Dylemat. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 58 ]

Temat: Dylemat.

Spotykałem się z kobietą. Miałem plany. Ale okłamała mnie raz, drugi, trzeci, czwarty... Sobie nie ma nic do zarzucenia. Jak zawsze.
Chodzi o to, że ufałem jej... I już nie ufam. Wciąż powtarzała "zaufaj mi"... Ale jak??? Nie umiem!!!! Wciąż mi z tyłu głowy dudni "może znów kłamie"?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

Spotykałem się z kobietą. Miałem plany. Ale okłamała mnie raz, drugi, trzeci, czwarty... Sobie nie ma nic do zarzucenia. Jak zawsze.
Chodzi o to, że ufałem jej... I już nie ufam. Wciąż powtarzała "zaufaj mi"... Ale jak??? Nie umiem!!!! Wciąż mi z tyłu głowy dudni "może znów kłamie"?

no i?
jaki masz dylemat?

3

Odp: Dylemat.

Nie wiem, czy dalej to ciągnąć...?

Reklama

4

Odp: Dylemat.

Czy to o tą kobietę chodzi ?
http://www.netkobiety.pl/t99597.html

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

5

Odp: Dylemat.

Nie. Nie o tą.
Chyba mam pecha, że na takie trafiam...

Reklama

6

Odp: Dylemat.

Trafiasz? Nie wybierasz?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

7

Odp: Dylemat.

Jaka to różnica, skoro efekt jest taki sam?

8

Odp: Dylemat.

Ale my nie wiemy o co chodzi konkretnie. Jakie są sytuacje, czego dotyczą kłamstwa itd.

9

Odp: Dylemat.

Różnica jest olbrzymia. Na swoje zachowanie, na swoje decyzje masz wpływ. Możesz zastanowić się, z jakich powodów wybierasz takie, ni inne kobiety.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

10

Odp: Dylemat.

Kłamstwa... od banałów po sprawy ważne, i takie, o których wiedzieć powinienem, bo nieświadomość ich sprawiła, że zrobiłem krok w inną stronę...
Nie wiem, mam potrzebę bliskości. To zaślepia. I sprawia, ze może dlatego na takie traktowanie się godzę i udaję, że jest ok...

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-09 14:26:14)

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

(...) mam potrzebę bliskości. To zaślepia. I sprawia, ze może dlatego na takie traktowanie się godzę i udaję, że jest ok...

I to jest klucz. Teraz pomyśl, w jaki inny sposób możesz tę potrzebę zaspokoić, niż w dotychczasowy, szkodliwy dla Ciebie. Pomyśl też nad tym, dlaczego jedynie takie kobiety jak bohaterki obecnego i poprzedniego związku, są dla Ciebie atrakcyjne, dlaczego takie kobiety wybierasz.


----
Polska mowa nie być trudna? Poprawiłam błędy. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

12

Odp: Dylemat.

Potrzeba bliskości jest potrzebą bliskości, uczucia, miłości, ciepła, rozmowy... Staram się iść przez życie normalnie, daję siebie, otwieram się, staram się nie krzywdzić... Więc po co to wszystko? Po co kłamią, oszukują, manipulują... wiedząc, że to niszczy, odpycha, rani...? Po co???

13

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

Kłamstwa... od banałów po sprawy ważne, i takie, o których wiedzieć powinienem, bo nieświadomość ich sprawiła, że zrobiłem krok w inną stronę...
Nie wiem, mam potrzebę bliskości. To zaślepia. I sprawia, ze może dlatego na takie traktowanie się godzę i udaję, że jest ok...


Kup sobie kota, psa albo koszatniczkę skoro masz taką wielką potrzebę bliskości.
Działa.

14

Odp: Dylemat.
_v_ napisał/a:
Marvano napisał/a:

Kłamstwa... od banałów po sprawy ważne, i takie, o których wiedzieć powinienem, bo nieświadomość ich sprawiła, że zrobiłem krok w inną stronę...
Nie wiem, mam potrzebę bliskości. To zaślepia. I sprawia, ze może dlatego na takie traktowanie się godzę i udaję, że jest ok...


Kup sobie kota, psa albo koszatniczkę skoro masz taką wielką potrzebę bliskości.
Działa.

Very funny:-/
Mam psa, kota itp. Jestem wetem. Bliskość człowieka, a nie innego bytu.

15

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

(...)Więc po co to wszystko? Po co kłamią, oszukują, manipulują... wiedząc, że to niszczy, odpycha, rani...? Po co???

Bo chcą.

Zajmowanie się przyczynami ich zachowania świetnie oddala od zajmowania się przyczynami swoich, takich, nie innych wyborów. (Na czym polega potrzeba bliskości, wiem. Czy jednak Ty wiesz, jak możesz inaczej ją zaspokoić niz przez toksyczne dla Ciebie związki?)

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

16

Odp: Dylemat.

Ale poznając kogoś, nie wiesz kim jest, prawda?

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-09 14:41:16)

Odp: Dylemat.

Pytanie, od którego żałuję, że nie zaczęłam. Czego oczekujesz tutaj, w tym swoim wątku?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

18

Odp: Dylemat.

Brnąć w to dalej? Moje "ja" jest tym już zmęczone...
A czego oczkuję? Może wsparcia, wskazania, podpowiedzi, dlaczego takie wybieram, i dlaczego tak się ich trzymam?

19

Odp: Dylemat.

Niedawno byłem z jedną kobietą. Relacja dziwna, przedziwna. Sama była pogrążona w klimatach porzucenia i rozwodu. Kłamała, oszukiwała, manipulowała. To ta z tamtego posta. Ja miałem wojnę z moją ex, włóczenie się po sądach, pozostałości w sobie po 4 latach wojny z nią, z jej idiotyzmami... zmagałem się z tym, pracowałem nad tym. Ale moja "nowa" stwierdziła, ze tego nie przeskoczy. Chciała wiele, ale od siebie nic... nie radzę sobie z tym.
Muszę być idealny, a skreślają mnie za jeden błąd!

20

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

Brnąć w to dalej? Moje "ja" jest tym już zmęczone... (...)

Czy brnąć? Nie. Jeśli nazywasz to brnięciem, to nie.
Skoro jej nie ufasz, i uważasz, że nie umiesz jej zaufać, to nie. Bez zaufania, z ciągłą podejrzliwością, związek nie ma sensu.

A czego oczkuję? Może wsparcia, wskazania, podpowiedzi, dlaczego takie wybieram, i dlaczego tak się ich trzymam?

Dlaczego się trzymasz ich? Trochę już na to odpowiedziałeś. Bo pragniesz bliskości. Dlaczego jednak w taki sposób tę potrzebę zaspokajasz? Przyczyn może być sporo, ale Ty jeden znasz tę swoją.

Pytania kolejne.
Czego oczekujesz od związku? Jak ma wyglądać relacja z partnerką (i czy w ogóle ma być to partnerka, nie chodzi o płeć)?



Marvano, nie musisz być idealnym. Jeśli jakaś osoba pragnie być z ideałem, to jej sposób myślenia jest utopijny.

Tę przypowieść znalazłam (albo ona mnie znalazła) kilka dni temu, jest o Tobie (też).

Jorge Bucai napisał/a:

Pewnego razu król przyszedł do swojego ogrodu i odkrył, że jego drzewa, krzewy i kwiaty umierają. Dąb wyjaśnił, że umiera, ponieważ nie może być tak wysoki jak Sosna. Król chciał porozmawiać z Sosną, ale zobaczył, że zgięła się i poczerniała. Dramatem Sosny było to, że nie może wydać pięknych winogron, takich jak Winorośl. Winorośl zaś ginęła na myśl o tym, że nie jest w stanie kwitnąć i pachnieć jak Róża. Róża zalewała się łzami, ponieważ nie mogła być tak silna i mocna jak Dąb. Król odnalazł tylko jedną jedyną Frezję, która kwitła, pachniała i emanowała pięknem, jak nigdy dotąd.
- Jak to robisz? – zapytał król - rośniesz pośród tego więdnącego i mrocznego ogrodu, jesteś taka piękna i zdrowa?
- Nie wiem – odparła Frezja. – Być może, zawsze myślałam, że sadząc mnie, chciałeś mieć Frezję. Gdybyś chciał mieć w ogrodzie jeszcze jedną Sosnę lub Różę, to posadziłbyś je. Powiedziałam więc sobie, że postaram się być najlepszą Frezją, na jaką mnie stać.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

21

Odp: Dylemat.

Jak z tamtą i z tą byłem... jakoś dziwnie było. Kłamstwa, oszustwa... chciałbym, by tego nie było. Ale było, od początku. Zaufanie? Okłamie ktoś raz, drugi i kolejny... i mówienie "zaufaj mi" to świństwo. Jak się kur... staram, jak mogę, a dostaję lekceważenie. I się trzymam, i milczę. By nie być sam... bo tego się boję zwyczajnie.

22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-09 16:26:09)

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

(...) Jak się kur... staram, jak mogę, a dostaję lekceważenie. I się trzymam, i milczę. By nie być sam... bo tego się boję zwyczajnie.

BINGO!
Zrobisz wszystko, by nie być sam. Przesuniesz swe granice tak daleko, jak tylko można, albo jeszcze dalej. Za bycie z kimś jesteś gotowy zapłacić (bo to zapłata) swą godnością, szacunkiem do samego siebie. Wszystko jedno jaka będzie, jak będzie mnie traktowała, byleby była. Smutne.

Co, dla Ciebie, strasznego w byciu singlem?  Dlaczego zależy Ci na kobietach, które kiepsko, by nie powiedzieć źle, Cię traktują? Dlaczego o związek z taką kobietą walczysz? Dlaczego dumę faceta łączysz z nieodpuszczeniem takiego układu? Dlaczego wspierasz osobę, która nie jest Twym partnerem, a która traktuje jak poduszkę do płaczu?


----
Zajrzę później.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

23

Odp: Dylemat.

Nie brnij, nie warto. Słuchaj co potrafią tutaj powiedzieć na chłodno. Mają rację. Powiedziałbym "słuchaj albo giń" innej opcji nie ma. Syndrom kłamcy, już nigdy nie będziesz miał pewności czy kłamie czy mówi prawdę. Chcesz się tym męczyć..... ja Ci mówię nie warto. Sam przez to przechodziłem. "ja tylko byłam z kolegą na kawie" "jaaasne powiedz prawdę" "nic nie robiliśmy no mówię Ci przyrzekam" dobra, daj buziaczka - po dwóch miesiącach dowiesz się, że robiła mu loda smile Smacznego.

24

Odp: Dylemat.

Jeśli sam nie masz szacunku do siebie, to inni tym bardziej nie będą go mieć - w tym kobiety, z którymi się wiążesz.

Jeśli kobieta wie, że prędzej dasz się upodlić, niż zmierzysz z samotnością, to jak ma w Tobie widzieć partnera? - skoro Ty się od początki ustawiasz w pozycji niemal pełzającej i błagalnej. Zachowujesz się jak klasyczna ofiara, a ofiary niestety to do siebie mają, że nie przyciągają terapeutów tylko oprawców.

Podpinam się pod pytanie Wielokropka - dlaczego boisz się bycia singlem?

25

Odp: Dylemat.

Mój problem jest zawsze taki sam...
Pisłąem już o innej kobiecie. Ale nie wszytsko.
Poprzednią poznałem w czerwcu na jedym z portali. Pislaiśmy ze sobą. Jednak od początku nie była szczera. W profilu miała "wolna". I wiek 32 lata. Dlatego do niej napisałem. Kilka razy pytałem wręcz, czy na pewno "wolna" i "panna". Odpowiadała "tak". I z tą myślą pisałem z nią...
Jednak coś nie dawało mi spokoju.
Przez półtora miesiąca zdawkowych maili, które z czasem zaczęły być coraz dłuższe... Ale dziwnie było. Jakby miała jakiś przerost  ego. O mojej pasji powiedziała, że jest pospolita. O gustach muzycznych...że są znośne. Wkurwiła mnie. Któregoś dnia coś mnie tknęło, by zobaczyć inne profile. I zwróciłem na jeden. Był jej. Tam tez była "wolna",ale wiek miała inny... Nie mam w zwyczaju babrać się w bawełnie, więc wywaliłem co i jak. Zapytałem, ile ma faktycznie lat... Miała o 3 mniej. Dziwne. Ale dodała coś innego... że jest mężatką, którą mąż porzucił rok temu po kilku miesiacach małżeństwa. Zaznaczam, rok temu... Powiedziała, że ma to już za sobą, że go nie kocha, że nie chce z nim być. Uwierzyłem jej. Że po roku się dziewczyna otrząsnęła, że można z nią spróbować być...ale dziwiło mnie, że po roku tak to rozpamiętuje...
Zatkało mnie. Zabolało jak cholera. Ufałem jej. Nie sądziłem, że można tak kłamać, tak oszukiwać, manipulować. Przez półtora miesiąca zabawiała się moim kosztem... Ale oki, wybaczyłem. W końcu to tylko net.
Nagła zmiana w jej zachowaniu. Nagle stała się miła, cukrzyła, nagle roztaczała wizje wspólnego życie, nagle parła na spotkanie... Ale we mnie był dystans. Skoro okłamała raz czy dwa, mogła kłamać znów. Nie wierzyłem jej.
Dodam, że miałem związek, paroletni. Związek, o ile to bagno można nazwać związkiem, oparty na kłamstwie, manipulacjach, lekceważeniu, oszukiwaniu, zdradzie.. związek od którego po jej zdradzie i wyzwiskach... uciekłem. Po tamtym związki mam "spadek" - nie ufam już tak bardzo kobietom, a jeśli już, to wymaga to czasu. Do tego... po 3 latach musiałem się skontaktować z byłą, sprawy urzędniczo-prawne, chodziło o jej exmisję. Jednak co u normalnych ludzi zajęłoby 20 minut, i ex zajęło 5 miesięcy walk, wyzwisk z jej strony i pomiatania. Znów doprowadziła mnie do stanu, że chciałem przegryźć sobie żyły albo włożyć łeb do piekarnika i odkręcić gaz albo walnąć się pod pociąg... z bezsilności.
Wojna ex odbiła się na relacjach z "nową". Nie rozumiała tego, choć powiedziałem jej o całym gównie z ex i zmarnowanych latach. Szczerze i uczciwie.
Fakt, przeszkadzała mi i ta różnica wieku... znaczna. Bałem się... infantylności.
Planowaliśmy spotkanie. Były esy, miłe i czułe. Dwa dni przed spotkaniem es na dobranoc "dobranoc Marku". Imię nie moje. Oki... jakoś leci. Przed spotkaniem musiała kilka dni i nocy z rzędu pocieszać koleżankę ze złamanym sercem... Nie wiem, dziwnie było.
Spotkanie było ok, zaiskrzyło. Rozmawialiśmy ponad 5 godzin. Rzadkość. Jednak nagle dostała esa. I musiała iść.
Nazajutrz wieczorem wysłała mi esa na dobranoc "zapomnij nietoperzu". Zatkało mnie, nigdy nie nazwała mnie nietoperzem. Zapytałem, czy to aby do mnie było. A nie do pocieszanej koleżanki...?
Zabolało to. Potem zarzucała mi, że jestem podejrzliwy...
Kilka dni po spotkaniu coś mnie tknęło, by zajrzeć w net... zatkało mnie. Nie było prawdą to, co mówiła, że rozstała się z mężem rok temu. Rok temu dawali dopiero na zapowiedzi. Gdybym wiedział o tym wcześniej, nie wchodziłbym w tę znajomość... zwyczajnie...
Gadaliśmy przez telefon, mailowaliśmy. Niby ok. Chciała do mnie przyjechać, ale nie chciałem. Dlaczego? Moja ex mając u mnie meldunek, mogła wchodzić kiedy chciała.. nawet z policją. Chory kraj. Mówiłem jej, że mam na razie jak mam. Ubzdurała sobie,że ja nią mieszkam... i takie inne pokręcone historie. Męczyło mnie to już. Wsparcie zerowe. I zrozumienie.
Nagle pojawił sie na scenie jej ex. Chciał wrócić. Ale ich relacja była... popieprzona. Facet zachował się jak szmata, porzucił ją dla innej zaraz po ślubie i nagle chciał wrócić. Wyzywał ją, szmacił, pomiatał... a ona się z nim spotykała. Po co?
Zresztą jej zachowanie było... chwiejne. Raz miła, raz lód. Rano czułe esy, po południu lód, wieczorem milczenie. Przerażało mnie to. I te wyżywanie się za swego męża..
Wiem, że bardzo go kochała... Inaczej by do niego nie chodziła...
Nagle wszytsko się urywa. Dzień wcześniej wspaniale się z nią rozmawiało. Nazajutrz była chłodna, oziębła. Mówiła coś o wyjeździe na weekend. Ale chyba to była ściema. Nagle zablokowała mój nr tel, nie sposób było się do niej dodzwonić. Wyjechałem wtedy na urlop. Umierałem ze strachu, że ten jej ex mąż coś jej zrobił.. Ta po 6 dniach milczenia odezwała się mailem, że jej mąż, jej pan i władca jednym zdaniem, że chce rozwodu... załamał jej świat.

Miałem dość. Wywaliłem swoje. A ona pouczała mnie, że nie tak buduje się nową relację... masakra. I że się mnie boi, że ją przerażam... tylko czym? Że nie jestem głupi?
Od tamtej pory milczy...

Ja wiem, dureń ze mnie. Trzeba było wiać, albo trzymać dystans gdy okłamała po raz pierwszy.

Chciałem tylko, by ktoś mnie kochał. Zwyczajnie, bez kłamania, oszukiwania... by choć raz było dobrze od początku i trwało bez gówna.... To dużo? Za wiele??? Staram się jak najlepiej, a zawsze na kłamcę trafiam...

26

Odp: Dylemat.

Zapomniałem dodać...
Na spotkaniu kilka razy powiedziała o sobie "świr". Chciałem wiać. Potem raz po raz do mnie "czy muszę wszytsko kontrolować"... za pierwszym razem oki, za drugim drażni, za trzecim... zwyczajnie wkurw...
Ale najlepsze to to, że wciąż powtarzała.. "zaufaj mi". Tylko qurw... jak????????

27

Odp: Dylemat.

Opisana kobieta jest kolejną, która oszukiwała Cię. A Ty po raz kolejny przymykałeś oko na jej kłamstwa i udawałeś, że nic się nie stało. Tym samym pozwalałeś na bycie oszukiwanym.


Zadane wcześniej pytania nadal są aktualne. Przypomnę je.
Co, dla Ciebie, strasznego w byciu singlem? 
Dlaczego zależy Ci na kobietach, które kiepsko, by nie powiedzieć źle, Cię traktują?
Dlaczego o związek z taką kobietą walczysz?
Dlaczego dumę faceta łączysz z nieodpuszczeniem takiego układu?
Dlaczego wspierasz osobę, która nie jest Twym partnerem, a która traktuje jak poduszkę do płaczu?
Odpowiedziałeś sobie na nie? Bo odpowiedzi są ważne dla Ciebie, nie dla kogokolwiek z użytkowników forum. A jeśli nie odpowiedziałeś, to dlaczego?


I małe sprostowanie.
Natrafiasz na kłamiące osoby prawdopodobnie podobnie często, jak inni. Ty jednak, z sobie wiadomych powodów, na okłamywanie pozwalasz i z taką osobą budujesz (czy usiłujesz budować) związek.
Zajmowanie się zachowaniem innych, w tym okłamujących Cię osób, w skuteczny sposób oddala Cię od zajęcia się własną osobą, własną motywacją, własnym zachowaniem. Ale może o to Ci chodzi.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

28

Odp: Dylemat.

Samotności się boję, jak cholera. Mam jej już dość. Zwyczajnie. Chciałem tylko, by mnie kochała. A nie raniła.
Moi tzw."rodzice" nie kochali mnie, nigdy nie usłyszałem od nich "kocham cię"...
O związek z tamtą kobietą nie walczyłem. Jestem już zdania, że z czasem się układa relacja. Z czasem. Ale zawsze jest tak samo, że choć każda z mych kobiet popełnia błędy, masę błędów, krzywd, zranień... to ja jestem skreślany za jeden błąd, jakbym kurw... musiał być idealny, nie miał prawa do błędu. Tamta miała uraz za tego esa, ale swych świństw nie widziała.... Jeden związek był ok. Ale reszta.. masakra. Za każdym razem jest tak, że choć jest trudno, ranią mnie, nie szanują... ja je usprawiedliwiam.. i czekam nie wiadomo na co. Nie umiem odejść, choć nie raz miałem dość i widząc, jak "związek" nie jest związkiem... i choć każdy na moim miejscu olałby klientkę sto razy. A ja... czekam, i widząc jak się sypie wszystko... czekam... aż one odchodzą...a ja cierpię.

29

Odp: Dylemat.

Samotności czy może samodzielności ?

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

30

Odp: Dylemat.

Jedno pytanie jeszcze mam...
Czy miałoby dla Was znaczenie, spotykając kogoś, jak ja tę pannę, która zataiła swój wiek, stan cywilny... Czy miałoby dla Was znaczenie, kiedy osoba z która się spotykacie rozstała się ze swym mężem czy żoną? Wchodzilibyście w taki układ, znajomość?

31

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

Jedno pytanie jeszcze mam...
Czy miałoby dla Was znaczenie, spotykając kogoś, jak ja tę pannę, która zataiła swój wiek, stan cywilny... Czy miałoby dla Was znaczenie, kiedy osoba z która się spotykacie rozstała się ze swym mężem czy żoną? Wchodzilibyście w taki układ, znajomość?

1.tak
2.tak
3.nie
uzależnienie od bycia w związku jest szkodliwe dla zdrowia, niczego nie ma złego w polubieniu tego ze w życiu można być samemu.

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

32

Odp: Dylemat.

Podobnie jak Iwona.
Swoich porażek związkowych szukasz nie tam gdzie trzeba. Problemem nie są przeszłe związki, a to, że jesteś okłamywany, lekceważony itd. a pomimo tego pchasz się dalej w znajomości, bo desperacja rządzi się takimi prawami...

33

Odp: Dylemat.

Tak, ma znaczenie powód z jakiego ktoś się roztaje. Bo kłamca, zawsze będzie kłamcą, psychopata - psychopatą, a niewierny zawsze będzie zdradzał, z kimkolwiek się zwiąże.

Marvano, moją uwagę jednak przykuło co innego, Twoje stwierdzenie tzw. "rodzice".

Wiem, każdy potrzebuje miłości, po to aby się rozwijać, żyć i przetrwać. To naturalna potrzeba, która w pierwszej kolejności powinna być zaspokajana poprzez najbliższych.
Kiedy rodzice nie okazują miłości, nie  mówią o tym, że Cię kochają, to wzrastasz w poczuciu, że czegoś Ci brakuje. Dążysz do uzupełnienia tego braku, aby nie przytłaczało Cię ogromne poczucie pustki i osamotnienia - można by rzec, jak o dużej ciemniej dziurze, która znajduje się w Tobie.

Jeśli wychowałeś się w rodzinie, gdzie panował deficyt miłości. W dorosłym życiu będziesz starał się go sobie wynagrodzić. Jednak nie robisz tego w zdrowy sposób, oparty na zaufaniu - lecz podświadomie odgrywasz rolę dziecka.

Nie wiem, czy dobrze mnie zrozumiesz, chodzi o to, że nie próbujesz  się spotkać z drugą osobą, jak dorosły z dorosłym, lecz stawiasz tę osobę na pozycji rodzica, oczekując od niej troski i opieki, której nie zaznałeś jako dziecko. Wierzysz bowiem, że ktoś inny może tę dziurę zapełnić i zamienić się w kochającego rodzica.

Więc narzucasz jej rolę, która nie należy do niej, a to powoduje, że dziura tylko się powiększa - poczucie pustki staje się coraz większe.

Miłość jest nałogowa zawsze, kiedy ma Ci zrekompensować jej deficyt, ułomność lub brak z przeszłości, zwłaszcza w dzieciństwie - kiedy chcesz ją dostawać, a nie dawać.

Może w tym tkwi problem? Nie wiem, nie znam Cię - tak tylko rozważam.

34 Ostatnio edytowany przez Marvano (2017-01-11 14:52:55)

Odp: Dylemat.
ósemka napisał/a:

Tak, ma znaczenie powód z jakiego ktoś się roztaje. Bo kłamca, zawsze będzie kłamcą, psychopata - psychopatą, a niewierny zawsze będzie zdradzał, z kimkolwiek się zwiąże.

Marvano, moją uwagę jednak przykuło co innego, Twoje stwierdzenie tzw. "rodzice".

Wiem, każdy potrzebuje miłości, po to aby się rozwijać, żyć i przetrwać. To naturalna potrzeba, która w pierwszej kolejności powinna być zaspokajana poprzez najbliższych.
Kiedy rodzice nie okazują miłości, nie  mówią o tym, że Cię kochają, to wzrastasz w poczuciu, że czegoś Ci brakuje. Dążysz do uzupełnienia tego braku, aby nie przytłaczało Cię ogromne poczucie pustki i osamotnienia - można by rzec, jak o dużej ciemniej dziurze, która znajduje się w Tobie.

Jeśli wychowałeś się w rodzinie, gdzie panował deficyt miłości. W dorosłym życiu będziesz starał się go sobie wynagrodzić. Jednak nie robisz tego w zdrowy sposób, oparty na zaufaniu - lecz podświadomie odgrywasz rolę dziecka.

Nie wiem, czy dobrze mnie zrozumiesz, chodzi o to, że nie próbujesz  się spotkać z drugą osobą, jak dorosły z dorosłym, lecz stawiasz tę osobę na pozycji rodzica, oczekując od niej troski i opieki, której nie zaznałeś jako dziecko. Wierzysz bowiem, że ktoś inny może tę dziurę zapełnić i zamienić się w kochającego rodzica.

Więc narzucasz jej rolę, która nie należy do niej, a to powoduje, że dziura tylko się powiększa - poczucie pustki staje się coraz większe.

Miłość jest nałogowa zawsze, kiedy ma Ci zrekompensować jej deficyt, ułomność lub brak z przeszłości, zwłaszcza w dzieciństwie - kiedy chcesz ją dostawać, a nie dawać.

Może w tym tkwi problem? Nie wiem, nie znam Cię - tak tylko rozważam.



Ja z tym się uporałem dawno temu. Ale jest problem innej wagi. To ja ściągam do siebie kobiety takie właśnie  - infantylne, niedojrzałe, które kłamią, oszukują, manipulują... kobiety, dla których ja mam być wiecznym dawcą, "tatusiować"... jak mawiała ona "wszyscy czegoś chcą". Ja miałem dawać i nic nie oczekiwać. Nawet szacunku. A tak się nie da! Przecież nie muszę prosić dorosłą kobietę "nie kłam, nie oszukuj, nie lekceważ, nie manipuluj... itd"! A tak się czułem. Wciąż proś o coś, co powinno być jasne i oczywiste... Jak wytłumaczyć fakt, że przez półtora miesiąca okłamywała mnie, że była panną, i w takim a nie innym wieku... a potem szok, że kłamała w takich rzeczach! To powinna powiedzieć na początku. Tak robią normalni ludzie.
Ale jedne kłamstwo zastąpiła drugim. Czy gorszym? Mówiła, że rozstała się z nim rok temu... ale i to była bujda.
I te jej... "zaufaj mi". Rzesz mać! Jakby mi w twarz pluła... kpiny jakieś!

35 Ostatnio edytowany przez celinienne (2017-01-11 14:40:56)

Odp: Dylemat.

Wedlug mnie naezaloby przesunac problematyke w inne rejony - absolutnie nie : ufac/ nie ufac - bo powinienes miec doswiadczenie calkiem bogate, ze ufanie jest twoim poboznym zyczeniem co do przyszlosci, ktora okazuje sie troche inna

Pytanie powinno raczej brzmiec "po co ufac tej dokladnie osobie", i jeszcze " co mi daje doswiadczenie bycia zawiedzionym jeszcze raz i jeszcze raz".... jakie przyjemne doznania to dostarcza?
celem tego typu pytan powinno byc wyjscie z tego kwadratowego kola.

36

Odp: Dylemat.
Marvano napisał/a:

Zapomniałem dodać...
Na spotkaniu kilka razy powiedziała o sobie "świr". Chciałem wiać. Potem raz po raz do mnie "czy muszę wszytsko kontrolować"... za pierwszym razem oki, za drugim drażni, za trzecim... zwyczajnie wkurw...
Ale najlepsze to to, że wciąż powtarzała.. "zaufaj mi". Tylko qurw... jak????????

Jeżeli ona powiedziała Ci już na początku, że jest szalona, jest wariatką  nie powinieneś tego ignorować i już w tamtym momencie szukać wyjścia ewakuacyjnego.
Ludzie mają tendencję do dawania takich cichych znaków ostrzegawczych na początku relacji, więc na przyszłość miej to na uwadze.

37

Odp: Dylemat.

Morvano, jakie Ty miałeś przerwy pomiędzy tymi związkami?, czy aby nie jest tak, że leczysz swoje rany wchodząc w kolejny związek w obawie przed samotnością.

Może bezpośrednią przyczyną jest to, że angażujesz się zbyt wcześnie?

Jeśli dasz sobie czas na samouleczenie, po nieudanym związku, automatycznie zaczną Cię pociągać osoby znacznie bardziej odpowiadające Twoim  pragnieniom i potrzebom.
Dopóki Twoje rany się nie zagoją, towarzyszyć Ci będzie tendencja do przyciągania lub bycia przyciąganym przez kobiety, które zranią Cię ponownie.
Jak długo uciekasz od tego, by przeżyć do końca pewne uczucia związane z przeszłością, tak długo przyciągają Cię ludzie i przydarzają się Tobie sytuacje wywołujące w Tobie na nowo te emocje, z którymi sobie nie radzisz.

Dopóki czujesz się zraniony, dopóty będzie Cię ciągnęło do kobiet, które mogą Cię zranić jeszcze raz.
Trafiasz pod niewłaściwy adres, choć można go nazwać właściwym w tym sensie, że to właśnie te kobiety odsyłają Cię do Twoich nieprzepracowanych emocji.

Jeżeli zamiast się z nimi wiązać, przeznaczysz ten czas na przeżycie swoich uczuć, wyzwolisz się od schematu wystawiania się na kolejne ciosy.
Gdy uleczysz swoje rany, przestaną Cię pociągać niewłaściwe kobiety.

38

Odp: Dylemat.
ósemka napisał/a:

Morvano, jakie Ty miałeś przerwy pomiędzy tymi związkami?, czy aby nie jest tak, że leczysz swoje rany wchodząc w kolejny związek w obawie przed samotnością.

Może bezpośrednią przyczyną jest to, że angażujesz się zbyt wcześnie? .

Masz rację. Mi znajoma wciąż powtarzała, że za szybko się angażuję. Ale i ta sama znajoma, jak i inne też, i ja sam... ostrzegała mnie, bym się nie pakował w tamtą znajomość...

Posty [ 1 do 38 z 58 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016