Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!
Nie jesteś zalogowany.
Dnia 3 października br., pierwszy raz od ponad 15 lat, zdecydowałam się na drastyczne cięcie. Wczoraj rano sięgały jeszcze do połowy pleców, a po południu już nieco poniżej ucha. Zawsze odpowiadał mi wizerunek siebie jako postaci w rodzaju "rusałki", ale teraz czuję się jak inna osoba, jak nowo narodzona. I myślę, że do mojej obecnej profesji pasuję bardziej jako osoba w krótkich, niż w długich.
Nie wiem tylko, jak zareaguje mój małżonek - nie widzieliśmy się już prawie 2 tygodnie (wraca w sobotę). Zawsze mówił mi, że nie wyobraża sobie, żebym mogła mieć krótsze włosy, a teraz... chyba mnie zabije. Trochę się boję tego naszego spotkania i zapewne jego wymówek. (Raz jak zrobiłam kilka jasnych pasemek - do fryzury ślubnej - to wypominał mi to przez następne pół roku). On lubi, kiedy kobieta jest naturalna, tzn. bez makijażu, bez specjalnej fryzury. A ja teraz nie wyglądam tak, jakby on chciał.
Offline
Gratulacje tak odwaznej decyzji!!! Zawsze podziwialam u kobiet takie wlasnie zmiany - ciach i nie ma watpliwosci, ze sie bylo u fryzjera :-) Swoja droga jak Ci sie udalo uchowac przez 15 lat nic nie zmianiajac na dlugosci ? :-) maz napewno bedzie zachwycony - wkoncu nie przefarbowalas sie ani nie postawilas sobie irokeza ;-)
Ja rowniez szczesliwie u boku mam pana, ktory kocha mnie "taka jak Bog stworzyl". Odpada mi presja wygladania zawsze 'nienagannie' (makijaz, ulozona fryzura...tyle stresu...brrrr).
Offline
Nie no, w ciągu tych 15 lat regularnie podcinałam końcówki, ale na takie drastyczne cięcie się nie zdecydowałam. Wszyscy mówią mi, że świetnie wyglądam, a nawet lepiej wyglądam w krótszych włosach, tylko boję się, że On tego nie zaakceptuje (tzn. zaakceptować będzie musiał, ale będzie mi to wypominał przez następne 20 lat ).
Offline
No i "moje kochanie" przyjechało w końcu i pierwsze słowa, jakie od niego usłyszałam, brzmiały: "ale brzydko wyglądasz", a chwilę później "wyglądasz jak stara baba". Potem usłyszałam, że nie jestem już jego Milą, tą Milą, która tak mu się podobała i którą kochał. Poryczałam się.
Generalnie gnojek ma to do siebie, że nie potrafi brać odpowiedzialności za swoje słowa (czego wymaga od innych). Na dobrą sprawę powinnam się zapytać, czy kochał mnie tylko za moje włosy, ale nie chce mi się z nim dyskutować.
Ja wiem, że wyglądam świetnie, o wiele bardziej atrakcyjnie niż wcześniej, ale może właśnie to tak naprawdę mu się nie podoba.
Offline
Tacy to juz sa czasem mezczyzni. Czuja sie zagrozeni, niepewni i zamiast zalatwic to z soba samym to nas krzywdza. Jakby to obciecie wlosow mialo byc jakims ciosem w niego wymierzonym...I to patrialchalne traktowanie...Napewno wkoncu dojrzeje i "zaakceptuje" :-) twoj nowy image. 3mamy kciuki aby stalo sie to jak najszybciej!
Offline
Wczoraj powiedział, że jednak ładnie wyglądam, ale on i tak był przyzwyczajony do długich włosów i trudno mu się przyzwyczaić do krótkich.
I że nie lubi zmian.
Tyle że to, cholera, są MOJE włosy!!!! Oczywiście tłumaczyłam mu to; ale on ciągle swoje, że ja jestem JEGO żoną! To co, mam się go pytać za każdym razem, gdy bęcxdę chciała coś zmienić w swoim wyglądzie?
Tak, masz rację, to jest patriarchalne traktowanie.
Offline