Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!
Nie jesteś zalogowany.
Pewnej rodzinie urodziło się dziecko,było maleńkie,słodkie,bezbronne.Jak każde dziecko ,miało też swoje potrzeby,potrzebowało miłości,opieki,bezpieczeństwa,spokoju i radości...Niestety w rodzinie w której przyszło temu dziecku żyć jego potrzeby były zaspokajane w niewłaściwy sposób.
Gdy miałam 7 lat zaczeło się niewinnie,ojciec częściej brał mnie na kolana,przytulał,całował w policzek,mówił że jestem jego kochaną córeczką,kupował prezenty...Potem gdy przychodziłam do pokoju żeby obejrzeć bajke,film biorąc mnie na kolana zaczął wsadzać mi ręke w majtki i mnie tam dotykał,tak samo pod bluzkę,mówił że mam takie delikatne ciałko że miałby ochote je zjeść.Kiedy zostawałam sama z nim w domu kazał mi sie kłaść na łóżku i wkłądał mi w różne miejsca palce,to bardzo bolało,płakałam ale on sie z tego śmiał albo mnie bił...Ocierał się tym o mnie i nie tylko.Czasami kazał żebym to ja jego dotykała to było dla mnie najgorsze,zamykałam oczy,chowałam ręce za siebie i prosiłam żeby mi nie kazał tego robic że wszystko tylko nie to,za pierwszym razem z przerażenia zwymiotowałam na podłoge.Bardzo sie wkurzył,zaczął mnie bić po głowie,nazwał mnie obrzydliwą smarkulą,kazał posprzątać po sobie a potem powiedział że dla czegoś takiego jak ja jest tylko jedno miejsce,zamknął mnie w ciemnej piwnicy i powiedział że zeżrą mnie tam pająki,że wplączą mi się we włosy,będą chodzić po ubraniu.Cały czas mnie szantarzował że to jest nasza tajemnica na różne sposoby że mnie zabije albo zabije moją kotkę która była dla mnie przyjacielem wiedziałam że jest do tego zdolny bo czasami rzucał nią o schody,mówił że mnie matka znienawidzi(w to też mu wierzyłam bo matka mnie biła za to ze zle sie ucze i wyzywała tak jak on od najgorszych)a ja poprostu nie umiałam sie skupic na nauce.Przez to co on mi robił chodziłam bardzo sztywno,nie umiałam sie rozluznic i dzieciaki w szkole przezywały mnie manekin,szkieletor,down,przygłup,chłopacy bili w brzuch,na w-f wstydziłam sie przebierac przy innych i nie umiałam wykonywać wielu ćwiczeń.Nie było też miesiąca żebym nie lądowała w szpitalu na zakarzenia.
Kiedy lekarze robili mi jakieś badania tych miejsc broniłam się,krzyczałam że nie chce,żeby mi tego nie robili,kopałam,krzyczałam i w końcu pielęgniarki musiały mnie trzymać za ręce i nogi.Lekarze nie wiedzieli skąd się biorą u mnie te zakarzenia.
Często jak ojciec kończył mi to robić uciekałam do łazienki bo to było jedyne zamykane miejsce,brałam swoją kotke lub misia,kuliłam się pod ścianą lub kładłam się w pozycji embrionalnej i modliłam się żeby oni umarli albo ja.Cały czas miałam koszmary ale mama nie domyślała się dlaczego.
Miałam kilka kolerzanek i gdy przychodziły do mnie do domu zawsze je prosiłam żeby były cicho jak on był.Nie wiem czy sie domyślały,często w zabawach przybierałam role tej niedobrej której należała sie kara.
Gdy miałam 17 lat ojciec mnie zgwacił.Chciałam popełnić samobójstwo.Dowiedziała sie o tym szkoła,przysłała psycholożke,wniosła sprawe do sądu .Cały czas to ja byłam wzywana na przesłuchania a nie on,to mnie chcieli zabrac do psychiatryka.Prokurator z biegłą panią psycholog podczas przesłuchania śmiali się,rozmawiali zupełnie o czymś innym,sprawe umorzono nie dałam rady...
Potem wyjechałam na studia do Łodzi.Zamieszkałam na stancji niestety małżeństwo często się kłuciło,kiedy zbliżała się sesja letnia ważyłam 37 kg,okaleczałam się i miałam myśli samobójcze.Pani pedagog do której chodziłam na terapie skierowała mnie do psychiatryka.Byłam tam 5 miesięcy i poznałam ludzi normalnych tylko z problemami nie jak się mówi nienormalnych.W miesiąc po wyjściu ze szpitala nałykałam się psychotropów i ledwo mnie odratowano.Do psychiatryka jeszcze lądowałam 4razy.
Kilka razy podchodziłam też do studiów,niestety jeszcze ani razu nie skończyłam pierwszego semestru.Żle sie czułam między ludzmi,miałam wrażenie że uważają mnie za głupią,czułam że jestem inna,byłam cały czas spięta.
Czuje się winna temu co się stało choć moja terapeutka już wiele razy powtarzała że tak nie jest,jestem w terapii od 4 lat choć dopiero teraz zaczełam z nią rozmawiać o szczegółach co jest cholernie trudne.
Chciałabym nie nienawidzieć siebie.Chciałabym sobie wybaczyć i przytulić małą siebie.
Offline
Kłapouszku, cokolwiek nie powiem, trudno jest wyrazić słowami odczucia po przeczytaniu Twojej smutnej historii! Takiej olbrzymiej krzywdy jaka Cię spotkała, Ciebie niewinną spokojną istotę, bezbronne maleństwo, nie umiem skomentować. A człowieka, który Ci to zrobił nie znam, ale go nienawidzę! Nie wyobrażam sobie jak można przez tak długi czas krzywdzić własne dziecko, i mama ,która niczego się nie domyślała, i lekarze, którzy nic nie rozumieli i nie porafili zaradzić dziejącej się krzywdzie! Nie, Ty nie jesteś niczemu winna, absolutnie niczemu, winny jest tylko On, ten człowiek, który przez tyle lat Cię krzywdził. Jedyną winą jak ajest po Twojej stronie jest niewinność. Kochana, musisz być silna i nie dac się już tym razem własnym myślom, bo nad nimi możesz zapanować. Nie mogłąś zaradzić dziejącemu się złu, al espróbuj zaradzić złym myślom i powrotom smutnych wspomnień. Niech to przestanie się rozgrywać, nie ch te wspomnienia zginą i przepadną, zostaną daleko w tyle, byś mogła rozpocząć nowe życie pozbawione krzywd. Byś była silną i pewna siebie kobietą. Te które są pewne, zapewne gdyby przeżyły coś podobnego szybko straciłyby swoją pewność, zapewne też zaczęłyby winić siebie, za grzechy które działy się wobec nich ale wbrew ich woli. Kłapouszku, trzymaj się dzielnie, będę mocno trzymać kciuki za pomyślność terapii!Pozdrawiam bardzo serdecznie! ![]()
Offline
Właśnie przed chwilką do Ciebie pisałam jak mi głupio ze to napisałam a tu patrze Jesteś TY.To chyba telepatia.Stałaś mi się bliższa,tak czuje.Nie wiem co napisać...jestem bardzo wdzięczna że nie uważasz mnie za kogoś obrzydliwego,bo ja się czuje przeklęta i powoli podchodze do ludzi.Nie lubie patrzeć na siebie w lustrze,chciałabym,chciałabym...nie wiem poprostu być...
Offline
Ja sie popłakałam... Okrutna historia i tak bardzo nie wiem co powiedzieć Ci kochany Kłapouszku !!! My kobiety musimy być silne, ale ty byłaś bezbronnym dzieckiem, kiedy to wszystko sie wydarzyło i w perspektywie tego okrucieństwo jakie popełniła wobec Ciebie bliska osoba jest tysiąckroć bardziej przerażające niż w innych wypadkach. Nie wiem co Ci powiedzieć bo słowa stają mi w gardle - ale wiedz ,ze jesteś wspaniałą , młodą kobietą i masz przed sobą jeszcze całe, wspaniałe życie. Życzę Ci tego z całego serca !!!
Właśnie przed chwilą odpowiedziałam na inne Twoje posty... Nasze historie trochę się różnią, bo ja miałam problem z samoakceptacją i nerwicę z innego powodu, ale...
Może spróbuj wyobrazić sobie siebie samą, małą, cierpiącą dziewczynkę,a potem młodą, skrzywdzoną dziewczynę. Spójrz na nie jakbyś była tuż obok i przytul je, wyobraź sobie, że przytulasz każdą z osobna. Powtarzaj to tak często, jak tylko możesz; to będzie bolesne doświadczenie, będzie Ci ciężko, ale wierz mi, w ten sposób nauczysz się radzić sobie z bólem i traumą, które w sobie nosisz.
Offline
Jestem tak bardzo przerażona że opowiedziałam tą cząstkę siebie i ucieszona że przyjeliście mnie do siebie że mam w głowie wielki natłok myśli i poprostu żegnam się z Wami bo musze troche pobyć sama ze sobą...
Oto są przyjaciele...
Kłapouchy
Offline
Wiem,że moie słowa mogą na niewiele się zdać, ale trzymaj się. Uwierz iż dasz radę poradzić sobie z tym wszystkim. Mój ojciec próbował kiedyś dobierać się do mojej starszej siostry, ale się niedała. Naszczęście więcej niepróbował. Dopiero po latach dowiedziałam się o tym i zrozumiałam dlaczego zawsze ubierała się w lużne rzeczy i utrzymywała duży dystans jeśli chodzi o ojca. Niewiem czy czas może zagoić takie rany, ale musisz próbować.
Offline
czytając Twoją historię dziękowałam Bogu że mnie to ominęło.Choć było blisko... mnie próbował molestować wujek, skończyło się na ręce w moich majtkach... ciotka mnie uratowała. Dostałam lanie i zakaz zbliżania się do niego. Potem rodzice trzymali mnie od niego daleko, ale nikt mi nie wytłumaczył że to on robił mi złe rzeczy. Cały czas czuję się brudna , mimo, że minęło tyle lat. Wciąż to pamiętam. To siedzi w człowieku..przez to właśnie nie potrafię się odnaleźć. Ciągle szukałam miłości i natrafiałam na pustkę ... Ciągle miałam szczęście do facetów tylko na chwilę , którzy mnie wykorzystywali i zostawiali. Ale ciągle mam nadzieję że będzie dobrze .Mam dwie córki i strasznie się boję że i to może ich spotkać.
Offline