Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Witajcie. Jestem tu nowa. Zaglądałam kilka razy przed zarejestrowaniem się. Mam dwójkę małych dzieci - 3lata i pół roczku. Przed urodzeniem pierwszego dziecka pracowałam. Miałam swoją wymarzoną pracę, ale nawet wtedy coś mnie dołowało. Chciałam być lepsza, a tym czasem ciągle czegoś nie potrafiłam zrozumieć i zawsze znalazł się ktoś, kto niby życzliwie udzielał mi rad. Zawsze wszystkim bardzo się przejmowałam. Jestem podatna na nastroje i dlatego potrafię się nie tylko smucić, ale też i cieszyć. Więc może ktoś ma jakiś pomysł. Mąż coraz częściej mi wypomina, że nie pracuję. Nie mam już żadnych świadczeń i szczerze mówiąc boję się szukać pracy. Wcześniej mieszkaliśmy w innym mieście. Mąż nie docenia tego, że zajmuję się dziećmi, domem, że robię posiłki itd. Córeczka ząbkuje i często się budzi. Zawsze ja do niej wstaje. Nie oczekuje, że on mnie wyręczy, ale mógłby chociaż mnie nie denerwować. Czyta po nocach, choć proszę, żeby wyłączył światło. Muszę iść spać do innego pokoju. Mąż czase dziwi się po czym jestem zmęczona. Tym bardziej nie czuję się jeszcze na siłach, aby szukać pracy. Mąż kiedyś wyzywał mnie od matołó. Bolą mnie jego słowa. Mam coraz mniej czasu na jakieś hobby, tym bardziej, że to i tak podobno nic nie znaczy. Kiedy mnie krytykuje, to mam jeszcze mniej chęci i nerwy mi wysiadają. Mam problemy z sercem i jestem pod opieką kardiologa. Mąż ma swoje sprawy, mamy remont. Doceniam jego starania, to dlaczego on nie może docenić moich. Widzę jednak, że jest mu przykro i próbuje to załagodzić., Za chwilę muszę kończyć, bo córa się zbudziła. Myślałam o jakimś zarobku w domu, ale muszę nabrać sił. Może nie jestem zbyt bystra. Mam średnie pomaturalne. Chciałam iść na studia, ale nie mogę sobie na to finansowo pozwolić. Rzeczywiście niekiedy wolniej myślę, albo zrobie coś impulsywnie. Kiedy on mnie krytykuje, mam ochotę zrobić sobie krzywdę. Wiem, że jestem potrzebna dzieciom i nie jestem taka głupia. Oczywiście próbuję rozmawiać z mężem. Dbam o siebie i jestem uważana za ładną, ale on niby żartuje, że mam obwisły brzuch. Jestem szczupła. staram się w siebie uwierzyć, ale nie wiem co jeszcze zrobić. Pozdrawiam.
Offline
wiesz jak człowiek nie pracuje a siedzi w domku to troszę (nie obraź się) dziczeje...nie dziwię się ze nie możesz się przełamać i zacząc szukać pracy. Mąż wcale nie docenia twych starań, padaja epitety widać wkurza go to ze jesteś na jego utrzymaniu. Myslę ze jednak powinaś się jakoś przełamać i porozsyłać cv mailem, a nóż coś się trafi:) zobaczysz sama ze jak wyjdziesz z domu do ludzi wszystko będzie się lepiej układać, przede wszystkim to TY najwięcej na tym zyskasz bo po piersze będziesz miala zawsze własne pieniądzea co za tym idzie poczujesz się niezależną, po drugie wyjdziesz z domu do ludzi-rozerwiesz się,nawiązesz nowe znajomości, po trzecie moze bedziesz mogla sobie pozwolic na studia-czyli zrobisz cos dla siebie:) jesli mimo wszystko nie mozesz się przełamać może powinnas sie zapisac na jakiś kurs dla bezrobotnych np z urzędu pracy-są bezpłatne, dostaje się jakies stypendium i można kogoś poznać. Poza tym twoje szanse na znalezienie pracy zawsze wzrosną:) Pomyśl nie mozesz tkwić w tej sytuacji, dzieci też dorosną pojdą w świat a ty zostaniesz wieczną utrzymanką męza. Jeżeli teraz tego nie zrbisz to wierz mi , ze z każdym kolejnym rokiem będzie ci trudniej. Głowa do góry! zacznij robić coś dla siebie, małymi kroczkami postaraj się zmienić swoje nastawienie do szukania pracy. Już dziś wyslij cv może oddzwonią i zaproszą cię na rozmowę? mąż jak zobaczy ze szukasz pracy też inaczej na to spojrzy, moze bardziej doceni?w necie masz mnostwo info o tym jak sie zachować na rozmowie, jakie pytania padają, i jak na nie odpowiadać.Zrób to:) a jesli nie masz sily to po weekendzie grzej do urzędu pracy bo teraz właśnie jest okres gdy urzedy dostają forsę na kursy i staże. mam kciuki za Ciebie .
pozdrawiam:)
Offline
Ada super to ujelas....Popieram twoje zdanie...
Offline
Miło, że będziesz trzymać za mnie kciuki. Jestem w domu 3lata. Na razie nie mogę iść do pracy. Za miesiąc mam operację serca. Dziecko ma pół roczku i nie stać nas na opiekunkę, a syn chodzi do przedszkola, ale nie codziennie, więc tym bardziej. Mąż wcześniej właśnie chciał, żebym była w domu, ale zawsze gdy jest mniej pieniędzy, coś mu odbija. Nie czuję się na siłach. Będę mogła szukać pewnie dopiero za rok. Nie jestem rozrzutna. Czasem sprzedaję ręcznie robione kolczyki i kartki okolicznościowe wśród znajomych. Nie chciałam jeszcze drugiego dziecka. On nalegał. Teraz nie żałuje, ale ciąża nie była łatwa. bo miałam często ataki serca. Mąż nie zastanawia się, zanim coś palnie, a mi jest przykro. Twierdzi, że mnie kocha. Jestem technicznymmłtem, nie mam prawa jazdy. Brak predyspozycji. Rozwijam więc artystyczne pseudo umiejętności. Czy nie zasługuję na szacunek? Przecież nie próżnuję. Czasem on ma więcej czasu dla siebie niż ja. Boję się wielkich budynków, instytucji, nie znaczy, że unikam, ale czuję pewien lęk i niepewność. Musiałabym się cofnąć do dzieciństwa, żeby wyjaśnić przyczynę swoich kompleksów, ale nie mogę. Sama siebie nie doceniam, ale może mam powody. Na mojej twarzy widać wszystkie emocje i niektórym się to nie podoba. Jest więcej kobiet wychowujących dzieci, które później wracają do życia społecznego - na rynek pracy. Na studia nie pójdę, chyba, że po 40- stce. Dużo kasy idzie w odnawianie domu. Acha... Czasem w złości drapałam się z całej siły po twarzy. Nie chcę tego robić! Pocięłam sobie też nadgarstek. Tak bardzo bolą mnie niektóre słowa... Teraz nie robię sobie takiej krzywdy. Nie mogę się denerwować. Przez pół dnia chyba noszę moją córeczkę. Jest wtedy spokojniejsza. Dzięki za odpowiedzi. Nie poddam się! ![]()
Offline
Lorinna
Doskonale Cie rozumiem,ale zeby kogos zrozumiec bardzo czesto trzeba tego samego doswiadczyc.
Tez jestem matka dwojki dziecki , pierwsza corka chodzi do 1 ej klasy podstawowki druga ma prawie roczek. Zanim zaszlam drugi raz w ciaze tez pracowalam i bardzo lubilam swoja prace , na zwolnienie musialam jednak pojsc jak bylam w 4 mies. ciazy no i od tamtej pory nie pracuje ,bo tez nie mam mozliwosci. Wsparcia i pomocy od swojego faceta nie mialam wyszlo jak wyszlo rozstalismy sie <moja decyzja > takze mam teraz bardzo trudne dni.Moj facet moze nie byl lepszy ,ale jak czytam to co napisalas ,ze maz coraz czesciej wypomina Ci to ,ze nie pracujesz to az cos sie robi. Przeciez taka decyzje podjeliscie wspolnie tym bardziej ,ze piszesz o tym,ze mozliwosci pojscia do pracy narazie nie masz ,wiec jakim prawem Ci to wypomina ? Moze niech on sie zajmie domem i dziecmi a Ty idz do pracy ciekawe czy bedzie taki szczesliwy.Dodam jeszcze ,ze wielu tatusiow nie zdaje sobie sprawy z tego jak ciezka prace wykonuje kobieta ,ktora wychowuje dzieci i dba o dom . Kiedys slyszalam wypowiedz pewnego tatusia ,ktory byl na tacierzynskim pare lat i powiedzial :" jak wrocilem do pracy to zaczalem dopiero tam odpoczywac "
Jesli bedzie Cie wyzywal od matolow powiedz mu poprostu ,ze Cie to boli,ze sprawia Ci tym przykrosc .Odnosnie Twojego samookaleczenia , mysle Lorinno ,ze powinnas skorzystac z porady psychologa , byc moze faktycznie wplyw na to maja sytuacje z dziecinstwa w kazdym razie nie zostawiaj tego . A slowa typu,ze masz obwisly brzuch bola i maja prawo sprawic przykrosc , w koncu urodzilas mu dwojke dzieci wiec jakiby ten brzuch nie byl powinien to zaakceptowac i kochac Cie taka jaka jestes ,ale moj facet nie byl lepszy < jak bylam w ciazy uslyszalam,ze go ie pociagam > wiec taki o to tupet potrafia miec faceci ,ale jakby kobieta mu powiedziala ,ze ma zamalego to by odrazu polecial i sprawdzil jak inna reaguje na jego "narzedzie " i czy jest w stanie nim cos zdzialac .
Radze Ci a tak naprawde obie musimy sie wziac jakos w garsc. Ja dzis myslalam nawet o zlobku gdzie bylam i w sumie nadal jeszcze jestem przeciwniczka .Pomyslalam tez ,ze moze wybiore sie na jakies studium czy wlasnie kurs , bo tak jak Ada napisala siedzac calymi dniami w domu z dziecmi mozna zdziczec i mi sie to powoli udziela .
Trzymam kciuki za Ciebie i siebie tez ![]()
Offline
Witaj Ewza Miło dostać odpowiedź od kogoś kto rozumie i jest w podobnej sytuacji. Dziękuję. Mam nadzieję, że wszystko ci się uda. Rozstałaś się i to była twoja decyzja, więc pewnie jesteś silna i mimo przeciwności potrafisz walczyć. Trudno żyć z kimś, kto podcina nam skrzydła. Większość ludzi przecież chce się rozwijać i iść dalej. Opieka nad dziećmi jest też cennym zajęciem i to całodobowym. Muszę znaleźć czas na wiele rzeczy... W pracy czasem czułam się jak karcona dziewczynka. Może dlatego, że ojciec też mnie karcił. Nie robiłam całego testu na inteligencje, ale obawiam się, że nie jest dobrze, i to nie ma nic wspólnego z tym, że nie pracuję zawodowo. Ludzie przeważnie mnie postrzegają jako osobę zbyt delikatną, taką która sobie nie poradzi, a potem czasem dziwią się, że jednak dałam radę. Dlaczego oceniają po pozorach? W pracy szczególnie trzeba być pewnym siebie i może jeszcze na takiego wyglądać. Czas iść spać, bo nie wiadomo, czy mała da mi przespać noc.
Trzymam kciuki za wszystkie niedoceniane kobiety, matki, żony itd. Musimy znaleźć w sobie te silniejsze cechy, a może z tych niby słabych zrobić atuty, co myślicie?
Offline
ja tak samo jak ewzaj80 uważam ze powinnsą wybrać się do psychologa- taka rozmowa-porada jest już dziś na szcęście bezpłatna i pamiętaj ze zaden to wstyd. Sama bylam kilka razy-mialam poważne problemy i widzialam juz dla siebie tylko jedno rozwiązanie.............. sprobuj! przełam się, to ze się samookaleczasz w niczym ci nie pomoże, poza tym zrob to dla dzieci!!! na pewno chcialyby one miec w przyszlości wesołą i niezależną mamę:) twierdzisz ze nie poradzisz sobie w pracy ale za chwilę sama sobie zaprzeczasz bo piszesz ze ludzie często nie wierzyli w ciebie a ty zawsze pokazywalas ze sobie rzdzisz i ze stać cię na zrobienie czegoś:) zdzradze ci cos z wlasnego doświadczenia...moja mama byla wiecznie poniewierana przez ojca, sama poswiecila się dla dzieci ale kosztem tego ze nonstop ktos wyzywal ją od nierobów, kazal jej spier..do roboty, wykrzykiwal ze nie bedzie jej ciągle utrzymywal, burza mijala potem ojciec przepraszal ale co z tego za dwa dni jak przychodzil z pracy znowu bylo to samo...Widzę teraz po mojej mamie ze boi się czegokolwiek, boi się pojsc do pracy, choć ma czesto okazje dorobić sobie, nie wierzy w siebie, nie dba i nie szanuje. Cale zycie opiekowala się mną i moim rodzeństwem, dbala o dom a ojciec po 30latach małżeństwa potrafi powiedzieć ze ona go okrada....no więc widzisz dlaczego uważam ze powinnaś cos z tym zrobic. Super ze pewne rzeczy sobie uświadomiłaś-to już pierwszy krok, teraz czas na kolejny. Musisz wyjsc do ludzi, swietnie ze masz swoje zajęcia dla mnie wcale nie są one błahe-też robie wlasnorecznie kolczyki i szczycę się tym wszem i wobec:)))))))))
Offline
Dziękuję Ada. Przykro mi, że twoja mama była tak źle traktowana. Naprawdę. Kobiety, które poświęcają się dla dzieci, czasem są niedoceniane. Mężczyźni nie chcą zrozumieć, bo chyba tak im łatwiej. Jest ktoś, kto im podstawi obiadek pod nos. Ale nie każdy mężczyzna jest taki. Mój kuzyn dużo zajmował się dzieckiem, wstawał nawet w nocy, gdy żona była na wychowawczy. Teraz mój syn chodzi do przedszkola trzy razy w tyg. na cztery godz. Może od września dostanie się do "codziennego przedszkola", chociaż tu mu się podoba i jest blisko. Dziś pokonywałam wózkiem zaspy, żeby go odprowadzić. W e wrześniu córeczka już powinna ładnie chodzić, więc mogę wraz z nią dowozić go autobusem. Jak nie to dopiero pójdę do pracy, jak on do zerówki. Mąż też będzie musiał czasem zawieźć. W końcu ma prawo jazdy. Oczywiście też się boję pewnie tak jak twoja mama. Ale nie martw się, nie zamierzam ciągle być w domu. Szkoda tylko, że społeczeństwo tak czasem po pozorach ocenia ludzi. Mąż niby nie chce mnie źle traktować i ostatnio wymyślił, że każde zdanie, bardziej lub mniej pochlebne kończy słowem... kochanie. Ale we mnie jest już jakiś kolec...Czasem budzę się w nocy i chce mi się krzyczeć! Rodzice nie wierzyli we mnie. Tata krytykował, a mamie nie zależało, żebym się kształciła. Ale kiedy już postawiłam na swoim, to modliła się za mnie. Teraz trochę mi pomagają finansowo. Przykro mi, że nigdy nie byłam orłem technicznym, czy matematycznym. To mi trochę komplikowało życie. Lubię robić wiele rzeczy. Nie przestanę tworzyć... Dziękuję Wam. Jakoś to będzie.
Offline
Nie będę się samookaleczać. Chcę w tym wytrwać. Ale i tak moje sposoby na radzenie sobie ze stresem są często destrukcyjne. Te problemy pojawiły się bardziej po wizytach u psychologa( byłam kilka razy), bo coś się stało. Przerwałam wizyty u psych. bo podjęłam pracę w innym mieście. To było jeszcze przed narodzinami dzieci. Cieszę się że mamy dzieci, ale też wiem, że nie mogą być całym moim światem. Czasem można oszaleć, gdy obydwoje zaczynają nadawać...
Offline
ja zaczelam pracowac i przeszla cala depresja ....dzieckiem zajmujemy sie nawzajem i teraz maz widzi ,jak to fajnie jest ,,nic nie robic ,,
bo jak bylam na macierzynskim uwazal ,ze nic nie robie i jeszcze marudze
w pracy jestem doceniana ,chwalona ....i wiecie co? strasznie ,,uroslam,, ....a zawsze czulam sie gorsza ....zycze autorce wszystkiego co najlepsze ,mam nadzieje,ze wszystko sie ulozy ....co do prawa jazdy ,ja juz oblalam kilka razy ...i wiesz co ? wcale nie nie uwazam ,ze jestem mechaniczym beztalenciem ( Ty tez nim nie jestes !!!!) grunt to uwierzyc w siebie i sie nie poddawac ....bo jednym przychodzi cos szybciej ,a innym wolniej ....jestes wspaniala matka i zona ....musisz wyrobic sobie opinie na swoj temat ,nie wazne co mowi Twoj maz czy inni ludzie,bo Ty wiesz jaka jestes najlepiej ! i zla jestem na Twoich rodzicow,bo nakladli Ci glupot do glowy !!!! i doswiadczenia z dziecinstwa odbijaja sie teraz na Twoim zyciu i wierze we wlasne sily .....ale my tu wszystkie wierzymy w Ciebie i Ty tez musisz w siebie UWIERZYC!!!!
Offline
Dzień dobry,
pozwolę sobie napisać parę słów w moim imieniu. Jesteś bardzo dzielną, wrażliwą i zorganizowaną Mamą. Wiedź, że dla Twoich pociech nie ma znaczenia, jakie masz wykształcenie i staż pracy. Dajesz im swoją obecnością to, co najważniejsze: miłość, opiekę i bezpieczeństwo, jakiego nie zaoferuje im żadna najlepiej płatna opiekunka. Córeczka będzie niebawem wykształcała w sobie poczucie więzi z drugim człowiekiem a zrobi to najlepiej przy Tobie. Myśląc o tym, czego nie mamy, często nie doceniamy tego, co już mamy i jak ważna jest choćby nasza obecność w domu.
W sytuacji, kiedy riposty męża trafiają w Twoje poczucie wartości reaguj na nie natychmiast. Nie zostawiaj na później, nie hoduj w sobie urazy, ponieważ emocje obracają się przeciwko Tobie, choćby w postaci autoagresji. Masz prawo do wyrażania emocji, do wyrażania złości wtedy, kiedy się pojawia. Jeśli mąż wyczuwa w Tobie cichą kobietę czuje przewagę, Ty zaś stajesz się ofiarą jego słów pozbawioną kontaktu z własną mocą. Zdrowa złość uwalnia uśpione pokłady energii, daje odwagę do działania. Dzięki niej wiele z nas zdobyło się na radykalne zmiany w swoim życiu. Jeśli kobieta nie wyraża swojego niezadowolenia, pozwalając mu zjadać ją od środka, doprowadza siebie do stanu osłabienia, stagnacji, staje się biernym uczestnikiem swojego życia. W dodatku udziela pozornej zgody na to, by inni ją wykorzystywali. Kończy się to rakiem lub wybuchem skumulowanej złości na siebie samą.
Piszesz o pracy, jaką wykonujesz w domu, świetnie. To dobry pomysł już na tym etapie. Możesz rozwinąć talent i czerpać z tego zyski będąc niezależną od firm i biurokracji. Możesz zasięgnąć informacji, jaki i gdzie możesz rozwinąć umiejętności w rzemiośle artystycznym, które dziś przeżywa rozkwit i ciałkiem niezłe zainteresowanie. Jeśli po stosownym dla Ciebie czasie zechcesz jednak wrócić do pracy poza domem, postaraj się dotrzeć do programów adresowanych dla mam, które wracają do pracy. Ich oferta budowana jest na potrzebach takich mam jak Ty. Ponad to dziś przepisy dla pracodawców zostały zmienione dla elastyczności wobec pracowników. Etaty w różnych proporcjach w tym jeden dzień pracy w domu są możliwe, wystarczy o nie pytać i negocjować.
Pozdrawiam serdecznie!
Ostatnio edytowany przez Anka_psycholog (2010-02-13 22:14:27)
Offline
Witam wszystkich. Ja teraz jestem w dole totalnym. Po tylu latach małżeństwa ( 26lat) okazało się , że mój mąż wybrał sobie inną kobietę. Nie wiedziałam , że tak się skończy nasze małżeństwo. Tym bardziej , ze nie ma jeszcze dwóch lat jak mieszkamy w nowym domu. Dzieci mamy dorosłe , jedno z nich studiuje. Dzieci chcą żebyśmy sobie wybaczyli, ja wybaczam ciągle i tym razem mu wybaczyłam, ale on chce separacji dla niezależności finansowej i gospodarczej? Dla mnie ta separacja jest niepotrzebna i jest absurdem skoro ma inną kobietę i obwieścił to całej rodzinie. Mąż o wybaczeniu nie chce słyszeć, chociaż ja w niczym nie zawiniłam, zamknął tamten rozdział życia- tak twierdzi i ma nowe życie. Dla mnie i dzieci to życie to piekło jakie nam przygotował mąż i ojciec. Jakimi argumentami można do niego dotrzeć?
Offline
rozumiem, że kompletnie odciął się od rodziny i od Ciebie?
Jeżeli chce separacji finansowej to trzeba się zastanowić czy warto nadal to ciągnąć, będzie cię to więcej nerwów kosztowało niż to wszystko warte
Offline
Mąż niezależność finansową to sobie sam ustalił. Już dawno nie daje żadnych pieniędzy na utrzymanie domu. On zarabia więcej niż ja. Utrzymuje tylko częściowo syna na studiach.Teraz tylko potrzebuje wyroku sądowego.
Offline
Jak dobrze ze ja nie mam męża.
Offline