Być drugą i macochą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 187 188 189

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7,145 do 7,164 z 7,164 ]

7,145

Odp: Być drugą i macochą
checiny3108 napisał/a:

Witam. Hmm.. powiatam tak. Ja nie wysmiewam zainteresowń starszej, ale... jesli o serialach, modelkach i innych telewizyjnych programach opoowiadają ci młodsi to jest ok, spoko , rozumiem to, ale ona z racji wieku powinna mieć inne zainteesowania, Chociazby do jakiej szkoły pojdzie, powinna sie zainteresowac. Jak wspomniałam o prawie jazdy, ze jej sie przyda w zyciu, to usłyszałam "phii, ona nie bedzie miec, jej nie potrzebne..." Niestety nie moge przekazac jakim tonem to powiedziala, ale uwierzcie mi , nie wykazala sie dojrzaloscią. Moj partner tez tak uważa, nie tylko ja. Jeśli chodzi o życie wcześniejsze, to też nie było znajomych, nie było chłopaka, tylko spanie popołudniami a potem telewizja. i właśnie o to chodzi. One obie nie miały dużo znajomych, z tego co mi opowiadał partner, tylko "gnicie " w łóżku. Zero sprzątania, zakuow, i niestety to jego wina, bo na to pozwolił. jeśli chodzi o zmiany szkoły to akurat to obie chwałą. Są zadowolone z tych szkół dużo bardziej niż z tamtych. W tym problemu nie ma. ja wręcz namawiam je żeby wychodziły gdzies, umawiały sie z kolezankami, zapraszały do domu, ale wola spac, albo siedziec  z laptopami i w słuchawkach. Jeśli chodzi o młodą, to chodzi o to, że ona jedyna jest towarzyska, wygadana, wstaje o 8 a nie o 11, 12 w wekeendy, lubi towarzystwo. Tylko raz poprosilysmy je że by ja zabrały. Bo jej było przykro jak sobie szeptały a potem wyszły na spacer. Ona uwielbia wychodzic na dwor, nawet do głupiego sklepu. a je jak sie poprosi to pierwsze pytanie jest " dlaczego ja???". To jest denerwujace. to nie jest tak ze ja im narzucam jej towarzystwo, wrecz przeciwnie, chciałabym żeby miały swoje koleżanki. Ale te chce zeby ja traktowały z szacunkiem, jak o cos pyta, to niech odpowiedza. wazam,że dzieci maj swoje obowiazki i nikt mi nie powie, ze maja nic nie robic. Czy moje czy jego. A kobieta która, ma lat 19 powinna robic wg mnie duzo wiecej niz dziecko ktore ma lat 10. I jeszcze raz wróce do tego co było u nich wczesniej , to było tak : szkoła, spanie, troche lekcji, spanie, telewizja, spanie. I nie czaruje. Potwierdza to i moj partner, i ich babcia i ich wujek. To ja chce zeby napraly werwy, checi do wychodzenia spotykania sie z ludzmi.

Może dziewczyny zwyczajnie nie są zbyt towarzyskie, bardziej introwertyczne, i nie potrzebują aż tyle kontaktów z ludźmi? Nie wiem, może zamiast namawiać je do wyjścia z domu lepiej będzie zaproponować im jakąś inną formę spędzania czasu w domu, np. grę planszową. Albo może spróbuj porozmawiać z nimi, czy nie interesowałaby ich nauka programowania albo spróbuj zachęcić je przeczytania jakiejś książki, a potem jak przeczytają to spróbować rozkręcić jakąś dyskusję na ten temat. Jak interesują się serialami, to może znajdźcie jeden do wspólnego oglądania? W internecie można znaleźć ciekawe blogi, np. ten http://zpopk.pl/#axzz4OSVFFAkN poczytać i zobaczyć co mogło by się wam wszystkim w miarę spodobać i potem o tym porozmawiać.

Nie stawiasz im może swojej córki za wzór, bo taka jest towarzyska, itd.?

Czy Twój partner robił cokolwiek, żeby swoje córki czymś zainteresować? Sam ma jakieś zainteresowania?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

7,146

Odp: Być drugą i macochą
marza2 napisał/a:

Gabi jest Ci potrzebna terapia, dzieki ktorej bedziesz akceptowac istnienie pasierba i pogodzisz sie z tym ze nie mozesz miec dzieci. Moze kiedys zajdziedz w ciaze i urodzisz zdrowe sliczne dziecko. Na wszystkie dzieci zle reagujesz czy tylko na pasierba? Moze troche wredne co napisze,ale dla kobiety ktora nie moze miec dzieci facet ktory juz ma dzieci jest lepszym kandydatem na partnera niz ten ktorych ich nie ma. Piszesz ze teraz chlopiec bedzie spedzal z wami wiecej czasu pomysl ze za kilka lat, zacznie sie rzadziej spotykac z ojcem.

Gabi, miewałam podobnie. Przeszło, jak dziecko urosło i stało się bardziej samodzielne. Też nie mamy wspólnych dzieci, nie wiem, czy będziemy mieli. Popieram pomysł z terapią. też byłam.

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

7,147

Odp: Być drugą i macochą
checiny3108 napisał/a:

Witam. Jestem tu nowa, Jestem tą drugą na troszkę innych zasadach, niż Wy Panie, przynajmniej na tyle ile tu postów przeczytałam...Nie wiem tylko czy jeszcze ktoś tu zagląda bo posty są stare. Dajcie znać, czy aby nie jestem tu sama. a opowiem swoją historię i jakie nurtuję mnie pytania, problemy...

Witaj.
Jesteśmy:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)
Reklama

7,148

Odp: Być drugą i macochą

Witam serdecznie mój narzeczony z poprzedniego zwiazku ma dwóch wspaniałych synów których kocham nad życie a oni mnie.W zeszłym roku ich matka porzuciła ich zostawiła u babci mojego partnera mówiąc,ze za dwie godziny wroci.Odezwała się następnego dnia była już w Anglii pisząc,że teraz kolej ojca wychowywać ich bo ona ma dość tych bachorów. Wzięliśmy dzieci i przeprowadziliśmy się do Niemiec. Wszystko było pięknie żyło nam się jak w bajce do czasu aż mój partner dostał wyrok zakazu zbliżania się do najstarszego syna .Nigdy nie uderzyłby swojego dziecka.Matka nagle przypomniała sobie o dzieciach i chce ich nam zabrać,dzieci wielokrotnie mówili jej ze chcą z nami zostać. Dla nas ta kobieta jest chora psychicznie ale prokurator miał gdzieś żeby to sprawdzić.Co my mamy teraz zrobić może ktoś wie?Bardzo proszę o jakiekolwiek informacje

7,149

Odp: Być drugą i macochą

Witam serdecznie mój narzeczony z poprzedniego zwiazku ma dwóch wspaniałych synów których kocham nad życie a oni mnie.W zeszłym roku ich matka porzuciła ich zostawiła u babci mojego partnera mówiąc,ze za dwie godziny wroci.Odezwała się następnego dnia była już w Anglii pisząc,że teraz kolej ojca wychowywać ich bo ona ma dość tych bachorów. Wzięliśmy dzieci i przeprowadziliśmy się do Niemiec. Wszystko było pięknie żyło nam się jak w bajce do czasu aż mój partner dostał wyrok zakazu zbliżania się do najstarszego syna .Nigdy nie uderzyłby swojego dziecka.Matka nagle przypomniała sobie o dzieciach i chce ich nam zabrać,dzieci wielokrotnie mówili jej ze chcą z nami zostać. Dla nas ta kobieta jest chora psychicznie ale prokurator miał gdzieś żeby to sprawdzić.Co my mamy teraz zrobić może ktoś wie?Bardzo proszę o jakiekolwiek informacje

7,150

Odp: Być drugą i macochą

Witam serdecznie mój narzeczony z poprzedniego zwiazku ma dwóch wspaniałych synów których kocham nad życie a oni mnie.W zeszłym roku ich matka porzuciła ich zostawiła u babci mojego partnera mówiąc,ze za dwie godziny wroci.Odezwała się następnego dnia była już w Anglii pisząc,że teraz kolej ojca wychowywać ich bo ona ma dość tych bachorów. Wzięliśmy dzieci i przeprowadziliśmy się do Niemiec. Wszystko było pięknie żyło nam się jak w bajce do czasu aż mój partner dostał wyrok zakazu zbliżania się do najstarszego syna .Nigdy nie uderzyłby swojego dziecka.Matka nagle przypomniała sobie o dzieciach i chce ich nam zabrać,dzieci wielokrotnie mówili jej ze chcą z nami zostać. Dla nas ta kobieta jest chora psychicznie ale prokurator miał gdzieś żeby to sprawdzić.Co my mamy teraz zrobić może ktoś wie?Bardzo proszę o jakiekolwiek informacje

7,151

Odp: Być drugą i macochą

Czesc Wszystkim!
Jestem w związku z facetem 9 lat starszym, ktory ma córkę z poprzedniego małżeństwa-
dodam,że córka ma 9 lat i jest niepełnosprawna. Z dzieckiem dogadujemy się bez dwóch zdań- ona mnie lubi ja ją..
nie ma wogóle tutaj nic konfliktowego. problem polega na tym, że jak jesteśmy w trójke- partner jakby mnie nie zauważa.
Rozmawia i smieje sie tylko z córeczką- a ja.. hmm.. jestem zbędna. a Właściwie przyjeżdża z nią do nas tylko max raz w tygodniu
i wtedy 90 % czasu ja się z nią bawię, a on siedzi i tylko telefon i TV. Widzi się i ma kontakt z córkę praktycznie codziennie:
w poniedzialki, wtorki i środy- ma z nią popołudnia po pracy. dodatkowo we wtorki i srody i tak samo co druga sobote jest tam do wieczora i
czyta młodej i ją usypia (wiec w domu jest kolo 22). natomiast codziennie w kazdy dzien są smsy, snapy i telefony video na dobranoc.
Nie przeszkadza mi to- nie wina dziecka ze rodzice sie nie mogli dogadac.. ale ostatnimi czasy zauwazylam, ze już wogole ja sie chyba nie liczę.
Przykladowo nocleg małej u nas- zapytal mi czy pasuje mi ten i ten weekend.. na prosbe o przesuniecie bo siostra miala urodziny powiedzial, ze nie.
No to powiedzialam, ze mozemy jechać w trojke- też bylo na nie. I ostatecznie wyszlo tak, ze ja sama pojechalam, a on z corka byli u nas w domu.
Ostatnio natomiast juz chyba wszystko mnie przeroslo.. w sobote corka byla u nas. Wrocilam z pracy- zdziwilam sie ze sa tak wczesnie juz u nas w domu, bo mieli
jechac do rodzicow partnera i byc pozniej. Gdy o cokolwiek pytalam partnera- on odburkiwal. Rano przed wyjsciem normalnie ze mna rozmawial- ale jak
juz byl z corka u nas, to do niej ladnie i grzecznie, natomiast ze mna wogole slowa nie zamienil, a jak pytalam o cos to odpowiedzial już zupełnie innym tonem- jakby obrażony.
Gdy pojechał odwieźć córkę do matki napisalam mu smsa czy coś się stalo? Odpowiedzial tylko ze córka była dziś niegrzeczna. I powiem Wam, ze mnie zszokowała odpowiedź.
Córka niegrzeczna?! ale dlaczego na mnie się wyżył? Wrocił do domu, próbowałam rozmawiać ale oczywiście usłyszałam, że jest zmęczony i nie ma ochoty rozmawiać.
Probowałam porozmawiać w niedzielę rano- ale już się zrobiło gorąco i usłyszałam, że teraz to ja go wkur** i że chce mieć święty spokój.  I powiem Wam- pierwszy raz w życiu się zawzięłam.
Nie odzywałam się całą niedzielę .. i dziś tez nic. Rano usłyszałam oschłe "milego dnia, pa" oczywiscie bez tradycyjnego buziaka- myslal chyba ze bede sie upominać a on jak to zwykle bywalo powie
ze nie zasluzylam.. skonczyla sie chyba juz moja dobroc... bo chyba za wiele rzeczy ustepowalam. 2 razy już się rozchodziliśmy- miedzy innymi z powodu tego ze po 2 latach zwiazku oznajmil mi, ze on jednak
nie chce juz wiecej miec dzieci ani slubu.. poszlam na reke- mowiac ze na razie to ja tez nie wybiegam w przyszlosc taka... ale jesli bedzie moj czas to wtedy pogadamy..
ale to co sie dzieje teraz- ze ja juz oficjalnie jestem marginesem- no chyba ze wg was przesadzam?
Zawsze wyobrazalam sobie, ze mozna zyc z takim czlowiekiem z bagazem, ale potrzeba przede wszystkim zrozumienia- i to nie tylko ze strony tej 3ciej osoby, ale tez tego partnera z dzieckiem.
I ze powinno sie liczyc ze zdaniem partenra mimo wszystko- czy jest dziecko czy nie.
powiem Wam, ze juz chyba milosc w nas wygasla i bardziej jest przyzwyczajenie a z jego strony wygoda- bo jak zawsze twierdzil, on nie moglby miec dziecka 24h dobe... 2 tygodnie temu bylismy na urlopie we dwoje-
i bylo super!.. ale po powrocie do domu znowu nastalo to co wyzej opisalam.. mijamy sie przez to ze on codziennie popoludniami do wieczora siedzi u dziecka- mimo ze dziecko przeciez odrabia zadania z matka itp.
a jak jestesmy w 3ke to i tak liczy sie tylko on i corka.. nie wspominam juz o tym, ze od 2och tygodni zero jakiejkolwiek bliskosci... cos chyba wg mnie tu jest nie halo...
jak u Was jest jesli chodzi o liczenie sie z druga osoba? pytanie sie o zdanie? nawet w kwestii swiat czy noclegu dziecka? bo wg mnie chyba powinno sie z partnerem takie rzeczy uzgadniac a nie stawiac przed faktem? prawda??

7,152

Odp: Być drugą i macochą

Proste słowo - Jenny1 - uciekaj
Zostaw tego człowieka - nie dlatego, że ma bagaż - tylko dlatego, że źle Cię traktuje.
Co to znaczy, że On nie chce a Ty na razie nie wybiegasz w przyszłość? Jak zaczniesz wybiegać to może być za późno za rozglądaniem się za partnerem, który będzie chciał dziecka i rodziny z Tobą.
Facet wygodnie się ustawił i korzysta z tego "układu". Tak - jesteś dla niego "wygodnym układem". Jeżeli Ci to pasuje to w nim bądź, ale skoro zadajesz pytania to znaczy, że to Ci NIE PASUJE. Zmień to. Zajmij się sobą i swoim szczęściem, a JEGO i jego nieszczęście zostaw mu.

7,153

Odp: Być drugą i macochą

Pewnie masz racje-  ze dla niego ten uklad jest wygodny.. i pewnie gdybym ja mieszkala u niego to szybciej by sie tonzakonczylo.. dla mnie to nie jest proste "wyrzucic kogos".. juz 2 x sie wyprowadzal i oczywiscie wg niego to ja wyrzucilam go-  tym razem chcialabym zeby on sam zrozumial ze cos sie rozpadlo miedzy nami i chyba pora zadecydowac.. dodam iz od tamtej sb generalnie jest baaaardzo oschle miedzy nami! Ja sie zawzielam sie w sobie i powiedzialam sobie ze koniec z nadskakiwaniem i proszeniem sie o jakiekolwiek gesty bliskosci! Nie na tym polega zwiazek zeby jedna osoba musiala sie prosic o zwykly buziak czy przytulenie..
Odnosze weazenie ze to jak kiedys mnie traktowal i chocby pisal smsy-  trraz tak samo robi corce.. a ja hmm.. chyba gorEj niz kumpel haha.. chce cos zmienic- ale chce zeby on tez poczul co ja! Duzo by opisywac.. przede wszystkim powinien liczyc sie z moim zdaniem! Ostatnimimczasy np zostalam powiadomiona ze bedzie jego corka na wigilii bo matka chyba jej nie chce- wg mnie to chyba powinien swojej ex powiedziec ze najpierw ze mna musi pogadac.. ale moja osoba w tamtym domu jest chyba tematem tabu!! Bynajmniej w jego mniemaniu!! To mnie bardzo boli! A wiecie co wogole jest najzabawniejsze! Ze jesli bylby to koniec to on wg mnie na 99% przeprowadzi sie do swojego mieszkania w ktorym mieszka exz corka.  Haha juz 2x tak bylo!! Bo on uwaza ze to jego mieszkanie wiec ma pelne prawo!! Dla mnie to chorr- po co w takim razie rozwod?! Haha.. ale wiem wiem wtedy juz mnie nie powinno to interesowac.. alempowiedzcir mi- co zrobic zeby pokazac mu ze jest zle.. zeby jemu tez stalo sie tu zle!

7,154

Odp: Być drugą i macochą
Jenny1 napisał/a:

Pewnie masz racje-  ze dla niego ten uklad jest wygodny.. i pewnie gdybym ja mieszkala u niego to szybciej by sie tonzakonczylo.. dla mnie to nie jest proste "wyrzucic kogos".. juz 2 x sie wyprowadzal i oczywiscie wg niego to ja wyrzucilam go-  tym razem chcialabym zeby on sam zrozumial ze cos sie rozpadlo miedzy nami i chyba pora zadecydowac.. dodam iz od tamtej sb generalnie jest baaaardzo oschle miedzy nami! Ja sie zawzielam sie w sobie i powiedzialam sobie ze koniec z nadskakiwaniem i proszeniem sie o jakiekolwiek gesty bliskosci! Nie na tym polega zwiazek zeby jedna osoba musiala sie prosic o zwykly buziak czy przytulenie..
Odnosze weazenie ze to jak kiedys mnie traktowal i chocby pisal smsy-  trraz tak samo robi corce.. a ja hmm.. chyba gorEj niz kumpel haha.. chce cos zmienic- ale chce zeby on tez poczul co ja! Duzo by opisywac.. przede wszystkim powinien liczyc sie z moim zdaniem! Ostatnimimczasy np zostalam powiadomiona ze bedzie jego corka na wigilii bo matka chyba jej nie chce- wg mnie to chyba powinien swojej ex powiedziec ze najpierw ze mna musi pogadac.. ale moja osoba w tamtym domu jest chyba tematem tabu!! Bynajmniej w jego mniemaniu!! To mnie bardzo boli! A wiecie co wogole jest najzabawniejsze! Ze jesli bylby to koniec to on wg mnie na 99% przeprowadzi sie do swojego mieszkania w ktorym mieszka exz corka.  Haha juz 2x tak bylo!! Bo on uwaza ze to jego mieszkanie wiec ma pelne prawo!! Dla mnie to chorr- po co w takim razie rozwod?! Haha.. ale wiem wiem wtedy juz mnie nie powinno to interesowac.. alempowiedzcir mi- co zrobic zeby pokazac mu ze jest zle.. zeby jemu tez stalo sie tu zle!

Jenny - nie wierzę !!!! To TWOJE mieszkanie???
I Ty sie zastanawiasz jak chłopcu dać do zrozumienia , że się coś wypaliło :-))))))
Weź dziewczyno się ogarnij.
Szkoda życia, na "dawanie do zrozumienia", chłopu trzeba jasno, jak krowie na rowie, bo albo aluzji nie zrozumie, a w Jego konkretnym przypadku, będzie udawał, że aluzji nie rozumie, bo MU TAK WYGODNIE!!!!! Sprawę postaw jasno i niech Cię nie interesuje gdzie ON się wyprowadzi!!!! Ma swoje mieszanie?!  I dobrze,. Zostawił je Byłej żonie i córce.... Jego sprawa jak sobie to zagmatwał, nie Twoja.
Bierz nogi za pas i rozejrzyj się za facetem bez zobowiązań. Da się!!!

7,155

Odp: Być drugą i macochą

Chcesz, żeby jemu też było źle? Żeby zrozumiał?
Nie wystarczy Ci, że Tobie jest źle - więc do widzenia.

Pamiętaj, że wpływa masz tylko na siebie, na swoje czyny, decyzje. Nie zmusisz go, nie zmienisz.

Nie stawiaj go w centrum swojego świata. Nie uzależniaj swojego szczęścia od niego bo to prosta droga do tego co teraz czujesz - nieszczęścia.

Postawiłaś faceta w centralnym miejscu swojego świata - mianowałaś go swoim słońcem. On zachmurzony - Ty też. On słoneczny - Ty też. On wali piorunami - Ty cierpisz.
Po jakiego grzyba dziewczyno? Weź odpowiedzialność za swoje życie i szczęście. Powiedz mu wprost - Jest mi źle - nasz związek mnie nie uszczęśliwia, więc jeżeli nic się nie zmieni - do widzenia.

7,156

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkich.
Moja historia to coś co spadło na nas jak piorun z jasnego nieba.
Tez jestem ta druga,która nigdy nie została zaakceptowana przez ex mojego męża.
Moj mąż ma syna z pierwszego małżeństwa,jest niepełnosprawny i chory na schizofrenie.
Z synem dogadujemy się doskonale,jestem jego przyjaciółka z którą o wszystkim może pogadać czego nie akceptuje wlasnie ex.
Do tej pory wszystko było ok,aż do momentu gdy syn właśnie zachorował i trafił do szpitala.
Zawsze jej przeszkadzało gdy odbierałam syna w dni wyznaczone do wizyt u ojca,ale dawała mi Go tylko wtedy gdy zaplanowane miała jakieś wyjście,bo tak zawsze wymagała by to ojciec odbierał syna.
Ja to rozumiem jest matka i ma takie prawo,ale nie rozumiem tego jak można mówić po tylu latach,ze mam zły wpływ na jej syna,ze obawia się ,ze ja mogę Go źle ukierunkowywać.
Boli to jak cholera,bo nigdy nic nie mówiłam na temat matki.
Zawsze stawiałam ja na pierwszym miejscu mimo wszystko.
Kiedyś syn mojego męża zapytał mnie czy może mówić do mnie mama skoro do tego Pana co mieszka z nimi musi mówić tata,powiedziałam mu,ze nie bo mama jest jedna ,a do mnie niech mówi po imieniu.
Przyjął to  komentując;,ze teraz ma jedna mamę i dwóch ojców.
Uważam,ze z mojej strony zachowałam się ok,ale nie to chciałam napisać.
Moj problem bycia ta druga polega na tym,ze strasznie przywiązałam się do mojego męża syna i gdy usłyszałam,ze nie mogę go odwiedzać w szpitalu moje serce pękło na pol.
Nie spie,nie jem ciągle myślę tylko o tym jak mu tam jest.
Wiem,ze on za mną tez tęskni,bo ciągle pyta czemu nie przyjeżdżam,co się stało,a ja lojalnie nie chce dziecku mówić,ze to decyzja jego mamy.
Moj mąż często wyjeżdża w delegacje i widuje syna raz na dwa tygodnie i to tylko w szpitalu,bo matka nie wyraża chęci,by ojciec mógł widywać syna gdy zabiera go na weekendy do domu ze szpitala,bo chce się nim sama nacieszyć.

Sytuacja jest strasznie ciężka,bo my starzy sobie jakoś radzimy z emocjami,ale chore dziecko nie umie tego ogarnąć.
W takich sytuacjach bycie ta druga jest jednym wielkim pasmem nieporozumień.
Zastanawiam się czasem czy nie popełniłam błędu gdy pokochałam to dziecko jak swoje.(przenośnia)

Nigdy nie wtrącałam się w konflikty ex i męża.Zawsze stałam z boku i obserwowałam co będzie dalej,ale teraz nie wiem czy dobrze robiłam.

Ex wykorzystuje teraz wszystko co się da by ojciec nie widywał syna.Utrudnia kontakty,mówi dziecku,ze ojciec go nie kocha,bo tak rzadko go widuje,tłumaczy mu,ze nie maja na nic pieniędzy,bo alimenty na nic nie wystarczają(alimenty w wysokości 470 E),dziecko chodzi jak błędna owca bo nie wie komu ma wieżyc.

Opisuje Wam to wszystko bo nie potrafię sobie z tym poradzić,nie wiem jak mam się zachować w danej sytuacji.
Usunąć się czy dalej walczyć o kontakty z dzieckiem.
Dodam jeszcze ,ze mój mąż miał zawal i gdy poinformowałam ex by przywiozła syna do szpitala powiedziała mi ze nie w jej interesie to jest,to ojciec powinien dbać o kontakty z synem.Nie rozumiem tych zachowań.
Czy to nie oboje rodzice powinni dbać o poprawne kontakty?
Czy matka nie ma obowiązku pomagać w tym?
Czy ojciec jest tylko dawca spermy i bankiem?
Gdzie są prawa ojca?
Czemu kobiety nie rozumieją faktu ,ze rozwód jest z nią ,a nie z dzieckiem?

7,157

Odp: Być drugą i macochą
Ania2830 napisał/a:

Witam serdecznie mój narzeczony z poprzedniego zwiazku ma dwóch wspaniałych synów których kocham nad życie a oni mnie.W zeszłym roku ich matka porzuciła ich zostawiła u babci mojego partnera mówiąc,ze za dwie godziny wroci.Odezwała się następnego dnia była już w Anglii pisząc,że teraz kolej ojca wychowywać ich bo ona ma dość tych bachorów. Wzięliśmy dzieci i przeprowadziliśmy się do Niemiec. Wszystko było pięknie żyło nam się jak w bajce do czasu aż mój partner dostał wyrok zakazu zbliżania się do najstarszego syna .Nigdy nie uderzyłby swojego dziecka.Matka nagle przypomniała sobie o dzieciach i chce ich nam zabrać,dzieci wielokrotnie mówili jej ze chcą z nami zostać. Dla nas ta kobieta jest chora psychicznie ale prokurator miał gdzieś żeby to sprawdzić.Co my mamy teraz zrobić może ktoś wie?Bardzo proszę o jakiekolwiek informacje


Ania dlaczego nie pozbawiliście matki praw rodzicielskich?
Prawo jasno mówi,ze w momencie porzucenia jest przesłanka do pozbawienia praw rodzicielskich.

Możesz mi wytłumaczyć dokładnie co prokurator ma gdzieś?
Co zignorował?
Czy oddaliście sprawę do adwokata rodzinnego?
Z tego co wiem to mieszkasz tez w DE ,a tu jest coś takiego jak prawo dziecka do decyzji z kim chce mieszkać od 14 roku życia.(zdrowe dzieci).
Czy mieliście kiedykolwiek do czynienia z JA?

Wyjść jest kilka,ale bez adwokata ani rusz.

Pozdrawiam.

7,158

Odp: Być drugą i macochą

Witam, chciałabym prosić o ocenę sytuacji.
Mój mąż jest ode mnie dużo starszy i ma syna z poprzedniego zwiazku. Syn ma już 20 lat. Z mężem jestem od 8 lat rok temu się pobraliśmy. Przez te wszystkie lata zmagałam się z faktem że on ma syna i nie było to dla mnie łatwe - weszłam w ten związek jako 18-latka. W międzyczasie dojrzałam i zrozumiałam że moje obawy są niesłuszne i starałam się nawiązać kontakt z synem mojego męża.
Ponieważ matka się nim nigdy nie interesowała - wazne były tylko alimenty- szkoła chłopca kontaktowała się zawsze że mną, to ja przeprowadzałam wywiadówki, rozamawiałam z nim o dojrzewaniu i o uczuciach. Niestety wielokrotnie syn męża zawiódł moje zaufanie. Czara przelała się w ostatnie Boże Narodzenie kiedy chłopak dostając od nas notebooka i inne prezenty ukradł mi laptopa. Rozmawiałam z nim wielokrotnie na ten temat mówiąc że mógł poprosić o pomoc finansową. Mówiłam jak się czuję w tej sytuacji. Obiecał że odda pieniądze jak pójdzie do pracy - pracuje już pół roku a ja wciąż czekam na propozycje oddania jakiejkolwiek sumy. W międzyczasie przekonałam się po raz kolejny że nie zależy mu na niczym nawet na własnym ojcu. Zawiodłam się już tyle razy że teraz ten człowiek jest dla mnie skreślony, nie lubię go i czuje się oszukana materialnie i emocjonalnie. Mąż chce go zaprosić do nas ponownie na święta. Ja po ostatnich wypadkach kategorycznie się na to nie zgadzam. Nie mam ochoty na Boże Narodzenie i kilka dni spędzonych z kimś kto poszukuje zysków i kłamie nie licząc się z rodziną. Czy mam prawo odmówić? Czy przesadzam?

7,159

Odp: Być drugą i macochą
irasiad napisał/a:

Witam, chciałabym prosić o ocenę sytuacji.
Mój mąż jest ode mnie dużo starszy i ma syna z poprzedniego zwiazku. Syn ma już 20 lat. Z mężem jestem od 8 lat rok temu się pobraliśmy. Przez te wszystkie lata zmagałam się z faktem że on ma syna i nie było to dla mnie łatwe - weszłam w ten związek jako 18-latka. W międzyczasie dojrzałam i zrozumiałam że moje obawy są niesłuszne i starałam się nawiązać kontakt z synem mojego męża.
Ponieważ matka się nim nigdy nie interesowała - wazne były tylko alimenty- szkoła chłopca kontaktowała się zawsze że mną, to ja przeprowadzałam wywiadówki, rozamawiałam z nim o dojrzewaniu i o uczuciach. Niestety wielokrotnie syn męża zawiódł moje zaufanie. Czara przelała się w ostatnie Boże Narodzenie kiedy chłopak dostając od nas notebooka i inne prezenty ukradł mi laptopa. Rozmawiałam z nim wielokrotnie na ten temat mówiąc że mógł poprosić o pomoc finansową. Mówiłam jak się czuję w tej sytuacji. Obiecał że odda pieniądze jak pójdzie do pracy - pracuje już pół roku a ja wciąż czekam na propozycje oddania jakiejkolwiek sumy. W międzyczasie przekonałam się po raz kolejny że nie zależy mu na niczym nawet na własnym ojcu. Zawiodłam się już tyle razy że teraz ten człowiek jest dla mnie skreślony, nie lubię go i czuje się oszukana materialnie i emocjonalnie. Mąż chce go zaprosić do nas ponownie na święta. Ja po ostatnich wypadkach kategorycznie się na to nie zgadzam. Nie mam ochoty na Boże Narodzenie i kilka dni spędzonych z kimś kto poszukuje zysków i kłamie nie licząc się z rodziną. Czy mam prawo odmówić? Czy przesadzam?

Moim zdaniem masz prawo odmówić, bez dwóch zdań. Kradzież, oprócz rzeczy materialnych pozbawia człowieka również godności i poczucia bezpieczeństwa, więc jak najbardziej masz prawo powiedzieć "nie". Poza tym, czy Twój mąż usiłował rozmawiać z synem o tym co zrobił? próbował jakoś nakłonić do oddania sprzętu, lub pieniędzy...? Sytuacja naprawdę nie fair dla Ciebie, mąż powinien przemówić synowi do rozsądku.

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

7,160

Odp: Być drugą i macochą
irasiad napisał/a:

Witam, chciałabym prosić o ocenę sytuacji.
Mój mąż jest ode mnie dużo starszy i ma syna z poprzedniego zwiazku. Syn ma już 20 lat. Z mężem jestem od 8 lat rok temu się pobraliśmy. Przez te wszystkie lata zmagałam się z faktem że on ma syna i nie było to dla mnie łatwe - weszłam w ten związek jako 18-latka. W międzyczasie dojrzałam i zrozumiałam że moje obawy są niesłuszne i starałam się nawiązać kontakt z synem mojego męża.
Ponieważ matka się nim nigdy nie interesowała - wazne były tylko alimenty- szkoła chłopca kontaktowała się zawsze że mną, to ja przeprowadzałam wywiadówki, rozamawiałam z nim o dojrzewaniu i o uczuciach. Niestety wielokrotnie syn męża zawiódł moje zaufanie. Czara przelała się w ostatnie Boże Narodzenie kiedy chłopak dostając od nas notebooka i inne prezenty ukradł mi laptopa. Rozmawiałam z nim wielokrotnie na ten temat mówiąc że mógł poprosić o pomoc finansową. Mówiłam jak się czuję w tej sytuacji. Obiecał że odda pieniądze jak pójdzie do pracy - pracuje już pół roku a ja wciąż czekam na propozycje oddania jakiejkolwiek sumy. W międzyczasie przekonałam się po raz kolejny że nie zależy mu na niczym nawet na własnym ojcu. Zawiodłam się już tyle razy że teraz ten człowiek jest dla mnie skreślony, nie lubię go i czuje się oszukana materialnie i emocjonalnie. Mąż chce go zaprosić do nas ponownie na święta. Ja po ostatnich wypadkach kategorycznie się na to nie zgadzam. Nie mam ochoty na Boże Narodzenie i kilka dni spędzonych z kimś kto poszukuje zysków i kłamie nie licząc się z rodziną. Czy mam prawo odmówić? Czy przesadzam?

Moim zdaniem masz prawo odmówić,  ja się też zastanawiam zawsze ile człowiek jest w stanie znieść ile można wybaczyć i gdzie jest ta granica po przekroczeniu której nie ma już o czym rozmawiać.  Jeśli czujesz że to się stało to się nie zgadzaj,  zrobisz tylko sobie krzywdę.

7,161

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkich,  cieszę się że znalazłam takie forum.  Chciałabym Was prosić o opinię.  Jestem z mężczyzną który ma dorosłą córkę.  Spotykamy się już półtora roku a on mi o niej powiedzial dopiero 8 miesięcy temu.  Byłam zdruzgotana ale mu wybaczylam. Dziewczyny jeszcze nie poznałam, bo studiuje za granicą.  Mimo to zdecydowalismy się na dziecko,  jestem w pierwszym trymestrze. Zbliżają się świta,  miał z nią porozmawiać i tego nie zrobil.  Ona chce aby świata spędzili razem,  z jego była żoną.  Tak też zrobil rok temu o czym nie wiedziałam.  Zrobiłam awanture.  Nie wyobrażam sobie ze ja w ciąży siedzę z moją rodziną,  a ona jakby nigdy nic spędza je z córką (z czym nie mam problemu)  i z była żoną i jej rodzina!  Do dziecka nic nie mam,  nawet jej nie znam.  On boi się jej zawieść,  ale no sorry,  mamy mieć dziecko!  To chyba jest ciut inna sytuacja?  Co mam zrobić?

7,162

Odp: Być drugą i macochą

Sylwia masz prawo czuc sie zle z tym ze twoj partner chce spedzic swieta z byla zona. Naturalne ze chce je spedzic z corka,ale to jest dorosla kobieta wiec powinna zrozumiec ze po rozwodzie nie da rady spedzic swiat z obojgiem rodzicow. Zwlaszcza gdy jedno z nich mieszka w innym kraju. Gdyby to chodzilo o male dziecko to sytuacja by byla inna. Jak dziewczyna chce spedzic swieta z ojcem to niech przyleci do kraju na czas swiat.

7,163

Odp: Być drugą i macochą

To jasne Sylwia ze nie mozesz dopuścic do sytuacji w ktorej spędzacie Święta osobno,tylko dlatego że dorosła dziewczyna ma ochotę spędzić je z obojgiem rodzićów. Twój partner powinien jej uświadomić i to jak najszybciej że jest w nowym związku i teraz juz nie ma takiej możliwości. No chyba że zdecydujecie sie na święta Patchworkowe ale na to pewnie zdecydowanie za wcześnie. Musisz koniecznie z nim porozmawiac o swoich odczuciach co do tego pomysłu. Ja też jestem w związku z mężczyzną z tzw. bagażem i sama takowy posiadam. Roznica jest tylko taja ze ja jestem po rozwodzie i wychowuje 4 letniego syna a mój partner nie miał ślubu ale ma syna którego wychowuje jego poprzednia partnerka. O jego ograniczonych przez matke kontaktach z synem mozna by ksiazke napisac natomiast ja z moim ex nam bardzo poprawne relacje. Jesteśmy ze sobą od ponad dwóch lat i zdecydiwaliśmy sie na wspólne dziecko. I o ile od samego poczatku gdy go poznalam wiedzialam ze w koncu trafilam na odpowiedniego czlowieka i nie wiem jak moglam zyc wczesniej bez niego o tyle teraz bedac w 18 tc nie umiem sobie poradzic z ciaglymi myslami na temat przyszlych relacji jego syna z naszym wspolnym dzieckiem, obawiam sie ze matka jeszcze bardziej utrudniani mu kontakt z synem. Dodam ze jego syna przez ten caly czas widzialam raz i to przez godzine... wiec juz sie przyzwyczailam ze zadnych relacji z nim nie bede miala ale szkoda mi mojego partnera. On tez jeszcze nie powiedzial synowi ze bedzie mial rodzenstwo... Powiedzialam mu ze to blad bo syn "nie chcacy" moze sie dowiedziec od matki, ktora to moze uslyszec od ich wspolnych znajomych o mojej ciazy. A to bylby najgorszy scenariusz z mozliwych. Pozdrawuam Sylwia i daj znac jak sie sytuacja rozwinela u Ciebie

7,164

Odp: Być drugą i macochą

Gabi byłam w podobnej sytuacji i niestety powiem Ci nie ma ratunku. Jeżeli nie ma szans na posiadanie własnego dziecka a masz niańczyć cudze - bo tak to się skończy to nie jest związek dla Ciebie. Wiem z doświadczenia jak pojawi się twoje dziecko inaczej będziesz patrzeć na pasierba. I jeżeli faktycznie jesteś bezpłodna terapia nic tutaj nie pomoże, związek i tak się skończy. Niestety nie zrozumie syty głodnego.. Domyślam się że życie miałaś już poukładane i zmieniły się zasady "gry.." Uświadomienie sobie na terapii że jesteś zazdrosna itp.. nic nie pomoże. To nie leży w naszej naturze, nie ma altruistów i ludzi którzy dobro innych stawiają powyżej własnego. Kompromis to coś innego niż skazywanie się na dożywotne cierpienie, bo niestety tak będzie. Serce będzie Ci pękać jak będziesz widzieć jak twój mąż się realizuje jako ojciec, a ty możesz tylko pomarzyć o byciu mamą. Powinnaś się zastanowić nad rozwiązaniem problemu bezdzietności - leczenie, IVF, adopcja lub nad przyszłością tego związku. Powtórzę jeszcze raz nie jesteś złą osobą a uświadomienie sobie emocji jakie tobą targają nie zmienią nic bo terapia nie doprowadzi do posiadania dziecka. Szanse na zaakceptowanie sytuacji są nikłe...  bo nie posiadanie potomstwa z wyboru, albo bo się przegapiło moment to coś innego niż bezpłodność. A osoby które nigdy nie były w takiej sytuacji niech się lepiej nie wypowiadają..

Posty [ 7,145 do 7,164 z 7,164 ]

Strony Poprzednia 1 187 188 189

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016