Co daje Wam forum?:) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Co daje Wam forum?:)

Strony Poprzednia 1 7 8 9

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 305 do 340 z 340 ]

305

Odp: Co daje Wam forum?:)
_v_ napisał/a:

oooo, dyskusja nadal się rozwujar wink
wybaczcie, mialam bardzo gorąca randkę big_smile

ja z kolei dzis mam wychodne, pierwszy od daaaaawien dawna.... hmmmyhmmmyhmmmyhmyyyyyy;p

_v_ napisał/a:

- oryginalnie jestem blondynka o falowanych włosach,

.......:))))))) o  jeeeezu _V_!  o reszte nie pytam... jeszcze sie okaze ze to bylas ty, dziewczyna z pewnej ksiegarni, z ktora super mi sie rozmawialo kilka razy, falowane jasne wlosy, duzo nizsza ode mnie, lekko okragle bardzo kobiece ksztalty, i to cos w oczach;p oczywiscie bylam mloda i glupia i stchorzylam, nie spytalam o numer, a potem juz tam nie pracowala. Do dzisiaj ja DOKLADNIE pamietam.

_v_ napisał/a:

wlasnie skonczylam książkę "puszczalscy z zasadami" - jak ktos jest poli albo swinguje,to powinien obowiązkowo ją przeczytać. 
jest tam o wspolnych zasadach,o umowach,jak sobie radzić z konfliktami, z zazdroscia. a najwazniejsze jest przesłanie: seks jest przyjemny,a przyjemność jest dobra. mozesz podwazyc wszystko to,co ci wpoili i znalezc wlasna drogę. pamietaj jednak, zeby do kazdego partnera podchodzic z miloscia i szacunkiem - nawet takiego na jeden raz. bądź szczery i otwarty. mow "tak", ale mow tez "nie".

świetna książka smile

edit: jeszcze w tej ksiazce poruszony jest temat, który autorki nazwaly "ekonomia glodowa"
chodzi o to, ze ludzie uwazaja takie rzeczy jak miłość czy pozadanie za deficytowe i wyczerpujace  sie - w sensie jak kochasz jedna osobę, to drugiej juz nie mozesz,bo cala milosc wyczerpales na ta pierwsza. albo ze jak pokochasz kolejna osobe, to trochę milosci musisz odebrac wcześniejszej osobie, bo jest jej ograniczona ilość.

a to totalna bzdura.

temat do przemyslen rzucam wink

niesamowicie ciekawe, juz mam na liscie trzy ksiazki do kupienia dzieki wam:) super, dzieki, a tymczasem zmykam po troche wolnosci...
https://www.youtube.com/watch?v=_bdOTUocn5w

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p
Reklama
Zobacz podobne tematy :

306

Odp: Co daje Wam forum?:)

Jesteś vicky biseksualna? Analizujesz piękno kobiet patrząc na nie? Na to jakie one są? Jak wyglądają, czyli jaki mają kształt buzi, układ oczu, linię podbródka, nosek? Czy może to raczej ogólne pożądanie?

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

307

Odp: Co daje Wam forum?:)

vicky, to raczej nie mnie spotkalas wink
a wszystkim zycze milego wieczoru - ja sie wybieram na bardzo niegrzeczna impreze tongue

Reklama

308

Odp: Co daje Wam forum?:)

Chciałam tylko dać znać, że książka mnie pozytywnie zaskoczyla. Podoba mi sie styl pisana autorki, taka zimna, niemal reporterska relacja.

Ciekawe jak w tamtych czasach sprawdziloby się  to w Polsce big_smile

Nic tu nie ma ;P

309

Odp: Co daje Wam forum?:)

Masz na myśli Catherine Millet? Uwielbiam tę książkę. Niby orgie, niby wolny seks, a to wszystko na takim szarym tle -- tu zazdrość, tam parking, park, opisy wnętrz, mało wyszukany seks.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.
Reklama

310

Odp: Co daje Wam forum?:)
Gary napisał/a:

Masz na myśli Catherine Millet? Uwielbiam tę książkę. Niby orgie, niby wolny seks, a to wszystko na takim szarym tle -- tu zazdrość, tam parking, park, opisy wnętrz, mało wyszukany seks.

Tak, wczoraj dotarlam tak do polowy.

Tym bardziej do mnie ona przemawia, że wlasnie przez ostatnie dwa dni rozmawialam na podobne tematy z takim moim znajomym i w pewien sposob ta ksiazka stala się kontynuacja tematu.

Nic tu nie ma ;P

311

Odp: Co daje Wam forum?:)
Gary napisał/a:

Jesteś vicky biseksualna? Analizujesz piękno kobiet patrząc na nie? Na to jakie one są? Jak wyglądają, czyli jaki mają kształt buzi, układ oczu, linię podbródka, nosek? Czy może to raczej ogólne pożądanie?

Tak jestem typowa biseksualistka, patrze na kobiety tak samo jak na mezczyzn (jakie sa itd.). Chociaz w calym moim zyciu bylo  zaledwie kilka, ktore NAPRAWDE mnie pociagaly, a mezzczyzn... -no normalnie, duzo:))) I sam seks zdecydowanie wole z mezczyznami, kobiety mnie jaraja, ale seks tylko i wylacznie z kobieta mnie nie satysfakcjonuje - kobieta w lozku moze byc tylko dodatkiem do seksu z facetem, czyli tylko w seksie grupowym jako taki "podjarowywacz":p Nigdy nie mialam orgazmu bedac tylko z kobieta - choc z drugiej strony probowalam tylko kilka razy, wiec to bardzo malo doswiadczenie.

_V_ napisał/a:

vicky, to raczej nie mnie spotkalas,;p
a wszystkim zycze milego wieczoru - ja sie wybieram na bardzo niegrzeczna impreze

i jak bylo..?:D tez mialam gdzies isc z takowym zamyslem, aby sie niegrzecznie bawic, po czym spotkalismy sie ze starym znajomym z liceum, i grajac w gre komputerowa wypilismy litr wodki i ok polnocy zapadlismy oboje w poalkoholowy sen big_smile:D:D

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

312

Odp: Co daje Wam forum?:)

@Iceni smile -- w tej książce bardzo mi się podobało zakończenie, podsumowanie; podobnie jak na blogu "szlakiem kurtyzan"; fajnie się czyta podsumowania osób, które przeszły pewną drogę

@vicky85 -- czyli miałaś dużo takiego wolnego seksu... pozazdrościć? od takiej osoby chętnie bym przeczytał "podsumowanie życia", co było warto, co nie warto, co było ważne, które decyzje były błędne; wpadam w taką pułapkę światopoglądową, że fajnie byłoby się spotkać z taką lub inną koleżanką ... no z liceum, przykładowo... bez seksu, ale pogadać, przejść się na koncert, porozmawiać o życiu... i tutaj mnie małżeństwo ogranicza, ale potem dochodzę do wniosku, że to ślepa uliczka, taka fantazja, która niech lepiej zostanie fantazją, bo w realu by straciła kolory; coś jak piwo z kolegami -- jeśli nie można chodzić, to żal, że nie można, a jak można to wcale się z tego nie korzysta

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

313 Ostatnio edytowany przez vicky85 (2017-10-15 22:13:41)

Odp: Co daje Wam forum?:)
Gary napisał/a:

@Iceni smile

@vicky85 -- czyli miałaś dużo takiego wolnego seksu... pozazdrościć? od takiej osoby chętnie bym przeczytał "podsumowanie życia", co było warto, co nie warto, co było ważne, które decyzje były błędne; wpadam w taką pułapkę światopoglądową, że fajnie byłoby się spotkać z taką lub inną koleżanką ... no z liceum, przykładowo... bez seksu, ale pogadać, przejść się na koncert, porozmawiać o życiu... i tutaj mnie małżeństwo ogranicza, ale potem dochodzę do wniosku, że to ślepa uliczka, taka fantazja, która niech lepiej zostanie fantazją, bo w realu by straciła kolory; coś jak piwo z kolegami -- jeśli nie można chodzić, to żal, że nie można, a jak można to wcale się z tego nie korzysta

na podsumowanie zycia chyba jeszcze jestem troche za mloda;p Jak bede stara to sie okaze, czy zylam dobrze, czy nie. Co bylo warto... nie zastanawialam sie na tym. Bo nawet jesli nie bylo cos warto, to przynajmniej tyle wiem, ze rzeczywiscie nie bylo nic warte:D I ze nie warto tego kontynuowac. Probowac zawsze warto... choc czasem konsekwencje bola, ale przynajmniej wiele rzeczy przezylam na wlasnej skorze, i nikt mi nie powie "bo nie wiesz jak to jest". Lubie wiedziec, jak to jest.

Takie moje spotykanie jak np. z tym kolega wczoraj, jest bardzo potrzebne od czasu do czasu. Pozwala swpojrzec na swoje zycie z perspektywy, docenic, stesknie np. zawsze za dziecmi. Ale gdy jestem z nimi non stop przez kilka tygodniu, zapominam czasem je doceniac, bo rutyna zabija we mnie radosc. Z tym, ze... nie wiem, czy byloby to mozliwe w moim malzenstwie, gdyby nie rodzaje prac, jakie wykonujemy. Od poczatku malzenstwa maz pracowal w systemie zmianowym - kilka dni na kilka dni, kilka tygodni na kilka tygodni. Dluga rozlaka wzmaga samotnosc. Trzeba sobie z nia radzic. Z kolei ja zyje od zawsze w wysokim poziomie stresu. Charakter pracy jeszcze ten stres wzmogl. Jakos musialam nauczyc sie go rozladowywac. Obcowanie z ludzmi, z ktorymi cos sie lubi robic (:)) to jedno z najlepszych lekarstw.

Czy gdybysmy zyli ze soba jak wiekszosc ludzi, od poniedzialku do niedzieli, zostalibysmy swingersami`? czy zylibysmy na takim luzie? czy otrzymalibysmy od siebie nawzajem tyle wolnosci?
Nie wiem, to zupelnie inny style zycia.

Jak np. maz jest w domu, rzadko mamy ochote spotykac sie  z innymi. Steskniemy za soba, przebywamy glownie razem i razem sie bawimy. Te wszystkie rozlaki tylko wzmacniaja efekt "wow" gdy jestesmy razem. Dlatego tez jakos latwiej bylo nam sobie te wzajemna wolnosc podarowac, zreszta - jak inaczej mielibysmy funkcjonowac normalnie?:) ZNam wiele kobiet - zon od meza z branzy, wszystkie bardzo narzekaja ze ich tyle nie ma i bardzo tesknia, a jednoczesnie sa zmeczone, przytloczone codziennoscia, i ogolnie nie pasuje im ten uklad. Wydaje mi sie, ze po prostu nie wypelniaja dziury emocjonalnej w czasie gdy mezow nie ma, liczac na to przejdzie samo i sie przyzwyczaja. Niestety nie da sie przyzwyczaic do samotnosci...

Mysle ze netkobiety tez troche, odrobinke, staja sie takim sposobem na samotnosc. Mam wrazenie, ze Was znam - jakbym nie byla sama. Albo czytam jakies watki, w ktorych nawet nie odpisuje, ale czytam o problemach innych - w ten sposob moje wlasne staja sie mniejsze. I w ten oto sposob po kilku stronach postow, wrocilismy do glownego tematu : Co daje mi forum:D:D:D

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

314

Odp: Co daje Wam forum?:)

Niech mi jeszcze ktos podpowie jak polaczyc wolny seks z wychowywaniem dziecka tongue

Nic tu nie ma ;P

315 Ostatnio edytowany przez vicky85 (2017-10-15 22:33:07)

Odp: Co daje Wam forum?:)

nie da sie:D
dlatego zaplanowny wolny seks jest tylko gdy dziadkowie zechca zabrac dzieci na weekend;D

jest jeszcze nieplanowany  wolny seks big_smile ale na niego wystarczy kilkanascie minut:) Zycie, zycie, jest nowela.....

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

316

Odp: Co daje Wam forum?:)
vicky85 napisał/a:
Gary napisał/a:

@Iceni smile

@vicky85 -- czyli miałaś dużo takiego wolnego seksu... pozazdrościć? od takiej osoby chętnie bym przeczytał "podsumowanie życia", co było warto, co nie warto, co było ważne, które decyzje były błędne; wpadam w taką pułapkę światopoglądową, że fajnie byłoby się spotkać z taką lub inną koleżanką ... no z liceum, przykładowo... bez seksu, ale pogadać, przejść się na koncert, porozmawiać o życiu... i tutaj mnie małżeństwo ogranicza, ale potem dochodzę do wniosku, że to ślepa uliczka, taka fantazja, która niech lepiej zostanie fantazją, bo w realu by straciła kolory; coś jak piwo z kolegami -- jeśli nie można chodzić, to żal, że nie można, a jak można to wcale się z tego nie korzysta

na podsumowanie zycia chyba jeszcze jestem troche za mloda;p Jak bede stara to sie okaze, czy zylam dobrze, czy nie. Co bylo warto... nie zastanawialam sie na tym. Bo nawet jesli nie bylo cos warto, to przynajmniej tyle wiem, ze rzeczywiscie nie bylo nic warte:D I ze nie warto tego kontynuowac. Probowac zawsze warto... choc czasem konsekwencje bola, ale przynajmniej wiele rzeczy przezylam na wlasnej skorze, i nikt mi nie powie "bo nie wiesz jak to jest". Lubie wiedziec, jak to jest.

Takie moje spotykanie jak np. z tym kolega wczoraj, jest bardzo potrzebne od czasu do czasu. Pozwala swpojrzec na swoje zycie z perspektywy, docenic, stesknie np. zawsze za dziecmi. Ale gdy jestem z nimi non stop przez kilka tygodniu, zapominam czasem je doceniac, bo rutyna zabija we mnie radosc. Z tym, ze... nie wiem, czy byloby to mozliwe w moim malzenstwie, gdyby nie rodzaje prac, jakie wykonujemy. Od poczatku malzenstwa maz pracowal w systemie zmianowym - kilka dni na kilka dni, kilka tygodni na kilka tygodni. Dluga rozlaka wzmaga samotnosc. Trzeba sobie z nia radzic. Z kolei ja zyje od zawsze w wysokim poziomie stresu. Charakter pracy jeszcze ten stres wzmogl. Jakos musialam nauczyc sie go rozladowywac. Obcowanie z ludzmi, z ktorymi cos sie lubi robic (:)) to jedno z najlepszych lekarstw.

Czy gdybysmy zyli ze soba jak wiekszosc ludzi, od poniedzialku do niedzieli, zostalibysmy swingersami`? czy zylibysmy na takim luzie? czy otrzymalibysmy od siebie nawzajem tyle wolnosci?
Nie wiem, to zupelnie inny style zycia.

Jak np. maz jest w domu, rzadko mamy ochote spotykac sie  z innymi. Steskniemy za soba, przebywamy glownie razem i razem sie bawimy. Te wszystkie rozlaki tylko wzmacniaja efekt "wow" gdy jestesmy razem. Dlatego tez jakos latwiej bylo nam sobie te wzajemna wolnosc podarowac, zreszta - jak inaczej mielibysmy funkcjonowac normalnie?:) ZNam wiele kobiet - zon od meza z branzy, wszystkie bardzo narzekaja ze ich tyle nie ma i bardzo tesknia, a jednoczesnie sa zmeczone, przytloczone codziennoscia, i ogolnie nie pasuje im ten uklad. Wydaje mi sie, ze po prostu nie wypelniaja dziury emocjonalnej w czasie gdy mezow nie ma, liczac na to przejdzie samo i sie przyzwyczaja. Niestety nie da sie przyzwyczaic do samotnosci...

Mysle ze netkobiety tez troche, odrobinke, staja sie takim sposobem na samotnosc. Mam wrazenie, ze Was znam - jakbym nie byla sama. Albo czytam jakies watki, w ktorych nawet nie odpisuje, ale czytam o problemach innych - w ten sposob moje wlasne staja sie mniejsze. I w ten oto sposob po kilku stronach postow, wrocilismy do glownego tematu : Co daje mi forum:D:D:D

Napisałbym coś mądrego, ale nie mam co big_smile Znałem kiedyś jedną parę, która też bawiła się w swingowanie. Nie mam nic przeciwko. To lepsze niż zdradzanie się. Skoki w bok itd. Ale sam nie wiem, czy bym potrafił.

317

Odp: Co daje Wam forum?:)

O, to chociaz ten dylemat mi odpada, bo nie mam męża..

Nic tu nie ma ;P

318

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

Napisałbym coś mądrego, ale nie mam co big_smile Znałem kiedyś jedną parę, która też bawiła się w swingowanie. Nie mam nic przeciwko. To lepsze niż zdradzanie się. Skoki w bok itd. Ale sam nie wiem, czy bym potrafił.

Wilk:D:D:D:D:D

sie nie dowiesz, jak nie sprobujesz:) ale glowne pytanie czy bys chcial - czy masz  wogole takie pragnienia. I zone, ktora na to przystanie - zakladam u ciebie, ze nie. Ale zawsze moglbys sie mocno zdziwic.... co bys od niej uslyszal. Jesli dobrze pamietam ona unika seksu w ogole - a moze wlasnie ja taki zwykly malzenski seks zwyczajnie nie jara, moze ja znudzil i stad zerowe libido?

musze sie polozyc ledwo zyje
pozdrawiam

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

319

Odp: Co daje Wam forum?:)
Iceni napisał/a:

O, to chociaz ten dylemat mi odpada, bo nie mam męża..

w sensie ktory dylemat?:)

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

320

Odp: Co daje Wam forum?:)
vicky85 napisał/a:
Iceni napisał/a:

O, to chociaz ten dylemat mi odpada, bo nie mam męża..

w sensie ktory dylemat?:)

Wilkowy, że nie wie czy by potrafił ;P

Nic tu nie ma ;P

321

Odp: Co daje Wam forum?:)

Acha:) Czyli dobrze rozumiem Iceni jestes samotna mama na dzien dzisiejszy?

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

322

Odp: Co daje Wam forum?:)
vicky85 napisał/a:

na podsumowanie zycia chyba jeszcze jestem troche za mloda;p

Hehehe... wiedziałem, że to napiszesz... smile smile ale nie jesteś przeczulona na swoim punkcie, więc no problem. 



Jak bede stara to sie okaze, czy zylam dobrze, czy nie. Co bylo warto... nie zastanawialam sie na tym. Bo nawet jesli nie bylo cos warto, to przynajmniej tyle wiem, ze rzeczywiscie nie bylo nic warte:D I ze nie warto tego kontynuowac. Probowac zawsze warto... choc czasem konsekwencje bola, ale przynajmniej wiele rzeczy przezylam na wlasnej skorze, i nikt mi nie powie "bo nie wiesz jak to jest". Lubie wiedziec, jak to jest.

Mam taki dylemat, że pewne moje relacje trwają i trwają, nie słabną. Zastanawiam się, czy one są napompowane tym, że mnie małżeństwo ogranicza i oddalenie jest nasycone jakimiś tam pragnieniami spędzenia więcej czasu z taką osobą, czy to jednak jest rdzenna wartość relacji między ludźmi nie wzmacniana przez coś poza tymi ludźmi. Iceni (chyba?) pisała, że przyjaźnie jej padły. Ty zaś spotykasz się czasem z kolegą takim lub owakim. I po tym spotkaniu ochota na kolejne spotkanie przechodzi na jakiś czas, a potem zostaje tylko rodzina, prawda?



Takie moje spotykanie jak np. z tym kolega wczoraj, jest bardzo potrzebne od czasu do czasu. Pozwala swpojrzec na swoje zycie z perspektywy, docenic, stesknie np. zawsze za dziecmi.

Ale ta relacja z kolegą się momentalnie wypala? Spotkanie po latach, chwila radości i potem dół?



Dluga rozlaka wzmaga samotnosc. Trzeba sobie z nia radzic. Z kolei ja zyje od zawsze w wysokim poziomie stresu. Charakter pracy jeszcze ten stres wzmogl. Jakos musialam nauczyc sie go rozladowywac. Obcowanie z ludzmi, z ktorymi cos sie lubi robic (:)) to jedno z najlepszych lekarstw.

Hmmm... ja nie czuję się samotnie. Tylko pewne sprawy są jakby niezałatwione z młodości czy dzieciństwa. Dzięki za twoje spojrzenie. smile


Jak np. maz jest w domu, rzadko mamy ochote spotykac sie  z innymi. Steskniemy za soba, przebywamy glownie razem i razem sie bawimy. Te wszystkie rozlaki tylko wzmacniaja efekt "wow" gdy jestesmy razem. Dlatego tez jakos latwiej bylo nam sobie te wzajemna wolnosc podarowac, zreszta - jak inaczej mielibysmy funkcjonowac normalnie?:) ZNam wiele kobiet - zon od meza z branzy, wszystkie bardzo narzekaja ze ich tyle nie ma i bardzo tesknia, a jednoczesnie sa zmeczone, przytloczone codziennoscia, i ogolnie nie pasuje im ten uklad. Wydaje mi sie, ze po prostu nie wypelniaja dziury emocjonalnej w czasie gdy mezow nie ma, liczac na to przejdzie samo i sie przyzwyczaja. Niestety nie da sie przyzwyczaic do samotnosci...

Dzięki, dzięki. Lubię takie prawdziwe historie.



Mysle ze netkobiety tez troche, odrobinke, staja sie takim sposobem na samotnosc. Mam wrazenie, ze Was znam - jakbym nie byla sama. Albo czytam jakies watki, w ktorych nawet nie odpisuje, ale czytam o problemach innych - w ten sposob moje wlasne staja sie mniejsze. I w ten oto sposob po kilku stronach postow, wrocilismy do glownego tematu : Co daje mi forum:D:D:D

smile smile Może masz rację z tą samotnością. Ja to czuję raczej jako kontakt z emocjonalnością ludzi -- normalnie każdy jest za murem swoich oczu, nie wiadomo co myśli, kontakty są formalne.

Swingować bym nie chciał i nie dał rady, aby nie nadwyrężać relacji duchowej przez fizyczność.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

323

Odp: Co daje Wam forum?:)

Cóż za dedukcja mój Sherlocku cool

big_smile

A tak serio, to owszem. Co poniekąd ułatwia pewne sprawy i trzy razy tyle komplikuje tongue

Nic tu nie ma ;P

324

Odp: Co daje Wam forum?:)
Iceni napisał/a:

Cóż za dedukcja mój Sherlocku cool

big_smile

A tak serio, to owszem. Co poniekąd ułatwia pewne sprawy i trzy razy tyle komplikuje tongue

hahahahhaha... wybacz, po ilosci wypitej wczoraj wodki, uwzglednianiu chronicznej ostatnio bezsennosci i poznej pory - ja pi¤#"le ze w ogole doszlam do jakichkolwiek wnioskow:D:D:D

Ale wyobrazam sobie ze latwo ci nie jest... Przez dwa tygodnie w miesiacu tez jestem samotna mama... ale kolejnych dwoch w miesiacu bym chyba nie dala rady...

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

325

Odp: Co daje Wam forum?:)
Gary napisał/a:

Mam taki dylemat, że pewne moje relacje trwają i trwają, nie słabną. Zastanawiam się, czy one są napompowane tym, że mnie małżeństwo ogranicza i oddalenie jest nasycone jakimiś tam pragnieniami spędzenia więcej czasu z taką osobą, czy to jednak jest rdzenna wartość relacji między ludźmi nie wzmacniana przez coś poza tymi ludźmi. Iceni (chyba?) pisała, że przyjaźnie jej padły. Ty zaś spotykasz się czasem z kolegą takim lub owakim. I po tym spotkaniu ochota na kolejne spotkanie przechodzi na jakiś czas, a potem zostaje tylko rodzina, prawda?

Dokladnie tak, spotkamy sie, pogadamy, powspominamy, poczuje sie znow jak 16latka. Ale na drugi dzien CHCE wrocic do domu.

Gary napisał/a:

Ale ta relacja z kolegą się momentalnie wypala? Spotkanie po latach, chwila radości i potem dół?

Nie wiem co miales na mysli piszac: wypala ani "potem dol". Akurat z tym kolega widzimy sie srednio raz  do roku, i tyle starczy:) Nie zapraszalismy go nigdy z mezem do nas, bo oni srednio sie lubia, a kolega jest singlem - a my zazwyczaj robimy imprezy dla zaprzyjaznionych malzenstw\par, wiec on tam nie pasuje zupelnie. Maz tez mial taka znajoma, z dziecistwa sasiadke do gier i zabaw:) ale odkad ona wyszla za maz juz sie nigdy nie spotkali.

Po spotkaniu z nim, czy kims innym, nie mam dola:) CZuje sie ok, wracam do domu z nowo naladowanymi bateriami. Bez wzgledu na to czy byl seks czy tylko zabawa-gadka-szmatka.


Gary napisał/a:

Hmmm... ja nie czuję się samotnie. Tylko pewne sprawy są jakby niezałatwione z młodości czy dzieciństwa. Dzięki za twoje spojrzenie. smile

Prosze:) Moze i nie czujesz sie samotnie. Ale jest w Tobie cos, co jest tez we mnie - wiedzialam to od poczatku jak zaczelam tylko rozpoznawac twoj nick pod watkami. "Niezalatwione sprawy z dziecinstwa", czymkolwiek sa, one sprawiaja ze gdzies gleboko w srodku, czesc ciebie jest samotna. I kieruje nami bardziej niz cokolwiek innego, choc my sami nie chcemy sie nawet przed soba do tego przyznac.


Gary napisał/a:

smile smile Może masz rację z tą samotnością. Ja to czuję raczej jako kontakt z emocjonalnością ludzi -- normalnie każdy jest za murem swoich oczu, nie wiadomo co myśli, kontakty są formalne.

Swingować bym nie chciał i nie dał rady, aby nie nadwyrężać relacji duchowej przez fizyczność.

Hmmm. Akurat w twojej sytuacji - z twoja zona, tak racja. Ale nadwyrezasz tak naprawde relacje jeszcze bardziej bedac samotnym w malzenstwie. Masz wiele tajemnic, i nie sa to blahostki typu popalanie w tajemnicy. Nie mozesz otworzyc sie przed zona. nNie mozesz jej pokazac, kim naprawde jestes. Dlatego to nie jest gleboka relacja duchowa... wiesz o tym.
Ja tez wiem o tym dobrze, ze moja relacja duchowa z mezem jest wystawiana na proby i nadwyrezana. Ale przynajmniej jest prawdziwa, w calej okazalosci i rozciaglosci. Dlatego nie sadze, by swing byl bardziej nadwyrezajacy relacje niz klasyczne zdradzanie.

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

326

Odp: Co daje Wam forum?:)
vicky85 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Napisałbym coś mądrego, ale nie mam co big_smile Znałem kiedyś jedną parę, która też bawiła się w swingowanie. Nie mam nic przeciwko. To lepsze niż zdradzanie się. Skoki w bok itd. Ale sam nie wiem, czy bym potrafił.

Wilk:D:D:D:D:D

sie nie dowiesz, jak nie sprobujesz:) ale glowne pytanie czy bys chcial - czy masz  wogole takie pragnienia. I zone, ktora na to przystanie - zakladam u ciebie, ze nie. Ale zawsze moglbys sie mocno zdziwic.... co bys od niej uslyszal. Jesli dobrze pamietam ona unika seksu w ogole - a moze wlasnie ja taki zwykly malzenski seks zwyczajnie nie jara, moze ja znudzil i stad zerowe libido?

musze sie polozyc ledwo zyje
pozdrawiam

Na ile ją znam to żona jest z tych kobiet, którym nawet składanie takich propozycji mogłoby sprawić duży ból. Poza tym nie sądzę, aby to było rozwiązanie naszych problemów małżeńskich. Sprawa nie dotyczy samego seksu. Po prostu coraz bardziej się od siebie oddalamy.
Wiele się zastanawiałem skąd się wzięło jej takie nastawienie do seksu. Odpowiedź, która mi najczęściej przychodzi do głowy to taka, że jesteśmy chyba po prostu całkiem niedopasowani pod tym względem. Dlatego przestała odczuwać potrzebę. Kompletnie tą sferę wyłączyła i nie stanowi to dla niej problem. Ona ma pewien problem z fizycznością tzn. poczuciem fizycznej bliskości. To jest dostrzegalne choćby w jej podejściu do syna, któremu nieraz normalnie odmawiała przytulenia. Jakby go odganiała od siebie.
Ja też mam problem, ale inny.

327

Odp: Co daje Wam forum?:)
Iceni napisał/a:
vicky85 napisał/a:
Iceni napisał/a:

O, to chociaz ten dylemat mi odpada, bo nie mam męża..

w sensie ktory dylemat?:)

Wilkowy, że nie wie czy by potrafił ;P

No ba... Jedną kobietę zadowolić to sztuka, a dwie to już w ogóle... big_smile

328

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

Na ile ją znam to żona jest z tych kobiet, którym nawet składanie takich propozycji mogłoby sprawić duży ból. Poza tym nie sądzę, aby to było rozwiązanie naszych problemów małżeńskich. Sprawa nie dotyczy samego seksu. Po prostu coraz bardziej się od siebie oddalamy.
Wiele się zastanawiałem skąd się wzięło jej takie nastawienie do seksu. Odpowiedź, która mi najczęściej przychodzi do głowy to taka, że jesteśmy chyba po prostu całkiem niedopasowani pod tym względem. Dlatego przestała odczuwać potrzebę. Kompletnie tą sferę wyłączyła i nie stanowi to dla niej problem. Ona ma pewien problem z fizycznością tzn. poczuciem fizycznej bliskości. To jest dostrzegalne choćby w jej podejściu do syna, któremu nieraz normalnie odmawiała przytulenia. Jakby go odganiała od siebie.
Ja też mam problem, ale inny.

Wilczysko, ten problem, o którym piszesz, wygląda tak: najpierw nastąpiło oddalenie EMOCJONALNE w Twoim małżeństwie, a w konsekwencji FIZYCZNE.

Nastawienie Twojej żony do seksu ma swoje przyczyny w przeszłości (wcześniejsze doświadczenia, w tym nie tylko seksualne) oraz teraźniejszości (Wasza sytuacja, gdzie ewidentnie macie problem z komunikacją, bliskością emocjonalną).

Już pisałam na kilku wątkach, kiedy kobieta może nie chcieć bliskości fizycznej - są to sytuacje takie jak: choroba, zmęczenie, stres, BRAK PRZYJEMNOŚCI z seksu. Coś Twojej żonie z tych rzeczy "dolega".

Są osoby, które nie lubią czyjegoś dotyku, przytulenie kogoś jest dla nich nienaturalne, czują się z tym źle, dotyk jest szorstki, sztywny - okazują to również swoim dzieciom. Oznacza to mniej więcej tyle na moje oko, że ... ich samych nikt dotyku nie nauczył wcześniej. W dzieciństwie i wczesnej młodości skąpiono im czułości. Teraz powielają stare wzorce - syn TEŻ prawdopodobnie będzie miał w przyszłości problem z okazywaniem czułości komuś innemu. hmm

329

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:

Wilczysko, ten problem, o którym piszesz, wygląda tak: najpierw nastąpiło oddalenie EMOCJONALNE w Twoim małżeństwie, a w konsekwencji FIZYCZNE.

Nastawienie Twojej żony do seksu ma swoje przyczyny w przeszłości (wcześniejsze doświadczenia, w tym nie tylko seksualne) oraz teraźniejszości (Wasza sytuacja, gdzie ewidentnie macie problem z komunikacją, bliskością emocjonalną).

Już pisałam na kilku wątkach, kiedy kobieta może nie chcieć bliskości fizycznej - są to sytuacje takie jak: choroba, zmęczenie, stres, BRAK PRZYJEMNOŚCI z seksu. Coś Twojej żonie z tych rzeczy "dolega".

Są osoby, które nie lubią czyjegoś dotyku, przytulenie kogoś jest dla nich nienaturalne, czują się z tym źle, dotyk jest szorstki, sztywny - okazują to również swoim dzieciom. Oznacza to mniej więcej tyle na moje oko, że ... ich samych nikt dotyku nie nauczył wcześniej. W dzieciństwie i wczesnej młodości skąpiono im czułości. Teraz powielają stare wzorce - syn TEŻ prawdopodobnie będzie miał w przyszłości problem z okazywaniem czułości komuś innemu. hmm

Masz rację. Na pewno nastawienie do seksu mojej żony ma przyczyny w przeszłości. Zresztą obserwuję w niej od dawna duże nagromadzenie takich negatywnych emocji, zwłaszcza względem dziecka i to też ma pewnie źródło w przeszłości. Bardzo bym chciał, żeby ona poszła na terapię, bo podejrzewam, że mogłaby jej dużo dać. Ale ona jest z tych osób co zawsze "wiedzą lepiej" i kiedyś zdaje się po rozpadzie związku z ojcem syna była na jakiejś terapii, ale ją to nie przekonało. Jak trafiła na kiepskiego terapeutę to nic dziwnego. Poza tym wtedy miała inny problem.
Wiem, że są osoby, które mają problem z dotykiem, bo sam taki jestem. W domu rodzinnym miałem "zimny chów" i nie było przytulania. A ponieważ nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn to i tego dotyku drugiej osoby też nie było. Straconego czasu się nie da nadrobić. Mnie bardzo brakuje dotyku żony, zwłaszcza, że na początku związku ten dotyk z jej strony był. Teraz nie ma go w ogóle.
Syn na szczęście taki nie jest i mimo tego, że ma już 16 lat to potrafi jeszcze przyjść się do mnie przytulić. I przyznam szczerze, że ja czasami się z tym dziwnie czuję, ale nie odganiam go tak jak żona.

330

Odp: Co daje Wam forum?:)
vicky85 napisał/a:

Dokladnie tak, spotkamy sie, pogadamy, powspominamy, poczuje sie znow jak 16latka. Ale na drugi dzien CHCE wrocic do domu....

Gary napisał/a:

Ale ta relacja z kolegą się momentalnie wypala? Spotkanie po latach, chwila radości i potem dół?

Nie wiem co miales na mysli piszac: wypala ani "potem dol". Akurat z tym kolega widzimy sie srednio raz  do roku, i tyle starczy:)
......Po spotkaniu z nim, czy kims innym, nie mam dola:) CZuje sie ok, wracam do domu z nowo naladowanymi bateriami. Bez wzgledu na to czy byl seks czy tylko zabawa-gadka-szmatka....

Dokładnie o to chodziło -- twoje odczucie takiej relacji. Małe relacje, co dodają trochę smaku ale jednak głównym posiłkiem życia jest rodzina. Takie, które przydałoby się po latach rozładować (i też nie mówię o seksie).



Nie zapraszalismy go nigdy z mezem do nas, bo oni srednio sie lubia, a kolega jest singlem - a my zazwyczaj robimy imprezy dla zaprzyjaznionych malzenstw\par, wiec on tam nie pasuje zupelnie. Maz tez mial taka znajoma, z dziecistwa sasiadke do gier i zabaw:) ale odkad ona wyszla za maz juz sie nigdy nie spotkali.

Hihihi... smile smile Takie to ludzkie zawiłości smile smile widziane twoimi oczami smile smile


Gary napisał/a:

Hmmm... ja nie czuję się samotnie. Tylko pewne sprawy są jakby niezałatwione z młodości czy dzieciństwa. Dzięki za twoje spojrzenie. smile

Prosze:) Moze i nie czujesz sie samotnie. Ale jest w Tobie cos, co jest tez we mnie - wiedzialam to od poczatku jak zaczelam tylko rozpoznawac twoj nick pod watkami. "Niezalatwione sprawy z dziecinstwa", czymkolwiek sa, one sprawiaja ze gdzies gleboko w srodku, czesc ciebie jest samotna. I kieruje nami bardziej niz cokolwiek innego, choc my sami nie chcemy sie nawet przed soba do tego przyznac.

Hmmm... "część mnie jest samotna"... hmm... niezupełnie tak to czuję. Jak by to ująć... miałem kolegę, z którym bardzo się "kumplowaliśmy", ale też bywały momenty, że praliśmy się "po mordach". On potem wyjechał, raz widziałem się z nim wiele lat temu. Pasowałoby przed końcem życia się spotkać jeszcze i zamknąć tę naszą znajomość wspomnieniami. Koleżanka z klasy, która zawsze była dla mnie intrygująca, ale w szczeniackich latach nie miałem odwagi/warunków/whatever aby ją bliżej poznać (= nie mówię o seksie). W końcu poznałem, spotkaliśmy się, porozmawiali, jakby spaliliśmy "nasze stare drewno", został popiół i relacja się unormowała, teraz się bardzo lubimy. Najwazniejsze tematy z dawnych lat mam "pozamykane"... zostały tylko takie małe kamyczki...



Gary napisał/a:

Swingować bym nie chciał i nie dał rady, aby nie nadwyrężać relacji duchowej przez fizyczność.

Hmmm. Akurat w twojej sytuacji - z twoja zona, tak racja. Ale nadwyrezasz tak naprawde relacje jeszcze bardziej bedac samotnym w malzenstwie. Masz wiele tajemnic, i nie sa to blahostki typu popalanie w tajemnicy. Nie mozesz otworzyc sie przed zona. nNie mozesz jej pokazac, kim naprawde jestes. Dlatego to nie jest gleboka relacja duchowa... wiesz o tym.
Ja tez wiem o tym dobrze, ze moja relacja duchowa z mezem jest wystawiana na proby i nadwyrezana. Ale przynajmniej jest prawdziwa, w calej okazalosci i rozciaglosci. Dlatego nie sadze, by swing byl bardziej nadwyrezajacy relacje niz klasyczne zdradzanie.

Ok, z zastrzeżeniem, że nigdy nie znamy drugiego człowieka w pełni.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

331

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

Masz rację. Na pewno nastawienie do seksu mojej żony ma przyczyny w przeszłości. Zresztą obserwuję w niej od dawna duże nagromadzenie takich negatywnych emocji, zwłaszcza względem dziecka i to też ma pewnie źródło w przeszłości. Bardzo bym chciał, żeby ona poszła na terapię, bo podejrzewam, że mogłaby jej dużo dać. Ale ona jest z tych osób co zawsze "wiedzą lepiej" i kiedyś zdaje się po rozpadzie związku z ojcem syna była na jakiejś terapii, ale ją to nie przekonało. Jak trafiła na kiepskiego terapeutę to nic dziwnego. Poza tym wtedy miała inny problem.
Wiem, że są osoby, które mają problem z dotykiem, bo sam taki jestem. W domu rodzinnym miałem "zimny chów" i nie było przytulania. A ponieważ nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn to i tego dotyku drugiej osoby też nie było. Straconego czasu się nie da nadrobić. Mnie bardzo brakuje dotyku żony, zwłaszcza, że na początku związku ten dotyk z jej strony był. Teraz nie ma go w ogóle.
Syn na szczęście taki nie jest i mimo tego, że ma już 16 lat to potrafi jeszcze przyjść się do mnie przytulić. I przyznam szczerze, że ja czasami się z tym dziwnie czuję, ale nie odganiam go tak jak żona.

Aby jakakolwiek terapia miała SENS, to musi go widzieć sama zainteresowana osoba.

Przykro mi to napisać, ale jeśli żona zmianami nie jest zainteresowana, nie zaangażuje się w naprawianie Waszej relacji choćby i z pomocą terapeuty, to ... trzeba będzie się rozstać.

Czułości potrzebują WSZYSCY -dotyku, przytulenia. Rozumiem, dlaczego możesz się czuć dziwnie, ale ten chłopak bardzo potrzebuje ciepła w tym zimnym emocjonalnie domu. Nie odganiaj go. Między facetami też są formy dotyku POZBAWIONE zabarwienia seksualnego. Poklepanie po plecach, uścisk dłoni np., nie widzę też nic złego w tym, że ten chłopiec szuka CIEPŁA, bo to nic więcej nie chodzi, u Ciebie, skoro zewsząd jest go pozbawiony. Ma 16 lat, ale to ciągle dziecko.

332

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Masz rację. Na pewno nastawienie do seksu mojej żony ma przyczyny w przeszłości. Zresztą obserwuję w niej od dawna duże nagromadzenie takich negatywnych emocji, zwłaszcza względem dziecka i to też ma pewnie źródło w przeszłości. Bardzo bym chciał, żeby ona poszła na terapię, bo podejrzewam, że mogłaby jej dużo dać. Ale ona jest z tych osób co zawsze "wiedzą lepiej" i kiedyś zdaje się po rozpadzie związku z ojcem syna była na jakiejś terapii, ale ją to nie przekonało. Jak trafiła na kiepskiego terapeutę to nic dziwnego. Poza tym wtedy miała inny problem.
Wiem, że są osoby, które mają problem z dotykiem, bo sam taki jestem. W domu rodzinnym miałem "zimny chów" i nie było przytulania. A ponieważ nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn to i tego dotyku drugiej osoby też nie było. Straconego czasu się nie da nadrobić. Mnie bardzo brakuje dotyku żony, zwłaszcza, że na początku związku ten dotyk z jej strony był. Teraz nie ma go w ogóle.
Syn na szczęście taki nie jest i mimo tego, że ma już 16 lat to potrafi jeszcze przyjść się do mnie przytulić. I przyznam szczerze, że ja czasami się z tym dziwnie czuję, ale nie odganiam go tak jak żona.

Aby jakakolwiek terapia miała SENS, to musi go widzieć sama zainteresowana osoba.

Przykro mi to napisać, ale jeśli żona zmianami nie jest zainteresowana, nie zaangażuje się w naprawianie Waszej relacji choćby i z pomocą terapeuty, to ... trzeba będzie się rozstać.

Czułości potrzebują WSZYSCY -dotyku, przytulenia. Rozumiem, dlaczego możesz się czuć dziwnie, ale ten chłopak bardzo potrzebuje ciepła w tym zimnym emocjonalnie domu. Nie odganiaj go. Między facetami też są formy dotyku POZBAWIONE zabarwienia seksualnego. Poklepanie po plecach, uścisk dłoni np., nie widzę też nic złego w tym, że ten chłopiec szuka CIEPŁA, bo to nic więcej nie chodzi, u Ciebie, skoro zewsząd jest go pozbawiony. Ma 16 lat, ale to ciągle dziecko.

Zdaję sobie z tego sprawę, że on szuka ciepła. Poza tym jestem świadom, że to już ostatnie chwile i wkrótce mu się zmieni, i nie będzie już się w ogóle chciał do nas przytulać. Taka kolej rzeczy. Zaczął się interesować dziewczynami. Nie chodził jeszcze z żadną, ale w końcu zacznie i będzie się wolał przytulać do dziewczyny, a nie do nas.

Ja ostatnio żonie powiedziałem, że poraża mnie to jak bardzo ignoruje problemy w naszym związku i że jeśli postawiła na nas już krzyżyk to trzeba to sobie otwarcie powiedzieć, i podjąć pewne decyzje. Stwierdziła, że krzyżyka nie postawiła. Znalazła jakąś terapeutkę dla nas, ale miała wątpliwości, czy stać nas teraz finansowo na tą terapię. Powiedziałem jej, żeby się pieniędzmi nie przejmowała i nad do niej zapisała. Jak będzie trzeba to zrezygnuję ze swojej terapii. Nic od tego czasu nie mówiła. Chyba muszę zapytać ją co z tą terapią. Ostatnio ma problemy w pracy, więc podejrzewam, że tą kwestię odsuwa na bok. Ale tego już nie można dłużej odsuwać.

333

Odp: Co daje Wam forum?:)

Wilczysko, tak będzie z synem. smile Ciesz się, że jeszcze szuka Twojego towarzystwa, taka kolej rzeczy z dziećmi. wink

Ze swojej terapii nie rezygnuj pod żadnym pozorem. Widzę, że Ci bardzo zależy. To się chwali. Dajesz żonie wsparcie, to też na plus. Daj jej jeszcze trochę czasu. Nie można jednak, tak jak piszesz, problemów odsuwać na bok w nieskończoność.

Sama mam takie podejście w życiu, że muszę czuć, że zrobiłam ABSOLUTNIE WSZYSTKO, co w mojej mocy, aby powiedzieć, że dalej się już nie da.
Jednak wiem, że czasami takie sytuacje mają miejsce.

U mnie tak się podziało. Ostatecznie z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolona, ale śpię spokojnie ze względu na powyższe.
Długo trwało zanim doszłam do tego etapu zadowolenia z własnego życia, na którym obecnie jestem.

334

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:

Wilczysko, tak będzie z synem. smile Ciesz się, że jeszcze szuka Twojego towarzystwa, taka kolej rzeczy z dziećmi. wink

Ze swojej terapii nie rezygnuj pod żadnym pozorem. Widzę, że Ci bardzo zależy. To się chwali. Dajesz żonie wsparcie, to też na plus. Daj jej jeszcze trochę czasu. Nie można jednak, tak jak piszesz, problemów odsuwać na bok w nieskończoność.

Sama mam takie podejście w życiu, że muszę czuć, że zrobiłam ABSOLUTNIE WSZYSTKO, co w mojej mocy, aby powiedzieć, że dalej się już nie da.
Jednak wiem, że czasami takie sytuacje mają miejsce.

U mnie tak się podziało. Ostatecznie z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolona, ale śpię spokojnie ze względu na powyższe.
Długo trwało zanim doszłam do tego etapu zadowolenia z własnego życia, na którym obecnie jestem.

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

335

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

Rozumiem.

Wilczysko, pamiętaj, że to terapeuta jest dla pacjenta, nie pacjent dla terapeuty.

Przychodzi taki moment, że się czuje, że nie ma sensu ciągnąć czegoś dalej, w tym terapii, małżeństwa, jakiejś znajomości, uczestnictwa w forumowych wątkach, itp.

Jeśli CZUJESZ, że już więcej nie masz nic do dodania, zrezygnuj.

336

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

Rozumiem.

Wilczysko, pamiętaj, że to terapeuta jest dla pacjenta, nie pacjent dla terapeuty.

Przychodzi taki moment, że się czuje, że nie ma sensu ciągnąć czegoś dalej, w tym terapii, małżeństwa, jakiejś znajomości, uczestnictwa w forumowych wątkach, itp.

Jeśli CZUJESZ, że już więcej nie masz nic do dodania, zrezygnuj.

Po ponad dwóch latach to nie tak łatwo zrezygnować smile Co potem ? To nie jest moja pierwsza terapia. Niby zawsze można do tego wrócić. Nowa terapia to znowu od nowa mówienie o tym samym. Chyba już mi się nie chce. Czasami potrzebuję tych rozmów. Praktycznie z nikim o tych sprawach nie rozmawiam. Mam jedną tylko taką przyjaciółkę, która wie o mnie prawie tyle samo, ale ona niestety mieszka daleko. Poza tym ma swoje problemy i nie chcę jej zawracać głowę ciągle swoimi.

337

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

To nie jest moja pierwsza terapia. Niby zawsze można do tego wrócić. Nowa terapia to znowu od nowa mówienie o tym samym.

To trochę jak początki znajomosci z nową osobą. Kazda pierwsza randka wyglada podobnie big_smile Te same pytania, te same odpowiedzi... niby za kazdym razem inaczej, a jednak tak samo.. ;P Taka cena, którą trzeba zapłacić. To co dobre, przychodzi dopiero pozniej.

Nic tu nie ma ;P

338

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

Rozumiem.

Wilczysko, pamiętaj, że to terapeuta jest dla pacjenta, nie pacjent dla terapeuty.

Przychodzi taki moment, że się czuje, że nie ma sensu ciągnąć czegoś dalej, w tym terapii, małżeństwa, jakiejś znajomości, uczestnictwa w forumowych wątkach, itp.

Jeśli CZUJESZ, że już więcej nie masz nic do dodania, zrezygnuj.

Po ponad dwóch latach to nie tak łatwo zrezygnować smile Co potem ? To nie jest moja pierwsza terapia. Niby zawsze można do tego wrócić. Nowa terapia to znowu od nowa mówienie o tym samym. Chyba już mi się nie chce. Czasami potrzebuję tych rozmów. Praktycznie z nikim o tych sprawach nie rozmawiam. Mam jedną tylko taką przyjaciółkę, która wie o mnie prawie tyle samo, ale ona niestety mieszka daleko. Poza tym ma swoje problemy i nie chcę jej zawracać głowę ciągle swoimi.

Ja myślę że szkoda każdego dnia.bo samo się nic nie zmieni. Jeżeli zona ma duże problemy ze sobą to lepsza jednak może być terapia indywidualna. bo na wspólnej się nie otworzy.
Czy to co się działo na.Twojej terapii miało wpływ na Wasze małżeństwo?

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

339

Odp: Co daje Wam forum?:)
Ela210 napisał/a:

Ja myślę że szkoda każdego dnia.bo samo się nic nie zmieni. Jeżeli zona ma duże problemy ze sobą to lepsza jednak może być terapia indywidualna. bo na wspólnej się nie otworzy.
Czy to co się działo na.Twojej terapii miało wpływ na Wasze małżeństwo?

Ciężko mi to ocenić. Kwestia relacji z żoną była jednym z dominujących tematów na terapii, więc pewnie miała ona jakiś wpływ na to.

340

Odp: Co daje Wam forum?:)

Hmm.. Jeżeli po dwóch latach cięzko powiedzieć o zmianie to może jednak warto zmienić terapeute?  Trudno to oczywiście ocenić z zewnątrz. Terapia mojego męża robiła rewolucję w naszym związku chociaż z tego co mówił mąż bez szczegółów w małym stopniu skupiała się na naszym małżeństwie a w wielkim na nim samym. Przez to co się z nim działo ja czułam się dotykana ręką tej terapii więc chyba mieliśmy 2 terapie za 100 zł. wink

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

Posty [ 305 do 340 z 340 ]

Strony Poprzednia 1 7 8 9

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Co daje Wam forum?:)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016