Moja historia, akt desperacji :), zapraszam do "lektury" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja historia, akt desperacji :), zapraszam do "lektury"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

Temat: Moja historia, akt desperacji :), zapraszam do "lektury"

Witam..., muszę cokolwiek skrobnąć, chociaż popisać coś z kimś bo "umieram w blokach"
Jestem przykładem typowego "przegrańca" życiowego, zarówno pod względem zawodowym jak i przede wszystkim towarzyskim.
Mam 28 lat i przez cały ten okres miałem tylko jedną dziewczynę, która mnie rzuciła po 4 latach związku (a podczas tegoż związku zdradzała mnie kilka razy- ale ja nie potrafiłem jej rzucić bo ją pokochałem i była moją "jedyną rozrywką" , niestety.. planowałem z nią spędzić całe życie a ona po którejś zdradzie w końcu sama mnie zostawiła i to w dość perfidny sposób), od tej pory jestem wrakiem.., mija prawie rok a ja NIC, ciągle w miejscu.., zero kolegów (dziwnym trafem każdy już się ustatkował-poważna praca, kobieta itp) , zostałem sam na osiedlu, bez znajomych, bez jakiejkolwiek koleżanki.. już nie pamiętam kiedy ostatni raz z jakąś kobietą rozmawiałem-a sory, jednak pamiętam.. to była ta "moja była", BOOZE! , miewam myśli samobójcze, samotność mnie zabija. Chodząc czasem po jakiś parkach itp-kiedy widzę te szczęsliwe parki czy nawet samych facetów jak np grają w piłkę to mnie to po prostu zabija, że ja cały czas sam-bez żadnych perspektyw na przyszłośc. Tkwie obecnie w takim gównie, że aż mnie to przeraża..., coś strasznego. Moim "jedynym przyjacielem" , jest alkohol po weekendzie, chociaż na sekundę robi mi się lepiej i odpływam..., później przychodzi drugi dzień i dołek jeszcze większy. Zawsze w wakacje (tzn przez ostatnie 4 lata), spędzałem je z ta moją byłą.., wyjazdy nad morze, wspólne grille , noce wszystko..., teraz zrobiło się ciepło i wszystkie te wspomnienia wracają a ja samotny dołuje-ona już od 5 miesięcy ma nową osobę i jest z tego co widzę po fejsbuku wielce zakochana.., nie da się opisać tego jak mi psychicznie źle z tym wszystkim. Ciekawe czy chociaż jedna osoba to przeczyta i cokolwiek napiszę usmiech smile dla mnie to będzie jak ratunek-że w końcu ktoś coś ze mną "pogada"

Stukot kół uderza w jego uszy to krok za krokiem
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja historia, akt desperacji :), zapraszam do "lektury"
siezyje20 napisał/a:

Witam..., muszę cokolwiek skrobnąć, chociaż popisać coś z kimś bo "umieram w blokach"
Jestem przykładem typowego "przegrańca" życiowego, zarówno pod względem zawodowym jak i przede wszystkim towarzyskim.
Mam 28 lat i przez cały ten okres miałem tylko jedną dziewczynę, która mnie rzuciła po 4 latach związku (a podczas tegoż związku zdradzała mnie kilka razy- ale ja nie potrafiłem jej rzucić bo ją pokochałem i była moją "jedyną rozrywką" , niestety.. planowałem z nią spędzić całe życie a ona po którejś zdradzie w końcu sama mnie zostawiła i to w dość perfidny sposób), od tej pory jestem wrakiem.., mija prawie rok a ja NIC, ciągle w miejscu.., zero kolegów (dziwnym trafem każdy już się ustatkował-poważna praca, kobieta itp) , zostałem sam na osiedlu, bez znajomych, bez jakiejkolwiek koleżanki.. już nie pamiętam kiedy ostatni raz z jakąś kobietą rozmawiałem-a sory, jednak pamiętam.. to była ta "moja była", BOOZE! , miewam myśli samobójcze, samotność mnie zabija. Chodząc czasem po jakiś parkach itp-kiedy widzę te szczęsliwe parki czy nawet samych facetów jak np grają w piłkę to mnie to po prostu zabija, że ja cały czas sam-bez żadnych perspektyw na przyszłośc. Tkwie obecnie w takim gównie, że aż mnie to przeraża..., coś strasznego. Moim "jedynym przyjacielem" , jest alkohol po weekendzie, chociaż na sekundę robi mi się lepiej i odpływam..., później przychodzi drugi dzień i dołek jeszcze większy. Zawsze w wakacje (tzn przez ostatnie 4 lata), spędzałem je z ta moją byłą.., wyjazdy nad morze, wspólne grille , noce wszystko..., teraz zrobiło się ciepło i wszystkie te wspomnienia wracają a ja samotny dołuje-ona już od 5 miesięcy ma nową osobę i jest z tego co widzę po fejsbuku wielce zakochana.., nie da się opisać tego jak mi psychicznie źle z tym wszystkim. Ciekawe czy chociaż jedna osoba to przeczyta i cokolwiek napiszę usmiech smile dla mnie to będzie jak ratunek-że w końcu ktoś coś ze mną "pogada"

No to Masz problem przede wszystkim ze swoim poczuciem własnej wartości. Ono padło na glebę i wkręciło się z dziesięć metrów pod ziemię. Alkohol pomaga? goowno prawda. Tylko wzmacnia emocje, przez co siedzisz w marazmie.
Chcesz wrócić do żywych? no to nie ma rady. Trzeba spiąć pośladki...
Po pierwsze wywalić ją z telefonu, fb i gdzie tam jeszcze Masz ją... Przestać śledzić, obserwować...
Po drugie uświadomić sobie, że panienka była z tych gościnnych, szczególnie w kroku, a to że wydaje Ci się, że ją nadal kochasz, to tylko miraż... Kochasz jaką była w najlepszym okresie. Teraz czas sobie zdać sprawę, że ciało puszczone raz w ruch, będzie puszczać się stale i sobie odpuścić marzenia o niej.
Po trzecie, zamiast bezczynnie siedzieć przed kompem i wciskać knefle użalając się nad sobą, zajmij się nauką, jak z takiego stanu wychodzili inni. Jest tu na forum watek, który jest kapitalnym podręcznikiem dla porzuconych, co zrobić, żeby nie stracić najważniejszej dla siebie osoby, czyli siebie: http://www.netkobiety.pl/t67911.html
Czytaj, rób notatki, układaj plan dla siebie i go realizuj. Zwracaj szczególną uwagę na wpisy icemena, elle88, thepass i życzliwego. Zacznij od początku i czytaj ze zrozumieniem i nie przejmuj się tym, że ma ponad dwieście stron.
Po czwarte, nie rób priorytetu z kogoś, kto ma Ciebie tylko za opcję.
Powodzenia

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803
Malcolm Young ur. 6 stycznia 1953, zm. 18 listopada 2017

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja historia, akt desperacji :), zapraszam do "lektury"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016