Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 54 ]

Temat: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Prawie 3 miesiące temu moje małżeństwo było na krawędzi końca. Doszło do kłótni z mojej winy, ale była to też konsekwencja moich wcześniejszych zachowań. Nadeszły ciche dni, żona chciała to skończyć. Zacząłem walczyć o żonę i rodzinę. Zmieniłem się z każdej strony. Żona mówiła, że spróbujemy. Ja się starałem, ona też się starała. Ale na przestrzeni tygodni zmieniła się jedna rzecz. Telefon ciągle przy sobie, zmieniony kod, gdy pisała to tak bym nie widział. Okazało się, że pisze z pewnym żonatym facetem. Spytałem co było. Więc pisała i wysłała mu tylko jedno zdjęcie i będzie pisać bo "inni w małżeństwach to robią i druga strona o tym nawet nie wie". Nic wiecej podobno nie robiła. Nie dawało mi to spokoju choć starałem się, nie robiłem akcji. Skonczyło się tym, że wtedy od dwóch miesięcy jechałem na środkach uspokajających, zasypiałem ale budziłem się 2-3 w nocy i nie spałem. W międzyczasie udało mi się zobaczyć część zdjęć. Po prostu załamałem się. Typowe amatorskie porno-foty z obu stron. Robione w pracy w domu itd. Datowo rodzinne wyjscie moje z dzieckiem do kina, a w tym czasie sesja w domu. Z dwa zdjęcia wskazywały na masturbację. Nie wiem czy był skype, telefony. Seks na żywo na 99% nie bo odległość. Trzymam to od ok 2 tygodni dla siebie. Od nowego roku zmieniła podejscie, widzę, że się stara bardzo. Telefon juz nie jest noszony ciągle przy sobie, choc nie mogę zajrzeć. Okazuje uczucia, widzę zmianę, ale ja nie potrafię już zaufać. Ma gościa w kontaktach, ale kontaktu nie zerwała. Chce by sam kontakt się wypalił (podobno...) Martwi się o moje spanie, pracę, ale jednocześnie gdy jej mówiłem, że czuje, że kłamie to idzie w zaparte. Jednoczesnie zależy na małżeństwie. Naprawdę mam czasem ochotę powiedzieć, że wiem o tym o czym wiem. Chciałbym by się przyznała, chciałbym znać całą prawdę. Lepsze to niż życie w niewiedzy. Jednocześnie ona ma obecnie trudne chwile z innego powodu. Wspieram, pomagam, odciążam. Od dawna robię dla niej wszystko, ale psychicznie jestem wrakiem. Udaje, ale nie daje rady czasem się zamaskować. Ona potrafi nadal spytać z troską co się dzieje, odpowiadam, ale by zmienić to co mnie wyniszcza nie potrafi. Bo ona nic złego nie zrobiła. Jednoczesnie dzis płakała, że jak tak będzie to małżęństwo nie przetrwa bo odejdę. Musiałem się wygadać, bo nie mam do kogo pójść, ani komu się wygadać.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Jesteś bardzo silnym człowiekiem -ja nie wytrzymałabym ani minuty sad
Chciałabym napisać coś pocieszającego i sensownego ,ale nie wyobrażam sobie żeby będąc w związku robić takie rzeczy jak Twoja żona.
Dla mnie białe jest białe ,a czarne -czarne i niewiele jest miejsca na szarość. W Twojej sytuacji niby kontaktu cielesnego nie było (i są tacy ,którzy stwierdzą ,że w takim razie to nie zdrada) ,ale ktos obcy oglądał ,ba -wręcz specjalnie dostawał zdjecia Twojej żony w pozycjach ,które zarezerwowane są wyłącznie dla partnera sad
Szalenie współczuję , widać że bardzo ją kochasz...
Może porozmawiaj z nią o tym ,że wiesz i wybierzcie się na jakąś terapię dla par? Inaczej to Cię wykończy sad

3

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Ta pani nie zasługuje na Twoje zaufanie i miłość. Co z tym zrobisz, Twoja sprawa ale z tej mąki chleba nie będzie.

Reklama

4

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

A ja bym podeszła do tego z większym dystansem.
Sam napisałeś że wcześniejsze problemy wynikały z Twojej winy.
Fakt, żona zafundowała sobie romans, ale wirtualny. Fizycznie w sumie pozostała Ci wierna. Przecież gdyby chciała, puściłaby się. Z tego co piszesz, postanowiła jednak ratować Wasze małżeństwo.

Moim zdaniem nie masz co czekać, aż się Tobie przyzna, bo nie zrobi tego nigdy. Mało który zdradzający się przyznaje.
Nie wiem jak rozwiązać kwestię tego, że Ty wiesz o jej sekrecie. Nie jestem pewna że wykrzyczenie jej tego w twarz jej dobrym wyjściem. Może jest (bo w końcu wyplączecie się z sieci kłamstw). Może nie jest (bo to może zaognić Wasz konflikt). Nie umiem w tej kwestii doradzić.

5 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond (2017-01-12 00:18:37)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

X

To co odeszło w płomieniach zazieleni się na nowo.

@Jeśli JUŻ ktoś poświęca swój czas i czyta moje posty, uprzejmie proszę, aby robił to UWAŻNIE. Powodów jest kilka. Dziękuję. smile
Reklama

6

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

W takiej sytuacji porozmawiałbym z żoną. Skoro się stara, to coś przemyślała, coś zmieniła. Ty nigdy nie miałeś kryzysu? Ja miałem i o włos bym się rozwiódł. Po dzikiej awanturze, groźbie rozwodu z mojej strony, znaleźliśmy kompromis. Bogu dzięki, że w momencie rozmowy znaleźliśmy siłę i wolę kompromisu bo gdybyśmy się nie dogadali, to byłbym od dziesięciu lat rozwodnikiem.

Czasem jest tak, że za czymś tęsknimy, czegoś szukamy. U mnie to była potrzeba spokoju, bo żona jest choleryczką. Może Twoja żona czuła się nie dość kochana, nie dość pożądana, a może jest po prostu durnowata. W pewnym wieku jest coś takiego że mamy kryzys wieku średniego. Niektórzy w wieku 30 lat, inni 50.

Nie warto dawać się oszukiwać, nie warto pozwalać drugiej stronie kłamać. Jak to odkryłeś, to powiedz jej że nie jesteś idiotą. Ze wiesz.
Ale warto dać drugiej stronie drugą szansę. Nie trzecią, nie piątą, nie setną. Drugą i ostatnią. Warto to jej spokojnie i dobitnie wytłumaczyć. Jeśli to był chwilowy zawrót głowy, to się opamięta i poukłada. Za jakiś czas warto zaufać.
Każdy związek to wzloty i upadki. Czasem jest tak, że się nienawidzimy tak że jesteśmy gotowi utopić męża/żonę w łyżce wody. Ale tam gdzie jest obustronna miłość, tam jest zawsze szansa na porozumienie.

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-11 23:43:14)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Wiem, że to dla Ciebie szok i tego Ci współczuję, ale mimo wszystko myślę, że Twoje małżeństwo przetrwa. Twoja żona potrzebuje mocnych wrażeń w tym względzie, wydaje mi się, że dalej niż wirtual sie nie posunęła, więc jest szansa. Nie zadręczaj się, idź do seksuologa, poradź się. Nie radzę robić wyrzutów żonie.teraz, zachowaj tę wiedze dla siebie. Uspokój sie i wyśpij. Czegoś brakuje w ważnej sferze, ale to jest do poprawienia. Ten gość nie zagraża Twojemu małżeństwu jako osoba, tak myślę, bardziej chodzi o niezaspokojone potrzeby niż rozbijanie związku.Tylko broń Boże po męsku nie pomyśl, ze to z Tobą coś nie tak, bo to może być bardziej skomplikowana sprawa.

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

W mojej rodzinie była podobna sytuacja, w sumie to byli moi rodzice.
Matka zaczęła wchodzić na czaty i poznawać tam przypadkowych facetów. Takie tam pisanie, jak jej się dobrze gadało, podawała maila. Mieliśmy wtedy tylko jeden komputer, którym się dzieliliśmy, więc któregoś dnia czas mojej matki się skończył i usiadłam ja. Matka zapomniała zamknąć swoją pocztę i niestety zostawiła otwartego maila (nie grzebałam jej w wiadomościach, uderzyło mnie to po oczach) od jakiegoś typa. Opisywał szczegółowo, co by z nią robił. Trzymałam to dla siebie, ale w końcu - nie wiem, czy dobrze zrobiłam - powiedziałam o tym ojcu, bo czasami też korzystałam z jej komórki i zdarzyło się, że w czasie, gdy coś tam klikałam z koleżanką przyszła wiadomość od nieznajomego faceta. Nie wiem, czy tego samego, czy innego, to nieważne.
Nie wiem, co było dalej. Rodzice ekstremalnie rzadko kłócili się przy mnie, także niczego nie słyszałam, ale po krótkim czasie matka zrezygnowała z czatów całkowicie i stały się dla niej wrogiem tongue Moi starsi dalej są razem i się kochają teraz bardziej niż kiedykolwiek, od tamtego czasu minęło ponad 10 lat. Tak że da się, tylko najważniejsze, żeby przerobić temat, nie dusić w sobie, bo to w końcu i tak wybuchnie, ale z o wiele większą mocą.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

9

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
dario80 napisał/a:

Prawie 3 miesiące temu moje małżeństwo było na krawędzi końca. Doszło do kłótni z mojej winy, ale była to też konsekwencja moich wcześniejszych zachowań. Nadeszły ciche dni, żona chciała to skończyć. Zacząłem walczyć o żonę i rodzinę. Zmieniłem się z każdej strony. Żona mówiła, że spróbujemy. Ja się starałem, ona też się starała.

Chyba niespecjalnie jej te starania wychodziły, bo niżej Piszesz:

dario80 napisał/a:

Ale na przestrzeni tygodni zmieniła się jedna rzecz. Telefon ciągle przy sobie, zmieniony kod, gdy pisała to tak bym nie widział. Okazało się, że pisze z pewnym żonatym facetem. Spytałem co było. Więc pisała i wysłała mu tylko jedno zdjęcie i będzie pisać bo "inni w małżeństwach to robią i druga strona o tym nawet nie wie". Nic wiecej podobno nie robiła.

Nawet gdyby była to prawda, że nic więcej nie robiła, to i tak zrobiła zbyt dużo, jak na starającą się o naprawę małżeństwa. Nie prawdą jest, że inni też sobie wysyłają sobie foty, no chyba że idą w kierunku niewierności...

dario80 napisał/a:

Nie dawało mi to spokoju choć starałem się, nie robiłem akcji. Skonczyło się tym, że wtedy od dwóch miesięcy jechałem na środkach uspokajających, zasypiałem ale budziłem się 2-3 w nocy i nie spałem.W międzyczasie udało mi się zobaczyć część zdjęć. Po prostu załamałem się. Typowe amatorskie porno-foty z obu stron. Robione w pracy w domu itd. Datowo rodzinne wyjscie moje z dzieckiem do kina, a w tym czasie sesja w domu. Z dwa zdjęcia wskazywały na masturbację. Nie wiem czy był skype, telefony.

Wcale Ci się nie dziwię. Zdrada emocjonalna w ramach naprawy małżeństwa, to jest majstersztyk obłudy z jej strony. Nawet jeżeli Twoje wcześniejsze zachowania doprowadziły do kryzysu, to chyba nie były związane ze zdradą emocjonalną czy fizyczną? Tak, czy nie?

- Jeżeli nie, to absolutnie nie Masz prawa obarczać się jakakolwiek winą za zaistniałą sytuację. Dostrzegłeś, zrozumiałeś i zacząłeś zmieniać swoje postępowanie. W zamian dostałeś kłamstwa.  Twój stan jest typowy dla tych co dowiedzieli się o zdradzie.  W zasadzie najlepszym rozwiązaniem jest teraz konsultacja z psychologiem, a potem cykl spotkań terapeutycznych. Jak już naprawisz siebie, może będzie trzeba przejść jeszcze terapię par...

- Jeżeli tak, to sam na sobie doświadczyłeś, jak czuje się zdradzona osoba.

dario80 napisał/a:

Seks na żywo na 99% nie bo odległość.

Nie ma takiej odległości, której nie można pokonać. Byli na forum i tacy, co daliby sobie rękę uciąć... a jednak... teraz byli by bez ręki. Byli też tacy, co aby sobie bzyknąć przejeżdżali 800km w obie strony...
Nie ma twardych dowodów, obowiązuje prawo domniemanej niewinności.

dario80 napisał/a:

Trzymam to od ok 2 tygodni dla siebie.

I niech tak zostanie, tylko trzymaj w miejscu, gdzie nigdy do niego nie dotrze.

dario80 napisał/a:

Od nowego roku zmieniła podejscie, widzę, że się stara bardzo. Telefon juz nie jest noszony ciągle przy sobie, choc nie mogę zajrzeć. Okazuje uczucia, widzę zmianę, ale ja nie potrafię już zaufać. Ma gościa w kontaktach, ale kontaktu nie zerwała. Chce by sam kontakt się wypalił (podobno...) Martwi się o moje spanie, pracę, ale jednocześnie gdy jej mówiłem, że czuje, że kłamie to idzie w zaparte. Jednoczesnie zależy na małżeństwie. Naprawdę mam czasem ochotę powiedzieć, że wiem o tym o czym wiem.

Na tym i na drugim, czerwonym, z nazwą zdradzeni w tytule, forum opisane są dwa typy zachowań zdradzających:
1. Totalna obojętność, lub wrogość do "domowego" partnera.
2. Radykalna poprawa relacji, wręcz sielanka i jedzenia sobie z dziobków, rewelacyjny seks z nowymi pozycjami.
Sam powinieneś dojść do tego, czy aby to nie wersja druga...
Wyklucz istnienie drugiego telefonu... powiedzmy służbowego
Zapoznaj się z keyloggerami, jeżeli ma to upewnić Ciebie w prawdziwość starań z jej strony.

dario80 napisał/a:

Chciałbym by się przyznała, chciałbym znać całą prawdę. Lepsze to niż życie w niewiedzy. Jednocześnie ona ma obecnie trudne chwile z innego powodu. Wspieram, pomagam, odciążam.

Wierz mi, czasami jest lepsze życie w niewiedzy. Prawda mogła by zaboleć wielokrotnie bardziej. Tymczasem zdradzający i tak nie przyznają się do niczego więcej, niż mają w podejrzeniach, że zdradzany wie. Będą iść w zaparte, przysięgać na wszystkie świętości, życie dzieci, rodziców, własne, że nic poza tym nie było... Tylko twarde dowody... Rozmowa nic Ci nie da poza tym, co już Wiesz...


dario80 napisał/a:

Od dawna robię dla niej wszystko, ale psychicznie jestem wrakiem. Udaje, ale nie daje rady czasem się zamaskować. Ona potrafi nadal spytać z troską co się dzieje, odpowiadam, ale by zmienić to co mnie wyniszcza nie potrafi. Bo ona nic złego nie zrobiła.

Jeżeli uważa, że nic złego nie zrobiła, to niech może sobie wyobrazi, że to Ty "korespondowałeś sobie tylko" z ko_leżanką...

dario80 napisał/a:

Jednoczesnie dzis płakała, że jak tak będzie to małżęństwo nie przetrwa bo odejdę.

No tak, już zaczęła wpędzać Ciebie w wyrzuty sumienia. Zaraz się okaże, że to Ty wysyłałeś gachowi jej zdjęcia...

dario80 napisał/a:

Musiałem się wygadać, bo nie mam do kogo pójść, ani komu się wygadać.

Pisz, pisanie to też forma terapii...

Ela210 napisał/a:

/.../ Nie zadręczaj się, idź do seksuologa, poradź się.


Ela210 napisał/a:

/.../Tylko broń Boże po męsku nie pomyśl, ze to z Tobą coś nie tak, bo to może być bardziej skomplikowana sprawa.

Możesz to jakoś wyjaśnić, o co chodzi?

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-12 01:45:47)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Starr, chodzi mi o to, że kobiety są w sferze seksualnej bardziej skomplikowane niż faceci. Nie ma sensu snuć domysłów, chociaż parę rzeczy przychodzi mi do głowy, ale niekoniecznie muszą być słuszne. Ja tej sytuacji nie rozpatrywałabym jako klasycznej wirtualnej zdrady, raczej coś w rodzaju uzależnienia , jak hazard. Tak mi podpowiada intuicja. Nie psychologa, ale seksuologa doradzam, najpierw samemu dla konsultacji i zebrania myśli, a potem rozmowa z żoną. Być może weszła w tą rozmowę przypadkiem, a fotki dały jej takiego kopa, że uzależniła się od tego

11

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
Ela210 napisał/a:

Starr, chodzi mi o to, że kobiety są w sferze seksualnej bardziej skomplikowane niż faceci. Nie ma sensu snuć domysłów, chociaż parę rzeczy przychodzi mi do głowy, ale niekoniecznie muszą być słuszne. Ja tej sytuacji nie rozpatrywałabym jako klasycznej wirtualnej zdrady, raczej coś w rodzaju uzależnienia , jak hazard. Tak mi podpowiada intuicja. Nie psychologa, ale seksuologa doradzam, najpierw samemu dla konsultacji i zebrania myśli, a potem rozmowa z żoną. Być może weszła w tą rozmowę przypadkiem, a fotki dały jej takiego kopa, że uzależniła się od tego

Jeżeli żona autora doszła do wniosku, że są niedopasowani seksualnie, to wizytę u seksuologa powinni zaliczyć oboje, a zakładając, że żona autora uzależniła się od wirtualnego ekshibicjonizmu, to raczej ona powinna udać się do specjalisty, a nie autor...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

12

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Jego wysyłam najpierw, by ogarnął sytuacje i się uspokoił, a potem raczej ona.. Nic nie wiadomo o jakimś niedopasowaniu, gdyby to o to chodziło znalazłaby kogoś blisko i na żywo

13

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
Ela210 napisał/a:

Jego wysyłam najpierw, by ogarnął sytuacje i się uspokoił, a potem raczej ona.. Nic nie wiadomo o jakimś niedopasowaniu, gdyby to o to chodziło znalazłaby kogoś blisko i na żywo

Ale ja dalej nie pojmuję, jak uspokoić ma Autora seksuolog... W jakiej dziedzinie ma to być uspokojenie?

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

14

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Mam wrażenie, że gdyby kobieta napisała, iż jej biedny Misio po awanturze sprawił sobie wirtualny romans i udawał, że ratuje małżeństwo, to Pan Misio zostałby znacznie mniej łagodnie oceniony...
Drogi autorze, według mnie - żona niestety bardziej ratuje swój tyłek i sumienie. I po prostu zdradza - o tyle lepszy ten wirtualny seks od klasycznego, że chorób czy ciąży z tego nie będzie, ale to zwykła zdrada.

I am Jack's complete lack of surprise.

15 Ostatnio edytowany przez dario80 (2017-01-12 10:19:48)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Dziękuję za odpowiedzi. Odpisuję dziś, bo wczoraj wieczorem, żona cały wieczór była do mnie przyklejona. Jak pisałem, telefon odłożony i stara się być ze mną. Też wczoraj popłakiwała. Mówiła, że szkoda jej tego, że jestem tak dobry, że jest jej dziwnie, że jest jej mnie szkoda. Może ma obecnie jakieś wyrzuty, ale nic nie może zrobić bo sądzę podejrzewa, że prawda i to, że wyjdzie to na jaw by ją zabiło. Z drugiej strony przedwczoraj byłem tak wykończony, że poszedłem spać po 22. Ona została. Przyszła przed północą. Rano zaznaczyła, że z nikim nie rozmawiała. Rzuciłem okiem mając możliwość na historię w kompie. A tam pewien czat. Spytałem o to, a ona, że dawno się nie logowała i tylko coś sprawdzała. A na czat chciała też tylko sprawdzić, ale się zawiesił i wyszła. w to jeszcze jestem w stanie uwierzyć, bo akurat wiedziałem o tej stronie, a mogła usunąć historię. Gdyby nie powiedziała, że z nikim nie gadała, nawet bym nie sprawdzał. Fakt faktem, że jej komórka to jej baza wypadowa.
Żałuję, że tak późno zdecydowałem się napisać, bo może droga przez mękę byłaby łatwiejsza. Ktoś pytał o moje winy. Cóż, nerwy, stresy związane z pracą i kilka spraw które nas różniły i wychodziły w kłótniach, choc jesli chodzi o charaktery to naprawdę dobraliśmy się bardzo dobrze. To było pokrótce to. Tyle, że był jeden problem. Otóż żona była osobą z gatunku zagłaskiwania kota na śmierć, więc uczuciową do granic możliwości. Także każda kłótnia, nerwy urastały do być albo nie być, bo z domu wyniosła, że problemy zamiatano się pod dywan. Aczkowiek pomimo pewnych jej złych nawyków to ja czuję się odpowiedzialny za tą całą sytuację.
Co do mojej wierności to może to dziwne, ale ja w czasie 10 lat małżeństwa nawet nie spojrzałem na kobietę w stylu "że bym się z nią przespał". Nie utrzymywałem żadnych tajemnych relacji, nie podrywałem, nie zdradziłem. . Po prostu tak ją kocham, że nie byłbym w stanie. W czasie kryzysu wszedłem z dwa razy na czat, by z kimś po prostu porozmawiać, bo bardzo mi tego brakowało i gapiłem się w ekran, bo nie potrafiłem do nikogo się odezwać. Zresztą zna kod mojego telefonu. Czasem nawet spojrzy, czy zrobi fotkę bo jej oczywiście z pełną pamięcią (ja wiem dlaczego i wy też).
Co do seksu to zawsze był świetny i wierzcie, że z mojej strony przez 90% jego trwania byłem skupiony na niej. W tej kwestii nigdy nie byłem egoistą. Z orgazmami nigdy nie miała problemów. Co ciekawe w czasie tego kryzysu to była jedyna rzecz, która się nie zmieniła, a wręcz ona mnie zaskakiwała. Tu mnie nie chciała, odrzucała, oszukiwała, a seksu ze mną chciała bez problemów. Aż ją spytałem czy w tej kwestii tej jest aż tak dobrze jej, bo się nakręca myśleniem nad kimś innym. Dlaczego? Szczerze to szczerze. Wcześniej zdarzało się jej mieć kobiece wytryski, ale nie zawsze. W trakcie kryzysu gdy pisywała z tym facetem to podczas seksu mze mną iała wytryski za każdym razem i to często w ilościach, że szklanką wody by napełniła. To był dla mnie kolejny powód do zastanowień. A kolejny u którym nie wspomniałem to foto gdzie czyta ksiażkę tego gościa, bo on jest pisarzem. Nie daje mi spokoju skad ja ma. Mieszkamy za granica i najmniejsze zło to zakup online, choć nie jest to autor popularny więc takich raczej tu nie ma. Albo jej wysłał do pracy. Bo o trzecim albo wolę nie myśleć.

16 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-01-12 10:38:56)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
Nana666 napisał/a:

Mam wrażenie, że gdyby kobieta napisała, iż jej biedny Misio po awanturze sprawił sobie wirtualny romans i udawał, że ratuje małżeństwo, to Pan Misio zostałby znacznie mniej łagodnie oceniony...

To raczej oczywiste smile było tu kilka takich tematów, gdy kobieta radziła się w sprawie swojego misia czatującego z babkami. Nawet nie było pornofotek, a już leciały gromy, jaka to świnia i jak należy go zostawić smile

Twoja żona zachciała czegoś innego, najarała się na zakazany owoc, efekt był. Zdrady fizycznej prawdopodobnie nie potrzebowała, podniecenie nową zabawą wystarczało w zupełności. Ale jaki z tego wniosek? Ano taki, że jej nie wystarczasz do seksualnej satysfakcji, potrzeba jej innych bodźców. Skoro już jej nie wystarczasz, to co będzie za rok, dwa, trzy? smile Nagle zaczniesz jej wystarczać ? smile Prawdę mówiąc, obstawiam, że  gdybyś nie wykrył sprawy, to za którymś razem popłynęłaby. Może po miesiącu, może po roku, może dwóch. Nowe bodźce mają to do siebie, że przestają być nowe i trzeba wtedy więcej smile

Wyszło na jaw, to zaczęła pochlipywać, bo w gruncie rzeczy pewnie jest jej z Tobą dobrze, tylko ma chętkę na coś nowego przy okazji. Ale strach przed zmianą rzeczywistości okazał się silniejszy niż potrzeby psychofizyczne.

17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-12 10:38:19)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Trochę to zmienia postać rzeczy, że nie jest to anonimowa osoba, więc nie tylko o seksualną sferę chodzi, jak myslałam. Może być to jakaś fascynacja osobą tego pisarza.Ona próbuje się od niego uwolnić, sama wspomniała,
wcześniej że chce aby się wypaliło czy coś w tym rodzaju. Dobra wiadomość z tego jest taka, że może być to przypadek odosobniony, gorsza to taka że nabiera jakiś cech personalnych. Masz w domu dzikiego kota, wielu facetów tu po Twoim ostatnim wpisie pewnie umarło z zazdrości, ale boisz się, że Ci ucieknie. Rozmowa z seksuologiem może Ci trochę rozjaśnić. Możesz też wrzucić ten wątek na inny dział na tym forum, może przy tylu osobach spotkasz faceta o podobnych doświadczeniach.

18 Ostatnio edytowany przez madoja (2017-01-12 10:47:37)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Teraz gdy Cię czytam, to myślę że donikąd nie dojdziecie dopóki będziesz ją sprawdzał.
Nie ma wręcz fizycznej możliwości, by Wasze małżeństwo się ułożyło, jeśli dalej tak będzie.
Wyjścia są dwa - albo jej zaufasz (niewykonalne, a ja to rozumiem), albo powiesz jej prawdę.
Niestety dalej nie umiem doradzić co będzie lepsze.

Fragment o orgazmach... Orgazmy mogły być mechaniczną reakcją organizmu, a jej wirtualny romans pobudził jej psychikę, po tym jak Wam się nie układało. To są dwie zupełnie różne bajki i nie rozumiem po co o tym piszesz.

Jako 20-latka pewnie byłabym szczerze oburzona postawą Twojej żony, ale teraz, jako starsza babka jestem o wiele bardziej wyrozumiała wobec różnych ludzkich postaw. Życie nie jest czarno białe.

19

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Witam Cie dario80.
Nawet nie masz pojecia Jak bardzo Cie rozumiem bo jestem w bardzo podobnej sytuacji, moja zona rowniez ma romans z facetem z ktorym pisze od jakis 3-4 miesiecy kiedy juz nie moglem wytrzymac i powiedzialem jej ze wiem o tym sytuacja tylko sie pogorszyla, to ja bylem ten zly bo ja kontrolowalem. Teraz sytuacja wyglada beznadziejnie zona twierdzi ze nic sie nie stalo i dalej pisze w najlepsze z kochasiem jak to bardzo go kocha itd. a ja robie dobra mine do zlej gry. Nie mam pojecia co robic kazda rozmowa konczy sie klotnia bo pzeciez ona nic nie zrobila a ja nie potrafie sobie poradzic psychicznie. Powiedziale mjej zeby to skonczyla w odpowiedzi uslyszalem ze chce zeby samo sie wypalilo.
Trzymam kciuki za Ciebie i zycze jak najlepiej.

20

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
WaltonSimons napisał/a:
Nana666 napisał/a:

Mam wrażenie, że gdyby kobieta napisała, iż jej biedny Misio po awanturze sprawił sobie wirtualny romans i udawał, że ratuje małżeństwo, to Pan Misio zostałby znacznie mniej łagodnie oceniony...

To raczej oczywiste smile było tu kilka takich tematów, gdy kobieta radziła się w sprawie swojego misia czatującego z babkami. Nawet nie było pornofotek, a już leciały gromy, jaka to świnia i jak należy go zostawić smile

Hmm... Ja zawsze z dużym dystansem podchodzę do spraw zdrady.
Człowiek nie ma monogamicznej natury - nie zmienimy tego, chociażbyśmy na rzęsach stawali. A życie jest długie. Dlatego właśnie uważam że nic nie jest czarno-białe.
Jakiejkolwiek płci dotyczy temat, gdy zdradzający wykazuje chęć poprawy i chce naprawiać związek - jestem za daniem mu jednej szansy. Co innego gdy zdradzający staje okoniem.

21

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

To prawda. Potrafisz zachować dystans smile Gorzej z częścią forumowiczek, które od razu przechodzą do ognia (oczywiście tylko wobec mężczyzn, bo kobietka przecież zagubiona i należy jej dać szansę wink)

Odnośnie żony autora tematu - obawiam się, że tutaj nie doszło do fascynacji kimś, tylko po prostu jakiegoś znudzenia. Coś może jej nie pasować, czegoś brakować. Jeśli nie popłynie teraz, to może popłynąć za rok, dwa - jakoś nie wierzę, że nagle stwierdzi, że mąż wystarcza w zupełności.

22 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-01-12 11:48:49)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
WaltonSimons napisał/a:

To prawda. Potrafisz zachować dystans smile Gorzej z częścią forumowiczek, które od razu przechodzą do ognia (oczywiście tylko wobec mężczyzn, bo kobietka przecież zagubiona i należy jej dać szansę wink)

Odnośnie żony autora tematu - obawiam się, że tutaj nie doszło do fascynacji kimś, tylko po prostu jakiegoś znudzenia. Coś może jej nie pasować, czegoś brakować. Jeśli nie popłynie teraz, to może popłynąć za rok, dwa - jakoś nie wierzę, że nagle stwierdzi, że mąż wystarcza w zupełności.

Jedna rzecz jest ważna- jak po odkryciu takiej zdrady ktoś zachowuje się wobec partnera- jesli celowo rani swoim zachowaniem dalej, to nie ma na czym odbudować związku. Surowo oceniasz żonę autora- ale ona cierpi jak on i zależy jej na związku, więc jest szansa, by poukładali sobie równowagę. Gdy jej powie co wie- a bez końca nie może sie męczyć- znajda sie w innym punkcie. Jesli wysyłam go po pomoc, to nie dlatego, ze z nim jest coś nie tak, tylko dlatego, żeby sie jakoś przygotował. Druga opcja przeczekanie- ale wtedy brak zaufania będzie ich zabijał.  Tu są różne przypadki na tym forum. Jedno jest pewne- kto kocha- nie chce ranić drugiej osoby.

23

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
WaltonSimons napisał/a:

To prawda. Potrafisz zachować dystans smile Gorzej z częścią forumowiczek, które od razu przechodzą do ognia (oczywiście tylko wobec mężczyzn, bo kobietka przecież zagubiona i należy jej dać szansę wink)

Odnośnie żony autora tematu - obawiam się, że tutaj nie doszło do fascynacji kimś, tylko po prostu jakiegoś znudzenia. Coś może jej nie pasować, czegoś brakować. Jeśli nie popłynie teraz, to może popłynąć za rok, dwa - jakoś nie wierzę, że nagle stwierdzi, że mąż wystarcza w zupełności.


Pisalem o podlozu tej sytuacji. Nie ma problemow z seksem czy pociagiem seksualnym ani rutyna. Choc dziwie sie ze w tej sytuacji daje rade w lozku. Mowila ze byly trzy argumenty dla ktorych wtedy postanowila sie starac: milosc, to jak wygladam i seks. Z kontaktem poplynela bo byly ciche dni i widac znalazla taki sposob odreagowania. Tyle ze np z mojego wygladu zostaje coraz mniej. Bylem zawsze osoba aktywna, wysportowana, zdrowe odzywianie. Obecnie widze ze wygladam coraz gorzej. Zero motywacji do czegokolwiek, jedzenia nie chce mi sie robic, kupne na szybko i tez to wplywa destrukcyjnie na mnie.
Dzis znow pytala co sie ze mna dzieje bo ma nadzieje ze to przez cos innego niz ta sprawa.
Kolego z podobnym problemem, wspolczuje ci bardzo. U mnie poruszanie tego tematu tez wzbudza u niej wzrost cisnienia i nerwy i sprawa sie tak uklada ze wychodzi na to ze to moja wina a nie jej.

24

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
dario80 napisał/a:

Pisalem o podlozu tej sytuacji. Nie ma problemow z seksem czy pociagiem seksualnym ani rutyna. Choc dziwie sie ze w tej sytuacji daje rade w lozku. Mowila ze byly trzy argumenty dla ktorych wtedy postanowila sie starac: milosc, to jak wygladam i seks. Z kontaktem poplynela bo byly ciche dni i widac znalazla taki sposob odreagowania. Tyle ze np z mojego wygladu zostaje coraz mniej. Bylem zawsze osoba aktywna, wysportowana, zdrowe odzywianie. Obecnie widze ze wygladam coraz gorzej. Zero motywacji do czegokolwiek, jedzenia nie chce mi sie robic, kupne na szybko i tez to wplywa destrukcyjnie na mnie.

Szczerze mówiąc to może mieć spory wpływ na to, że doszło do takiego cyrku.

25 Ostatnio edytowany przez madoja (2017-01-12 12:13:45)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
dario80 napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

To prawda. Potrafisz zachować dystans smile Gorzej z częścią forumowiczek, które od razu przechodzą do ognia (oczywiście tylko wobec mężczyzn, bo kobietka przecież zagubiona i należy jej dać szansę wink)

Odnośnie żony autora tematu - obawiam się, że tutaj nie doszło do fascynacji kimś, tylko po prostu jakiegoś znudzenia. Coś może jej nie pasować, czegoś brakować. Jeśli nie popłynie teraz, to może popłynąć za rok, dwa - jakoś nie wierzę, że nagle stwierdzi, że mąż wystarcza w zupełności.


Pisalem o podlozu tej sytuacji. Nie ma problemow z seksem czy pociagiem seksualnym ani rutyna. Choc dziwie sie ze w tej sytuacji daje rade w lozku. Mowila ze byly trzy argumenty dla ktorych wtedy postanowila sie starac: milosc, to jak wygladam i seks. Z kontaktem poplynela bo byly ciche dni i widac znalazla taki sposob odreagowania. Tyle ze np z mojego wygladu zostaje coraz mniej. Bylem zawsze osoba aktywna, wysportowana, zdrowe odzywianie. Obecnie widze ze wygladam coraz gorzej. Zero motywacji do czegokolwiek, jedzenia nie chce mi sie robic, kupne na szybko i tez to wplywa destrukcyjnie na mnie.
Dzis znow pytala co sie ze mna dzieje bo ma nadzieje ze to przez cos innego niz ta sprawa.
Kolego z podobnym problemem, wspolczuje ci bardzo. U mnie poruszanie tego tematu tez wzbudza u niej wzrost cisnienia i nerwy i sprawa sie tak uklada ze wychodzi na to ze to moja wina a nie jej.

Nadal wciąż błędnie wiążesz to z Waszym seksem (świadczy o tym cały akapit o jej orgazmach). Wg Twojego toku myślenia wynika, że żadna kobieta, która doświadcza orgazmów z mężem, nie powinna zdradzać. Idąc dalej tym samym tokiem - żaden mężczyzna który doświadcza orgazmów ze swoją kobieta, tez nie powinien jej zdradzać.
Jak wszyscy dobrze wiemy, są to bzdury.
Można mieć orgazmy i udany seks z mężem/żoną a i tak zdradzać. Nie tup nogą, nie zalewaj się łzami. Spytasz "dlaczego"? Dlatego że inna osoba jest po prostu INNA.

Oczywiście, Twój atrakcyjny wygląd jest plusem, ale też nie zapewni Ci  na 100% wierności Twojej żony. Gdyby tak było - wszyscy piękni aktorzy, modelki, mieliby wiernych partnerów i miłość do grobowej deski. A tak nie jest.

Przepraszam że tak brutalnie sprowadzam Cię na ziemię. Ja tylko chcę Ci powiedzieć, że to nie do końca Twoja wina (tzn. być może Wasz wcześniejszy konflikt to przyspieszył lub ją do tego skłonił). Może gdy to zrozumiesz, łatwiej będzie Ci się z tym pogodzić.

Statystyki o których czytałam niedawno mówią że w 70% małżeństw pojawiła się lub pojawi zdrada przynajmniej z jednej ze stron. Osobiście sądzę że te statystyki są zaniżone - ale to już tylko moje zdanie, wynikające z moich obserwacji.

26

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

u mnie jak i u Ciebie, jest seks i normalna rozmowa ale przez te cala sytuacje widze ze sie zmienilem, nie mam na nic ochoty, jestem wycofany i przygnebiony, kiedy zona pyta co sie dzieje udaje ze to przemeczenie z powodu pracy, schudlem 12kg i nie moge spac. Nie moge powiedziec zeby zona jakos odsunela sie ode mnie ale nie widze tez zeby sie starala zakonczyc kontakt z tym gosciem. Najdziwniejsze jest to ze jesli to takie nic i ona mowi mi ze piszac do niego ze go kocha to wcale tak nie jest, to po co to jest? Wczoraj powiedziala mi ze chcialaby miec drugie dziecko, nie wiem co o tym wszystkim myslec, moze ktos z Was mi podpowie.

27

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Czyli u ciebie tez pytania co ci jest w sytuacji gdy wie w czym problem. Tez tego nie rozumiem.

28

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Dokladnie jest zdziwiona i poirytowana bo jestem smutny, no sorry ale nie bede skakac pod niebiosa wiedzyc ze moja zona pisze i jest zauroczona w kims innym i jeszcze twierdzi ze tak nie jest. No chyba ze ja zle to odbieram?

29

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

U mnie jest tak ze ona lubi jak zartuje, jestem wesoly i pomimo tej sytuacji oczekuje ze wlasnie bede skakal pod sufit, rozsmieszal ja itd. Ja udaje jak moge, ale nie da sie ciagle maskowac pod jednym dachem. Gdy gdzies wyjdziemy, jest towarzystwo to potrafie nadal byc wesoly i ona to lubi. Sylwester wg niej byl swietny. Ale np byly swieta a ja odkrylem zdjecia w neglizu zrobione pod nasza choinka. Tez w seksownym szlafroczku o ktorym mi pozniej powiedziala ze kupila by zakladac dla mnie. Jak zyc w spokoju w takiej sytuacji?

30

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

No chyba sie nie da normalnie, patrzac z boku powinnismy skonczyc te maskarade i sie rozstac ale jak to zrobic kiedy sie kocha i serce mowi co innego. Pewnie wielu pomysli ze to nie meskie i zalosne, ale nie potrafie wywalic do kosza 12 lat naszej znajomosci i wspolnego zycia. Tak jak wspomnialem mamy coreczke ktora jest jak i zona dla mnie wszystkim. Mam nadzieje, ze autorowi postu uda sie wszystko poukladac i byc szczesliwym, zycze mu tego z calego serca.

31

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Odreagowuje...? Rozumiem, że zabrakło w XXI wieku sposobów na odreagowanie, które nie niszczą innych ludzi?
Nie daj sobie tylko wmówić, że to Twoja wina. Jak mnie partner wkurzy, to nie nakręcam tego dalej, tylko ucinam. Jak mnie zdradził, to nie poszłam zdradzić też. Jak zgodziłam się na kontunuowanie związku, to nie dręczyłam go dla odreagowania. Rozumiem, że dzieci sobie wzajemnie kuksańce dają, ale dorośli ludzie powinni mieć w sobie dostatecznie dużo dojrzałości, by problemy rozwiązywać. Może mam za mało empatii względem Twojej żony, ale ja widzę po prostu sytuację, kiedy ona złapała dwie sroki za ogon i do tego jest niezadowolona, bo Twoje depresyjne stany nie pozwalają jej w pełni na tym skorzystać. Winy zaś na siebie wziąć nie chce... bo nie. I tu wstaw dowolny głupi argument, od "powinien być dla mnie zawsze super i nigdy nie mieć gorszych dni", poprzez "on mnie zranił to i ja mogę" do "faceci to świnie, więc to zawsze i tak ich wina".

I am Jack's complete lack of surprise.

32

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Nie wspomniałem, że moja sytuacja jest o tyle zła, że w zwiazku z moja praca nie mogę sobie pozwolić na funkcjonowanie na środkach uspokajajacych. Nie pije w zasadzie alkoholi. Więc przyjmuje to na trzeźwo. A co do zmiany jej zachowania w styczniu to nie wiem czy można to łaczyć, ale wtedy spadła na mnie informacja, że mój ojciec choruje na nowotwór. Jest bardzo trudny okres dla niego. Dobiło mnie to dodatkowo i żona o tym wie. Także sam już nie wiem jak oceniać obecnie jej zachowanie.

33

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

I od tego masz właśnie obcych ludzi na forum - podrzucających Ci swoje przemyśleniq wysnute na podstawie przedstawionych przez Ciebie faktów, ale bez Twoich emocji.

I am Jack's complete lack of surprise.

34 Ostatnio edytowany przez dario80 (2017-01-13 10:14:41)

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Za mna ciężki dzień i nieprzespana noc. Już w nocy zaczałem spokojnie rozmowę i spytałem skoro jej zależy dlaczego z nim utrzymuje kontakt. Odpowiedź: bo chce mieć coś dla siebie. Kiedyś dla niej ja byłem najważniejszy, a teraz najważniejsza jest ona i będzie robić jak chce. Spytałem czy zdaje sobie sprawę, że od tego tylko kolejny krok do kolejnej intymnej znajomości. Odpowiedziała tak. Co do zdrady to chyba powiedziała, że w życiu nic nie można wykluczyć. Ale przez szok sam nie pamiętam. Przypomniała, że miałem być wesoły, uśmiechnięty, bo takiego mnie chce (tylko jak w tych okolicznościach?) a ona by ten kontakt stopniowo kończyła, choć nie definitywnie. Gdy spytałem, kogo by wybrała tego gościa czy mnie odparła, że siebie. Co do telefonu krzyknęła że mi go pokaże ale wtedy mam wyjść z domu i nigdy nie wracać. Wspomniała, że powinna mieć pokój zamykany na klucz bo nie daje jej spokoju tym tematem. Fakt, że temat próbowałem pociagnać z trzy razy. Teraz też skończyło się jej agresja, nerwami, płaczem. Na koniec wykrzyczała, że telefonu mi jednak nigdy nie pokaże. Ona śpi, ja umieram. Dziś nie chce widzieć mojej mordy przez cały dzień jak to określiła. Równie dobrze mogła już skończyć nasz zwiazek ale tego jeszcze nie wiem.

35

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

"Ona potrafi nadal spytać z troską co się dzieje, odpowiadam, ale by zmienić to co mnie wyniszcza nie potrafi. Bo ona nic złego nie zrobiła. Jednocześnie dziś płakała, że jak tak będzie to małżeństwo nie przetrwa bo odejdę. Musiałem się wygadać, bo nie mam do kogo pójść, ani komu się wygadać."

- nie mówiąc jej o co biega i że wiesz o zdjęciach - okłamujesz ją i siebie, sprawiasz że ona jest górą, bo czuje że ma wszystko pod kontrolą.
Powiedzenie jej o zdjęciach - to tylko 3 zdania. Nie musisz się tłumaczyć kiedy i jak je widziałeś.
ps - jeśli masz jeszcze możliwość, skopiuj te zdjęcia - (sory - ale to świetny materiał dowodowy w sytuacji rozstania - nie zmarnuj tego , kobiety poterfią WSZYSTKO odwrócić byle by nie pokazać że cokolwiek zawiniły.. A Ty człowiek tak zmieszany i pogrążony w tym co robisz wydajesz sie takim, który ulegnie temu, a jak się obudzisz - w końcu - będzie za późno żeby to zbierać- to nie hak - a polisa ubezpieczeniowa - Twoja. Wiesz co to polisa - można jej nigdy nie użyć. Zdjęcia to fakt - nie jesteś winny że powstały, a trzymanie ich na wszelki wypadek to nic złego, nie jestes ich autorem... a jak będzie sie rzucała, to mając jego zdjęcia... wiesz żeby nikomu nie niszczyć zycia ---- będzie bardziej skora do współpracy i ułożenia się. Bądź mądrzejszy niż inni Tobie podobni.
I najwazniejsze --- nie daj się wciągnąć w rozmowę - powiedz ze wiesz, że je masz i nie ma znaczenia kiedy - nie chcesz na ten temat rozmawiać, zadaj jej tylko pytanie - co ona ma zamiar teraz zrobić. Kropka.Nic wiecej sie nie odzywaj. Porównaj sobie to co ona zrobiła, z tym jak sie czujesz i zastanów czy to że się o tym dowiedziałeś i jaki Ci to ból sprawiło, może się równać z tym, że jej grzebałeś w korespondencji. Nie. Twoje jest na górze.

"Fakt, że temat próbowałem pociągnąć z trzy razy."
Nie próbuj - rzuć zdjęcia - korespondencje, czy fakt że widziałeś te zdjęcia - i powiedz że do niej należy wyjaśnianie. A nie do Ciebie. I nie wdawaj się w dyskusje. Ona dyskusja o tym że Ci nie było wlno , odwracać będzie uwagę od prawdziwego problemu. Jeśli nie wiesz co powiedzieć. Powiedz, że gdyby nie jej zachowanie - niczego byś nie szukała - a problemem jest to co zrobiła.

"Teraz też skończyło się jej agresja, nerwami, płaczem."
- agresja i okazywanie nerwów to szantaż emocjonalny, który najprawdopodobniej nawet nieświadomie, ale wywiera na Ciebie. Agresja - bo obi sie przyznać przed soba że to jej wina. O płaczu nawet nie wspomne to tylko upuszczenie emocji - nie ma się czym przejmować, każdy tak ma.
"Na koniec wykrzyczała, że telefonu mi jednak nigdy nie pokaże."
- bo wie że to by ja obciążyło
- odwraca uwagę od prawdziwego problemu
- gdyby nie miała nic do ukrycia, pozwoliłaby Ci to zrobić... wtedy mógłbyś w doorze wspaniałomyślności nie zajrzeć, ale ona Ci nawet na taki gest nie pozwala
- okłamuje Cię w żywe ocz chłopie - w ż y w e oczy
- ona czuje że Cię rozgrywa i pozwalasz jej na to - zachowujesz sie jak dupa

"Ona śpi, ja umieram."
- powinno chyba być na odwrót
Pamiętaj kobieta gdy kocha wybaczy wszystko, gdy nie kocha nie wybacza nawet cnót. To ona dała ciała i to ona powinna nie spać. To że jest na odwrót - to jak pisałem - zachowujesz się jak dupa. Pozwalasz sobie igrać na sobie. Czy Ty naprawdę nie masz do siebie odrobiny szacunku? Ona na pewno go nie ma wysyłając innemu facetowi zdjęcia swojej .... nagiego ciała. Chłopie Obódź się.... zastanów się ile to intymności jest w tym - zrób sobie fotkę jak robisz sobie dobrze i spróbuj wysłać - żonie... (oczywiście nie wysyłaj) ale poczuj ile to kosztuje - ile w tym emocji jest ile emocji i jakie żeby wysłać innej osobie, a ona to robiła wielokrotni... czy zatam jej zależy na Tobie.... (ona sprawia innemu facetowi przyjemność - a na cb krzyczy, jemu pokazuje, a Ciebie obraża, o nim myśli jak sobie robi dobrze, a Ciebie obraża) ona jest bezwzględna, bo nie czuje do Ciebie tego co chciałbyś żeby czuła.

"Dziś nie chce widzieć mojej mordy przez cały dzień jak to określiła"
- czego chcesz jeszcze od kobiety, która się tak do Cb zwraca? Tak może powiedzieć ktoś, kogo przepełnia nienawiść... Ty jesteś jej źródłem dla niej - jesteś problemem dla niej. I wali Ci takimi tekstami między oczy byś to Ty ją zostawił i żeby potem mogła poweidzieć że to przez Ciebie, w innym przypadku musiała by sie przyznać przed światem że to jej wina. Chłopie i najważniejsze, nawet jak taka kobietę chwycisz za rękę .. to i tak się w żywe oczy wyprze wszystkiego. nie bądź taki miękki.
Masz zycie przed sobą, i gwarantuje Cię jesli nawet nie znajdziesz miłości swojego życia, to będąc sam - będziesz żył, teraz, spalasz się. Nie pozwól na to by kobieta Ci tak na głowę wchodziła. Miłość - która jest w Tobie dla niej już najprawdopodobniej nie istnieje. kochasz puste naczynie, naczynie ktore chętniej rozłozy nogi przed obiektywem, niz przed Tobą. A jeśli nawet, to pamiętaj ,,, ostanio, nie byłeś tam sam, jest Was przynajmniej dwóch w kolejce, możliwe że na ścianie sobie powiesił zdjęcie takiej rozłozonej ... a kto wie ilu kolegom się pochwalił. Może tak, a może nie. Ale mam nadzieje że w końcu postąpisz jak facet.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

36

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Masz rację. Ma mnie w garści bo ja kocham. Ale powiedzenie o zdjęciach równa się rozwód. Jakaś mała rzecz wspomniałem i jest agresja. Więc co wtedy? Ja naprawdę tracę resztki szacunku do samego siebie. A majac na faceta to co mam mógłbym go zniszczyć i zawodowo i prywatnie.

37

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...
dario80 napisał/a:

Masz rację. Ma mnie w garści bo ja kocham.

To, że ją kochasz nie daje jej prawa żeby Cie krzywdzić.

Nie okreslając swoich granic, dając jej przyzwolenie na ranienie Twoich uczuć, lekceważenie Ciebie stajesz się jej wspólnikiem w tym co robi.
Wie, że Ty sie boisz rozwodu, samotności i stawia Tobie warunki i nie tylko nie obiecuje, że ich spełnienie sprawi że wróci do Ciebie ale wprost mówi -  że niekoniecznie tak będzie.
Trzyma Ciebie w matrixie.
Nie wiesz co bedzie i nie wiesz co zrobić żeby przyszłość była przewidywalna.

To daje jej prxzewagę, możliwośc manipulacji Tobą, wmawiania Ci największych bezsensów, wmawiania Ci winy.

Bo Ty sie boisz.
Boisz sie określić Twoich warunków, Twoich granic - boisz się bronić...

Myślisz, że kobieta będzie z facetem który boi się własnego cienia ?
Nie.
Bedzie z tym którym będzie silny, bo jego siła bedzie dawała jej bezpieczeństwo, szacunek do niego.

Ty nie musisz jej niczego udowadniać.
Jej powinno wystarczyć to, ze wiesz że Ciebie zdradza.
Dowody są dla osob postronnych, które będą ją oceniać, a to nie ona będzie siebie oceniać.

Bedziesz akceptował jej zdrade, życie w trojkącie - to bedziesz współwinnym jej zdrady.
To jest jedyny przypadek kiedy zdradzony staje się współwinny tego, ze jest zdradzany - bo sie na nią zgadzasz...

Odetnij się od zdrady, określ jaki będzie Twój krok jezeli tu i teraz nie skończy romansu.
Nauczyć się żyć dla siebie, dla Twoich pasji, przekonań. Nauczyc się zyć sam.
Zajmij się sobą, swoim szczęśiem które przecież nie jest uzależnione od tego czy żona bedzie z Tobą czy nie.

Po co Ci ochłapy jej zainteresowania w przerwach pomiedzy romansaowaniem z kochankiem ?
Doszło do zdrady emocjonalnej  - i to wystarczy.
Był seks wirtualny, będzie i seks realny.
Napalili się na siebie tak, ze seks realny to już tylko kwestia czasu i stworzenia odpowiednich okoliczności, co nie jest taki trudne.
Zresztą, skąd wiesz ze nie było już pełnej konsumpcji ?

Fizyczne odejscie żony to tylko kwestia pełnej deklaracji ze strony kochanka,
Natomiast odejscie emocjonalne juz nastapiło.

Nie masz się czego bac, gorzej juz nie bedzie.
Zacznij działać, uruchom instykst samozachowawczy.
Określ swoje granice i bądz KONSEKWENTNY w ich przestrzeganiu.

np. dalszy kontakt z kochankiem - Twoje ubrania sa wysyłane w paczce na adres kochanka, potem wniosek o rozwód z Twojej winy, potem informacja wezwanie kochanka na świadka w czasie procesu rozwodowego az wrescie informacja do przełozonych kochanka.

Nie negocjuj swoich granic, tylko such informacja  bez komentarza, tłumaczenia sie.
Nie wchodz w dyskusje bo w nich polegniesz.
Żona jest lepsza w przekręcaniu rzeczywistosci, manipulacjach, zamiiany kolorów z czarnego w co najmniej szare lub nawet białe.

To jak w instrukcji do rozmowy z debilem :
- nie dyskutuj znim, bo najpierw sprowadzi Ciebie do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem smile

38

Odp: Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Jesteś całkowicie pod pantoflem. Ona w zasadzie może napluć Ci w twarz, a Ty i tak to przyjmiesz z pokorą.

Ona to wie, Ty to wiesz i tak się to kręci.

Nic i nikt Ci (wam) nie pomoże do czasu, gdy przestaniesz dawać sobą pomiatać. Po prostu. Jakieś politowania godne waruneczki typu "pokażę Ci go, ale potem koniec związku" "masz być wesoły a jak nie to wypad" "chcę się pobawić z misiem a zdrada to jedna z opcji"... chłopie... LITOŚCI... za każdym z tych tekstów należy się wystawienie walizek za drzwi, taka prawda.

Posty [ 1 do 38 z 54 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już nie wiem co zrobić w tej sytuacji...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016