo nie mozna sobie zamowic piwa, mimo ze jakas tam forma szpanu jest.

Posty [ 39 do 76 z 428 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Stawianie drinkow na pierwszym spotkaniu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016