brak zaangażowania - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » brak zaangażowania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: brak zaangażowania

Jesteśmy małżeństwem od 10lat.   Mamy koło 40-ki. Dwoje dzieci 4 i 6 lat. Stabilność finansowa, duże mieszkanie i brak większych zmartwień. Kocham moją żonę ponad wszystko. Podoba mi się, podnieca mnie i nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Jednak nie do końca jestem usatysfakcjonowany relacjami jakie panują między mną i moją ukochaną. Chodzi o sferę seksualną. Może jestem przewrażliwiony, może za dużo oczekuję, nie wiem. Opiszę problem.  Coraz bardziej nasila się brak zainteresowania seksem ze strony mojej żony. Kochamy się 1-2 razy w tygodniu więc niby wszystko ok. Po tylu latach pewnie standard:) Sam sex jest udany, chociaż mało urozmaicony a przede wszystkim brak zaangażowania ze strony mojego kochanie. Ogranicza się w zasadzie do jednej pozycji (żona nie akceptuje innej poza klasyczną. Boli ją i jest nie wygodnie) Kochamy się 10-20min( Żona nie lubi zbyt długo) Moja kochana ma prawie zawsze orgazm, czasem 2, czasem 4!,ale to już wymaga jej „pracy” smile Ja mam zawsze, wiadomo facet:) no może kilka razy nie miałem, przez te 10lat. Kochamy się tylko w nocy po 24:00, choć dzieci idą spać po 21:30 W tygodniu, jak pracujemy szczerze powiem jest to pewien dyskomfort, po prostu czuję się zmęczony. Adrenalina jednak robi swoje i mimo wszystko jest sex. Ja wolał bym trafić do łóżka wcześniej, więcej czasu, bardziej komfortowo, można by wnieść więcej urozmaicenia do naszego seksu. Tym bardziej że w sprzeczkach żona zarzucała mi brak tegoż urozmaicenia... kobieta! Szczerze powiem przestałem doszukiwać się logiki w wypowiedziach mojej partnerki. Raczej to klasyczne wymówki.

Ok. Zostawmy to, na razie. Jeszcze nie dotarłem do sedna problemu. Zona poza sypialnią po 24 i w łóżku kompletnie nie przejawia jakichkolwiek potrzeb seksualnych. Nigdy nie dała mi znać że ma ochotę. Choć mówi że miewa?! Moje zaczepki raczej powodują jej irytację, Jak pojawi się temat około seksualny to ją wyprowadza z równowagi. Jak wyniknie z tego kłótnie, to na drugi dzień żona jest mi bardziej przychylna, ale to szybko mija i wraca do stanu przed rozmową.
Czy kobiety nie manifestują swoim facetom że chcą do łóżka? Czy ja za dużo wymagam? Czy każdy temat jest ciekawszy niż seks?
Żadne gadżety łóżkowe nie wchodzą w rachubę. Próbowaliśmy kilku i zawsze słyszałem że to głupie. W zasadzie nic nie wchodzi w rachubę jeżeli chodzi o urozmaicenia w naszej sypialni. Jak cokolwiek proponuję to żona patrzy na mnie jak na zboka:)
W łóżku żona nie przejawia żadnej inicjatywy. No chyba że akurat jesteśmy po kłótni o te sprawy, to wtedy jest bardziej zaangażowana. Generalnie kochamy się tak jak lubi. Jak zdarzy się że nie ma orgazmu, a ja już „po wszystkim”to proponuję jej inne formy zaspokojenia, ale ona nigdy nie chce. Chyba woli iść spać. Macie tak? Jak ja nie skończę, a ona miała orgazm i poproszę by się mną zajęła to w trakcie „ręcznych prac” (Pieszczoty oralne po stosunku nie wchodzą w rachubę) zasypia. Prace ręczne ograniczają się do smyrania dwoma palcami. Przeważnie nic z tego nie wychodzi. Zdarza się że sam kończę.

Napiszę Wam jeszcze jak zachowywała się moja Żona gdy ją poznałem.
Byłem w innym związku, który w zasadzie już się rozpadł. Zacząłem spotykać się  z moją obecną żoną. Seks był na drugim spotkaniu. Ciągle gadaliśmy o seksie. Była zawsze gotowa i chętna. Onieśmielało mnie jej wieczne napalenie. Robiliśmy to codziennie w różnych miejscach. W samochodzie, lesie, łące, hotelu na godziny:) Trwało to jakieś 2 miesiące. Od tego momentu ciągle postępuje zmniejszony apetyt na sex. Pewnie to też norma. Wszyscy tak mają, może w różnej skali. Ale żeby taka kobieta, która była demonem seksu obecnie nie chciała nawet pogadać o tym? Czy ja jestem tak beznadziejny? Chyba nie skoro po rozwodzie miałem 3 kobiety i to ja musiałem zakończyć dwa związki. Myślę raczej że nie jestem w typie mojej Pani skoro tak to wszystko wygląda. Żona zarzeka się że to nie prawda i że pociągam ją, ale jakoś mi się w to nie chce wierzyć. Wszelkie działania mojej żony zmierzają do odwlekania jak tylko się da zbliżeń. Najlepiej jak by trwały krótko i bez zbędnych urozmaiceń. Napiszcie proszę co o tym sądzicie.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: brak zaangażowania
niezadowolony? napisał/a:

Kochamy się 1-2 razy w tygodniu więc niby wszystko ok.

Wg mnie to całkiem często.


Ogranicza się w zasadzie do jednej pozycji (żona nie akceptuje innej poza klasyczną. Boli ją i jest nie wygodnie)

Naprawdę? Od tyłu też nie chce? Przecież to najwygodniejsza pozycja dla kobiety...



Kochamy się 10-20min( Żona nie lubi zbyt długo) Moja kochana ma prawie zawsze orgazm, czasem 2, czasem 4!,ale to już wymaga jej „pracy” smile

Prawidłowe podejście... 20 min zabawy i do spania. Gdyby nie ograniczenie pozycji, to powiedziałbym że jest super.


Kochamy się tylko w nocy po 24:00, choć dzieci idą spać po 21:30

Dla-cze-go tylko po 24? Dlaczego -- zrozum to pytanie... dlaczego?


Zona poza sypialnią po 24 i w łóżku kompletnie nie przejawia jakichkolwiek potrzeb seksualnych. Nigdy nie dała mi znać że ma ochotę.

Olać to... kobiety tak mają... myślą o zupie, o dzieciach, o tym, że jutro musi coś załatwić, a nie o seksie. Dopóki jej się mokro nie zrobi, to nie myśli o seksie. Dlatego trzeba ją podrywać... jak piszesz niżej:


Choć mówi że miewa?! Moje zaczepki raczej powodują jej irytację, Jak pojawi się temat około seksualny to ją wyprowadza z równowagi.

Zaczepki są ok pod warunkiem, że nie robisz tego cczego ona nienawidzi.. np. klaps w pupę znienacka... Reszta wydaje mi sie dziwna -- nie można flirtować?


Czy kobiety nie manifestują swoim facetom że chcą do łóżka? Czy ja za dużo wymagam? Czy każdy temat jest ciekawszy niż seks?

Nie wiem jak u Was, ale moja żona rzadko manifestuje, że chce seksu, ale zaloty chętnie przyjmuje.


Żadne gadżety łóżkowe nie wchodzą w rachubę. Próbowaliśmy kilku i zawsze słyszałem że to głupie.

Myśmy nie próbowali. Uważam, że nie ma potrzeby. Gadżety w seksie są jak gadżety przy jedzeniu -- można dać świeczki i kolorowe łyżki, ale i tak się liczy jedzenie.


Prace ręczne ograniczają się do smyrania dwoma palcami. Przeważnie nic z tego nie wychodzi. Zdarza się że sam kończę.

Aaaaa... no to ona nie czai kompletnie dotyku... To charakter... "Ten typ tak ma". Nie potrafi dotykać, całować, jak się położysz jak kłoda, to ona do orgazmu Cię nie doprowadzi, bo nie wie jak.


Seks był na drugim spotkaniu. Ciągle gadaliśmy o seksie. Była zawsze gotowa i chętna. Onieśmielało mnie jej wieczne napalenie. Robiliśmy to codziennie w różnych miejscach. W samochodzie, lesie, łące, hotelu na godziny:) Trwało to jakieś 2 miesiące. Od tego momentu ciągle postępuje zmniejszony apetyt na sex.

Tak robiła, aby Cię zdobyć.


Ale żeby taka kobieta, która była demonem seksu obecnie nie chciała nawet pogadać o tym? Czy ja jestem tak beznadziejny?

NIE jesteś beznadziejny. Ona znowu zrobiłaby się demonem seksu gdybyś ją zostawił, kochankę znalazł, gdyby musiała o Ciebie walczyć. Dowód? Sam piszesz, że po kłótni przejawia więcej inicjatywy.



Myślę raczej że nie jestem w typie mojej Pani skoro tak to wszystko wygląda. Żona zarzeka się że to nie prawda i że pociągam ją, ale jakoś mi się w to nie chce wierzyć.

Pociągasz ją, jestteś w jej typie. Ale skoro Cię ma to po co się starać?



Wszelkie działania mojej żony zmierzają do odwlekania jak tylko się da zbliżeń. Najlepiej jak by trwały krótko i bez zbędnych urozmaiceń. Napiszcie proszę co o tym sądzicie.

Po pierwsze trochę żałosne, jak mężczyzna musi się prosić o seks. Jak żona nie chce, to idź do takiej co chce. A teraz sam jesteś sprowadzony do bycia płazem w kałuży, i musisz ją gwałcić aby mieć seks. To niemoralne. smile smile

Po drugie skoro ona woli, aby seks trwał krótko to tak rób -- krótki seks, co trzy dni, abyś się zaspokoił. Zrób z tego rytm, regularne działanie. Może się przyzwyczai i będzie Ci dawać rozładowanie w imię dobrych relacji małżeńskich.

Jeśli żadne z tych rozwiązań nie pomoże, to znaczy, że seks dla niej nie jest ważny, a dla Ciebie jest ważny, to na pewno nie będzie miała żalu jak pójdziesz na seks do dziewczyny z Roksy. W końcu to nie takie ważne (dla niej)? Ty będziesz spełniony, ona szczęśliwa, że nie musi nic robić...

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

3

Odp: brak zaangażowania

Zrób tak - przestań starać się o seks,  całkowicie.
Żadnego podrywania,  namawiania,  nic,  zero.  Tak jakbyś w ogóle nie był nią zainteresowany.
Oczywiście poza sferą seksu traktuj żonę normalnie.
Ale... Zacznij bardziej dbać o siebie,  siłownia,  basen itp. (ale sam,  żonie nie proponuj,  jak zechce Ci towarzyszyć powiedz nie), kup sobie jakieś droższe,  eleganckie ciuchy,  dobre kosmetyki, częściej wychodź z domu bez niej - na przykład z kumplami,  czasem puść sobie pornosa na komputerze, nie przy niej ale zminimalizuj okno tak żeby niby przypadkiem zobaczyła...
Zasiej w niej niepewność,  obawę,  a zobaczysz jak się zmieni...

Stary,  sprawdzony sposób...

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez niezadowolony? (2016-12-30 11:48:33)

Odp: brak zaangażowania

Naprawdę? Od tyłu też nie chce? Przecież to najwygodniejsza pozycja dla kobiety...

Też Ją boli i jeszcze siku chce.



Dla-cze-go tylko po 24? Dlaczego -- zrozum to pytanie... dlaczego? .

Tak woli po prostu. To nie jest kwestia braku czasu. Generalnie jak dzieci pójdą spać to siedzimy przed TV, laps i takie tam


Zaczepki są ok pod warunkiem, że nie robisz tego cczego ona nienawidzi.. np. klaps w pupę znienacka... Reszta wydaje mi sie dziwna -- nie można flirtować?.

Flirt zwiastuje sex. Najczęściej flirt kończy się niczym bo widzę że wije się jak wąż


Nie wiem jak u Was, ale moja żona rzadko manifestuje, że chce seksu, ale zaloty chętnie przyjmuje. .

zaloty nie mogą wiązać się z sexem, wtedy jest ok



Aaaaa... no to ona nie czai kompletnie dotyku... To charakter... "Ten typ tak ma". Nie potrafi dotykać, całować, jak się położysz jak kłoda, to ona do orgazmu Cię nie doprowadzi, bo nie wie jak.

Czai czai. Nie mamy po 18 lat. Jak ma ochotę to jest królową oralu. Ręczne zabawy nie są jej silną stroną:) Po własnym orgazmie nie chce się Jej i tyle, ale jak bym zabrał się za nią to drugi orgazm będzie mieć


NIE jesteś beznadziejny. Ona znowu zrobiłaby się demonem seksu gdybyś ją zostawił, kochankę znalazł, gdyby musiała o Ciebie walczyć. Dowód? Sam piszesz, że po kłótni przejawia więcej inicjatywy.

Pociągasz ją, jestteś w jej typie. Ale skoro Cię ma to po co się starać? .

Do tego trzeba mieć charakter. Ja nie mam. Niestety! Może to jest problem. Zbyt pewna jest mojego zaangażowania



Po drugie skoro ona woli, aby seks trwał krótko to tak rób -- krótki seks, co trzy dni, abyś się zaspokoił. Zrób z tego rytm, regularne działanie. Może się przyzwyczai i będzie Ci dawać rozładowanie w imię dobrych relacji małżeńskich.

Jeśli żadne z tych rozwiązań nie pomoże, to znaczy, że seks dla niej nie jest ważny, a dla Ciebie jest ważny, to na pewno nie będzie miała żalu jak pójdziesz na seks do dziewczyny z Roksy. W końcu to nie takie ważne (dla niej)? Ty będziesz spełniony, ona szczęśliwa, że nie musi nic robić...

Próbowałem już różnego rodzaju "kar" Były tylko argumentem dla niej w kolejnych sprzeczkach. To rzekomo przez nie mniej Ją pociągam.

5 Ostatnio edytowany przez niezadowolony? (2016-12-30 11:51:16)

Odp: brak zaangażowania
mrd napisał/a:

Zrób tak - przestań starać się o seks,  całkowicie.
Żadnego podrywania,  namawiania,  nic,  zero.  Tak jakbyś w ogóle nie był nią zainteresowany.
Oczywiście poza sferą seksu traktuj żonę normalnie.
Ale... Zacznij bardziej dbać o siebie,  siłownia,  basen itp. (ale sam,  żonie nie proponuj,  jak zechce Ci towarzyszyć powiedz nie), kup sobie jakieś droższe,  eleganckie ciuchy,  dobre kosmetyki, częściej wychodź z domu bez niej - na przykład z kumplami,  czasem puść sobie pornosa na komputerze, nie przy niej ale zminimalizuj okno tak żeby niby przypadkiem zobaczyła...
Zasiej w niej niepewność,  obawę,  a zobaczysz jak się zmieni...

Stary,  sprawdzony sposób...

Próbowałem już różnych "kar" może nie tak radykalnych:) W ten sposób dostarczam argumentów przeciw sobie. Żona robi z tego powód naszych problemów
Nie mniej jednak, muszę przyznać że pewność uczuć, którą ma moja żona jet powodem jej mniejszego zaangażowania.

Reklama

6

Odp: brak zaangażowania
niezadowolony? napisał/a:
mrd napisał/a:

Zrób tak - przestań starać się o seks,  całkowicie.
Żadnego podrywania,  namawiania,  nic,  zero.  Tak jakbyś w ogóle nie był nią zainteresowany.
Oczywiście poza sferą seksu traktuj żonę normalnie.
Ale... Zacznij bardziej dbać o siebie,  siłownia,  basen itp. (ale sam,  żonie nie proponuj,  jak zechce Ci towarzyszyć powiedz nie), kup sobie jakieś droższe,  eleganckie ciuchy,  dobre kosmetyki, częściej wychodź z domu bez niej - na przykład z kumplami,  czasem puść sobie pornosa na komputerze, nie przy niej ale zminimalizuj okno tak żeby niby przypadkiem zobaczyła...
Zasiej w niej niepewność,  obawę,  a zobaczysz jak się zmieni...

Stary,  sprawdzony sposób...

Próbowałem już różnych "kar" może nie tak radykalnych:) W ten sposób dostarczam argumentów przeciw sobie. Żona robi z tego powód naszych problemów
Nie mniej jednak, muszę przyznać że pewność uczuć, którą ma moja żona jet powodem jej mniejszego zaangażowania.

Nie rozumiesz. To nie jest kara. Poza probowaniem seksu masz stosunku do niej nie zmienić. Masz być miły. Może nawet bardziej niż zazwyczaj. Ale oprócz tego masz zacząć dbać o siebie bardziej niż zawsze, nawet na pokaz. Pójdź na siłownię, do fryzjera, zmień perfumy, wychodz więcej sam. Zacznij się zachowywać tak jakbyś miał kochankę. Oczywiście nie mając jej. Ale niech żonie zapali się światełko. Ona jest zbyt pewna Ciebie. Ale to jest sposób żeby przestała. Żeby docenila i zrozumiała że nic nie jest jej na zawsze dane.
Nie chcesz ti twój wybór, ale sposób jest świetny. Nic tak nie działa na kobietę jak możliwość innej kobiety w pobliżu "jej faceta"

7

Odp: brak zaangażowania

Jej pewność uczuć jest powodem braku zaangażowania...
Czyli Ty tak naprawdę wiesz o co chodzi.
Więc dopóki jej tej pewności nie pozbawisz,  będzie tak jak jest.

Tu nie chodzi o jakieś kary dla niej,  chodzi o to by zaczęła się zastanawiać czy przypadkiem Cię nie straci...

8

Odp: brak zaangażowania
niezadowolony? napisał/a:

Próbowałem już różnego rodzaju "kar" Były tylko argumentem dla niej w kolejnych sprzeczkach. To rzekomo przez nie mniej Ją pociągam.

Ma rację. Zraziłeś ją do siebie przez twoje zachowanie. Robisz wiele błędów. Na dobry seks można żonę poderwać. Na średni seks może ona się zgodzić. Ale karami tylko ją odpychasz. Gdyby była wolną dziewczyną, przed ślubem -- karami co byś zdziałał? Nic.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

9

Odp: brak zaangażowania
Gary napisał/a:
niezadowolony? napisał/a:

Próbowałem już różnego rodzaju "kar" Były tylko argumentem dla niej w kolejnych sprzeczkach. To rzekomo przez nie mniej Ją pociągam.

Ma rację. Zraziłeś ją do siebie przez twoje zachowanie. Robisz wiele błędów. Na dobry seks można żonę poderwać. Na średni seks może ona się zgodzić. Ale karami tylko ją odpychasz. Gdyby była wolną dziewczyną, przed ślubem -- karami co byś zdziałał? Nic.

 

Te kary są w cudzysłowiu. To o czym piszecie też jest swego rodzaju karą. Ma się nie starać o sex i nie flirtować. Mam wychodzić sam i nie zgadzać  się na wspólne wyjście. Nie mówiąc o dziewczyn z Roksy:) Przecież to wszystko są "kary" Nie chcesz to masz, takie będę. Wszystko zostanie użyte przeciwko mnie.

Po prostu trzeba mieć to coś co kręci babkę i tyle. Ja widocznie nie mam. Do tego moja partnerka nie ma kompletnie wykształconej empatii. Nie jest w stanie postawić się w mojej sytuacji. Jej się nie chce i ja powinienem to zrozumieć, taka jest i tyle. Nie potrafi czerpać satysfakcji ze sprawiania mi przyjemności. Dal mnie to jest nie zrozumiałe. Jak można nie chcieć uszczęśliwiać ukochanej osoby. Nie wymagam by cokolwiek robiła swoim kosztem. Nie zmuszam do niczego. Oczekuje czystej chęci robienia dobrze drugiej osobie.

10

Odp: brak zaangażowania
niezadowolony? napisał/a:

Te kary są w cudzysłowiu. To o czym piszecie też jest swego rodzaju karą. Ma się nie starać o sex i nie flirtować. Mam wychodzić sam i nie zgadzać  się na wspólne wyjście. Nie mówiąc o dziewczyn z Roksy:) Przecież to wszystko są "kary" Nie chcesz to masz, takie będę. Wszystko zostanie użyte przeciwko mnie.

Kara jest wtedy kiedy robisz jej opresję z tego powodu, że nie ma seksu. Wtedy jest źle. Traktuj ją tak samo niezależnie od tego czy jest seks, czy nie ma seksu.

Jak idziesz do dziewczyny z Roksy to nie jest to karą, ale załatwieniem problemu -- wtedy przecież nawet nie mówisz żonie że byłeś na seksie.


Po prostu trzeba mieć to coś co kręci babkę i tyle. Ja widocznie nie mam. Do tego moja partnerka nie ma kompletnie wykształconej empatii. Nie jest w stanie postawić się w mojej sytuacji. Jej się nie chce i ja powinienem to zrozumieć, taka jest i tyle.

No widzisz... "ten model tak ma" i nic nie zmienisz. NIe ma empatii i myślę, że dotykać też nie umie. A jak kiedyś umiała, to po prostu improwizowała. To nie leży w jej naturze.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

11 Ostatnio edytowany przez mrd (2016-12-30 16:27:49)

Odp: brak zaangażowania

Masakra,  chłopie,  taka jest i tyle?
Zawsze taka nie była, bo raczej byś z nią nie był,  prawda?
Ona widać uważa,  że skoro już jesteś jej,  to nie musi się starać.
Bez urazy,  ale gdzie Ty masz jaja?
Zgubiłeś?
Napiszę jeszcze raz - nie chodzi o żadne kary.
Masz zachowywać się normalnie,  tyle tylko że nie próbować niczego co związane z seksem.
I zasiać w niej niepewność.
Tylko tyle.

Swoją drogą - dbanie o lepszy wygląd, dobrą formę,  czy wyjścia z kumplami to według Ciebie kary?
Sam to wymyśliłeś czy ona?

12

Odp: brak zaangażowania

Twoja sytuacja jest wbrew pozorom bardzo oczywista.

Coś, czego ludzie nie rozumieją w związkach na całym świecie można zawrzeć prostą zasadą:

Niepewność = pożądanie

Kobiety pożądają tych, których nie można zdobyć, którzy nie są jeszcze usidleni, którzy są uparci i nie dadzą się zmienić. Innymi słowy - tych, co do których nie ma 100% pewności, że nie odejdą. Najprostrze wytłumaczenie, dlaczego kobiety nie lubią zbyt miłych facetów. I najprostrze wytłumaczenie, dlaczego kobiety pożądają tych, których pożądają inne i dlaczego żadnej nie pociąga desperat. Im więcej kręci się przy tobie dziewczyn, tym bardziej wzbudzasz pożądanie, bo ciężko cię zdobyć, jesteś trudno dostępny, masz mnóstwo kandydatek., w każdej chwili możesz ją wymienić na inną.

Wiele kobiet mówi, że w życiu chodzi o stabilizację, poczucie bezpieczeństwa. Jasne że tak, tyle że te rzeczy wprowadzają pewność sytuacji - na pewno nie odejdzie, nie zdradzi, wszystko będzie ok. Taka sytuacja powoduje, że kobieta czuje się zadowolona, ale na dole ma sucho jak na pustyni w Egipcie. Stąd panuje stereotyp, że po ślubie kobieta się zmienia i seks jest raz na 3 miesiące - bo faktycznie często po ślubie kobieta traci pożądanie, bo całkowicie znikła podświadoma niepewność.

Jest to dość trudne zagadnienie, bo zmusza kobiety do wyboru - mieć stabilne, ale nudne życie małżeńskie, czy żyć z pożądaniem, ale w wolnych związkach. Owszem, zdarzają się wyjątki i to pewnie sporo, gdzie facet ma 40 l a kobieta go pożąda, ale wynika to właśnie z jego zachowania - pokazuje jej, że jak coś będzie nie tak, to on składa papiery rozwodowe i szuka sobie kolejnej. Jak facet jest atrakcyjny i kręci się przy nim sporo młodszych, wierz mi lub nie - żona takiego chłopa jest dobra jak żadna inna - ugotuje mu obiadek, wyprasuje koszule a wieczorem zrobi co trzeba jak trzeba. Tyle że większość 40 latków nie wygląda dobrze, łysina, brzuchy piwne, ogólne zaniedbanie - a później narzekania, że ma seks parę razy w roku.

Stąd nigdy nie mówi się kobietom tekstów pokroju "nigdy cię nie zostawię, będę z tobą choćby nie wiem co". Takie teksty są dla kobiet miłe, ale przez nie zanika pożądanie. Ono nierozerwalnie związane jest z niepewnością - kobiety bardziej pożądają facetów, z którymi się kłócą, którzy je irytują i drażnią.

W zasadzie co masz robić napisał Ci mrd. Wykonasz te wskazówki i odczujesz różnicę, naprawdę. Przestań inicjować seks i zadbaj o siebie, częściej przebywaj wśród innych ludzi. Zachowuj się, jakby seks przestał cię interesować. Im częściej będziesz błagał o seks, tym większą pewność będziesz jej dawał, że jej nie zostawisz. Udowodnisz jej, że jej nie zostawisz, bo wtedy nie będziesz miał seksu (bo np. żadna inna cię nie zechce). Podświadomość będzie jej mówiła, że jesteś desperatem, którego żadna nie chce, a to dla kobiet jest absolutnie aseksualne.

13

Odp: brak zaangażowania

Kurcze... no nie zgodzę się z Wami. Na początku było lepiej bo żyła wyobrażeniem o mnie. Może kręciło ją że żonaty byłem. Miewa takie skłonności:) Teraz już zna mnie na wylot. Żoną jest Ona sama, więc mniej Ją interesuję. Tylko czy na tym ma się opierać udane pożycie? Przecież to że sex na pierwszym spotkaniu smakuje lepiej niż po 10 latach jest oczywiste. Naiwny ten który myśli inaczej. Nie zmienia to faktu że radość może dawać nadal, jak się tego chce oczywiście.

Co do pewności zdobycia mnie to napiszę tak:

Prowadzę firmę. Spotkania. Wyjazdy służbowe. Same babki pracują u mnie. Nie raz wieczorem muszę do firmy skoczyć, bo jakiś problem. Moja żona zawsze doszukuje się jakieegoś drugiego dna. Obwąchuje mnie, czy damskie perfumy czuć. Pyta kto na zmianie był. Jak na mieście którąś fajniejszą spotkam w jej obecności, to zazdrosna jest jak maskara. Więc chyba takiej 100% pewności nie ma. Boi się że mógł bym ją zdradzić. Moja przeszłość w której sama uczestniczyła też nie pozostaje bez znaczenia.

Z kumplami wychodzę regularnie i też 100 pytań ja wrócę. Więc proszę mi braku jaj nie insynuować:)

Jeżeli chodzi o dbanie o siebie, to piszecie jak bym tego nie robił. Nie wiecie. Na siłkę co prawda nie chodzę, ale zaniedbanym fizycznie bym się nie określił.
Z drugiej strony jak ja mam udawać innego niż jestem, by ona poczuła mokro w majtkach,to chyba coś nie teges?

Naprawdę dochodze do wniosku że to jednak kwestia braku empatii. Ona nie rozumie o co mi chodzi jak z nią rozmawiam na ten temat. Kurcze załamka jakaś. Tego się chyba nie da zmienić.

14

Odp: brak zaangażowania

Niepewność = pożądanie

Nieprawda.

niezadowolony? napisał/a:

Przecież to że sex na pierwszym spotkaniu smakuje lepiej niż po 10 latach jest oczywiste. Naiwny ten który myśli inaczej.

Totalna nieprawda.

Prowadzę firmę. Spotkania. Wyjazdy służbowe. Same babki pracują u mnie. Nie raz wieczorem muszę do firmy skoczyć, bo jakiś problem. Moja żona zawsze doszukuje się jakieegoś drugiego dna. Obwąchuje mnie, czy damskie perfumy czuć. Pyta kto na zmianie był. Jak na mieście którąś fajniejszą spotkam w jej obecności, to zazdrosna jest jak maskara. Więc chyba takiej 100% pewności nie ma. Boi się że mógł bym ją zdradzić. Moja przeszłość w której sama uczestniczyła też nie pozostaje bez znaczenia.

Jest zazdrosna, ale nie ma ochoty na seks. Ty masz w głowie seks. Ona w głowie seksu NIE ma.


Jeżeli chodzi o dbanie o siebie, to piszecie jak bym tego nie robił. Nie wiecie. Na siłkę co prawda nie chodzę, ale zaniedbanym fizycznie bym się nie określił.
Z drugiej strony jak ja mam udawać innego niż jestem, by ona poczuła mokro w majtkach,to chyba coś nie teges?

Jeśli nie jesteś zaniedbany, to niczym się nie martw. Nie tutaj leży problem.

Naprawdę dochodze do wniosku że to jednak kwestia braku empatii. Ona nie rozumie o co mi chodzi jak z nią rozmawiam na ten temat. Kurcze załamka jakaś. Tego się chyba nie da zmienić.

NIE da się zmienić. "Ten model tak ma". Ona taka jest. Kochaj ją taką jaką jest. Super seksu Ci nie da.
Rozwal małżeńśtwo, aby się dobrze poczuć, że nie zdradzasz.
Albo zorganizuj sobie seks na boku.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

15

Odp: brak zaangażowania
niezadowolony? napisał/a:

Kurcze... no nie zgodzę się z Wami. Na początku było lepiej bo żyła wyobrażeniem o mnie. Może kręciło ją że żonaty byłem. Miewa takie skłonności:) Teraz już zna mnie na wylot. Żoną jest Ona sama, więc mniej Ją interesuję. Tylko czy na tym ma się opierać udane pożycie? Przecież to że sex na pierwszym spotkaniu smakuje lepiej niż po 10 latach jest oczywiste. Naiwny ten który myśli inaczej. Nie zmienia to faktu że radość może dawać nadal, jak się tego chce oczywiście.

Co do pewności zdobycia mnie to napiszę tak:

Prowadzę firmę. Spotkania. Wyjazdy służbowe. Same babki pracują u mnie. Nie raz wieczorem muszę do firmy skoczyć, bo jakiś problem. Moja żona zawsze doszukuje się jakieegoś drugiego dna. Obwąchuje mnie, czy damskie perfumy czuć. Pyta kto na zmianie był. Jak na mieście którąś fajniejszą spotkam w jej obecności, to zazdrosna jest jak maskara. Więc chyba takiej 100% pewności nie ma. Boi się że mógł bym ją zdradzić. Moja przeszłość w której sama uczestniczyła też nie pozostaje bez znaczenia.

Z kumplami wychodzę regularnie i też 100 pytań ja wrócę. Więc proszę mi braku jaj nie insynuować:)

Jeżeli chodzi o dbanie o siebie, to piszecie jak bym tego nie robił. Nie wiecie. Na siłkę co prawda nie chodzę, ale zaniedbanym fizycznie bym się nie określił.
Z drugiej strony jak ja mam udawać innego niż jestem, by ona poczuła mokro w majtkach,to chyba coś nie teges?

Naprawdę dochodze do wniosku że to jednak kwestia braku empatii. Ona nie rozumie o co mi chodzi jak z nią rozmawiam na ten temat. Kurcze załamka jakaś. Tego się chyba nie da zmienić.

Piszesz ze kreciło ją to że byłeś żonaty. No dlaczego?  Bo byłeś niedostępny! Czyli nie była Cie pewna.
Piszesz ze masz delegacje etc, i że ona jest zazdrosna. Ale mimo tego.jest pewna! Bo zawsze jest to samo, nigdy nie pachniesz inaczej, zawsze ją zapewiasz że nie zdradzasz. Czyli brak niepewności.
Piszesz, że brak jej empatii. Nie koniecznie. Na własnym doświadczeniu: byłam z facetem wiele lat. I nie interesował mnie z nim seks. Kiedy np dawał mi klapsa to moja irytacja sięgała zenitu. Mimo to widziałam jak on cierpi na braku seksu. Szukałam winy w sobie, mnie bolało to że nie potrafię mu tego dać. Ale kiedy znalazł sobie inna o czym nawet nie wiedziałam ale jakieś tam przeblyski były to zaczęłam go mega pozadac. A teraz mam męża, który dostarcza mi tego typu emocji, który nie sądzę żeby mógł mnie zdradzić ale wiem ze inne baby na niego lecą. I szczerze mogłabym nie wychodzić z łóżka.
Także rób jak uważasz. Twoje życie. Tylko właściwie po co prosisz o rady?

16

Odp: brak zaangażowania

Gary. Jednak jesteś naiwny:) Pamiętasz jak odczuwałeś pierwszy dotyk na pierwszej randce? Czu po kilku latach ten dotyk można tak odczuć? Sex może być dobry zawsze, ale pewnych rzeczy się nie wróci. Mów co chcesz. Co do skoku w bok to muszę przemyśleć:)

Na początku wszystko mi pasowało jak mówiliście że jest zbyt pewna mojej osoby i nie musi mnie zdobywać. Jednak jak przemyslałem nasze relację to jednak w wielu momentach moja żonka zdradza niepewność co do moich relacji z innymi babkami. Wydaje mi się że to nie to jednak. Ciągle muszę się tłumaczyć i zapewniać że nic nie było. Nie wiem naprawdę co jest grane!

Malineczka00 smile Ty też to samo co te gupie chłopy gadasz?:) Przepraszam Was chłopy:) Naprawdę to działa? Inne baby? Szczerze to mówisz? Tak z ręką na sercu. Może po prostu teraz masz atrakcyjnego chłopa, a przedtem nie? Na tamtego baby nie leciały?

17

Odp: brak zaangażowania
infin napisał/a:

. Im więcej kręci się przy tobie dziewczyn, tym bardziej wzbudzasz pożądanie, bo ciężko cię zdobyć, jesteś trudno dostępny, masz mnóstwo kandydatek., w każdej chwili możesz ją wymienić na inną.

To jak z herbatą. Słodka od mieszania czy od cukru. Kręci się dużo dziewczyn bo jest atrakcyjnym mężczyzną. Czy  jet atrakcyjnym mężczyzną bo kręci się dożo dziewczyn? To nie jest takie oczywiste.

Chociaż powiem że sporo racji w twoim wywodzie,co do tego czego chcą a czego potrzebują kobiety.

18

Odp: brak zaangażowania

Z twoich wpisów widać, że nie trzymasz ramy w związku, ot co.

Samce beta, pantoflarze mają podobne sceny jak u Ciebie nieustannie. Gdybyś miał jaja, stanowczo i kategorycznie zabroniłbyś zadawania miliardów głupich pytań i podejrzeń. Jak facet trzyma ramę, to kobieta siedzi cicho i nie przesadza ze scenami zazdrości, bo boi się, że przez to facet ją zostawi. Życie z zazdrośnicą to udręka. Ty tego nie pokazujesz - kobieta ci nie ufa, zadaje głupie pytania, a ty zachowujesz się, jakby ci to nie przeszkadzało. Może w tym tkwi problem, jak zauważyła Malineczka - pomimo iż jest zazdrosna, podświadomie jest spokojna. A takie sceny są przejawem braku szacunku i nieufności wobec partnera - nie powinieneś się na to godzić i stanowczo pokazać jej, że nie będziesz tego tolerował.

Wytłumacz mi chłopie, jak możesz mówić, że masz jaja po czym pisać "muszę się tłumaczyć" przed żoną? Niby z jakiej racji? Stawiasz się w roli robola, który musi tłumaczyć się kierowniczce. Niczego nie musisz, jak jest bezpodstawnie zazdrosna to jej problem, nie twój, ty nic złego nie robisz, oznajmiasz jej jasno, że nie masz nikogo na boku i że jak jeszcze raz będzie zachowywała się jak przesłuchujący policjant, to wtedy znajdziesz sobie kochankę i dopiero wtedy będzie mogła być zazdrosna.

Wielu chłopaków na całym świecie skarży się na wiecznie sfochowane, zazdrosne i histeryczne dziewczyny, które na dodatek boli głowa. Problem nie leży w kobiecie, tylko w mężczyźnie, bo zachowuje się jak cipa, nie facet. Mężczyźni obecnie są zbyt litościwi i wyrozumiali dla kobiet, na zbyt wiele pozwalają, nie potrafią krzyknąć, opieprzyć za złe zachowanie, tylko godzą się na wszystko a potem narzekają, jakie te kobiety są złe. Jak ktoś narzeka na kobietę, to znaczy, że nie potrafi z nią postępować. Powtarzam - jak facet jest facetem, to kobieta ogranicza sceny zazdrości, fochy i tym podobne do minimum. Kobieta w związku robi to, na co jej się pozwala, a ty swojej pozwalasz jak widać na bardzo wiele. Stąd jej spokój.

Chociaż nie ukrywam - znawcą nie jestem, może być tak, że faktycznie ona taka jest i nic z tym nie zrobisz. Ja bym mimo wszystko spróbował być bardziej konkretny i stanowczy i zobaczyć, czy będą efekty.

19

Odp: brak zaangażowania
infin napisał/a:

Z twoich wpisów widać, że nie trzymasz ramy w związku, ot co.

Samce beta, pantoflarze mają podobne sceny jak u Ciebie nieustannie. Gdybyś miał jaja, stanowczo i kategorycznie zabroniłbyś zadawania miliardów głupich pytań i podejrzeń. Jak facet trzyma ramę, to kobieta siedzi cicho i nie przesadza ze scenami zazdrości, bo boi się, że przez to facet ją zostawi. Życie z zazdrośnicą to udręka. Ty tego nie pokazujesz - kobieta ci nie ufa, zadaje głupie pytania, a ty zachowujesz się, jakby ci to nie przeszkadzało. Może w tym tkwi problem, jak zauważyła Malineczka - pomimo iż jest zazdrosna, podświadomie jest spokojna. A takie sceny są przejawem braku szacunku i nieufności wobec partnera - nie powinieneś się na to godzić i stanowczo pokazać jej, że nie będziesz tego tolerował.

Wytłumacz mi chłopie, jak możesz mówić, że masz jaja po czym pisać "muszę się tłumaczyć" przed żoną? Niby z jakiej racji? Stawiasz się w roli robola, który musi tłumaczyć się kierowniczce. Niczego nie musisz, jak jest bezpodstawnie zazdrosna to jej problem, nie twój, ty nic złego nie robisz, oznajmiasz jej jasno, że nie masz nikogo na boku i że jak jeszcze raz będzie zachowywała się jak przesłuchujący policjant, to wtedy znajdziesz sobie kochankę i dopiero wtedy będzie mogła być zazdrosna.

Wielu chłopaków na całym świecie skarży się na wiecznie sfochowane, zazdrosne i histeryczne dziewczyny, które na dodatek boli głowa. Problem nie leży w kobiecie, tylko w mężczyźnie, bo zachowuje się jak cipa, nie facet. Mężczyźni obecnie są zbyt litościwi i wyrozumiali dla kobiet, na zbyt wiele pozwalają, nie potrafią krzyknąć, opieprzyć za złe zachowanie, tylko godzą się na wszystko a potem narzekają, jakie te kobiety są złe. Jak ktoś narzeka na kobietę, to znaczy, że nie potrafi z nią postępować. Powtarzam - jak facet jest facetem, to kobieta ogranicza sceny zazdrości, fochy i tym podobne do minimum. Kobieta w związku robi to, na co jej się pozwala, a ty swojej pozwalasz jak widać na bardzo wiele. Stąd jej spokój.

Chociaż nie ukrywam - znawcą nie jestem, może być tak, że faktycznie ona taka jest i nic z tym nie zrobisz. Ja bym mimo wszystko spróbował być bardziej konkretny i stanowczy i zobaczyć, czy będą efekty.


Sorki, ale mi tu średniowieczem zaleciało. Chyba się zagalopowałeś nieco.

20 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-12-30 22:53:27)

Odp: brak zaangażowania

Gdybym miała stworzyć listę zabójców związku to na szczycie znalazłyby się obojętność, pogarda i przemoc (w szerokim rozumieniu). W waszym związku wygląda na to, że wkradło się zobojętnienie i nie ma już tej dbałości o potrzeby partnera. Szybkich rozwiązań brak, bo to do jakiego punktu doszliście obecnie było procesem i procesem będzie również wychodzenie z tego, o ile rzeczywiście obydwoje zechcecie taki proces odbyć. To jak wygląda wasz seks jest wynikiem tego jak wygląda wasz związek generalnie.
To o czym pisał Mrd w zakresie dbania o siebie i pozwalania na zdystansowanie od siebie od czasu do czasu ma swój głęboki sens. Właśnie w braku, tęsknocie, atrakcyjności rodzi się pożądanie.
Techniki technikami, ale bez wielu rozmów (tylko bez wymówek itp), w spokojnej atmosferze, na temat związku, pragnień, potrzeb, wsłuchiwania się w druga stronę, się nie obędzie. Jeżeli sami nie będziecie potrafili przeprowadzić takich rozmów, to zawsze istnieje możliwość terapii par.
Nie zgadzam się z Twoimi twierdzeniami, że nie jesteś w typie żony itp. Nie byłoby tego związku, nie byłoby miodowego miesiąca gdyby to było prawdą. Spoglądasz na cały związek przez pryzmat obecnego kryzysu, a to zawęża spojrzenie.

Polecam jako pożywkę dla przemyśleń prace i wykłady Esther Perel. Tu zamieszczam próbkę, która wydaje się bardzo adekwatna w temacie:

W razie potrzeby włącz napisy.

21

Odp: brak zaangażowania
niezadowolony? napisał/a:

Gary. Jednak jesteś naiwny:) Pamiętasz jak odczuwałeś pierwszy dotyk na pierwszej randce? Czu po kilku latach ten dotyk można tak odczuć? Sex może być dobry zawsze, ale pewnych rzeczy się nie wróci. Mów co chcesz. Co do skoku w bok to muszę przemyśleć:)

Nie wierzysz mi to niech się wypowie ktoś inny kto ma dobry seks i długie małżeństwo.

Na początku wszystko mi pasowało jak mówiliście że jest zbyt pewna mojej osoby i nie musi mnie zdobywać. Jednak jak przemyslałem nasze relację to jednak w wielu momentach moja żonka zdradza niepewność co do moich relacji z innymi babkami. Wydaje mi się że to nie to jednak. Ciągle muszę się tłumaczyć i zapewniać że nic nie było. Nie wiem naprawdę co jest grane!

MUsisz sobie z jej zazdrościa poradzić. Można działać logiką na jej głupotę. W końcu się nauczy. Tę drogę tez mam za sobą.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

22

Odp: brak zaangażowania

Ehhh, autorze, piszesz post w którym informujesz nas, że jesteś niezadowolony ze swojego pożycia. Dostajesz całe mnóstwo trafionych (i w mojej ocenie naprawdę dobrych) porad, co zrobić, co zmienić, aby ten kryzys jakoś zażegnać, a na każdy pomysł i argument Ty próbujesz znaleźć zaprzeczenie, tak jakbyś znał receptę na sukces i był przekonany, żeśmy w błędzie. Jakiś czas temu trafiłem na bardzo ciekawa lekturę, pasującą do Twojej sytuacji i pokrótce opiszę Ci mechanizm, który kieruje kobietą przez jej życie.

Postaw siebie, jako faceta - Twój instynkt karze Ci, tak jak wszystkim innym facetom, przedłużyć gatunek i roznieść swoje geny, możliwie najliczniej, aby przetrwały. Teraz oczywiście po prostu się żenisz i masz dzieci i tyle, ale instynkt nie zamiera, dlatego nadal czujesz silną potrzebę seksu - tak wyewoluowałeś i taki będziesz zawsze.
Teraz postaw swoją żonę, jako kobietę - JEJ instynkt, wielokrotnie potężniejszy od Twojej potrzeby seksu, nakazuje jej, aby urodzić dziecko. To jest jej podświadomy główny cel życiowy i coby nie myślała i jakby swojego życia nie kierowała, tego nie zmieni. U kobiet seks to w zasadzie tylko narzędzie do zaspokojenia swojego instynktu, rozumiesz co to oznacza? W momencie urodzenia dziecka seks nie jest kobiecie potrzebny, a ślub i stabilizacja to gwóźdź do trumny jej seksu. Stąd bierze się przekonanie, że po ślubie nagle wszystkie tracą ochotę - poniekąd do fakt, ale można temu przeciwdziałać i to bardzo skutecznie. Jak? Odpowiedź jest prosta i już tutaj padła, chociaż została przez Ciebie zbagatelizowana - niepewność. Tylko nie chodzi o taką, w której powiesz jej "Wypinaj się albo pójde do innej", bo wtedy Cię wyśmieje (i słusznie). Chodzi o tę niepewność, kiedy Ty jesteś najlepszą i najbardziej atrakcyjną wersją siebie (a brzuszek i łysina temu nie służą), kiedy jesteś przysłowiowym "alfa" i kiedy Twoje teoretyczne odejście, będzie dla niej bardzo niekorzystne. Kobieta kiedy ma obok siebie najsilniejszego samca, zrobi wszystko aby go nie wypuścić, i właśnie wtedy SEKS znowu zaczyna grać dla niej rolę, jej hormony i całe ciało zaczyna na nowo pracować tak, aby ona zaczęła czuć chęć i mieć czym samca przy sobie zatrzymać.

Stąd wszystkie porady typu "weź się za siebie, pokaż, że potrafisz żyć bez niej, nie proś się o seks" itd. są naprawdę uzasadnione i warto abyś to przemyślał.
Jeśli to dalej do Ciebie nie przemawia to przeczytaj np. "kobietopedię" albo "co z tymi kobietami", tam masz o wiele mocniej rozwinięte to o czym napisałem.
A jeśli i to do Ciebie nie przemówi, to jedynie Ty sam możesz znaleźć rozwiązanie, ale obecna sytuacja pokazuje, że możesz mieć z tym problem wink pozdrawiam.

23 Ostatnio edytowany przez niezadowolony? (2017-01-01 17:56:20)

Odp: brak zaangażowania

Wszystkiego najlepszego w tym nowym 2017!

alexich napisał/a:

Ehhh, autorze, piszesz post w którym informujesz nas, że jesteś niezadowolony ze swojego pożycia. Dostajesz całe mnóstwo trafionych (i w mojej ocenie naprawdę dobrych) porad, co zrobić, co zmienić, aby ten kryzys jakoś zażegnać, a na każdy pomysł i argument Ty próbujesz znaleźć zaprzeczenie, tak jakbyś znał receptę na sukces i był przekonany, żeśmy w błędzie..

Nie chciałem by to tak wyglądało. Może czasami mam problem przenieść to co chcę powiedzieć na wpis. Druga sprawa to nie wszystkie rzeczy przekazałem w pierwszym paście, który i tak był przydługi. Opisałem w następnych cechy charakteru jakie ma moja Pani. Myślałem że to może zmienić Wasze spojrzenie na problem. Z tąd moja polemika z niektórymi Waszymi wpisami.

Mieliśmy teraz kilka cichych dni,po ostatniej sprzeczce dotyczącej wiadomej sprawy smile Notabene to mnie pchnęło do założonego tego tematu. Wczoraj rano po dwóch orgazmach mojego kochanie, trochę się poprawiły relacje smile Rozmawialiśmy dzisiaj kolejny raz i widzę że nasze charaktery będą głównym problemem. Oczywiście Wasze sugestie dotyczące wzmacniania mojej atrakcyjności tylko pomogą w tym względzie.
Oboje mamy potrzebę dominować co rodzi drobne konflikty. Dodatkowo ja jestem wychowany tak że oczekuję by kobieta trochę jednak faceta "dopieszczała", taka doza kobiecego ciepła w związku. Facet to ten szorstki raczej. Natomiast moja żona jest twardą babką i brakuje jej tego kobiecego łagodzącego ciepła. Może źle myślę, nie wiem tak mi to pasuje po prostu. Ja daje i oczekuję że przynajmniej tyle dostanę od niej. Z tąd moje oczekiwania dotyczące przynajmniej równego dbania o siebie w łóżku. W ciągu dnia, jak by od czasu do czasu dała mi znak że ma ochotę na mnie to też by mnie trochę połechtało. Ale chyba mogę zapomnieć. Taki typ jak ktoś pisał smile

W zasadzie od początku naszego związku tak było, w różnych jego aspektach. Wiele zachowań zmieniła. Nauczyła się jakby rewanżować. Ja na początku też miałem trochę inne oczekiwania szczególnie dotyczące sexu. Chciałem Ją przede wszystkim zadowolić, uszczęśliwić. Moje potrzeby w zasadzie to spełniało. Z czasem stałem się bardziej wymagający. Myślę bardziej na chłodno chyba.

Jak do tego wszystkiego dodamy nasze chęci dominacji to się robi konflikt. Mi facetowi bardzo zależy na łóżku i mam pewne wymagania, a Ona nie chce się podporządkować, albo przynajmniej zmusza Ją do podporządkowania się i to dla niej jest dyskomfort. Dotyczy to miejsca, czasu, sposobu i innych aspektów seksu. W pozostałych sprawach nie ma takich konfliktów bo mi na nich aż tak bardzo nie zależy.

Oczywiście to że już blisko 10 lat jesteśmy razem, że co by nie było atrakcyjność moja spada smile ,że mnie już zdobyła, że mnie zna na wylot i coraz trudniej Ją zaskoczyć, swoje robi. Niektóre rzeczy można starać się poprawić. Sport. Fryzjer czy ciuchy. Choć w względzie łysiny to rozkładam ręce smile ale Bruce Willys też jest łysy, a chyba atrakcyjny!?Brzuszka nie mam co niektórzy insynuowali smile Tak więc jestem świadom i tych ograniczeń i biorę pod uwagę Wasze sugestie.

24

Odp: brak zaangażowania
niezadowolony? napisał/a:

W zasadzie od początku naszego związku tak było, w różnych jego aspektach. Wiele zachowań zmieniła. Nauczyła się jakby rewanżować. Ja na początku też miałem trochę inne oczekiwania szczególnie dotyczące sexu. Chciałem Ją przede wszystkim zadowolić, uszczęśliwić. Moje potrzeby w zasadzie to spełniało. Z czasem stałem się bardziej wymagający. Myślę bardziej na chłodno chyba.

No właśnie. Na ile wasz obecny kryzys wynika z tego, że jest mniej zaangażowana, a na ile z tego, że to Ty się zmieniłeś i masz inne potrzeby? Jest druga strona tego medalu...

25

Odp: brak zaangażowania
Klio napisał/a:
niezadowolony? napisał/a:

W zasadzie od początku naszego związku tak było, w różnych jego aspektach. Wiele zachowań zmieniła. Nauczyła się jakby rewanżować. Ja na początku też miałem trochę inne oczekiwania szczególnie dotyczące sexu. Chciałem Ją przede wszystkim zadowolić, uszczęśliwić. Moje potrzeby w zasadzie to spełniało. Z czasem stałem się bardziej wymagający. Myślę bardziej na chłodno chyba.

No właśnie. Na ile wasz obecny kryzys wynika z tego, że jest mniej zaangażowana, a na ile z tego, że to Ty się zmieniłeś i masz inne potrzeby? Jest druga strona tego medalu...


Oczywiście. To też ma wpływ. Tylko czy nadal powinienem skupiać się tylko na zadowalaniu jej i nie oczekiwaniu niczego?

26

Odp: brak zaangażowania

Oczywiście, że nie, ale własnie o takich zmianach trzeba drugą stronę informować, rozmawiać o tym. Bo często pojawiają się komunikaty, ale w formie pretensji, której druga strona nie rozumie, bo do tej pory było wszystko ok, z jej strony niewiele się zmieniło, a nagle okazuje się, że drugiej stronie zupełnie już nie pasuje i nie wiadomo skąd się to wzięło. Czy zawsze nie pasowało, czy nie pasuje teraz i szereg innych wątpliwości itp. Zmiana niekoniecznie przez wszystkie strony traktowana jest jako "dobra zmiana" big_smile

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » brak zaangażowania

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016