Wołyń - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ŚWIAT FILMU » Wołyń

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Wołyń

Bardzo polecam film. Rewelacyjny, z mocnymi scenami,  jak mówią historycy bardzo prawdziwy. Nie do zapomnienia. I ku przestrodze.

Reklama

2

Odp: Wołyń

Jeszcze nie widziałam, ale się wybieram.
Tematem interesuję się od dawna.

3

Odp: Wołyń

Widziałam w sobotę i również polecam. Film bardzo autentyczny i - jak wspomniał Facet79 - daje do myślenia. Jestem przekonana, że warto byłoby pokazać go młodzieży - ku przestrodze, tym bardziej, że historia niestety lubi się powtarzać.

Moim zdaniem świetnie nakreślono ówczesne realia i rzeczywiście można było poczuć klimat życia wołyńskiej wsi - i tej sielskiej, i tej pełnej strachu, a potem przerażenia. Najbardziej oczywiście poruszył mnie mechanizm tej wzajemnej nienawiści, barbarzyństwo, zadawanie bólu dla zadania bólu i czerpanie z tego przyjemności. Wierzyć się nie chce, że to zdarzyło się naprawdę i że można żyć w takich czasach, jeszcze bardziej wierzyć się nie chce, że to ludzie ludziom...

Mnie może w fotel nie wbiło, bo mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, ale i tak pozostała ogromna refleksja i zaduma oraz oczywiście temat do rozmowy po wyjściu z kina. Za to była też spora grupa widzów poruszonych do tego stopnia, że jeszcze przez kilka minut nie podnosili się z miejsc.

Nie wiem czy to prawda, ale czytałam, że po testowych seansach zdecydowano się usunąć aż 40 minut najbardziej drastycznych scen, bo niektórzy na ich widok nawet mdleli. Być może jest to wyłącznie chwyt promocyjny, jeśli jednak nie, to biorąc pod uwagę tych kilka scen, które pozostały - było to dobre posunięcie. To zupełnie wystarcza, aby pokazać ogrom zła i cierpienia, za to można przez film "przejść", w przeciwnym razie nie wiem czy sama byłabym w stanie dotrwać do końca.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama

4

Odp: Wołyń

Ja film potraktowałam bardziej jako obyczajowy niż historyczny.
Ponieważ mieszkam na wschodzie jestem być może przeczulona ale według mnie takie sytuacje powinno się pokazywać z pewnymi zaszłościami historycznymi właśnie.
A tu,gdzies między jedną a drugą sceną słychać w tle głos,że Ukraińcy odgrywają się za Piłsudskiego z 1920.
To film dla mądrych ludzi a ponieważ widziałam kto na filmie był to sądzę,że tematyka rozpęta nienawiść i zawiść tak jak po Pokłosiu...

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

5

Odp: Wołyń
Facet79 napisał/a:

Bardzo polecam film. Rewelacyjny, z mocnymi scenami,  jak mówią historycy bardzo prawdziwy. Nie do zapomnienia. I ku przestrodze.

Film jako taki, jest sklecony dość dobrze. Jednak nie odzwierciedla to dzieło ani pół %-a co tam się działo.

A działo się tam niesamowite barbarzyństwo LUDOBÓJSTWA, niespotykanego na taką skalę, w historii ery nowożytnego świata!

Dobrze by się stało, by reżyser filmu, pomyślał o kontynuacji "Wołynia" jako serialu dalszego ciągu filmu. Czy to się uda? Nie wiem. Zależy to od nie małych kosztów produkcji i nadal w Polsce hulającej dobrze... cenzury.

Reżyser "WOŁYNIA" miał spore kłopoty z dokończeniem tego dzieła swojego, ponieważ miał problemy ze zdobyciem funduszy na niego.

A wiąże sie to z tym, że w kręgach politycznych, jest odbierany nie za popularnie, żeby nie urazić naszych "braci" banderowskich {Ukraińskich}{Chachłów, Ukrów} którzy aktywnie w tym LUDOBÓJSTWIE uczestniczyli, nawet ich POPi, ostrząc siekiery i piły ręczne!

W SUMIE "TWÓRCA WOŁYNIA" MIAŁ WIELE RZUCANYCH KŁÓD POD NOGI, BY MÓGŁ TO DZIEŁO ZREALIZOWAĆ, WYPRODUKOWAĆ I WPROWADZIĆ NA EKRANY KIN.

Jak wiemy udało mu się po wielu bólach.

Reklama

6

Odp: Wołyń
Olinka napisał/a:

Nie wiem czy to prawda, ale czytałam, że po testowych seansach zdecydowano się usunąć aż 40 minut najbardziej drastycznych scen

Czyli cenzura zadziałała. A po co? Można było opatrzyć film znakiem: +18, +21, albo: film dla ludzi o silnych nerwach lub nie dla wrażliwych.

Nie żeby się kontemplować scenami sadystycznymi [bardzo brutalnymi w odbiorze][ale one takie muszą być, by to było realne, rzeczywiste] ale aby realnie to odtworzyć, jak bydło Azjatyckie okrutnie mordowało Słowian. I tyle, i aż tyle.

I aby właśnie historia już koła nie zatoczyła, a nie ma takiej pewności i nikt jej nam nie da, jak nie obronimy się sami.

7

Odp: Wołyń

„Wołyń”– film wybitny i potrzebny

https://i0.wp.com/mysl-polska.pl/gif/wolyn%20smiech.jpg

Byłem na „Wołyniu” Wojciecha Smarzowskiego. Jednym zdaniem – wielkie wrażenie, które wymaga stosownego komentarza.

Uwaga wstępna dotyczy tego, że czym innym będzie ten film dla człowieka, który nie wie nic o ludobójstwie na Wołyniu, bądź wie niewiele, tzn. słyszał o nim w mediach, obejrzał felieton w wiadomościach albo nawet czytał/oglądał rozmowę/dyskusję o tej tragicznej karcie polskiej historii, a czym innym będzie dla ludzi takich jak ja, którzy przeczytali na ten temat wiele książek, a zwłaszcza relacji tych, którzy przeżyli. Bo to jest film nie o tym, kto, kiedy, jak i dlaczego.

Nie ma tu dat, nazwisk przywódców, przedstawienia struktur. Naturalnie, koło historii toczy się obok bohaterów i porywa ich bez pytania o zdanie, i widz domyśla się, co (i kiedy) się właśnie dzieje na jego oczach – pod warunkiem, że zna podstawowe fakty dotyczące przebiegu II wojny światowej na ziemiach polskich.

To film jednak przede wszystkim o tym, jak lata 1939-43 wyglądały z punktu widzenia zwykłego polskiego mieszkańca tych terenów – zazwyczaj chłopa. Oczywiście pewne elementarne informacje o naturze szowinizmu ukraińskiego musiały zostać przekazane, ale dzieje się to przy pomocy tzw. przebitek, w których narracja odchodzi od punktu widzenia polskich włościan na rzecz właśnie ukazania ważnych fragmentów historii nakręcających spiralę tragedii, czy to w postaci galicyjskich emisariuszy OUN na Wołyń, działających jeszcze przed wojną i podkręcających miejscowych Ukraińców do nienawiści wobec Polski i Polaków, czy recytujących przy ognisku tzw. Dekalog ukraińskiego nacjonalisty, rozgorączkowanych dosłownie i w przenośni, banderowców, czy poprzez osobę oszalałego z nienawiści księdza grekokatolickiego, święcącego narzędzia mordu – siekiery, cepy, noże.

Ale przede wszystkim to, jak powiedziałem, narracja prowadzona oczami polskich chłopów, zagubionych, nie wierzących w to, co się dzieje dokoła i nie mających do końca pomysłu na ratunek. To także dramatyczna nieobecność AK, wynikająca głównie z braku i słabości polskiej inteligencji na tym terenie (nieduża ilość już przed wojną, a potem wywózki w głąb ZSRR). Pamiętajmy, że 27 Dywizja Wołyńska to dopiero 1944 r. i pokłosie m.in. tego, co się stało wcześniej. Nie ma też pokazanych zorganizowanych samoobron polskich wsi (Przebraże, Rybcza, tytułem przykładu). Wg Wojciecha Smarzowskiego zabrakło pieniędzy na nakręcenie tych scen.

Trochę szkoda, bo tak obserwujemy tylko próby tworzenia pierwszych samoobron, na ogół nieudane z powodu nie przyjmowania do wiadomości przez polskich chłopów grozy sytuacji. Smarzowski wybrnął z tego braku w ten sposób, że film w istocie kończy się, jak można domniemywać, na lipcu 1943 r., zatem nie ma już w nim miejsca na tworzące się dopiero wówczas samoobrony, ani tym bardziej na ocalenie (tak, ocalenie), które przychodzi wraz z nadejściem Armii Czerwonej w 1944 r.

Ale poza tymi koniecznymi refleksami historii oglądamy tragedię Wołynia oczami polskich włościan, opuszczonych przez Polskę (nie z jej winy) ludzi o niewielkiej wiedzy o otaczającym ich świecie, w większości analfabetów, w których domach nie ma książek i gazet, żyjących życiem, którego ramy wyznacza od wieków natura, którym na barki wrogowie wrzucili ciężar, którego oni nie są w stanie unieść – ciężar polskości, którą owi wrogowie zdefiniowali jako zagrożenie, które należy eksterminować, trzeba wyrżnąć.

Widzimy jak nieudolnie próbują się bronić przed rozszalałym szowinizmem ukraińskim, jak brakuje im przewodnika, brakuje im tej zorganizowanej Polski. Inteligenci przemykają przez film jak efemerydy. To księża, to kapitan Zygmunt Krzemieniecki wzorowany na poecie i orędowniku jedności polsko-rusińskiej Zygmuncie Janie Rumlu, rozerwanym końmi podczas próby „negocjacji” z banderowcami. I tyle.

Oczywiście mąż głównej bohaterki (niechciany, małżeństwo zaaranżowane przez ojca) jest kimś w rodzaju ćwierć-, czy półinteligenta (jest kapralem WP, sołtysem), potrafi przeczytać łacińską modlitwę pogrzebową, kiedy zabraknie już księży, jest niewątpliwym patriotą, którego patriotyzm krzepnie pod wpływem przeżyć Września ’39.

Generalnie jednak mamy do czynienia z zagubioną polską masą. Nie jest to zarzut, przeciwnie, znając setki relacji z tamtych czasów, stwierdzam, że to obraz bardzo prawdziwy. W pewnym momencie, kiedy orgia banderowskich zbrodni rozpoczyna swoją filmową kulminację – być może bez intencji twórców – obraz Smarzowskiego wydaje się inspirować arcydziełem Elema Klimowa z lat 80-tych XX w. – „Idź i patrz”.

Główna bohaterka ratując siebie i swoje dziecko przed ciosem zbrodniarzy, rozpoczyna tragiczną drogę przez mękę, wszędzie natykając się na ślady straszliwych rzezi. Jak nastoletni Flora u Klimowa, odwiedza opustoszałe, spalone domostwa, znaczone trupami domowników.

Jednak o ile film Klimowa był w swoich czasach wielki także ze względu na najmocniejsze odejście od swego rodzaju sztampy – oczywiście z wyjątkami – w pokazywaniu okupacji niemieckiej w kinematografii ZSRR, o tyle „Wołyń”, nie waham się tego powiedzieć, również wielki film, pełni jeszcze jedną, bardzo istotną rolę – oczyszczającą. Mówi nam, jak było na Wołyniu, oczyszcza polską pamięć z kłamstw, półprawd i naleciałości. W tym sensie zbliża się nawet do „Pasji” Mela Gibsona, mówię to przynajmniej we własnym imieniu, gdyż i tam i tu, cisnące się do oczu łzy były silniejsze od woli człowieka.

Dla widzów, którzy, jak niżej podpisany, czytali relacje ocalałych, film Smarzowskiego jest jak jedno wielkie, nieustające deja vu. O wszystkich sytuacjach opowiedzianych w filmie wiedzieliśmy już wcześniej z lektur. Widzieliśmy je oczyma wyobraźni. Teraz oglądamy je jako „ruchome obrazy” i, przynajmniej w moim przypadku, odpowiadają one wyobrażeniom. To zasługa i scenariusza (także autorstwa reżysera), jak i pisarza Stanisława Srokowskiego, na którego twórczości filmową historię oparto.

Słowo o kreacjach aktorskich. Tradycyjni aktorzy Smarzowskiego, Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak, potwierdzają klasę, świetni są aktorzy grający Ukraińców, w szczególności odtwarzający role emisariusza OUN Bohdana, późniejszego policjanta w służbie niemieckiej, sołtysa – wyjątkowej kanalii wysługującej się z równym entuzjazmem Sowietom i Niemcom, wreszcie ukraińskich braci rozdartych nienawiścią, których los jest przesądzony bez względu na dokonane wybory.

Wszystkich przebija jednak Michalina Łabacz grająca główną bohaterkę. Co za świetny wybór do obsady tej roli w wykonaniu Smarzowskiego! Jakie szczęście, że p. Michalina jest debiutantką, że nie musieliśmy jej oglądać wcześniej w tasiemcowych serialach tv.

Młoda aktorka jest autentyczna, nie szarżuje, buduje swoją postać spokojnie, począwszy od zakochanej nastolatki przed wojną, której młodość zostaje brutalnie przerwana ustaleniami matrymonialnymi ojca, poprzez zahukaną młodą żonę z dwójką dzieci męża z pierwszego małżeństwa, z wymagającą, nieprzyjemną teściową, wreszcie z samym niechcianym mężem, z którym ma bardzo trudny kontakt nie tylko ze względu na okoliczności zamążpójścia, ale i ze względu na różnicę wieku, aż po silną kobietę – matkę i gospodynię, podejmującą wyzwanie tragicznych czasów, kiedy zostaje sama z trójką dzieci wobec ogromu zbrodni.

Nie może uratować wszystkich, ale ratuje siebie i swoje dziecko (pięknie i naturalnie poprowadzona „rola” małego chłopczyka), często reagując automatycznie, instynktownie, tak, jak w przypadku dołączenia do oddziału żołnierzy niemieckich. Znakomity debiut Michaliny Łabacz.

Na odrębne zdanie zasługuje atmosfera filmu, za którą odpowiada niemal całkowity brak muzyki w tle. Pojawia się ona jedynie w scenach, kiedy rzeź osiąga swoje apogeum.

Czy „Wołyń” to film bez wad? Na pewno nie, ale moim zdaniem nie są one na tyle istotne, aby wpłynąć na ogólną wysoką ocenę dzieła Smarzowskiego. Gdzieś w okolicach połowy, czy też zbliżania się do połowy, akcja na chwilę lekko siada. Być może był to efekt zamierzony, bo tak wyglądało życie w danym okresie czasu, ale ja w każdym razie odniosłem takie wrażenie.

O braku rozwiniętego wątku samoobrony i braku zakończenia, które byłoby ocaleniem, już pisałem. Tak naprawdę nie podoba mi się jedna scena, w której Maciej Skiba (Jakubik) uderza swoją młodą żonę (Łabacz) pięścią. Jest w niej coś niepotrzebnie zbyt brutalnego, nie do końca pasującego do postaci Skiby.

W filmie brakuje też sceny, która dokumentowałaby pomoc partyzantów radzieckich, szczęśliwie, zostali oni pokazani w dość pozytywnym kontekście. Pojawił się zarzut, że w filmie jest mało Niemców. Rzeczywiście jest ich mało, ale czy to można odbierać jako zarzut? Moim zdaniem nie. Znów odwołuję się do przeczytanych relacji świadków – tak rzeczywiście było. Niemcy siedzieli w miastach – takie zdanie pada również w filmie. Owszem, pojawiali się w miejscach mordów, często powiadomieni przez ocalałych Polaków, bądź z innych powodów (jak ów maszerujący oddział), ale generalnie, we wioskach byli obecni tylko wówczas, kiedy należało ściągnąć kontyngent. Paradoksalnie, także dzięki nim mamy dziś stosunkowo bogaty materiał fotograficzny. Sceny robienia zdjęć przez Niemców Smarzowski nie omieszkał również umieścić w swoim filmie.

https://i1.wp.com/mysl-polska.pl/gif/Wolyn_4_0.jpg

Nie znajduję niczego innego, co mógłbym uznać za niepotrzebne, nieprawdziwe, naciągane. Dramatyczna scena polskiego odwetu pokazuje, że wojna to nigdy nie jest coś czego moglibyśmy pragnąć, bo nawet uzasadniony odwet uderzyć może i uderza ślepo.

Wspomniane przebitki dają spójny obraz narastania szaleństwa, nie pominięto nawet takich rzeczy jak instrukcje banderowców, aby przebierać się za Sowietów/Rosjan.

Uczciwie pokazani są Żydzi, ich postawy wobec Sowietów, postawy Polaków wobec Żydów, wraz z pomocą i postawą stania obok, ze względu na zagrożenie życia etc., etc. A trzeba wiedzieć, że pojawiły się już recenzje, którym wiele się nie podoba. Oczywiście, prawem każdego krytyka jest zgodna z jego sumieniem ocena omawianego dzieła, ale także wolność krytyki musi mieć faktyczne podstawy.

Zawodowi rusofobi odbierają film pod kątem braku akcentów antyrosyjskich. Rzekomo Smarzowski omija temat „rosyjskiego ludobójstwa”, „rosyjskiej rasistowskiej nienawiści” do Polaków. Ani represje aparatu państwowego ZSRR nie były rosyjskie, ani reżyser niczego istotnego nie pomija. NKWD pokazane jest na pewno nie neutralnie, rozkułaczanie i ateizacja też nie są pokazane jako spotkanie koła gospodyń wiejskich.

A już zarzut dotyczący zbyt łagodnego pokazania partyzantów radzieckich jest typowo rusofobicznym strzałem w stopę. W stopę kresowian, którzy dzięki pomocy tej partyzantki w wielu przypadkach ocaleli.

Inni krzyczą „Wołyń zmarnowana szansa na realne pojednanie z Ukraińcami” (Adam Balcer, Studium Europy Wschodniej UW, „Dziennik Gazeta Prawna”, 5.10.2016), zaś szczególnie absurdalną wypowiedzią popisał się prof. Andrzej Zybertowicz, doradca Prezydenta RP ds. bezpieczeństwa, który po premierze powiedział: „Oto krótki czarny scenariusz: film powoduje, przy pomocy rosyjskiej agentury i naszych własnych fanatyków, rozognienie sytuacji do tego stopnia, że sprawy się wymykają spod kontroli. Wyobrażam sobie efekt, w którym film mający być opisem prawdy, dzięki której przezwyciężymy niebywale trudną fazę naszych dziejów, stanie się w czyichś rękach zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa”. Bez komentarza.

Natomiast p. Balcer kreśli inną wstrząsającą wizję: „[Smarzowski] Mógł jednak zastanowić się, czy liczne sceny pokazujące Ukraińców zbrodniarzy maszerujących z flagami, stojących przy ogniskach i wznoszących wielokrotnie okrzyki „chwała Ukrainie, bohaterom chwała” nie skojarzą się przypadkiem wielu Polakom z kijowskim Majdanem”.

Spieszę uspokoić p. Balcera – wielu Polakom te okrzyki kojarzyły się i przed Majdanem, i w czasie Majdanu. I co najważniejsze – kojarzyły się słusznie. Film Smarzowskiego nie był potrzebny do wywołania tych skojarzeń u większości Polaków, nie tylko zybertowiczowych tzw. fanatyków, ale jeśli ktoś skojarzy sobie dopiero po obejrzeniu filmu, to bardzo dobrze. Lepiej bowiem późno niż wcale, jeżeli chodzi o zrozumienie z jak wielkim oszustwem politycznym mamy do czynienia na kierunku ukraińskim w Polsce.

Reasumując, Wojciech Smarzowski zrobił film wybitny. Nie ma w nim ani krzty propagandy. Staje w jednym szeregu z wybitnym obrazem Jana Komasy „Miasto 44”, a przewyższa go tym, że traktuje o sprawie oficjalnie przemilczanej i poprzekręcanej przez chorobliwą ukrainofilię i polityczną poprawność. Ma on służyć i służy prawdzie, pokazując całą paletę zachowań i epizodów wziętych wprost z życia, z historii.

Jest to film dla Polaków – dla ocalałych i ich potomków, dla tych, którzy nie preferują lektury, jako źródła wiedzy, dla tych, którzy przez lata stworzyli system wybielający banderowskich bandytów, usprawiedliwiając ich zachowania i dla nas wszystkich, ceniących sobie prawdę ponad zakłamany interes polityczny.

Jak ten film wpłynie na Ukraińców, to rzecz drugorzędna. W każdym razie, pojednanie jest uzależnione przede wszystkim od wyboru cywilizacyjnego strony ukraińskiej. Trwanie w kłamstwie i dalsze budowanie tożsamości ukraińskiej na fundamencie przerażających zbrodni, pojednania nie przyniesie nigdy.

file:///C:/Users/maciek/Downloads/smazrowski.JPG
Reżyser tego dzieła: Wojciech Smarzowski


-------------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, jest to bowiem sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj opcji "edytuj".
Z pozdrowieniami, Olinka

8 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-10-15 18:20:34)

Odp: Wołyń

Fajfer-nie masz własnego zdania w kwestii filmu?

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

9 Ostatnio edytowany przez Olinka (2016-10-16 12:46:45)

Odp: Wołyń
gojka102 napisał/a:

Fajfer-nie masz własnego zdania w kwestii filmu?

Mam, czytaj moje posty ze zrozumieniem. "Wołyń" jest za delikatny, przedstawia dzicz banderowską za "łagodnie".

[off top - usunięte przez moderację]

10

Odp: Wołyń

Tematyka Wolynia znana mi byla na dlugo przed premiera filmu. Obiecalam sobie, ze do kina pojde, obejrze. Tydzien temu poszlismy oboje z mezem. Wiedzialam, czego sie spodziewac. Moj maz przyznal, ze w niektorych momentach zamykal oczy. Film udany, jesli chodzi o realizacje. Pokazuje prawde. Nie ma nic przesadzonego w nim. Przed premiera obawialam sie, ze Smarzowski bedzie probowal w pewien sposob ''wybielic'' oprawcow oraz udowodnic, ze Polacy w jakims tam stopniu byli winni. Pomimo, ze w filmie ukazany jest polski odwet (co przeciez mialo miejsce w rzeczywistosci) to nie odnosze wrazenia, by byl to dla nas, Polakow ''policzek''. Oprawcy pozostali oprawcami, a ofiary ofiarami, zarowno po jednej jak i drugiej stronie. Co rzucilo mi sie w oczy w czasie seansu? Cisza. Przejmujaca cisza na sali. Mam wrazenie, ze nie wszyscy byli gotowi na to, co zobacza. Po skonczonym filmie i zapaleniu swiatla na twarzach ludzi malowalo sie niedowierzanie. I smutek. Nie nienawisc, a smutek i zal, ze moglo dojsc do tak okropnych czynow, do ludobojstwa. W spokoju ludzie opuszczali sale, bez rozmow. I za to dziekuje Smarzowskiemu. Udalo mu sie sprawic, ze ludzie zaczeli sie interesowac historia tych mordow, a o ofiarach robi sie zoraz glosniej w Polsce. Bo nie oszukujmy sie- ja nie pamietam, bym uczyla sie o Wolyniu na lekcji historii. A jesli nawet, to byly to tylko puste wzmianki, suche liczby. Dlatego ludzie nie wiedza. Ilez wiecej mlodziezy chetniej by zapamietalo te fakty, gdyby na lekcjach podawalo sie sposoby, na ktore zabijano kresowian, albo pokazywano autentyczne zdjecia, ktorych przeciez nie brakuje chocby w internecie... Dobrze, ze ktos zobrazowal Polakom ogrom tej tragedii, bo dotrze do ludzi, ze TAK BYLO, ze nie sa to tylko statystyki, liczby, ale prawdziwa tragedia owczesnych osob oraz trudna pamiec ludzi wspolczesnych...

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

11

Odp: Wołyń
fajfer1962 napisał/a:

Czyli cenzura zadziałała. A po co? Można było opatrzyć film znakiem: +18, +21, albo: film dla ludzi o silnych nerwach lub nie dla wrażliwych.

Dlaczego cenzura? Raczej decyzja reżysera, któremu zależy, aby trafić do widza i - w tym przypadku - zanadto go nie przerazić. Weźmy też pod uwagę, że poza przesłaniem, jakie niewątpliwie było celem tego obrazu, on ma się również sprzedać - twórcy niemal zawsze zależy na tym, aby jego dzieło było oglądane, jeśli nie, to robi kino z samego założenia niszowe. Nie sądzę, że tutaj o to chodziło.

W samym filmie ważne było nakreślenie realiów, pokazanie okoliczności, relacji jakie panowały między Polakami a Ukraińcami, narastającej nienawiści, jej przyczynach i tak dalej, sama fabyła była już tylko dodatkiem. Nie uważam, że trzeba ludzi przerażać drastycznymi scenami, aby do nich dotrzeć, tym bardziej, że jeśli temat zainteresuje wystarczająco mocno, to dociekliwy widz dalej zacznie go zgłębiać. To film fabularny, nie dokumentalny, nie musi wszystkiego podawać na tacy ani odtwarzać wiernie do bólu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

12

Odp: Wołyń

dziękuję, nie obejrzę.

13

Odp: Wołyń
Olinka napisał/a:

Dlaczego cenzura? Raczej decyzja reżysera, któremu zależy, aby trafić do widza i - w tym przypadku - zanadto go nie przerazić.

Decyzja reżysera [żyda] a żydzi ukraińscy mordowali tam Polaków, to także jakaś forma CENZURY. Płaczki i wrażliwi niech nie oglądają.

14

Odp: Wołyń
gojka102 napisał/a:

Ja film potraktowałam bardziej jako obyczajowy niż historyczny.
Ponieważ mieszkam na wschodzie jestem być może przeczulona ale według mnie takie sytuacje powinno się pokazywać z pewnymi zaszłościami historycznymi właśnie.
A tu,gdzies między jedną a drugą sceną słychać w tle głos,że Ukraińcy odgrywają się za Piłsudskiego z 1920.
To film dla mądrych ludzi a ponieważ widziałam kto na filmie był to sądzę,że tematyka rozpęta nienawiść i zawiść tak jak po Pokłosiu...

Mam podobne odczucia zwlaszcza o zaszlosciach historycznych.Oczywiscie,ze tematyka rozpeta nienawisc.Trafilam przypadkowo na tlumaczone opinie Ukraincow na temat "Wolynia" i jeden z nich zadal to samo pytanie,ktore mnie drecz -po co w dobie napietych stosunkow krecic taki film,komu ma to sluzyc?Smiem twierdzic,ze p.Smarzowski pojechal po najmniejsze linii oporu i nakrecil film tylko po to ,by bylo o nim glosno -i o filmie i o aktorze.Moi dziadkowie mieszkali we Lwowie i wiem co nieco o sasiedzkim zyciu Zydow,Polakow,Ukraincow i Niemcow.Dlaczego w filmie pominieto fakt pomocy jakiej udzielali Ukraincy Polakom?Film jest wybiorczy,ale niestety mlodzi ludzie,ktorzy nie maja skad czerpac wiarygodnych opowiesci od potomkow ludzi,ktorzy tam zyli beda w sobie pielegnowac ta nienawisc.Bardzo to smutne.

Błogosławiony ten, który śmieje się z samego siebie, albowiem będzie miał ubaw do końca życia <rotfl>
"Dziewczyny,miejcie troche empatii.A co to jest empatia?Ja cos slyszalam,to taka zupa z Azji" Lejdis

15

Odp: Wołyń

Dla mnie film był dobrze zrobiony pokazywał autentycznie co się działo, kobiety w kinie odwracały wzork sory ale tak było

16

Odp: Wołyń
dariusz.g napisał/a:

Dla mnie film był dobrze zrobiony pokazywał autentycznie co się działo, kobiety w kinie odwracały wzork sory ale tak było

Możesz podać jakieś żródła na których opierasz swoją opinię,że tak właśnie było?

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ŚWIAT FILMU » Wołyń

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016