Papuga i wróble - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 52 z 52 ]

39 Ostatnio edytowany przez Klaudyna59 (2015-03-13 23:51:11)

Odp: Papuga i wróble

https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRK6YKT1hHvbyMpBiaEUccm89SbLYKmXQjrICEKAAyqU-96wwx

Summerko ja w sanatorium byłam kilka razy ale chętnie czytam Twoje zwierzenia kuracjuszki , tylko pisz big_smile bo ja doczekać się nie mogę. big_smile

Wspomnienia Kleomy są również ciekawe , nie zgadnę z jakiej części Polski jesteś , ale fajnie czyta się o babci i jej mowie. Kiedyś dzieciom wystarczyło umieć się podpisać a najważniejsze ażeby do pracy były zdatne, takie były czasy.

pozdrawiam Was obie i z przyjemnością będę podczytywała to co piszecie.

Pokochaj siebie samego, a uzdrowisz swoje życie - Louise Hay
Reklama
Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-03-14 22:08:17)

Odp: Papuga i wróble

Zwierzenia kuracjuszki

Wtorek. Spacer po parku
(Wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń są dziełem przypadku)

Na spacerze  spotkałyśmy pętającego się samotnie pana z wielkimi siwymi wąsami. Robił wrażenie, jakby się zgubił. I chciał nas zapytać o drogę. Jak się potem okazało, był z tej samej miejscowości, co moja towarzyszka, więc  rozwinął się radosny dialog ziomali. Pan ów po chwili zaczął mi się dziwnie przyglądać, a po chwili usłyszałam, że może pożyczyć mi swojej czapki, ponieważ, jego zdaniem, za lekko się ubrałam, jak na taki mróz i zmarzłam. Nadmieniam, że nakrycie  głowy posiadałam.  Podziękowałam więc  z uśmiechem  i wyraziłam troskę o jego zdrowie, bynajmniej nie fizyczne. Następnie tenże  pan  niezrażony moją odpowiedzią zaczął nas zabawiać konwersacją na temat  widzianych kiedyś w kriokomorze niezwykłych  kobiet  w skąpych  kostiumach kąpielowych .  Obydwie jak na komendę przyśpieszyłyśmy kroku i nie podjęłyśmy już   szeptanego do ucha  ?intrygującego?  zaproszenia na ?drinusia?.

I to by było na tyle - jak mawiał pan Stanisławski z radiowej trójki:)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.

41 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-09-05 10:54:59)

Odp: Papuga i wróble

Rudzielec (fragment)

Pewnego dnia wróciłam  do domu i zastałam córkę z bardzo poważną miną. - Co się stało-  zapytałam z niepokojem.
-Mamo, nie wiem czy się na to zgodzisz. Znalazłam kota - odpowiedziała, zaglądając i w oczy i badając  moją reakcję. Rozejrzałam się po mieszkaniu, ale nic  nie zobaczyłam. 
- Gdzie jest i jak  go znalazłaś? Możemy napisać ogłoszenie i zwrócić właścicielce. Może uciekł? - odparłam jednym tchem.
Córka uśmiechnęła się leciutko.
- Kot  jest u mojej koleżanki. On nie może iść do schroniska - rzekła z naciskiem.
- A to dlaczego? - spytałam zaciekawiona - dachowcom nic się nie dzieje w schronisku.
- Mamo, to chyba rasowy kotek.
- A po czym poznałaś?
- Ma bardzo puszysty ogonek i grube łapki. I jest cały rudy w  delikatne  pręgi - jak tygrysek. Śliczny! - westchnęła córka z zachwytem.
- A gdzie go znalazłaś? - pytałam dalej - może uciekł właścicielowi? Córka zrobiła poważną minę.
- I tak mi nie uwierzysz. Szłam z Moniką ze sklepu, a tu przed nami zatrzymał się samochód, prawie na środku ulicy.  Wysiadła dziewczyna,   wyniosła coś, zostawiła miskę  i odjechała. Patrzymy, a tam malutki kotek, a w misce karma. Musiałyśmy go zabrać, bo jeszcze ktoś by go przejechał.
- Eee - wzruszyłam  ramionami z powątpiewaniem - kot na pewno by uciekł od razu. To niemożliwe.
Ale poprosiłam córkę,  by przyniosła kotka do domu. Trzeba go było zawieźć do weterynarza i zaopiekować się, dopóki ktoś się  nie znajdzie. W domu nie było miejsca dla kolejnego zwierzaka.
Po chwili ujrzałam bohatera  dnia. Kotek był śliczny, zadbany i wcale nie był  przestraszony. Od razu ułożył się na środku dywanu,wyciągając  długie łapki i wielki puchaty rudy ogon, który pasowałby bardziej do wiewiórki niż do kota. W ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Wpatrzony był ciągle w samarytankę  czyli moją córkę.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.
Reklama

42

Odp: Papuga i wróble

Summerko , fajnie nastrojowo napisane i z ciekawością się czyta, serdecznie pozdrawiam.

Pokochaj siebie samego, a uzdrowisz swoje życie - Louise Hay

43 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-09-05 21:44:18)

Odp: Papuga i wróble

Witaj Klaudyno! Miło Cię  widzieć w tym wątku. Dziękuję za przymknięcie oczu  na drobne potknięcia. Historia o rudzielcu jest prawdziwa. Kot liczy sobie już sporo lat i sporo przeżył. Był nawet  przedmiotem przetargu na sprawie rozwodowej pewnych państwa.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.
Reklama

44

Odp: Papuga i wróble

Summerko , drobne potknięcia są niezbędne, wiem że je widzisz ale nie one są najważniejsze , liczy się całokształt.

Pokochaj siebie samego, a uzdrowisz swoje życie - Louise Hay

45

Odp: Papuga i wróble
Klaudyna59 napisał/a:

Summerko , drobne potknięcia są niezbędne, wiem że je widzisz ale nie one są najważniejsze , liczy się całokształt.

Klaudyno dziękuję.  Może mi się uda zdobyć zdjęcie Rudego, ale nie obiecuję.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.

46 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-11-21 11:30:59)

Odp: Papuga i wróble

Imię dla Rudego

Kot zachowywał się jak prawdziwy przedstawiciel arystokracji.  Kroczył  wolno i dostojnie niczym  hrabia von coś tam. Na kici,  kici w ogóle nie reagował. Natomiast  kiedy był głodny, a często był,  dopominał się o jedzenie  wyrazistym  i nieznoszącym sprzeciwu „miau”.Dostawał tylko karmę. 
Weterynarz  orzekł, że koci królewicz  jest jeszcze młodziutki i całkiem zdrowy.
Wtedy  przed blokiem rozpoczęły się  niekończące się dyskusje  na temat wyboru imienia dla  Rudzielca.
Imię oznacza nadawanie tożsamości. W starych wierzeniach niektórych ludów, kto zgubiłby imię to prawie tak, jakby zgubił duszę. Kotu należało nadać właściwą  tożsamość poprzez imię.
W żadnym wypadku nie mógł to być Mruczek ani  Kiciuś. Tak  dumnemu kotu należało nadać stosowne  królewskie imię. Ramzesem ani Ramanidesem nie mógł zostać ze względu  na  jaskrawe niepodobieństwo  do  czarnych kotów, co  zdaniem dziewczynek, wykluczało  tego typu   imiona. Nie mógł to być też Garfield ani inny bohater z bajek  dla dzieci, bo zbyt dumnie się prezentował. A imię Tygrysek wydawało im się zbyt pospolite.
Podczas, gdy ruda gwiazda wylegiwała się  w marcowym słońcu - niczego nieświadoma - toczył się  zażarty spór. W końcu decyzja zapadła. A właściwie dwie decyzje. Dwa imiona, jedno na co dzień, a drugie oficjalne, od święta.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.
Odp: Papuga i wróble
Summerka napisał/a:

Imię dla Rudego

Kot zachowywał się jak prawdziwy przedstawiciel arystokracji.  Kroczył  wolno i dostojnie niczym  hrabia von coś tam. Na kici,  kici w ogóle nie reagował. Natomiast  kiedy był głodny, a często był,  dopominał się o jedzenie  wyrazistym  i nieznoszącym sprzeciwu „miau”.Dostawał tylko karmę. 
Weterynarz  orzekł, że koci królewicz  jest jeszcze młodziutki i całkiem zdrowy.
Wtedy  przed blokiem rozpoczęły się  niekończące się dyskusje  na temat wyboru imienia dla  Rudzielca.
Imię oznacza nadawanie tożsamości. W starych wierzeniach niektórych ludów, kto zgubiłby imię to prawie tak, jakby zgubił duszę. Kotu należało nadać właściwą  tożsamość poprzez imię.
W żadnym wypadku nie mógł to być Mruczek ani  Kiciuś. Tak  dumnemu kotu należało nadać stosowne  królewskie imię. Ramzesem ani Ramanidesem nie mógł zostać ze względu  na  jaskrawe niepodobieństwo  do  czarnych kotów, co  zdaniem dziewczynek, wykluczało  tego typu   imiona. Nie mógł to być też Garfield ani inny bohater z bajek  dla dzieci, bo zbyt dumnie się prezentował. A imię Tygrysek wydawało im się zbyt pospolite.
Podczas gdy ruda gwiazda wylegiwała się  na marcowym słoneczku - niczego nieświadoma, toczył się  zażarty spór. W końcu decyzja zapadła. A właściwie dwie decyzje. Dwa imiona, jedno na co dzień, a drugie oficjalne, od święta.

Summerko, uroczy i świetny tekst!

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

48

Odp: Papuga i wróble

Wielbicielu Lidji Bacic zwierzęta są zawsze wdzięcznym tematem  do opowiadań. Dziękuję.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.

49

Odp: Papuga i wróble
Summerka napisał/a:

Spotkanie ze stulatkiem

Będąc w uzdrowiskowej mieścinie M. zapragnęłyśmy z dwiema znajomymi udać się  do pobliskiej karczmy o światowej nazwie  na popołudniową kawkę. Przed karczmą postanowiłyśmy uwiecznić się na zdjęciach. Chodnik był wąski i chcąc zrobić ujęcie trzeba było się cofnąć nieco dalej poza chodnik. Zwykle było tu pusto. Ale teraz akurat przemierzał chodnik powolutku starszy pan o rumianej twarzy. Przeprosiłam więc grzecznie za kłopot. Od słowa do słowa nawiązała się przyjemna pogawędka. Okazało się, że pan ów wkrótce skończy sto lat. Codziennie wybiera się na półkilometrowy spacer, właśnie tędy przechodząc.
A na moje pytanie: - Chce się tak panu?- miał tylko jedna odpowiedź: -Dyscyplina.
Tłumaczył nam, że nieraz mu się nie chciało, nie było pogody albo coś mu dokuczało. Z zawodu wojskowy miał wpojoną dyscyplinę, która teraz bardzo mu się przydaje. Szepnął nam jeszcze: tylko mi strasznie wstyd, że tak wolno chodzę. Napomknął też, że był trzykrotnie jeńcem wojennym, przeżył wojnę.
Zdziwiona zapytałam: -To naprawdę nie chorował pan nigdy?
A staruszek tylko się uśmiechnął i odparł:-  Nieraz się zdarzało i było  się w szpitalu, ale zawsze wychodziło się cało.
Po czym dodał wesoło: - Kto w M. żyje, ten stu lat dożyje!
Na koniec rozmowy życzyłyśmy mu takiego dobrego zdrowia, jak do tej pory i żadnych chorób. A on podziękował z radością w oczach.
Po czym przybliżył dłoń w kierunku  mojego policzka i zażartował, naśladując odgłos pukania: - Odpukać w niemalowane!
Faktycznie staruszek dobrze zauważył, że  nie zrobiłam makeupu:) Rozstaliśmy się ze śmiechem, a starszy pan raźno pomaszerował dalej.

Urocza historia smile

50

Odp: Papuga i wróble

Dżdżownick, dzięki za przeczytanie. Pogoda ducha pozwala znieść wiele w  życiu. Pozostaje nam wszystkim życzyć sobie tego samego.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.

51 Ostatnio edytowany przez jeruka9 (2016-09-22 10:03:13)

Odp: Papuga i wróble

poprawiam :Czy ktoś widzieliscie kiedyś kolorową dużą papugę  przechadzajaca sie wśród stada malych szarych  wróbelków? Ja widziałam.
Znaleźliśmy wtedy ją  latem wyfrunęła komuś przez otwarte okno.  zamieszkała  w pożyczonej od sąsiadki klatce. Okazało się ze ma talent, potrafi otwierać klatkę  dziobem.
trwała ciepłe lato i zawsze o  świcie śpiewały ptaki za oknem. Papuga skakała w klatce  i spiewala razem z nimi. posiadała też inne umiejętności. Naśladowała cmokanie, mlaskanie, ziewanie, trzaskanie  drzwi od samochodów, które były blisko odgłosy pilota samochodowego, itp. Jednakże  jej występy odbywały się tylko nad ranem.  A w dzień siedziała cichutko, jak szara myszka. Ze złośliwego kosego spojrzenia przypominała mi do złudzenia koleżankę z pracy. Siedziała nastroszona,  naburmuszona i nadęta. Obserwowała mnie bardzo uważnie sledzac mój kazdy krok.
wypuszczana z klatki dla rozpostarcia skrzydel, fruwała wysoko, a wtedy wszystkie okna musiały być zamknięte.  darła się wtedy niemożliwie i nie chciala dac  się potem złapać lecac po pokoju.
w czasie cieplych letnich nocy  otwieraliśmy okna na oścież.  Pewnego razu gdy obudziłam się rano i papugi już nie było.  Klatka byla otwarta. Szukałyśmy jej wszedzie , pytałyśmy kazdego napotkanego czlowieka, zaczepiłyśmy na słupie ogłoszenie i wyznaczałyśmy nagrodę i ciagle nic. Aż na początku jesieni, kiedy nastaje chłód i pada deszcz , hałasująca śmieciarka spłoszyła stadko wróbli na pobliskiej starej lipie. Spojrzałam i oczom nie wierzyłam, wśród nich migotały mi kolorowo piórka . podbiegłam bliżej,  ptactwo już odfrunęło razem  z papugą. Nieznane mi  są  jej dalsze losy. Nieraz zastanawim się, jak sobie  poradzi. Ale w mojej pamięci na zawsze  pozostał jej widok, jak ze starej fotografii:  male szare wróbelki na wieliej gałęzi, a wśród nich  wielka  kolorowa papuga.....

I wiem teraz ze,  każdy potrzebuje towarzystwa gdy doskwiera mu samotnosc, a  na pewno papuga i to nieważne, że -  wróbli.

=^-^= miau  prawiczek ._.

52 Ostatnio edytowany przez Summerka (2016-09-22 17:16:15)

Odp: Papuga i wróble

Jeruka9, ach, ta klawiatura:) Dzięki. Kiedyś zrobię z tego wiersz;)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego pobytu na forum.

Posty [ 39 do 52 z 52 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016