Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL

Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Serdecznie zapraszamy do lektury naszych redakcyjnych blogów Od kuchni oraz Po godzinach Szczególnie polecamy : Psychologia Uroda Miłość Wychowanie Polityka Samotność

Dodaj odpowiedź

#1 2007-09-22 13:57:27

aleX
Moderator
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2007-08-19
Posty: 106

(cholerne) weselne szczęscie.....

Jakieś dwa tygodnie temu byłam na ślubie i przyjaciółki. Dokładałam wszelkich starań aby wyglądać jak "kobieta z klasą".Niestety moje wszelkie nadzieje, przygotowania spełzły na niczym. Już  jadąc samochodem do kościoła dostałam wysypki na twarzy i karku, ponieważ przed wyjściem nałożyłam sobie nawilżającą maseczkę. Tak wiec pierwsze miejsce do którego sie udałam zaraz gdy dojechaliśmy na miejsce była toaleta. Tam starałam sie załagodzić podrażnienie przy pomocy kompresów z ziemnej wody:)
Po dwóch minutach przebywania w kościele złamałam obcas gdy chciałam wejść do ławy. Przez cała msze chwiałam sie na prawo i lewo i myślałam ze ludzie wezmą mnie za osoba która musiała sie już znieczulic.sad
Po tym jak wytrwałam w kościele pojechaliśmy na sale. I tutaj znowu po pewnym czasie, a dokładnie po trzech godzinach, siedząc przy stole usłyszałam taki dziwne "prych". Po zmacaniu całego mojego ciała co sie okazało?? Ze szczelił mi zamek w spódnicy!!!!!!!! I najgorsze ze nie wiem dlaczego, chyba za dobrze gotowali:). Tak czy inaczej mama Magdy wzięła biała nitkę i pięknie zaszyła zamek w srebrnej spódnicy:)
Potem w miarę się uspokoiło, tanczyłam ze wszystkimi i świetnie sie bawiłam. Bez butów gdyż nie umiałam dłużej wystać na tych szpilkach. Ostatni skutek zabawy jaki poczułam w niedziele kiedy mama wyciągała mi drzazgi ze stop. Naliczyła ich sześć:)
Morał z tej przygody...im bardziej sie staram tym gorzej mi wychodzi:)

Offline

#2 2007-09-22 22:43:12

Jona
Niewinne początki
Wiek: Kaśka
Zarejestrowany: 2007-09-20
Posty: 7

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Nieźle się ubawiłam czytając tą historię,hmm powinnaś się chyba cieszyć,że to nie było Twoje własne weselisko;)Pozdrawiam

Offline

#3 2007-10-02 10:28:16

aleX
Moderator
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2007-08-19
Posty: 106

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Ja też sie cieszę.. tylko było mi przykro że mimo moich wysiłków i tak dałam kapy??? Może znacie jakieś sposoby aby w takich sytuacjach być jak gwiazda?? Nie mieć żadnych wpadek??smile

Offline

#4 2008-10-08 12:23:14

Danusia
O krok od uzależnienia
Wiek: 50 lat
Zarejestrowany: 2008-09-25
Posty: 68

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Rzeczywiście......pecha to Ty miałaś dziewczyno!! Ja myślę,że w takim dniu-żadne scenariusze tak naprawdę nie działają.Nigdy nie da się przewidzieć sytuacji,które będą miały miejsce.W czasie ślubu mojego syna- a siedziałam w pierwszej ławce - w pewnym momencie zaczęła się nerwówka- młodzi spoglądali na świadków,świadkowie na siebie- za chwilę jeden ze świadków podszedł do siostry młodej- poszeptali - i zdjęła z palca obrączkę i dała Mu ją.No....... pomyślałam...... gdzieś zgubili obrączkę.Reszta gości siedzących z tyłu -wogóle nie zauważyła,że coś się działo.Okazało się,że to kościelnemu,który szedł z obrączkami do ołtarza-upadła gdzieś - i nie mógł jej znależć.Ksiądz opóźniał moment zaślubin- ale nie dało się tego przeciągać w nieskończoność -obrączki nie było dalej.Stąd ceremonia musiała być w pożyczonej. Kościelny w końcu znalazł zgubę- i synowa szybko podmieniła ją-tę drugą -oddając synowi do kieszeni.Po wyjściu z kościoła wiadomo- życzenia,ryż,pieniążki........ i tak pojechali na salę weselną.Tam siostra synowej podeszła do młodych prosząc o zwrot swojej obrączki.Syn nerwowo zaczął szukać po kieszeniach........ obrączki niestety nie było.Co sie okazało? Obrączka leżała pod stołem- bo syn wyciągnął ją razem z chusteczką do nosa - zupełnie nieświadomie.Historia ta jest komiczna ale  widzisz aleX ...... i takie się zdarzają na ślubach

Offline

#5 2008-10-08 12:50:40

oxyewa
Powoli się zadomawiam
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2008-09-19
Posty: 57

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

O kurcze, Danusiu ! Ta historia z obrączkami jest trochę mroczna .... Gdybym była bardziej przesądna.. kto wie - powiedziałabym; fatum ?!
big_smile - no nie, żartuję.
Ale mój mąż, który jeśli chodzi o obrączki jest odrobinę ostrożny, zabraniał mi wkładać moją obraczkę przed ślubem, a gdy wreszcie po wielu latach bycia ze sobą wzięliśmy ślub - zamówił nowy komplet obrączek twierdząc - że te - które przygotował poprzednio "nie zdały egzaminu".

aleX-to historia jak u Bridget Jones !!! ale się uśmiałam (no przepraszam - ale to bardziej śmieszne niż godne wspólczucia!)
Mnie przytrafiła się kiedyś podobna historia z maseczką na twarz, po niej na całe życie zapamiętałam sobie lekcję, by nowych kosmetyków nie stosować przed ważnymi wydarzeniami/wyjściami.
Pozdrawiam. smile


Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie.
F.W.Nietzsche

Offline

#6 2008-10-08 13:29:56

Danusia
O krok od uzależnienia
Wiek: 50 lat
Zarejestrowany: 2008-09-25
Posty: 68

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

oxyewa- wystarczy,że moja teściowa jest przesądna......co Ona nie nagadała mojemu mężowi przed ślubem-a to ,że ma mi koniecznie nadepnąć na suknię-/szczęście,że była długa,bo jakby depnął trzewikiem na krótką????? aż strach pomyśleć!!/ żeby okręcił mną przed ołtarzem,żeby nie puszczał ani na chwilę jak będziemy odchodzić z klęczników.......... och!!!!!!!!! naiwna..........haaaaaaa i tak dominowałam w naszym związku ....... i na nic zdały się  napomnienia przedślubne. Wiesz........ a tak poważnie - troszkę "trząsnęły" mną te perypetie z obrączką.Jednak wychodzę z założenia,że żadne fatum nie decyduje o szczęściu  czy nieszczęściu- i jeśli młodzi będą pielęgnować swoje uczucia,rozumieć się,wspierać wzajemnie- to żadne gusła w tym nie przeszkodzą- by byli szczęśliwi.

Ostatnio edytowany przez Danusia (2008-10-08 13:30:58)

Offline

#7 2008-10-09 09:19:49

brysia
100% Netkobieta
Wiek: 31 lat
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 240

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

przypomniało mi się że jak moi rodzice odchodzili od ołtarza(a byli bardzo młodzi moja mama 16lat,tata 19)to babcia też nagadała mamie a druga tacie że mają się nie puszczać po odejściu z klęcznika,i koniecznie to "TY"(do rodziców) masz przeciągnąć drugie na swoją stronę.
Moja mama tak się skupiła na tym przekręcaniu po ceremonii że po pierwsze nic z przysięgi i ceremonii nie pamiętała,a po drugie jak tylko wstali,goście się patrzą co jest a ci stoją przy tym ołtarzu i jedno w tą a drugie w tamtą dobre pare minut to trwało aż się wreszcie puścili i jedno w prawo a drugie w lewo.Po półtora roku się rozwiedli.Coś w tych przesądach jest.


"dlaczego kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy,a my kochamy ludzi którym nasza miłość jest niepotrzebna?"

Offline

#8 2008-10-09 09:39:40

Ansja
100% Netkobieta
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2008-08-18
Posty: 319

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Woow.. niezłe historie smile brysia- u mnie w rodzinie też był podobny przypadek- moja ciotka rozwiodła się z wujkiem po jakimś roku, a przytrafiła im się podobna sytuacja w kościele jak u Twoich rodziców.
Ja, rok temu, świadkowałam u mojej siostry na ślubie. Najpierw, przed mszą, usiadłam na czymś tłustym moją śliczną, pomarańczową sukienką smile Plama była widoczna z 200 m ... hmm - niektórzy pytali czy nie dostałam okresu.. (o matko!!!) Później, już na sali, w wyniku dość ekspresyjnego tańca, mój brat oderwał mi guzik od już i tak nieszczęsnej sukienki, który potem- w sposób niezwykle zgrabny, czarną (!!) nitką przyszyła mi moja siostra... No a potem nie zdziwił mnie fakt, kiedy od moich butów odleciały wszystkie koraliki i cekinki, jakie tam były przyszyte..
Więc ja także znam smak porażki po wielkiej batalii starań smile

Ostatnio edytowany przez Ansja (2008-10-09 09:40:30)

Offline

#9 2008-10-09 10:11:53

brysia
100% Netkobieta
Wiek: 31 lat
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 240

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Ansja-no to troszkę wstydu było szczególnie z tą plamą jakby od okresu.Właśnie bywa i tak ale cóż trzeba robić uśmiech na 5+ i udawać że tak właśnie miało być.Wtedy to dopiero wszyscy są zdziwieni


"dlaczego kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy,a my kochamy ludzi którym nasza miłość jest niepotrzebna?"

Offline

#10 2008-10-09 10:23:07

Ansja
100% Netkobieta
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2008-08-18
Posty: 319

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Fakt, nadrabiałam miną big_smile Ale z tą plamą nie było tak źle, w sumie to spodziewałam się zgryźliwych uwag pod moim adresem od niektórych osób no i się doczekałam smile Ale to mnie nie zbiło z tropu i bawiłam się na ile mi sił wystarczyło smile

Offline

#11 2008-10-09 10:26:52

brysia
100% Netkobieta
Wiek: 31 lat
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 240

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

i tak powinno być!grunt to poczucie humoru nie zawsze przez innych zrozumiane ale.......co tam


"dlaczego kochają nas ludzie na których miłości nam nie zależy,a my kochamy ludzi którym nasza miłość jest niepotrzebna?"

Offline

#12 2008-10-09 19:25:07

Danusia
O krok od uzależnienia
Wiek: 50 lat
Zarejestrowany: 2008-09-25
Posty: 68

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Z weselnych historii przypomniała mi się jedna - bo akurat gotuję buraczki-a z nimi też w jakiś sposób się ona łączy.Trzy lata temu w soboty dodatkowo pracowałam w jednej małej firmie.Pojechałam do pracy - i dwaj koledzy przyszli do mnie- z zapytaniem- czy bym nie pojechała z nimi w delegację na wesele do kolegi z pracy.Zapytałam kiedy- a oni...... dzisiaj. Dzisiaj- to niemożliwe odpowiedziałam- mam do gotowania buraczki w słoikach.Eeeee oni na to - jak o 14 zawieziemy Cie do domu to na 16 zdążysz i ugotować buraki i uszykować się.Rzeczywiście- sprawnie się urychtowałam- buraki na piec,ja do wanny- a że mam naturalnie kręcone włosy- nawet z fryzurą nie było kłopotu.Sukienka taka elegancka tez jakaś w szafie była- buty na obcasie -oczywiście - i w drogę.Gdy Pan Młody zobaczył mnie w kościele- ze zdumienia-aż oczy wytrzeszczył- bo na pewno się mnie nie spodziewał.I wyobraźcie sobie- to był trzeci taniec na tym weselu- ja trzeźwiutka jak niemowlę .Goście zrobili koło- a młodzi wybierali sobie patrnerów do tańca.Młody przyszedł i poprosił mnie.To był dość energiczny taniec,ja w sukience do pół łydki,na wysokich obcasach- jak mną zaczął wywijać- zahaczyłam obcasem o listwę sukni- i walnęliśmy oboje - na glebę.Upadłam na nadgarstek lewej ręki  a On- padając walnął mnie w kostkę od prawej nogi.Bolało jak diabli ale dzielnie bawiłam się dalej.Jednak po pewnym czasie i ręka i noga zaczęły puchnąć- i nie widząc innego wyjścia -zawieziono mnie do szpitala.Tam prześwietlenie- okazało się,że ręka jest złamana a kostka na szczęscie tylko wybita. Oczywiście założyli mi elegancki gips -i z tym gipsem "wparadowałm" na salę weselną.Wszyscy osłupieli - bo mało Kto zauważył ten incydent z "wywrotką".Ja niestety-tylko zabrałam swoje rzeczy i pojechałam do domu.

Offline

#13 2008-10-09 20:37:03

aleX
Moderator
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2007-08-19
Posty: 106

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

dziewczyny mysle że nasze historie nadaj się na jakis dobry scenariusz:) ubawilam sie po pachy... smialam sie a w biurze patrzyli mina mnie jak na wariatke:) ale co tam.., dzieki wam przynajmniej wiem ze nie mam zadnego zlego fatum. Nie jestem sama:)

Offline

#14 2008-10-09 20:42:28

juzia38
Niewinne początki
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2008-10-09
Posty: 6

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

miałaś pecha nie da sie ukryc ale zawsze moglo byc gorzej

Offline

#15 2008-10-09 20:48:24

Danusia
O krok od uzależnienia
Wiek: 50 lat
Zarejestrowany: 2008-09-25
Posty: 68

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

juzia38 napisał:

miałaś pecha nie da sie ukryc ale zawsze moglo byc gorzej

Juzia..........ale 5 tygodni nosiłam gips na lewej ręce i jako,że jestem leworęczna- nie umiałam sobie radzić z podstawowymi czynnościami.Jedynie z jednym nie było kłopotów- moi koledzy z pracy- na zerwanie chcieli bym chodziła do wc- bo trzeba mi było rozpinać spodnie a oni jakoś bardzo byli do tego chętni.

Offline

#16 Wczoraj 16:09:57

Danusia
O krok od uzależnienia
Wiek: 50 lat
Zarejestrowany: 2008-09-25
Posty: 68

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

Dziewczynki......... jutro jadę na czwarte w tym roku wesele.Trzy odbyły się bez ekscesów...... ufam,że to ostatnie w tym roku- też będzie w porządku.

Offline

#17 Wczoraj 21:47:39

aleX
Moderator
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2007-08-19
Posty: 106

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

trzymam mocno kciuki!!! napisz koniecznie czy ktos inny nie mial (cholernego) weselnego szczescia:)

pozdrawiam

Offline

#18 Wczoraj 21:58:55

oxyewa
Powoli się zadomawiam
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2008-09-19
Posty: 57

Re: (cholerne) weselne szczęscie.....

No Danusia, Ty to masz przygody !  Czekamy na sprawozdanie z jutrzejszego wesela. Baw się dobrze i uważaj na siebie !  big_smile


Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie.
F.W.Nietzsche

Offline

Dodaj odpowiedź

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson