ja, on i ten trzeci - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 63 64 65 66 67 73 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,433 do 2,470 z 2,756 ]

2,433

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Skoro stary pryk już niejedno w życiu widział, to mógł wcześniej korzystać z innych dziewczyn w ramach sponsoringu. A tu się trafiła Roxann, świeża i niewinna, która nie wiedziała, że można nie za darmo.

Aaaaaa, to w tym znaczeniu naiwna hehehehe.... to nie zrozumiałam! oddaję honor...
No fakt, była naiwna. Dawała za darmochę (czy tam prawie darmochę - no w karierze pomógł, jak pisze Feniks).
....................

Podsumowując:
No cóż, Roxann się nie udało sad Niesamowite jest dla mnie to, że są na świecie takie osoby, które idą po trupach... zupełnie mając w dupie innych, nie licząc się z drugim człowiekiem... byle dopiąć swego - w tym przypadku złapać dobrze sytuowanego, przystojnego, zaradnego faceta (bez względu na to, że ma rodzinę, że dzieci, że moralność...).
A jak się nie uda, to wielka rozpacz, żal, płacz, zranione serce --->> bo tak źle MNIE los potraktował... taka krzywda MNIE spotkała.
Jak można być aż tak zakłamanym? Ponad moje zdolności pojmowania.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2,434 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-01-10 15:18:15)

Odp: ja, on i ten trzeci

Czytałem już to dawno, niezłą schizę ma ta cała Roxann XD

Zorija napisał/a:
Roxann napisał/a:

Summerka, ale ja wiem, że on widział we mnie głównie ciało, do tego jak sam wielokrotnie powtarzał, że nie jestem ‘zepsuta’, przesiąknięta Wawką ¬- świeża (i naiwna).

Roxann, masz tytuł mistrza świata w kręceniu, odwracaniu kota ogonem, zmienianiu faktów i wybielaniu big_smile tongue Poddaję się big_smile Na coś takiego to już nic nie da się odpowiedzieć...

Kobita, 30-letnia wchodząca do wyra żonatemu jest - uwaga uwaga! - naiwna i niezepsuta big_smile

Co rozumiesz przez "przesiąknięta Wawka"? Bo ja tu mieszkam, mam tu mnóstwo znajomych i przyjaciół i jakoś nie zrozumiałam tego pojęcia w kontekście twojej historii...

Ja zacytuje pewien kawałek i wg. mnie to jest właśnie takie zepsucie i przesiąknięcie Warszawą.

"...Siemano, jak chcesz sie tu zabawić - klubów sporo
Wachlarz rozrywek znajdziesz wieczorową porą
Dyskoteki pełne są głupich pustych lal
Drinki następnie (g)bang bang – to jest ich bal
Szmal rozwiewa się tu jak piasek na wietrze
Kasyna, burdele swingers
Chu* wie co jeszcze.."

Przyjechała z prowincji i może była normalna ale szybko złapała wiatr w żagle i nauczyła się jakim trzeba być aby tu żyć ^^
Chociaż może się pocieszać, że nie dawała za kasę. Nie to co na pewno spora część tych wszystkich studentek ze świętokrzyskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego które tu przyjeżdżają.

Pseudo: WuWuś big_smile

2,435 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-10 16:39:03)

Odp: ja, on i ten trzeci
On-WuWuA-83 napisał/a:

Ja zacytuje pewien kawałek i wg. mnie to jest właśnie takie zepsucie i przesiąknięcie Warszawą.

"...Siemano, jak chcesz sie tu zabawić - klubów sporo
Wachlarz rozrywek znajdziesz wieczorową porą
Dyskoteki pełne są głupich pustych lal
Drinki następnie (g)bang bang – to jest ich bal
Szmal rozwiewa się tu jak piasek na wietrze
Kasyna, burdele swingers
Chu* wie co jeszcze.."

Przyjechała z prowincji i może była normalna ale szybko złapała wiatr w żagle i nauczyła się jakim trzeba być aby tu żyć ^^
Chociaż może się pocieszać, że nie dawała za kasę. Nie to co na pewno spora część tych wszystkich studentek ze świętokrzyskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego które tu przyjeżdżają.

Lepiej bym tego nie ujęła. Poza tym jak tu przyjechałam to już nie byłam studentką, tylko tak się złożyło że zaczęłam pracować w pewnej firmie w moim mieście i dostałam propozycję przeniesienia do Centrali w Wawie . Zanim go poznałam minęło kilka dobrych miesięcy.
Nigdy kluby, alkohol nie były moim  światem choć tańczyć lubię (zawsze ważniejsza była dla mnie edukacja, nauka języków itd.). Raz kiedyś po imprezie urodzinowej znajomej grupą ludzi z domówki przenieśliśmy się do klubu. Podobno bardzo modnego. Byłam zażenowana tym co widziałam. Nie trzeba naprawdę wiele wysiłku by znaleźć chętną atrakcyjną na bzykanko.

Reklama

2,436

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

2,437

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

Heh a Ty dalej swoje. Do niedawna zona byla dla Ciebie "mityczna" a dzis wiesz z cala pewnoscia ze dziecko zostalo poczete  z musu ratowania malzenstwa. Nie mozesz zniesc mysli ze on tego seksu chcial prawda? Ze mu to sprawialo przyjemnosc. Ze liczyl sie swiadomie z konsekwencjami tego seksu. Trzeba za wszelka cene utrwalic w swojej glowie obraz nieszczesnika ktora na sile idzie z zona do lozka by ratowac malzenstwo i nie myslec o swej jedynej true love Roxann,  zamyka oczy w trakcie a wogole to wyobraza sobie ze robi to z Toba. Taka wizja mniej rani ego prawda Roxann?  Oj prawda prawda. Dlatego ja twierdze i twierdzic bede ze jestes pustkiem. W sumie to pasowalas do prezia  bo tak jak on kochal prawdziwie  tylko siebie tak i Ty jestes w siebie tak zapatrzona ze zrobisz wszystko i wmowisz sobie wszystko byleby tylko milosc wlasna nie zostala zraniona. Obecnie wmowilas sobie ze dorosly rozsadny facet z racji odrzuconej milosci zrobil dziecko zonie by zapomniec i nie rozwiezc sie w akcie tesknoty i desperacji. Gratuluje fantazji smile

Reklama

2,438 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2017-01-12 08:11:48)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, no nie bądź śmieszna proszę.
Przecież Ty go od 65 stron na pewno nie chcesz.
No co Ty, nie wprawia Cię w zażenowanie kiedy czytasz to co sama piszesz ?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

2,439

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

Roxann.
Nie wiem do końca, czy jesteś prawdziwa, czy autorką scenariuszy dla modnych obecnie łzawych seriali "opartych na prawdziwej historii".
Z cytowanego postu wyziera brutalna prawda, której, tak naprawdę, nie chciałaś przyjąć do tej pory.
Byłaś (a raczej, wciąż jesteś w swojej psychice) tą drugą. Sarkazm o "tatusiu" nic nie da.
Nic tego nie zmieni do czasu, gdy sama sobie powiesz, że straciłaś kilka lat swojego życia. A z twojej już przyczyny, czas Tobie poświęcony, tracili inni.

facet po przejściach

2,440

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

Kilka razy Twoje zapewnienia o ostatecznym zerwaniu relacji z Panem Zonatym brzmiały bardzie przekonywujaco.
Powyższy wpis, nie dość że mało przekonywujacy, to jeszcze podważa wiarygodność wcześniejszych.

Przebija z niego emocja, jakaś uraza, rozczarowanie obrotem prawy.

Roxan, Twoje relacje z Panem Zonatym , to  Twoja decyzja.
Ale zauważ że nie tylko Twoja sprawa.
Masz obok siebie drugiego już faceta przy którym Twoje zainteresowanie I emocje znowu kierują się w stronę Pana Zonatego.
Nie krzywdz go tak jak poprzedniego.

Odpuść go sobie, bo jest jedynie plasterkiem, erzacem.
Jest takim dupkiem który zasługuje na takie traktowanie?

Nie lepiej zrobić porządek że swoimi emocjami a dopiero potem brać się za związki?
Teraz krzywdzisz tych ktorzy chcą być z Tobą.

2,441 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-12 20:32:40)

Odp: ja, on i ten trzeci

Czytam co piszecie i w sumie nie wiem co powiedzieć. Ja nie czuję, żebym krzywdziła obecnego faceta. Te emocje nie są do niego skierowane – on nie ma z nimi nic wspólnego. To ja mam z nimi problem. On jest oazą spokoju – ciepły, życzliwy, troskliwy. Nawet jak go coś zdenerwuje czy ma jakiś problem to potrafi trzymać nerwy na wodzy i szuka konstruktywnego wyjścia z sytuacji. Jest dla mnie ogromnym wsparciem i nie chciałabym go stracić. Czy (już) kocham? Myślę, że tak. Jednak to uczucie jest zupełnie inne niż kiedyś do pana żonatego. Tamto było oparte głownie na pożądaniu i poczuciu „bratniej duszy”. Ta relacja jest zupełnie inna. Jesteśmy przede wszystkim prawdziwymi przyjaciółmi, ale nie na poziomie „mistycznym”, tylko codziennym. On jest wspaniałym człowiekiem i czasem nawet myślę, że na niego nie zasługuję. Wplątałam się 4 lata temu w bagno i nie mogę (emocjonalnie) wyplątać. On wie o nim ale nie wszystko, tylko tyle, że się kiedyś spotykaliśmy. Ja tego żonatego już na pewno nie kocham. Tego jestem w 100% pewna, ale sytuacja mnie boli, że w ogóle to mi się przytrafiło i ten ‘finał’. Trudno być obojętnym, kiedy teraz nagle pojawia się tam dziecko. Teraz nawet sobie myślę, że niepotrzebnie czytałam różne wątki, dramaty.. Nawet jak się czyta historie obcych osób, to poruszają, choć jak pisał Excop trochę jak w popularnych serialach… a co dopiero osoby znanej, kiedyś bliskiej.. Dla mnie to jakiś koszmar. I tu nie chodzi o to, że sobie coś wmawiam by poczuć lepiej.. ale dla mnie to tak wygląda.. w końcu nie kocha żony, nawet sam wspomniał kiedyś mimochodem, że go nie pociąga.. i że zadziałałam na niego jak to określiła Fenix - jak „wiagra”. I tu kolejne dziecko po nastu latach i odpowiedzialność na całe życie. I to jego „wcale się nie cieszę, ale dziecko jest teraz najważniejsze”. Na ile? Może każdy sobie dośpiewać, że go kocham nadal czy jestem zazdrosna, ale mnie nie on tylko ta sytuacja boli. Bo ja wiem jak jest i jaki on jest. Żona może nie. I teraz dziecko.


Edit. On już jest pod 50-tkę. Dzieci nastoletnie. Nikt mi nie wmówi, że to dziecko planowane. Wpadka i tyle.. Tym bardziej jak sam powiedział po moich gratulacjach że "wcale się nie cieszy ale teraz już pozamiatane i dziecko najważniejsze".

2,442

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Czytam co piszecie i w sumie nie wiem co powiedzieć. Ja nie czuję, żebym krzywdziła obecnego faceta. Te emocje nie są do niego skierowane – on nie ma z nimi nic wspólnego. To ja mam z nimi problem. On jest oazą spokoju – ciepły, życzliwy, troskliwy. Nawet jak go coś zdenerwuje czy ma jakiś problem to potrafi trzymać nerwy na wodzy i szuka konstruktywnego wyjścia z sytuacji. Jest dla mnie ogromnym wsparciem i nie chciałabym go stracić. Czy (już) kocham? Myślę, że tak. Jednak to uczucie jest zupełnie inne niż kiedyś do pana żonatego. Tamto było oparte głownie na pożądaniu i poczuciu „bratniej duszy”. Ta relacja jest zupełnie inna. Jesteśmy przede wszystkim prawdziwymi przyjaciółmi, ale nie na poziomie „mistycznym”, tylko codziennym. On jest wspaniałym człowiekiem i czasem nawet myślę, że na niego nie zasługuję. Wplątałam się 4 lata temu w bagno i nie mogę (emocjonalnie) wyplątać. On wie o nim ale nie wszystko, tylko tyle, że się kiedyś spotykaliśmy. Ja tego żonatego już na pewno nie kocham. Tego jestem w 100% pewna, ale sytuacja mnie boli, że w ogóle to mi się przytrafiło i ten ‘finał’. Trudno być obojętnym, kiedy teraz nagle pojawia się tam dziecko. Teraz nawet sobie myślę, że niepotrzebnie czytałam różne wątki, dramaty.. Nawet jak się czyta historie obcych osób, to poruszają, choć jak pisał Excop trochę jak w popularnych serialach… a co dopiero osoby znanej, kiedyś bliskiej.. Dla mnie to jakiś koszmar. I tu nie chodzi o to, że sobie coś wmawiam by poczuć lepiej.. ale dla mnie to tak wygląda.. w końcu nie kocha żony, nawet sam wspomniał kiedyś mimochodem, że go nie pociąga.. i że zadziałałam na niego jak to określiła Fenix - jak „wiagra”. I tu kolejne dziecko po nastu latach i odpowiedzialność na całe życie. I to jego „wcale się nie cieszę, ale dziecko jest teraz najważniejsze”. Na ile? Może każdy sobie dośpiewać, że go kocham nadal czy jestem zazdrosna, ale mnie nie on tylko ta sytuacja boli. Bo ja wiem jak jest i jaki on jest. Żona może nie. I teraz dziecko.

Roxann idac Twym tropem rozumowania zaden zdradzacz nie krzywdzi partnera o ile sie dobrze kryje z romansem i maz/ zona zyje w blogiej nieswiadomosci. Jest tak bo jak piszesz te emocje zle czy dobre sa skierowane nie na niego tylko na kochanka / kochanke a on to zupelnie inna sprawa i historia. No wezzz. Przeciesz Twoj parter nie jest idiota i widzi Twoje zachowanie, lzy, rozbicie, rozkojarzenie. To ze moze nie komentuje tego nie oznacza ze tego nie odczuwa. A Ty sama tez piszesz o nim jak o schabowym, starym sprawdzonym schabowym ktorego smak moze nie porywa ale jest bezpieczny przewidywalny no i smaczny w sumie ...tylko czemu masz wciaz na jezyku smak kawioru i owocow morza.
A co do ciazy i malzenstwa prezia. A co Cie to swedzi komu i dlaczego on splodzi potomstwo? Czemu Cie to tak zlosci? Skoro go nie chcesz i to od dluzszego juz czasu. No obiecywal Ci to i tamto ale Wasza historia przeciez zamknieta, masz swojego ksiecia itp. Co Ty liczylas ze on reszte zycia spedzi w celibacie teskniac za Toba? Moze i nie kocha zony, moze dziecko bylo decyzja spontaniczna, moze i bedzie mial jeszcze tabun kochanek. Co Ci do tego skoro juz go nie kochasz i nie chcesz?? Czemu trudno Ci byc jak sama piszesz obojetna gdy tam sie pojawia dziecko? Bo ja gdybym byla obojetna wzgledem exa to nie mialabym zadnego problemu z tym ze on sobie zycie uklada i dzieci plodzi.... baaa bylabym przeszczesliwa ze tymbardziej nie bedzie mi juz trul d...y tylk sie zajmie swoim zyciem. Wytlumasz mi to Roxann czemu Ty tak to przezywasz?

2,443 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-12 20:41:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Roxann idac Twym tropem rozumowania zaden zdradzacz nie krzywdzi partnera o ile sie dobrze kryje z romansem i maz/ zona zyje w blogiej nieswiadomosci. Jest tak bo jak piszesz te emocje zle czy dobre sa skierowane nie na niego tylko na kochanka / kochanke a on to zupelnie inna sprawa i historia. No wezzz. Przeciesz Twoj parter nie jest idiota i widzi Twoje zachowanie, lzy, rozbicie, rozkojarzenie. To ze moze nie komentuje tego nie oznacza ze tego nie odczuwa. A Ty sama tez piszesz o nim jak o schabowym, starym sprawdzonym schabowym ktorego smak moze nie porywa ale jest bezpieczny przewidywalny no i smaczny w sumie ...tylko czemu masz wciaz na jezyku smak kawioru i owocow morza.
A co do ciazy i malzenstwa prezia. A co Cie to swedzi komu i dlaczego on splodzi potomstwo? Czemu Cie to tak zlosci? Skoro go nie chcesz i to od dluzszego juz czasu. No obiecywal Ci to i tamto ale Wasza historia przeciez zamknieta, masz swojego ksiecia itp. Co Ty liczylas ze on reszte zycia spedzi w celibacie teskniac za Toba? Moze i nie kocha zony, moze dziecko bylo decyzja spontaniczna, moze i bedzie mial jeszcze tabun kochanek. Co Ci do tego skoro juz go nie kochasz i nie chcesz?? Czemu trudno Ci byc jak sama piszesz obojetna gdy tam sie pojawia dziecko? Bo ja gdybym byla obojetna wzgledem exa to nie mialabym zadnego problemu z tym ze on sobie zycie uklada i dzieci plodzi.... baaa bylabym przeszczesliwa ze tymbardziej nie bedzie mi juz trul d...y tylk sie zajmie swoim zyciem. Wytlumasz mi to Roxann czemu Ty tak to przezywasz?

Nie wiem Fenix, też miałam ex i ich nie przeżywałam jakoś bardzo. Nie aż tak. Tu chyba chodzi o mega uraz.. Co innego w związku nie zgadzać z tym czy tamtym i rozstać. A co innego kochać i być "tą drugą". Zaślepić totalnie "pozorami". Przed nim też miałam facetów, ale to było jakieś normalne. Nawet z tym ostatnim rozstaliśmy się w zgodzie bo uznaliśmy że tak lepiej. Że się lubimy, szanujemy, ale na związek to za mało. Tu była ekstremalna sytuacja - niby "big love" a okoliczności...

2,444

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Roxann idac Twym tropem rozumowania zaden zdradzacz nie krzywdzi partnera o ile sie dobrze kryje z romansem i maz/ zona zyje w blogiej nieswiadomosci. Jest tak bo jak piszesz te emocje zle czy dobre sa skierowane nie na niego tylko na kochanka / kochanke a on to zupelnie inna sprawa i historia. No wezzz. Przeciesz Twoj parter nie jest idiota i widzi Twoje zachowanie, lzy, rozbicie, rozkojarzenie. To ze moze nie komentuje tego nie oznacza ze tego nie odczuwa. A Ty sama tez piszesz o nim jak o schabowym, starym sprawdzonym schabowym ktorego smak moze nie porywa ale jest bezpieczny przewidywalny no i smaczny w sumie ...tylko czemu masz wciaz na jezyku smak kawioru i owocow morza.
A co do ciazy i malzenstwa prezia. A co Cie to swedzi komu i dlaczego on splodzi potomstwo? Czemu Cie to tak zlosci? Skoro go nie chcesz i to od dluzszego juz czasu. No obiecywal Ci to i tamto ale Wasza historia przeciez zamknieta, masz swojego ksiecia itp. Co Ty liczylas ze on reszte zycia spedzi w celibacie teskniac za Toba? Moze i nie kocha zony, moze dziecko bylo decyzja spontaniczna, moze i bedzie mial jeszcze tabun kochanek. Co Ci do tego skoro juz go nie kochasz i nie chcesz?? Czemu trudno Ci byc jak sama piszesz obojetna gdy tam sie pojawia dziecko? Bo ja gdybym byla obojetna wzgledem exa to nie mialabym zadnego problemu z tym ze on sobie zycie uklada i dzieci plodzi.... baaa bylabym przeszczesliwa ze tymbardziej nie bedzie mi juz trul d...y tylk sie zajmie swoim zyciem. Wytlumasz mi to Roxann czemu Ty tak to przezywasz?

Nie wiem Fenix, też miałam ex i ich nie przeżywałam jakoś bardzo. Nie aż tak. Tu chyba chodzi o mega uraz.. Co innego w związku nie zgadzać z tym czy tamtym i rozstać. A co innego kochać i być "tą drugą". Zaślepić totalnie "pozorami". Przed nim też miałam facetów, ale to było jakieś normalne. Nawet z tym ostatnim rozstaliśmy się w zgodzie bo uznaliśmy że tak lepiej. Że się lubimy, szanujemy, ale na związek to za mało. Tu była ekstremalna sytuacja - niby "big love" a okoliczności...

No ale wiedzialas po pierwsze ze  to "big love niby" tylko a po drugie nawet ta pseudomilosc  miala juz "niby " przejsc do przeszlosci. Wiec o co dramat teraz? Serio wychodzi na to ze liczylas ze on bedzie teraz zyl jak cien czlowieka, z dluga broda i siwym wlosem bedzie siedzial w bujanym fotelu szepczac cicho Roxann. Naprawde myslalas ze on bedzie teraz funkcjonowal wedle zasady ze nie ma zycia poza Roxann i bez Roxann?

2,445 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-12 21:44:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

No ale wiedzialas po pierwsze ze  to "big love niby" tylko a po drugie nawet ta pseudomilosc  miala juz "niby " przejsc do przeszlosci. Wiec o co dramat teraz? Serio wychodzi na to ze liczylas ze on bedzie teraz zyl jak cien czlowieka, z dluga broda i siwym wlosem bedzie siedzial w bujanym fotelu szepczac cicho Roxann. Naprawde myslalas ze on bedzie teraz funkcjonowal wedle zasady ze nie ma zycia poza Roxann i bez Roxann?

No jest życie, teraz i dziecka..

2,446

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, podsylam Ci zaczarowanego kota, może on Ci pomoże. Tylko biedak się przejezyczyl, zamiast chomik, chciał powiedzieć prezes. smile

https://scontent-sjc2-1.xx.fbcdn.net/v/ … e=58DEB0EF

2,447

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann a nie jest tak, że "żonaty" stara się abyś o nim nie zapomniała. Chce być w jakiś sposób obecny w twoim życiu.
Np. rozstałam się z mężem. Nie mam jednak spokoju. Robi co może abym tego spokoju nie zaznała. Myślę, że boi się, że poukładam sobie życie.
I nie robi tego z miłości.
Prezio mógłby dać ci spokój. Darować sobie tworzenie następnych insynuacji. Teraz dotyczących zaistniałych okoliczności.
Zaszłam w nieplanowaną ciąże kiedy mąż miał kochankę. Ona nie mogła uwierzyć, że to jego dziecko. Co ci będę pisać... łzy, wyznania miłości i seks, seks...
Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.
Odetnij się od niego, bo on chce cały czas być obecnym w twoim życiu.

2,448 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 12:12:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona grają główne role.

2,449 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2017-01-13 12:10:08)

Odp: ja, on i ten trzeci

czy wpadka czy planowane dziecko _TO NIE TWOJA SPRAWA
ty jesteś tylko kochanką
sama wiesz ze byłas tylko epizodem w jego zyciu stad ropaczliwe próby udowodnienia sobie, ze jest inaczej, ze to tylko ,,wpadka,, bo wtedy możesz się łudzić ze on byłby z tobą gdyby nie dziecko kolejne w drodze itd.
to tak żalosne, że aż przykre
jednak jest to sytuacja na własne zyczenie, nie wypadek losowy, nie choroba wiec nie trzeba ci współczuć
chyba tylko tego, ze straciłaś najlepsze lata na bycie kochanką
i nie wyszło

2,450

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona pełnią główną rolę.

A ty obejmujesz wydarzenia z wyższego pułapu?;). Widzę, ze stałaś sie super specjalistka na tym forum i "sądzisz" kto mądry, kto dureń;). Roxi podkłada sie na każdy możliwy sposób, przytakuje, bije sie w pierś, szlocha i ułatwia co niektórym dojście do samooczyszczenia. Wola: projektujcie swoją złość na mnie, ja wszystko chętnie przyjmę;), hahaha- Roxi wytwór czyjeś wyobraźni;)

2,451 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 12:19:38)

Odp: ja, on i ten trzeci
kejt38 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona pełnią główną rolę.

A ty obejmujesz wydarzenia z wyższego pułapu?;). Widzę, ze stałaś sie super specjalistka na tym forum i "sądzisz" kto mądry, kto dureń;). Roxi podkłada sie na każdy możliwy sposób, przytakuje, bije sie w pierś, szlocha i ułatwia co niektórym dojście do samooczyszczenia. Wola: projektujcie swoją złość na mnie, ja wszystko chętnie przyjmę;), hahaha- Roxi wytwór czyjeś wyobraźni;)

Hehehe....pewnie bym chciała zawsze obejmować, ale jestem tylko człowiekiem. Mimo wszystko czasami mi się udaje.
A to, co widzisz w moich postach to już twoja własna interpretacja. Twoje napastliwe posty kejt są na tym forum dobrze znane, właściwe żaden nie jest merytoryczny, tylko pouczający innych, jak ten powyżej, więc ty jako ostatnia powinnaś mi zwracać uwagę.

2,452

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
kejt38 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona pełnią główną rolę.

A ty obejmujesz wydarzenia z wyższego pułapu?;). Widzę, ze stałaś sie super specjalistka na tym forum i "sądzisz" kto mądry, kto dureń;). Roxi podkłada sie na każdy możliwy sposób, przytakuje, bije sie w pierś, szlocha i ułatwia co niektórym dojście do samooczyszczenia. Wola: projektujcie swoją złość na mnie, ja wszystko chętnie przyjmę;), hahaha- Roxi wytwór czyjeś wyobraźni;)

Hehehe....pewnie bym chciała zawsze obejmować, ale jestem tylko człowiekiem. Mimo wszystko czasami mi się udaje.
A to, co widzisz w moich postach to już twoja własna interpretacja. Twoje napastliwe posty kejt są na tym forum dobrze znane, właściwe żaden nie jest merytoryczny, tylko pouczający innych, jak ten powyżej, więc ty jako ostatnia powinnaś mi zwracać uwagę.

Och to przepraszam, pouczać możesz tylko ty;). Co do merytorycznych wypowiedzi to....forum w dużej części jest emocjonalnym błotkiem, a ja płynę z nurtem:). Doradzać Roxann? Ubliżać jej? Wybacz ale nie ma w tym wiele sensu, nie ma nawet pewności czy to w ogóle sie wydarzyło. Ale z pewnością autorka "wnosi" sporo kolorytu i pozwala uwalniać emocje innym- chwała jej za to.

2,453 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 12:31:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
kejt38 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Hehehe....pewnie bym chciała zawsze obejmować, ale jestem tylko człowiekiem. Mimo wszystko czasami mi się udaje.
A to, co widzisz w moich postach to już twoja własna interpretacja. Twoje napastliwe posty kejt są na tym forum dobrze znane, właściwe żaden nie jest merytoryczny, tylko pouczający innych, jak ten powyżej, więc ty jako ostatnia powinnaś mi zwracać uwagę.

Och to przepraszam, pouczać możesz tylko ty;). Co do merytorycznych wypowiedzi to....forum w dużej części jest emocjonalnym błotkiem, a ja płynę z nurtem:). Doradzać Roxann? Ubliżać jej? Wybacz ale nie ma w tym wiele sensu, nie ma nawet pewności czy to w ogóle sie wydarzyło. Ale z pewnością autorka "wnosi" sporo kolorytu i pozwala uwalniać emocje innym- chwała jej za to.

Rzeczywiście, wiele razy już tu pisano o tym, że historia jest nierealna i aż niemoźliwe, żeby Roxann była prawdziwą osobą, bo się w głowie nie mieści, by normalna, przeciętna dziewczyna miała takie jazdy big_smile
Ale jeśli administracja forum chce dodać mu kolorytu i wprowadza taką historyjkę do obiegu, to co się dziwić, że sobie tutaj robimy bekę i uwalniamy emocje.
Nie rozumiem twojego oburzenia kejt. Daj pouwalniać emocje, wyrażać swoje opinie i stosunek do tematu innym.

2,454

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

2,455

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

I tu się różnimy zdecydowanie. Trudno uważać mi, że nie jest wyrazem fiksacji ( czyli kurczowego trzymania się wyuczonych myśli i zachowań, dzięki czemu nie dopuszcza się myśli, które mogłyby spowodować frustrację) trzymanie się myśli, że dziecko kochanka Roxann jest skutkiem jego działania jej na złość. Ale w sumie może akurat w tym przypadku ty bet masz większe doświadczenie i odpowiesz, czy twoje dziecko, które mąż ci sprawił na odchodne to był wyraz jego złości na kochankę albo na ciebie? Miałaś w tym swój jakiś udział, czy wszystko się działo między twoim mężem i jego kochanką?

2,456 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-01-13 13:52:51)

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

Wymowa postu , Bet, jest nieco przewrotna.
Z innymi tego problemu nie miała, pozostali więc tymi innymi, ale byłymi już.
Z obecnym coś się wykluwa, ale Roxann wciąż rozpatruje powody, przyczyny i zazdrośnie spoziera na nową zdobycz gościa. Szczęśliwego tatusia z tą wiedźmą, żoną.

facet po przejściach

2,457

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona grają główne role.

A można zachowywać się " normalnie" mając za męża, chłopaka  osobę tak toksyczną jak ten facet?
Czyny przeczą słowom, totalna labilnośc emocjonalna, mylne komunikaty.... Trudno się połapać.
Nawet najzdrowsza psychicznie osoba, bez defektów intelektualnych może popłynąć jesli jest zaangażowana emocjonalnie.
To trzeba przeżyć aby zrozumieć.
Czy Roxann jest prawdziwa? Jakie to ma znaczenie? Ale takie toksyczne osoby można spotkać w życiu.

2,458

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

Wymowa postu , Bet, jest nieco przewrotna.
Z innymi tego problemu nie miała, pozostali więc tymi innymi, ale byłymi już.
Z obecnym coś się wykluwa, ale Roxann wciąż rozpatruje powody, przyczyny i zazdrośnie spoziera na nową zdobycz gościa. Szczęśliwego tatusia z tą wiedźmą, żoną.

Excop, mylisz się. Ja mu nie zazdroszczę. Bo i czego? Że niby nowej zdobyczy? A niech ma i ich nawet dziesięć. Choć rzeczywiście wolałabym na to „nie patrzeć”, ale z innego powodu. Podobnie z tym dzieckiem. Nie wierzę, by on się zmienił. To nie jest typ człowieka, którego się zatrzyma i zrobi domatora, oddanego męża i ojca. Jestem przekonana, że znów? (o ile kiedykolwiek przestał), będzie żonę zdradzać. Przecież on potrafi na delegację nawet na kilka tygodni pojechać (jak wtedy do Chin), choć wiadomo, że częściej na kilkudniowe. On z tego nie zrezygnuje bo tym żyje. Jakoś do domu nigdy nie było mu śpieszno.  A przecież dzieci w tym wieku już nie są tak wymagające. I nagle ot tak zachciało mu się dziecka? Z jednej strony już sobie grunt szykował na kochankę a z drugiej omawiał z żoną plany dotyczące powiększenia rodziny?  A żona niczego nie świadoma, chętnie się zgodziła po raz 3 zostać mamą po 40-stce, kiedy starsze dzieci już są duże? To jakiś absurd!
I dlaczego uważasz, że jego żonę mam za wiedźmę? Nic podobnego! To może być fajna, ciepła kobieta (jak np. bet).

2,459 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 16:17:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

A można zachowywać się " normalnie" mając za męża, chłopaka  osobę tak toksyczną jak ten facet?
Czyny przeczą słowom, totalna labilnośc emocjonalna, mylne komunikaty.... Trudno się połapać.
Nawet najzdrowsza psychicznie osoba, bez defektów intelektualnych może popłynąć jesli jest zaangażowana emocjonalnie.
To trzeba przeżyć aby zrozumieć.
Czy Roxann jest prawdziwa? Jakie to ma znaczenie? Ale takie toksyczne osoby można spotkać w życiu.

Po pierwsze, Roxann nie miała chłopaka czy faceta, a była kochanką, zwykłą cichodajką.
Po drugie, nie wiemy, czy facet jest toksyczny, a bazując na opisach Roxann można się zorientować, że jest facetem, który wie, czego chce i czego nie chce. I już dawno, dawno, kilkadziesiąt stron temu Roxann pisała, że on nie chce jej jako oficjalnej partnerki, ale tylko jako czasoumilacz. To ona sobie ubzdurała, że jest w tym, co ich łączy coś więcej niż on jasno deklarował. A że wyczuł, jaK Roxann łatwo i szybko sprowadzić do pozycji leżącej, to wykorzystywał swoją wiedzę i umiejętności.
Po trzecie, tyle razy Roxann już przejrzała na oczy podczas swojej forumowe epopei, nic ze swoją wiedzą dalej nie robiąc i brnąc w harleqinowe klimaty, że to wygląda na to, że ona ma z sobą poważne problemy emocjonalne. To prawda, że Roxann jest labilna emocjonalnie, trudno jej się połapać, co jest prawdą a co jej fantazją, nie potrafi ustawiać granic, ale ma to na własne życzenie.

Czy Roxann jest prawdziwa, to szczerze nie wydaje mi się, za dużo sprzeczności a za mało konsekwencji. Ale czy to ważne big_smile

2,460

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

Wymowa postu , Bet, jest nieco przewrotna.
Z innymi tego problemu nie miała, pozostali więc tymi innymi, ale byłymi już.
Z obecnym coś się wykluwa, ale Roxann wciąż rozpatruje powody, przyczyny i zazdrośnie spoziera na nową zdobycz gościa. Szczęśliwego tatusia z tą wiedźmą, żoną.

Excop, mylisz się. Ja mu nie zazdroszczę. Bo i czego? Że niby nowej zdobyczy? A niech ma i ich nawet dziesięć. Choć rzeczywiście wolałabym na to „nie patrzeć”, ale z innego powodu. Podobnie z tym dzieckiem. Nie wierzę, by on się zmienił. To nie jest typ człowieka, którego się zatrzyma i zrobi domatora, oddanego męża i ojca. Jestem przekonana, że znów? (o ile kiedykolwiek przestał), będzie żonę zdradzać. Przecież on potrafi na delegację nawet na kilka tygodni pojechać (jak wtedy do Chin), choć wiadomo, że częściej na kilkudniowe. On z tego nie zrezygnuje bo tym żyje. Jakoś do domu nigdy nie było mu śpieszno.  A przecież dzieci w tym wieku już nie są tak wymagające. I nagle ot tak zachciało mu się dziecka? Z jednej strony już sobie grunt szykował na kochankę a z drugiej omawiał z żoną plany dotyczące powiększenia rodziny?  A żona niczego nie świadoma, chętnie się zgodziła po raz 3 zostać mamą po 40-stce, kiedy starsze dzieci już są duże? To jakiś absurd!
I dlaczego uważasz, że jego żonę mam za wiedźmę? Nic podobnego! To może być fajna, ciepła kobieta (jak np. bet).

Cały post miał być sarkastyczny, Roxann. Również owa wiedźma pana żonatego. smile
Chodzi mi o to, że powinnaś zdecydować o czymś.
Przede wszystkim, czy obecny partner zasługuje na poważne traktowanie.
Wciąż jesteś w zawieszeniu. Niby wolna od narcyza a...

facet po przejściach

2,461

Odp: ja, on i ten trzeci

Jakże Ci Roksan bycie niespełnioną miłością weszło w krew. Facet nadal jest wzorem tego, który niósł i niesie emocje. Nieważne jakim gnojkiem się okazał . Teraz wyobraź sobie aktualnego faceta, spokojny, też wzór, ale emocji takich brak. Wyobraź sobie tego faceta jak kryje w sobie podobne myśli o jakiejś byłej partnerce. Będą to zaledwie wspomnienia czy poczujesz się tą drugą, zamiennikiem. Cóż z tego, że nie daje Ci odczuć o czym myśli? Że nie wiesz? Będzie to uczciwe z jego strony wobec Ciebie? 
Prezes był w Twoim życiu, po co jest nadal z jego nowościami? Co Cię obchodzi z kim co robi? Przecież takich są tysiące. Co Cię obchodzi ile dzieci ma czy będzie miał? Przecież takich są miliony. Albo jest już obcy dla Ciebie ,albo nie.

2,462 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-13 17:08:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
horses napisał/a:

A można zachowywać się " normalnie" mając za męża, chłopaka  osobę tak toksyczną jak ten facet?
Czyny przeczą słowom, totalna labilnośc emocjonalna, mylne komunikaty.... Trudno się połapać.
Nawet najzdrowsza psychicznie osoba, bez defektów intelektualnych może popłynąć jesli jest zaangażowana emocjonalnie.
To trzeba przeżyć aby zrozumieć.
Czy Roxann jest prawdziwa? Jakie to ma znaczenie? Ale takie toksyczne osoby można spotkać w życiu.

Po pierwsze, Roxann nie miała chłopaka czy faceta, a była kochanką, zwykłą cichodajką.
Po drugie, nie wiemy, czy facet jest toksyczny, a bazując na opisach Roxann można się zorientować, że jest facetem, który wie, czego chce i czego nie chce. I już dawno, dawno, kilkadziesiąt stron temu Roxann pisała, że on nie chce jej jako oficjalnej partnerki, ale tylko jako czasoumilacz. To ona sobie ubzdurała, że jest w tym, co ich łączy coś więcej niż on jasno deklarował. A że wyczuł, jaK Roxann łatwo i szybko sprowadzić do pozycji leżącej, to wykorzystywał swoją wiedzę i umiejętności.
Po trzecie, tyle razy Roxann już przejrzała na oczy podczas swojej forumowe epopei, nic ze swoją wiedzą dalej nie robiąc i brnąc w harleqinowe klimaty, że to wygląda na to, że ona ma z sobą poważne problemy emocjonalne. To prawda, że Roxann jest labilna emocjonalnie, trudno jej się połapać, co jest prawdą a co jej fantazją, nie potrafi ustawiać granic, ale ma to na własne życzenie.

Czy Roxann jest prawdziwa, to szczerze nie wydaje mi się, za dużo sprzeczności a za mało konsekwencji. Ale czy to ważne big_smile

Ten facet wie czego chce, to prawda! Cały czas pokazuje, że nie ma na co liczyć więcej niż romans.
Toksyczny w sensie, że aby jakaś kobieta chciała być tą w drugą w jego życiu, to on musi tak jej to przedstawić, aby czuła się  tak jakby była tą pierwszą.
Więc słowa przeczą czynom itd. Sprzeczność trudna do zrozumienia dla zaangażowanej kobiety.

Co do ciąży. Po 40stce często bardzo chce się dziecka. Człowiek jest jeszcze w miarę młody, a starsze dzieci powoli juz żyją swoim życiem. Wiele małżeństw decyduje się na ostatnie późne dziecko.
I tutaj jest następna sprzeczność, bo podobno żona juz nie kręci, a on ewentualnie podejmie kroki co do rozwodu, kiedy dzieci podrosną.
Oczywiście wszystko można wytłumaczyć. On to potrafi. Wpadka czy cos takiego. Może nawet pokazać niezadowolenie.
Ale i tak to nastepna sprzeczność i to własnie jest toksyczne.

2,463

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan ale tak serio co ty wiesz na temat jak wymagające sa dzieci? Czy można chcieć dziecko kolejne majac 40? No skad? Zrób sobie choć jedno i wtedy pogadamy o tym ile dziecko wymaga troski, uwagi, a szczególnie takie starsze w nastoletnim wieku. Lata lecą...

2,464 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2017-01-13 17:21:31)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, Ty ciągle jeszcze żyjesz w ułudzie. Pan Cię nakarmił kłamstwami, a Ty to wszystko łyknęłaś i wciąż przełykasz. To że Ci nagadał jak to mu źle w małżeństwie jest, że z żoną niby nie sypia, że małżeństwo to tylko przez dzieci i z rozsądku... przecież to wierutne bzdury są. A co miał Ci powiedzieć? Przecież gdyby Ci powiedział prawdę, to prawdopodobnie byś nawet na niego nie spojrzała. Piszę "prawdopodobnie", bo jednak wydaje mi się, że polazłabys za nim, nawet gdybyś wiedziała od samego początku że ma żonę i dzieci.
Poza tym wydaje mi się , że to co Ty tutaj wypisujesz to tylko Twoje pobożne życzenia, dorabiasz sobie teorię w taki sposób jak Ci wygodnie. Pan przyszedł na Sylwestra, sam, bez żony, pijany, a Ty z tego wszystkiego aż musiałaś wcześniej wyjść, biedaczka, bo Ci za niego było wstyd. A potem przyszedł do Ciebie niby Ci o dziecku powiedzieć, jak to on nieszczęśliwy jest, że został zmuszony, ale i tak będzie Cię kochał na wieki wieków. Helooooł!!!

Według mnie prawda jest taka, że Roxann znalazła sobie pocieszyciela, żeby się przypadkiem nie wydało że miała romans z preziem, bo wiadomo, jakby odszedł od żony to awans społeczny, wszyscy by patrzyli i podziwiali, jaka to Roxann wspaniała jest, że pan prezio całą rodzinę dla niej zostawił. A tak, dupa zbita, śluba nie ma, miesiąca miodowego na Hawajach też nie ma, pochwalić się nie ma czym a tylko wstyd że się było kolejną laską prezesa. Być może nawet to nie pan prezio tak za Roxann lata, a ona wciąż za nim, szpieguje, dowiaduje się gdzie i kiedy będzie, aby tylko go zobaczyć. A z imprezy musiała zwiewać bo co by było gdyby się wydało...

Oj Roxann, Roxann, i na co Tobie to było? Wybacz mi sarkazm we wcześniejszych zdaniach, ale byłam w podobnej sytuacji to mniej więcej wiem. Zaczęłyśmy pisać w podobnym czasie, w czerwcu 2015, pamiętasz? Zobacz gdzie ja jestem dzisiaj, a gdzie Ty. Żadnych wniosków nie wyciągnęłaś, niczego się nie nauczyłaś. Ciągle o nim piszesz, ciągle analizujesz każde jego słowo, każdy jego ruch. A po co? Ty sobie po prostu nie możesz poradzić z tym że on nie zostawił żony dla Ciebie! Taka jest prawda. Powinnaś pobyć trochę sama, mówiłam Ci już, inaczej Twój nowy niby-związek rozwieje się jak chmurka pyłu na wietrze i to niebawem.

Najbardziej zdezorientowny jeste? wtedy gdy próbujesz przekona? swoje serce i dusz? do czego?, o czym twój rozum wie ?e jest k?amstwem.

2,465

Odp: ja, on i ten trzeci

Moim skromnym zdaniem Roxan przeżywa to jak mrówka orgazm ponieważ była tylko materacem prezesa. Resztę sobie dorobiła. A wnikanie co on chciał, czego potrzebował, co mógł dać, co dał a czego nie dał... Jego to ch*j obchodzi. Zrobił swoje i się uśmiał pod nosem. Jak to prezes tongue

See, madness, as you know, is like gravity: all it takes is a little push!

Here I Am - 4329923

2,466

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

2,467

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

Grunt, że jeszcze może wink

Oj tam, oj tam 30 letnią kobitę będziemy umoralniać tongue Miała fajny seks, teraz ma seks z niższej półki (nie jest tak dobry jak z preziem - powody mogą być różne tongue ) więc pisze historyję jak moda na sukces. Neverendingstory wink

A tak w ogóle Roxan... to nie ty byłaś na "sylwestra" z preziem? wink


Taki żarcik wink

See, madness, as you know, is like gravity: all it takes is a little push!

Here I Am - 4329923

2,468

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

Nie będę tu podawała dokładnego wieku. I tak pisze dużo szczegółów.
Pisałam chyba, że jest ponad 10 l starszy. Pod 50-tkę napisałam dość ogólnie.

2,469

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Zorija napisał/a:

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

Nie będę tu podawała dokładnego wieku. I tak pisze dużo szczegółów.
Pisałam chyba, że jest ponad 10 l starszy. Pod 50-tkę napisałam dość ogólnie.

Roxi, pogódź się z tym, że zrobił z tobą co chciał. Bo mógł (tak, wiem, że od "bo" się zdania nie zaczyna tongue )

I tak między nami... zrobiłbym to samo z tobą co on bo jesteś miętka i wchłaniasz wszystko jak gąbka.

Tego obecnego tylko żal... bo nie jego wina, że jest plajstrem tongue

Ps. Ale odcinek z ciążą bardzo dobry wink

See, madness, as you know, is like gravity: all it takes is a little push!

Here I Am - 4329923

2,470

Odp: ja, on i ten trzeci

Ciąża żony "prezia " nie jest dla mnie zaskoczeniem. No nie ma tak, ze facet nagle pości jeśli nie bzyka się z kochanką.
Wpadka czy planowane - nie wiem czym się takie zapłodnienie różni. Chodzi mi o sam akt.
Zabawne jak i tak "prezio" stara się jakoś wybrnąć z tego faktu.

I jeszcze jedno. Facet potrafi być na tyle absorbujący, że żona ma wreszcie trochę oddechu dla siebie kiedy on jest w pracy czy w delegacji.
Czasem koło takiego jest więcej zachodu niż koło małego dziecka:)

Posty [ 2,433 do 2,470 z 2,756 ]

Strony Poprzednia 1 63 64 65 66 67 73 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016