Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 229 do 242 z 242 ]

229 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2017-01-09 21:34:11)

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?

Ciagle nie rozumiem Toja, on Cie w koncu z kims zdradzil czy nie? (nie licze dziewczyny z ktora spal jak jeszcze nie byliscie para).

Reklama
Zobacz podobne tematy :

230

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Toja24 napisał/a:
Tom94 napisał/a:
Toja24 napisał/a:

Normalnie bym powiedziała.ze nie chce mi się w to wierzyć. Jak można zostawić człowieka po tylu.latach, męża... przecież się ślubuję "w zdrowiu i chorobie..."... A tu takie coś. Naprawdę bardzo to jest przykre. Nie wiem pewnie sa też pary szczęśliwe całe życie ale.mam wrażenie że to naprawdę niebywale szczęście tak dobrze trafić...

Ja też nie chciałem w to wierzyć ale jednak to była prawda ale tak czy owak nie chce bardziej się zagłębiać w tę sprawę bo to i tak nic nie zmieni.
A szczęśliwe pary pewnie istnieją tyle że zapewne są to pary z poprzedniego pokolenia czyli pokolenia naszych rodziców bo niestety wśród rówieśników jedynie co dostrzegam to tak zwane "wyszumienie się" dlatego też już dawno sobie odpuściłem sferę związkową.

Tom94, No okay ja mam teraz mocnego dola i nawet mi sie nie chce myslec o związkach ale przeciez Ty jestes chłopie sporo młodszy ode mnie i żaden facet Cie nie zawiódł smile , wiec wiecej optymizmu, czemu sobie masz odpuscic sferę związków.
Ale to do tego ze w pokoleniu naszych rodziców było lepiej jak chodzi o zwiazki to coz, tez mam czasem wrazenie ze było lepiej. Nawet jesli to sławetne 'wyszumienie sie' miało miejsce to mam wrazenie, ze ludzie bardziej sie z tym kryli.

Czy tam sporo młodszy to bym polemizował ale ok big_smile
W każdym razie u mnie sytuacja jest z goła odmienna i już nie da się z tym nic zrobić dlatego też sferę związków odpuściłem na dobre a dlaczego tak zrobiłem to mógłbym mówić i mówić ale to nie jest wątek o mnie tongue

Co do pokolenia naszych rodziców to nawet moja własna matka dostrzega wszechobecne zepsucie wśród ludzi w naszym wieku i wiele innych osób też z którymi miałem okazje trochę na ten temat porozmawiać, to co min utkwiło mi w pamięci to fakt że kiedyś jak się coś zepsuło to ludzie starali się to naprawić a dziś?
Najlepiej porzucić, zostawić i mieć totalnie wywalone, więc skoro nawet starsi ludzie zauważają wszechobecną tendencję to musi być coś na rzeczy.

231

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Tom94 napisał/a:
Toja24 napisał/a:
Tom94 napisał/a:

Ja też nie chciałem w to wierzyć ale jednak to była prawda ale tak czy owak nie chce bardziej się zagłębiać w tę sprawę bo to i tak nic nie zmieni.
A szczęśliwe pary pewnie istnieją tyle że zapewne są to pary z poprzedniego pokolenia czyli pokolenia naszych rodziców bo niestety wśród rówieśników jedynie co dostrzegam to tak zwane "wyszumienie się" dlatego też już dawno sobie odpuściłem sferę związkową.

Tom94, No okay ja mam teraz mocnego dola i nawet mi sie nie chce myslec o związkach ale przeciez Ty jestes chłopie sporo młodszy ode mnie i żaden facet Cie nie zawiódł smile , wiec wiecej optymizmu, czemu sobie masz odpuscic sferę związków.
Ale to do tego ze w pokoleniu naszych rodziców było lepiej jak chodzi o zwiazki to coz, tez mam czasem wrazenie ze było lepiej. Nawet jesli to sławetne 'wyszumienie sie' miało miejsce to mam wrazenie, ze ludzie bardziej sie z tym kryli.

Czy tam sporo młodszy to bym polemizował ale ok big_smile
W każdym razie u mnie sytuacja jest z goła odmienna i już nie da się z tym nic zrobić dlatego też sferę związków odpuściłem na dobre a dlaczego tak zrobiłem to mógłbym mówić i mówić ale to nie jest wątek o mnie tongue

Co do pokolenia naszych rodziców to nawet moja własna matka dostrzega wszechobecne zepsucie wśród ludzi w naszym wieku i wiele innych osób też z którymi miałem okazje trochę na ten temat porozmawiać, to co min utkwiło mi w pamięci to fakt że kiedyś jak się coś zepsuło to ludzie starali się to naprawić a dziś?
Najlepiej porzucić, zostawić i mieć totalnie wywalone, więc skoro nawet starsi ludzie zauważają wszechobecną tendencję to musi być coś na rzeczy.

Hm a moge zapytać, co Cie spotkało że sie tak zraziles? hmm
Było nawet cos takiego kiedys :
- Dziadku a jak to sie stało ze Ty z babcia tyle lat przeżyłeś razem ?
- Widzisz Wnuczku. Bo za moich czasów jak cos sie zepsuło to sie to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza...

No ale co do mnie to coz. Nie wracałabym tutaj gdyby chodziło o te juz omówiona sytuacje z laska SPRZED mojego zwiazku z nim. Prosze, niech to wystarczy za odpowiedz...

Reklama

232

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Tom94 napisał/a:

Co do pokolenia naszych rodziców to nawet moja własna matka dostrzega wszechobecne zepsucie wśród ludzi w naszym wieku i wiele innych osób też z którymi miałem okazje trochę na ten temat porozmawiać, to co min utkwiło mi w pamięci to fakt że kiedyś jak się coś zepsuło to ludzie starali się to naprawić a dziś?
Najlepiej porzucić, zostawić i mieć totalnie wywalone, więc skoro nawet starsi ludzie zauważają wszechobecną tendencję to musi być coś na rzeczy.

Dzisiaj ludzie zaczynają się powoli uczyć, że niektóre rzeczy nie są warte naprawiania.

Serio, nie wiem skąd się bierze to przeświadczenie, że kiedyś ludzie byli tacy super, a teraz to wszyscy do niczego. Mentalność ludzi sprzed kilkudziesięciu lat miała swoje plusy i minusy, tak samo jak nasza ma. Za kolejnych kilkadziesiąt lat ludzie znów trochę się zmienią i w ich zachowaniu też będą zarówno dobre jak i złe strony. Tak to już jest z nami. Ale ja tam bym się nie bawiła w jakieś konkursy kto jest, był lub będzie lepszy.

If the whole world was blind, how many people would you impress?

233

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Toja24 napisał/a:
Tom94 napisał/a:
Toja24 napisał/a:

Tom94, No okay ja mam teraz mocnego dola i nawet mi sie nie chce myslec o związkach ale przeciez Ty jestes chłopie sporo młodszy ode mnie i żaden facet Cie nie zawiódł smile , wiec wiecej optymizmu, czemu sobie masz odpuscic sferę związków.
Ale to do tego ze w pokoleniu naszych rodziców było lepiej jak chodzi o zwiazki to coz, tez mam czasem wrazenie ze było lepiej. Nawet jesli to sławetne 'wyszumienie sie' miało miejsce to mam wrazenie, ze ludzie bardziej sie z tym kryli.

Czy tam sporo młodszy to bym polemizował ale ok big_smile
W każdym razie u mnie sytuacja jest z goła odmienna i już nie da się z tym nic zrobić dlatego też sferę związków odpuściłem na dobre a dlaczego tak zrobiłem to mógłbym mówić i mówić ale to nie jest wątek o mnie tongue

Co do pokolenia naszych rodziców to nawet moja własna matka dostrzega wszechobecne zepsucie wśród ludzi w naszym wieku i wiele innych osób też z którymi miałem okazje trochę na ten temat porozmawiać, to co min utkwiło mi w pamięci to fakt że kiedyś jak się coś zepsuło to ludzie starali się to naprawić a dziś?
Najlepiej porzucić, zostawić i mieć totalnie wywalone, więc skoro nawet starsi ludzie zauważają wszechobecną tendencję to musi być coś na rzeczy.

Hm a moge zapytać, co Cie spotkało że sie tak zraziles? hmm
Było nawet cos takiego kiedys :
- Dziadku a jak to sie stało ze Ty z babcia tyle lat przeżyłeś razem ?
- Widzisz Wnuczku. Bo za moich czasów jak cos sie zepsuło to sie to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza...

No ale co do mnie to coz. Nie wracałabym tutaj gdyby chodziło o te juz omówiona sytuacje z laska SPRZED mojego zwiazku z nim. Prosze, niech to wystarczy za odpowiedz...

Hmm tutaj raczej wolałbym o tym nie mówić ale możesz mi uwierzyć na słowo że miałem solidne powody by stracić nadzieje na lepsze jutro.

Swoją drogą to aż mi się historia mojego dziadka przypomniała, prawie 50 lat małżeństwa z tą samą osobą i nie był to bynajmniej związek z rozsądku a teraz?
Za 20 czy 30 lat to standardowym widokiem będzie widok rozwódek i rozwodników zmieniających swych partnerów jak rękawiczki ale cóż, takie czasy.

234

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Tom94 napisał/a:
Toja24 napisał/a:
Tom94 napisał/a:

Czy tam sporo młodszy to bym polemizował ale ok big_smile
W każdym razie u mnie sytuacja jest z goła odmienna i już nie da się z tym nic zrobić dlatego też sferę związków odpuściłem na dobre a dlaczego tak zrobiłem to mógłbym mówić i mówić ale to nie jest wątek o mnie tongue

Co do pokolenia naszych rodziców to nawet moja własna matka dostrzega wszechobecne zepsucie wśród ludzi w naszym wieku i wiele innych osób też z którymi miałem okazje trochę na ten temat porozmawiać, to co min utkwiło mi w pamięci to fakt że kiedyś jak się coś zepsuło to ludzie starali się to naprawić a dziś?
Najlepiej porzucić, zostawić i mieć totalnie wywalone, więc skoro nawet starsi ludzie zauważają wszechobecną tendencję to musi być coś na rzeczy.

Hm a moge zapytać, co Cie spotkało że sie tak zraziles? hmm
Było nawet cos takiego kiedys :
- Dziadku a jak to sie stało ze Ty z babcia tyle lat przeżyłeś razem ?
- Widzisz Wnuczku. Bo za moich czasów jak cos sie zepsuło to sie to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza...

No ale co do mnie to coz. Nie wracałabym tutaj gdyby chodziło o te juz omówiona sytuacje z laska SPRZED mojego zwiazku z nim. Prosze, niech to wystarczy za odpowiedz...

Hmm tutaj raczej wolałbym o tym nie mówić ale możesz mi uwierzyć na słowo że miałem solidne powody by stracić nadzieje na lepsze jutro.

Swoją drogą to aż mi się historia mojego dziadka przypomniała, prawie 50 lat małżeństwa z tą samą osobą i nie był to bynajmniej związek z rozsądku a teraz?
Za 20 czy 30 lat to standardowym widokiem będzie widok rozwódek i rozwodników zmieniających swych partnerów jak rękawiczki ale cóż, takie czasy.

Moi dziadkowie rowiez przezyli ze soba całe zycie. Zawsze razem smile

235 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-01-09 22:51:06)

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Beyondblackie napisał/a:

Ciagle nie rozumiem Toja, on Cie w koncu z kims zdradzil czy nie? (nie licze dziewczyny z ktora spal jak jeszcze nie byliscie para).

Może autorka odpowie Nam w końcu? tongue

236

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
On-WuWuA-83 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ciagle nie rozumiem Toja, on Cie w koncu z kims zdradzil czy nie? (nie licze dziewczyny z ktora spal jak jeszcze nie byliscie para).

Może autorka odpowie Nam w końcu? tongue

Tez sie zastanawiam, bo pisze tylko niejasno, ze mu nie ufala. No to co, byl wierny czy nie?, czy tylko sobie pisal z jakimis kolezankami?

237

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?

Dokładnie o to się też pytałem ale jak widać, lepiej ściemniać aniżeli rozmawiać wink big_smile

238

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Toja24 napisał/a:
Tom94 napisał/a:
Toja24 napisał/a:

Hm a moge zapytać, co Cie spotkało że sie tak zraziles? hmm
Było nawet cos takiego kiedys :
- Dziadku a jak to sie stało ze Ty z babcia tyle lat przeżyłeś razem ?
- Widzisz Wnuczku. Bo za moich czasów jak cos sie zepsuło to sie to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza...

No ale co do mnie to coz. Nie wracałabym tutaj gdyby chodziło o te juz omówiona sytuacje z laska SPRZED mojego zwiazku z nim. Prosze, niech to wystarczy za odpowiedz...

Hmm tutaj raczej wolałbym o tym nie mówić ale możesz mi uwierzyć na słowo że miałem solidne powody by stracić nadzieje na lepsze jutro.

Swoją drogą to aż mi się historia mojego dziadka przypomniała, prawie 50 lat małżeństwa z tą samą osobą i nie był to bynajmniej związek z rozsądku a teraz?
Za 20 czy 30 lat to standardowym widokiem będzie widok rozwódek i rozwodników zmieniających swych partnerów jak rękawiczki ale cóż, takie czasy.

Moi dziadkowie rowiez przezyli ze soba całe zycie. Zawsze razem smile

Moi rodzice niedawno dostali jakiś medal od prezydenta czegoś tam na 50 rocznice. Na wręczeniu się pocałowali, wprawdzie bez języczka, ale na pewno z miłością.

Ja ze swoją żoną minąłem już połowę tego wyniku i nie mam zamiaru spasować.

A to co było powyżej o naprawianiu, to jest prawda.

Teraz wszystko jest szybko, powierzchownie, byle jak. Dzieci w szkole się nie uczą, "bo wszystko jest w internecie", rodzice nie poświęcają im czasu, bo przecież mają komputer, w szkole nic nie trzeba, bo mamusia czy tatuś wszystko usprawiedliwią. Pamiętam jak chodziłem na zebrania do szkoły a niektórzy rodzice mówili do nauczycielki "proszę usprawiedliwić nieobecności córki/syna". Zero zainteresowania kiedy dziecko nie było, dlaczego, po prostu wszystko. Ja musiałem przynieść zwolnienie od lekarza i to było wyrywkowo sprawdzane, a moi rodzice zawsze wiedzieli kiedy i dlaczego nie byłem.
Rosną kolejne pokolenia ludzi którzy za nic nie odpowiadają. Nieodpowiedzialni w pracy, nieodpowiedzialni w domu, nieodpowiedzialni w związkach.

A jak chodzi o naprawianie i to czy warto czy nie. Gdybym się zastanawiał czy warto, to zapewne już dawno bym się rozwiódł. Każdy związek przeżywa kryzysy i uniesienia, wzloty i upadki. A jednak moja żona jest moją drugą połową. Po tych wszystkich latach wiem, że bez niej nie ma mnie. Musiałem szukać pracy poza Polską, więc widujemy się teraz rzadziej niż to być powinno, ale nie wyobrażam sobie dnia bez telefonu do niej, bez jakiejś wiadomości na WhatsAppie. Długo się "docieraliśmy", bo mam trudny charakter i musiałem sporo ustąpić zanim się "uczłowieczyłem". Ona to cierpliwie znosiła, ale myślę że jakby ktoś zapytał, to odpowiedziałaby że warto. Ona też nie jest ideałem, ale ma wady które ja jestem w stanie znieść, a część udało mi się wyplenić :-). Jak przyjeżdżam do domu to jesteśmy jak dwoje nastolatków, chodzimy trzymając się za ręce, przytulamy się, całujemy. Gdyby ona sobie odpuściła bo jestem bałaganiarz, trochę maruda, trochę hipochondryk, to dziś by tego nie było.
A wiele młodych par wiąże się, płodzi dziecko, a potem znudzeni sobą się rozstają. On nie radzi sobie z odpowiedzialnością, z tym że ona się zmieniła, że dziecko jest teraz dla niej na pierwszym miejscu. Ona ma dość faceta który jej nie pomaga tyle ile by chciała, albo coś innego i wio. Rozwodzimy się. A gdyby tak więcej tolerancji, więcej chęci, więcej odpowiedzialności, to małżeństwo by przetrwało, dzieci miałyby oboje rodziców i same lepiej budowałyby swoje związki.

239 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2017-01-09 23:32:42)

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
troll napisał/a:

Moi rodzice niedawno dostali jakiś medal od prezydenta czegoś tam na 50 rocznice. Na wręczeniu się pocałowali, wprawdzie bez języczka, ale na pewno z miłością.

Ja ze swoją żoną minąłem już połowę tego wyniku i nie mam zamiaru spasować.

A to co było powyżej o naprawianiu, to jest prawda.

Teraz wszystko jest szybko, powierzchownie, byle jak. Dzieci w szkole się nie uczą, "bo wszystko jest w internecie", rodzice nie poświęcają im czasu, bo przecież mają komputer, w szkole nic nie trzeba, bo mamusia czy tatuś wszystko usprawiedliwią. Pamiętam jak chodziłem na zebrania do szkoły a niektórzy rodzice mówili do nauczycielki "proszę usprawiedliwić nieobecności córki/syna". Zero zainteresowania kiedy dziecko nie było, dlaczego, po prostu wszystko. Ja musiałem przynieść zwolnienie od lekarza i to było wyrywkowo sprawdzane, a moi rodzice zawsze wiedzieli kiedy i dlaczego nie byłem.
Rosną kolejne pokolenia ludzi którzy za nic nie odpowiadają. Nieodpowiedzialni w pracy, nieodpowiedzialni w domu, nieodpowiedzialni w związkach.

A jak chodzi o naprawianie i to czy warto czy nie. Gdybym się zastanawiał czy warto, to zapewne już dawno bym się rozwiódł. Każdy związek przeżywa kryzysy i uniesienia, wzloty i upadki. A jednak moja żona jest moją drugą połową. Po tych wszystkich latach wiem, że bez niej nie ma mnie. Musiałem szukać pracy poza Polską, więc widujemy się teraz rzadziej niż to być powinno, ale nie wyobrażam sobie dnia bez telefonu do niej, bez jakiejś wiadomości na WhatsAppie. Długo się "docieraliśmy", bo mam trudny charakter i musiałem sporo ustąpić zanim się "uczłowieczyłem". Ona to cierpliwie znosiła, ale myślę że jakby ktoś zapytał, to odpowiedziałaby że warto. Ona też nie jest ideałem, ale ma wady które ja jestem w stanie znieść, a część udało mi się wyplenić :-). Jak przyjeżdżam do domu to jesteśmy jak dwoje nastolatków, chodzimy trzymając się za ręce, przytulamy się, całujemy. Gdyby ona sobie odpuściła bo jestem bałaganiarz, trochę maruda, trochę hipochondryk, to dziś by tego nie było.
A wiele młodych par wiąże się, płodzi dziecko, a potem znudzeni sobą się rozstają. On nie radzi sobie z odpowiedzialnością, z tym że ona się zmieniła, że dziecko jest teraz dla niej na pierwszym miejscu. Ona ma dość faceta który jej nie pomaga tyle ile by chciała, albo coś innego i wio. Rozwodzimy się. A gdyby tak więcej tolerancji, więcej chęci, więcej odpowiedzialności, to małżeństwo by przetrwało, dzieci miałyby oboje rodziców i same lepiej budowałyby swoje związki.

Moi rodzice też są od dawna ze sobą, a jednak nie jest to szczęśliwe małżeństwo. Mogłabym więc podać zarówno przykłady dobrych małżeństw z poprzednich pokoleń, jak i tych złych.

Przyznam jednak rację co do tego, że teraz wiele osób staje się nieodpowiedzialnych i że ogólnie żyjemy w jednym wielkim pośpiechu. Teraz mamy dostęp do tak wielu rzeczy, że nie potrafimy podzielić uwagi na każdą z nich, więc coś zawsze zostaje zaniedbane. Szkoda, że często są to właśnie bliskie nam osoby. Ale taką cenę płacimy za to, że świat stoi otworem przed nami i nie potrzebujemy wielu godzin, aby odkryć jakąś jego część. Dawniej człowiek znał głównie swoją miejscowość, to wiadomo, że bardziej się interesował tym, co miał koło siebie.

Jeśli chodzi o naprawianie, to trzeba być ostrożnym w rzucaniu tym słowem na prawo i lewo. Są osoby, które bardzo źle wyszły w życiu na tym, że im wmawiano, że trzeba naprawiać, że każdy związek przeżywa kryzysy, że każdy zasługuje na drugą, trzecią czy dziesiątą szansę. Uważam, że nie zawsze powinno się to robić, a już na pewno nie wtedy, gdy druga strona nie wykazuje kompletnie zainteresowania. Związek to dwie osoby, nie jedna. Szczególnie warto skierować to do kobiet, które teraz już nie muszą się martwić o to, kto im zapewni dach nad głową, bo to inne czasy, same mogą o siebie zadbać i powinny mieć tego świadomość.

A tak na marginesie, to gratuluję tak długiego stażu i życzę wszystkiego co najlepsze. Zawsze miło się robi jak się słyszy o ludziach, którzy po tylu latach wciąż się kochają.
Oby to trwało jak najdłużej smile

If the whole world was blind, how many people would you impress?

240 Ostatnio edytowany przez authority (2017-01-10 21:47:40)

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
Secondo1 napisał/a:

Toja24,
Pytanie które zadalas było tu na forum zadawane kilka razy, zarówno przez dziewczyny jak I chłopaków.

Zazwyczaj najaktywniejsza była grupa która nie widziała żadnego problemu w nawet najbardziej rozbujalej przeszłości seksualnej na związek.
Bywały nawet oskarżenia o skrajne chamstwo osób które smialy się pytać partnera o "prZebieg".

Ale, jak sama napisałaś : przeszłość partnera ma znaczenie. Również ta przeszłość seksualna.
Jeżeli dla kogoś seks, to jedynie czynność fizjologiczna, to w czasie związku tak samo seks będzie traktował jako "załatwienie potrzeb fizjologicznych", nie widząc przeszkód żeby zaspokoić się poza związkiem.

Również ilość związków jak I ich trwałość, powody rozstania - też coś mówią o partnerze. O tym czy jest stały w uczuciach, czy dba o związek, partnerkę.

Może nie są to stwierdzenia za bardzo "trendy", ponieważ zaprzeczają absolutnej wolności seksualnej, ale nie powinno się dopasowywać faktów do teorii.
Poprawność polityczna zostawmy politykom, a w życiu lepiej kierować się zdrowym rozsądkiem. Czasami jest to niewygodne, bo trzeba porzucić kuszące miraze.

Wstąpiłaś do rządu z tym wywodem spokojnie a potem wyrzucać cudzoziemców oraz zwyzywać od lewaków każdego kto ma inne poglądy na resztę. W Polsce tzw poprawność polityczna nigdy nie była nadmuchana do granicy chociażby amerykańskiej za to druga strona owszem. A kończąc offtop to nie miejsce na polityk smile  Primo sekundo przeszłość nie ma znaczenia jeśli taka osoba się zmienia. Ja sam mam takich znajomych dawniej singiel szukający tylko uciech cielesnych oraz przyjaciółka mojej żony teraz od 10 lat są razem. Więc nie ma reguły ważne kiedy były te ekscesy bo jeśli miesiąc temu to sorry w przemianę trudno uwierzyć. Jeśli doszło do kłamstwa to sorry wtedy ma się prawo stracić zaufanie do takiej osoby. Jeśli wszystko jest OK to albo odchodzisz albo żyjesz z nią/nim. Moja żona miała przede mną 9 osób i co miałbym ją z tego powodu skreślić.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

241

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?
authority napisał/a:

Primo sekundo

Primo- nie używaj słów których nie rozumiesz

authority napisał/a:

przeszłość nie ma znaczenia jeśli taka osoba się zmienia. Ja sam mam takich znajomych dawniej singiel szukający tylko uciech cielesnych oraz przyjaciółka mojej żony teraz od 10 lat są razem. Więc nie ma reguły ważne kiedy były te ekscesy bo jeśli miesiąc temu to sorry w przemianę trudno uwierzyć. Jeśli doszło do kłamstwa to sorry wtedy ma się prawo stracić zaufanie do takiej osoby. Jeśli wszystko jest OK to albo odchodzisz albo żyjesz z nią/nim. Moja żona miała przede mną 9 osób i co miałbym ją z tego powodu skreślić.

Secundo- Kilka pozytywnych przykładów nic nie zmienia. Jeśli poznana osoba ma bujną przeszłość, to należy być ostrożnym. Czy należy ją skreślić? Tej odpowiedzi każdy musi udzielić sobie sam. Na podstawie historii moich znajomych nie zaryzykowałbym.
Są ludzie którzy się żenią z prostytutkami. Ja bym tego nie zrobił. Są tacy którzy żądają dziewictwa, ja bym nie żądał. Ale gdzie pomiędzy tymi granicami jest jeszcze bezpiecznie, a gdzie jest już mina- kwestia skłonności do ryzyka i odwagi.

242 Ostatnio edytowany przez authority (2017-01-10 21:58:14)

Odp: Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?

Primo miało być wcześniej zwykły błąd  smile
Moi  żyli by dłużej gdyby nie tragedia ale nie ważne. Dziadkowie ze strony mojej matki żyli długo ale niestety nie był to dobry związek. Ona księżniczka kura domowa co nie chciała nawet wyjść z domu poz zakupy on uparty w sprawach swojej pracy ale zawsze stawał po stronie swojej żony nawet a raczej zazwyczaj gdy nie miała racji w konflikcie jak mówiła mi siostra babci, moja matka, wujek, dwie moje siostry oraz sąsiadka wszystkie niezależnie więc na pewno jest to prawda oczywiście babcia odwrotnie ona pokutnica a wszyscy chcieli jej zaszkodzić wink Ale sam się przekonałem iż jak żył mój dziadek ona ani razu nie chciała wyjść z domu yikes Teraz ona nie żyje ale pisze to też ku przestrodze iż nie wszystkie małżeństwa starszej daty są dobre. Jak stwierdziła autorka ważne by taka osoba nie kłamały i okazywała szacunek na każdym kroku.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

Posty [ 229 do 242 z 242 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Gdy chłopak miał kilka partnerek - wierność?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016