Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Ciekawe.
W sumie też jestem DDA, choc z tym człowiekiem od wielu lat niemam już do czynienia.
Wiem, że potrafię okazywać uczucia i dobrze mi to wychodzi.
Wiec nie wiem czy wszystko można zwalać na pijanego ojca.
Natomiast czasami jednak się zastanwaiam czy mimo umiejetności na prawde mógłbym kogoś pokochać.
Podobno jesli się kocha swoją osobę to można i kogoś innego i w to wierzę.
Więc możliwe, że jest tu taktyka umniejszacza.
Sam wiem ile siły wymaga u mnie wiara w siebie, uśmiech mimo wszelkich porzeciwności losu.
Jak teraz czytam widzę, że nie każdy jest tak silny i dlatego wydaje mi się, że koleżanka ma rację.
Bardzo możliwe, że potrzebuje drugiej osoby by zrozumieć, że da sobie radę ze wszystkim.
Dlatego taktyka odpowiedzi na umniejszanie opisana w tym artykule może pomóc.
Offline
Hej, mam 25 lat i na pewno jestem DDA, co więcej wielopokoleniowym DDA - z bardzo wczesnego dzieciństwa pamiętam awanturującego się dziadka, który dziś nie pije i jest cudownym pradziadkiem dla mojego synka, pamiętam brata mojej matki, który zapił się na śmierć, gdy miał 36 lat (wielokrotnie był na terapii i zamkniętej i otwartej, zostawiła go żona, zabierając jedyne jego dziecko), a potem przerwa i kiedy miałam ok. 13 lat zaczęło się znowu. Tym razem rodzice. Ojciec stracił z dnia na dzień pracę, bo na drugi dzień po imieninach w rodzinie bez skrupułów wsiadł do służbowego samochodu i skończył na płocie w jakiejś wiosce. Nie pamiętam jak to się dalej rozwijało, ale się rozwinęło. Aktualnie mój ojciec jest po 3 pobytach w szpitalu, w tym w trakcie ostatniego ledwo lekarze ściągnęli go z tamtego świata, ma marskość wątroby, uszkodzenia mózgu w zakresie odpowiedzialnym za prawidłowe i szybkie kojarzenie faktów oraz równowagę. Nie pracuje i nie chce pracować, nie poczuwa się już od x lat do tego, że trzeba utrzymać rodzinę. Ma tylko roszczenia, głównie do matki. Ona mu przynosi obiad, zmywa po nim, sprząta, kiedyś to ona szukała mu pracy i przekonywała, że pracować w ogóle powinien. Ojciec siedzi całymi dniami w pokoju, gapi się w TV lub śpi, ubiera się na wieczór lub w cale, łóżka w ich pokoju się nie ścieli, na ścianie wychodzi wilgoć. Matce nic nie jest, pije praktycznie codziennie. Wódkę przynosi od takiej lokalnej osiedlowej dostarczycielki tzw. meliny. Rozumie, że ojcu ze względu na stan zdrowia nie wolno pić, więc chowa przed nim wódkę i kłócą się kiedy on znajdzie butelkę i opróżni ją bez jej wiedzy.
Ale nie ma w moim domu agresji i awantur, to tacy cisi alkoholicy, zabijający się powoli w swoich czterech ścianach.
Mieszkamy w jednym domu - aktualnie to mój dom - są z nami dziadkowie, moi rodzice, mojej mamy siostra z córką. Problemem dla wszystkich są tylko rodzice. Moja matka pracuje na czarno w sklepie zarabia gorsze, do ich utrzymania od x lat dokłada babcia, ja poszłam do pierwszej pracy, kiedy miałam 19 lat zaraz po maturze i pracuję bez przerwy do dziś. Mam wspólnie z siostrą cioteczną rozbudowywać dom, w projekcie jest wydzielenie zupełne rodziców. Będą żyć jak chcą i z czego chcą, wiedzą, że ja im finansowo nie pomogę, a babcia będzie od nich na tyle oddzielona, że nie będzie miała fizycznie takiej możliwości. Nie przeraża ich to, uważają, że jakoś to będzie, przez 25 lat jakoś żyli to i teraz przeżyją.
Mój mąż nie ma problemów alkoholowych, doszliśmy do pewnego kompromisu, też miałam duże kłopoty z akceptacją jego sięgania po alkohol w zupełnie normalnych sytuacjach jak czyjeś imieniny, wesele itp. Ustaliliśmy, że jeżeli jesteśmy gdzieś razem to ja mu mówię kiedy jest jego ostatni kieliszek. Kiedy wyszedł z kolegami i czuje, że przekroczył moją linię bezpieczeństwa to informuje mnie, że nie wraca do domu tylko nocuje u ciotki (to się zdarza raz na rok, albo rzadziej kiedy w pracy komuś urodzi się dziecko, ktoś dostanie awans, ale koledzy organizują się grupowo np. jeżeli w ciągu roku 3 urodziło się dziecko to np. w grudniu robią jedną wspólną imprezę dla kolegów, żadna normalna żona nie zniosłaby świętowania co miesiąc czy dwa). Poza tym ja czasem też najnormalniej w świecie mam ochotę na wino czy piwo - nic innego nie uznaję - i wtedy mąż kupuje jedno i sobie wypijamy wieczorem do filmu, śmiesznie to zawsze wychodzi bo mi z puszki piwa wystarcza pół szklanki, a z butelki wina jedna lampka i dzięki temu jedno wino rozpijamy pół roku, a piwo mąż dokańcza.
I teraz najważniejsze: ktoś wcześniej napisał, że alkoholik musi osiągnąć dno. Moi rodzice osiągają punkty graniczne regularnie i starczają im na maks. pół roku: pobyty w szpitalu, pojawienie się mojego dziecka itd. Ja nie widzę dla nich skutecznego dna. Mój ojciec niedługo umrze i dla mojej matki to też nie będzie dno, to będzie kolejny dobry powód do picia. Więc czekam, na co? Niestety na to, że umrą. Będę strasznie rozpaczać bo to moi rodzice, ale ja nie widzę na końcu ich ścieżki nic co dawałoby im szansę, pogodziłam się z tym, że tak to się zakończy, że nie warto już prosić, szukać terapii, wylewać wódkę, nasyłać policji na kobietę z meliny, żeby przestała wódkę sprzedawać.
Offline
Witam wszystkie dziewczyny ja tagze jestem dda i moj maż tez. ja tez zaklinałam sie ze takiego faceta co chla nie wezme dlatego przed slubem usiadłam i mojemu narzeczonemu powiedziałam tak: Jestes dorosły wiec zrozumiesz co mowie do ciebie,miałam ojca pijaka i nigdy nie chce w mojej rodzinie powtorki z niczego,dlatego zrozum ze nie akceptuje alkoholu i nigdy go nie polubie, dlatego jesli czujesz ze nie dasz rady zyc bez tego to rozejdzmy sie teraz niz po ślubie bo choc bys blagał mnie na kolanach jak bedziesz pił, chocby mi serce miało peknac odejde od ciebie, nawet jak by mi pszyszło spac pod mostem. podejmij decyzje.Podjał własciwa jestesmy razem, 10lat upił sie za moja zgoda gora piec razy, jak jestesmy u znajomych to wypije piwo czy dwa ale potem mowi pas. Jestem dumna i wdzieczna ze daje rade choc pokus ma pełno u niego w pracy zawsze jest okazja. Zaryzykowałam i jestem szczesliwa i uwierzcie jesli ktos zdaje sobie sprawe ze ma predyspozycje rodzinne do nałogu, to jesli jest madry to potrafi panowac nad soba bo i bez alkoholu idzie życ. I mieć szczescie.
Offline
tez mam ojca alkoholika, ale od roku nie pije, bo w zeszla wigilie wyszedl po pijanemu na ulice i autko zlamalo mu noge ^^ do tamtej pory przezywalam koszmar, moje kolezanki biegaly z chlopakami, a ja ich testowalam... rzadko kiedy z kims sie wiazalam, raczej zwodzilam zwodzilam bo tak naprawde nikogo nie chcialam, a jak na zlosc wszyscy sie kolo mnie krecili... nie ufalam plci meskiej w ogole, jednego chlopaka odrzucilam, a potem sie w nim zakochalam i bylo juz za pozno, bo znalazl inna.. wszystko przez ten wyuczony strach, przez to, ze kazdego dlugo zwodzilam, az sie zniechecali i sami odchodzili...
teraz wyjechalam na studia i powoli odżywam, chlopaka poznalam jeszcze za czasow alkoholowych mojego tatusia, ale zdecydowalam mu sie przyznac do tego wstydu, na szczescie od poczatku wiedzialam ze robie dobrze no i w efekcie wszystko zrozumial i wspieral mnie przy awanturach. teraz zupelnie zapominam o przeszlosci, jednak pewne nabyte przeze mnie w dziecinstwie cechy pozostaly, np. to, ze zawsze mam cos przed kims do ukrycia i strzege tego jak oka w glowie, albo po prostu niesmialosc.
przykro mi sie tylko robi gdy wspominam sobie dziecinstwo i mysle, jak musialam udawac przed wszystkimi w szkole ze wszystko jest ok, a dzien wczesniej odpychalam ojca od matki, zeby jej nie zrobil krzywdy... no nic, taka nasza dola. teraz traktuje wszystko zupelnie inaczej, spokojniej... to chyba dzieki temu wypadkowi... szczescie w nieszczesciu prawda?
Offline
Mitsi osobą uzależnioną pozostaje się na całe życie, ale cię pocieszyłam ![]()
mój ojciec tez jest alkoholikiem, wiele razy próbował zerwać nałóg były okresy bez alkoholu i takie gdzie go było bardzo dużo. Dobrze, że się wyprowadziłaś, możesz od tego odpocząć. Przeszłości nie cofniemy musimy się nauczyć z nią żyć, ja już nie reaguje nerwowo na słowo alkoholik i nie wstydzę się, że moim ojcem była taka osoba, rodziców sobie nie wybieramy przecież.
Offline
Martwi mnie to że tyle zła w naszym życiu. I ja mogę wam podać rękę, mój ojciec jest alkoholikiem, ponad 3 lata temu się wyprowadziłam z córką z domu rodzinnego, ostatni dzień w domu zapamiętam na całe życie bo omal sobie głowy telefonem komórkowym nie rozbiłam jak dzwoniłam na policję. Wynik był taki że w sekundach musiałam uciekać, ojciec już mi groził że mnie zabije, nie wpuścił mnie z córką do domu. Początki były trudne, brak środków do życia, kiepska praca, brak nadziei, depresje, strach...
Przez pierwsze lata nie rozmawialiśmy ze sobą, po czasie każde z nas zapomniało o tamtych chwilach i teraz możemy się napić kawy, ale bez przesady... są to zazwyczaj krótkie zdania typu co słychać jak zdrowie i tyle. Żadnych dyskusji.
To prawda że nałóg pozostaję, ale strach też zostaje:(
Obecnie mieszkamy z córą w pięknym mieszkaniu, jest cicho, gra muzyka, wszystko jest na swoim miejscu, nikt nie zakłóca naszej miłości i spokoju rodzinnego. Przestałam już dawno wierzyć że ojciec przestanie pić, pamiętam jako dziecko modliłam się żeby przestał, później jak nie wracał do domu to czekałam że może ktoś zadzwoni i powie że on nie żyje..ehh mam to za sobą.
TRZEBA MYŚLEĆ O SOBIE! Jeśli jest szansa na ucieczkę z domu i rozpoczęcie własnego życia bez rodzica alkoholika, to trzeba tak zrobić.
Służę wszystkim pomocą w takich sytuacjach. Początki są zawsze trudne, bo jest się słabym psychicznie, można płakać z byle powodu.
Kochane ja się uśmiecham, to moje życie i nikt nie przeszkodzi mi być w nim szczęśliwą
Ściskam serdecznie, bądźcie silne.
Offline
witajcie
ja takze jestem dda
moja matka zaczela pic po smierci mojego ojca (mialam wtedy 10 lat) i trwalo to lat 20.
zeby bylo weselej - wszyscy moi partnerzy byli alkoholikami wiec jestem tez wspouzalezniona
Offline
Witaj, a dlaczego weselej ?? To raczej smutne...
Wiesz ja po całym życiu z takim ojcem, nie chcę mieć nawet znajomych alkoholików. Mam straszny wstręt do takich ludzi, to okropne i egoistyczne ale inaczej nie potrafię. Zdaję sobie sprawę z tego że każdy człowiek jest inny i jedni wpadną w nałogi a drudzy nie, ja nie potrafię wciągnąć się w oglądanie serialu, nic mnie nie wciąga, nie umiem się uzależnić, wciągnąć w coś...
Bardzo bym np. chciała się uzależnić od biblioteki ![]()
Offline
Ja również , jestem dzieckiem alkoholika ;< znam codzienne kłótnie , ból , płacz .
Wiele razy uciekałam z domu by uniknąć widoku pijanego 'taty' . Również nie potrafię o tym zapomnieć .
Offline
Susan Forward "Toksyczne dzieci" - pomaga, przynajmniej w lżejszych przypadkach, bo pewnie większość DDA powinno trafić pod opiekę specjalisty i odpowiednich grup wsparcia. Zazdroszczę tym z Was, którym bez profesjonalnej pomocy udało się ułożyć życie bez alkoholu
Offline
Witam Was serdecznie ,jest to mój pierwszy post ,więc proszę o wyrozumiałość.Mam 30 lat i jestem DDA,choć moi rodzice uważają że ta choroba ich nie dotyczy,zniszczyli życie moje a teraz powoli niszczą życie mojego brata,mam za sobą małżeństwo z nałogowym hazardzistą,zniszczone poczucie własnej wartości a przez to wszystko niszczę obecny związek gdzie poszkodowanymi są mój drugi mąż (wspaniały człowiek)i ukochane dzieci.Moi rodzice to nie typowi pijacy z butelką na drodze ,oni pija kulturalnie w domu .mama pracuje ,więc o co ja się mogę czepiać -pytają niektórzy ludzie ,a ja mam dość kiedy jadę w odwiedziny a oni wypici .wigilia -mama pijana zatacza się po domu .dużo by pisać o moim rodzinnym domu .a może to ja przesadzam?
Offline
Też jestem DDA. Rozumiem więc twoje obawy. To nieprawda, że DDA wychodzą najcz. za alkoholików. To tylko utarty stereotyp. Wielu facetów lubi sobie popić. Porozmawiaj z nim i powiedz o swoich obawach. Jeśli jeszcze kiedyś zdarzy mu się upić, obserwuj jego zachowanie. Czy pod wpływem alkoholu staje się agresywny? Mój mąż rzadko pije, a jeśli już, to później kładzie się spokojnie do łóżka. Nie jest agresywny. Mojego ojca zniszczył alkohol. To był koszmar. Kiedyś był pełen życia. Wyrokował mi, że stanę się kretynką. Nie wiem, czy ta myśl była tak silna, że do tej pory trudno mi w siebie uwierzyć. Swój problem opisałam też w poście " Niska samoocena, a mąż który denerwuje i nie docenia" Może moje zachowanie ma coś wspólnego z tym, że jestem DDA.
To dobrze, że myślisz i zastanawiasz się, czy on nie będzie się częściej upijał. Pamiętaj, że alkohol działo różnie na wielu ludzi. Nikt nie chce przechodzić znów koszmaru z przeszłości. Musicie szczerze porozmawiać. Ty też na pewno masz intuicję i poznasz jakim on jest człowiekiem. Trzymaj się.
Offline
Witam Wszystkich.
Chciałabym Was prosić o udział w badaniach do mojej pracy licencjackiej pt. "Psychospołeczne funkcjonowanie DDA", tj o wypełnienie ankiety. Przygotowałam dwie. Jedną z nich ułożyłam sama (możliwe, że znajduję się w niej znane Wam już pytanie), drugą jest Kwestionariusz Kompetencji Społecznych. Nie okłamując, wyszło tego sporo, aczkolwiek to naprawdę szybko się rozwiązuje. Czas jaki musielibyście na to poświęcić nie przekroczyłby 40 minut. Są anonimowe i będą wykorzystane przeze mnie jedynie w celach naukowych.
Zapewne często powstają tu tematy o pomoc w badaniach i pewnie męczą już was te prośby, ale ale osobiście nie mam wyjścia. Byłam już w 2 ośrodkach uzależnień i wiem że prawie niemozliwe jest przeprowadzenie tam badań osobiście, dlatego liczę na to, że uda mi się to osiągnąć drogą internetową..
Bardzo proszę Was o pomoc.
Osoby chętne proszę o kontakt mail'owy, który podany jest w moim profilu, ponieważ nie mam uprawnien to bezpośredniego wklejenia tu linku.
Z góry baaardzo dziękuję
Offline
Witajcie. ja równiez jestem DDR gdzies w internecie ostanio znalazłam opis wslanie "tego zjawiska"
i posiadam wszytskie syndromy, zawsze wiedzialam ze jestem inna , a ostanio to juz wogole mam DEPRESJE
Moje dzieciństwo nie było do końca takie złe ale BARDZO CIĘZKIE MOMENTY NIE POZWLAJA MI ZAPOMNIEC odciac sie od tamtego swiata'
Zwasz byłam niesmiła myślalam ze taki mam charakter. cos w tym jest jednak wydarzenia ktore pojaiwły sie w moim zyciu w zwiazku z alkoholizmem ojca sprawiły ze moja niesmialosc w podstawowce i gimnazjum byla obsesyjna
zawsze wstydzilam sie za ojca mieszma na wsi wiec gdy wychodzilam ze szkoly modlilam sie aby moj ojciec nie pił pod sklepem;/
A z drugiej srony musze powiedziec ze chyba go kochalam czy to normalne?
Nie było dnia zeby moj ojciec nie wracał pijany . W lecie zawsze wypatrywalam i z bolem brzucha przygotowywalam sie na to jak wieczorem ojciec bedzie wymykal sie po kryjomu do baru nic nikomu nie mowiac
Gdy przyjezdzala moja rodzina tzn siostry mojego ojca do naszego domu (rodzinny dom ojca) bylam szczesliwa poniewaz moj ojciec nie jeździł wtedy do baru, z drugiej jednak strony ale to juz osobna historia -----nie moglam patrzec jak moja mamma cierpi z powodu nienawisci do siotr taty
PARANOJA
Pamiętam , jak nocami budzilam sie i slyszlam jak ojciec wraca do domu po libacji
zawsze byly z tego powodu szamotaniny ktore ja pod kołdra musialm wysłuchiwac , tłamsilam swe emocje niedy ich nie ukazywałam
Czasem budzilam sie z lękiem w nocy słysząc ze ktos krzyczy--------to tyko moja wyobraznia ---tym razem ojciec spal nie byl w barze
W szkole uczylam sie idealnie nie wyobrazalam sobie aby mogło byc inaczej nie chcialam sprawiac problemow przynjamniej w tej dziedzinie zyciowej chcialm aby wszytko bylo w porzadku
Musze przynac ze odcianm sie od ludzi teraz gdy jestem dorosla nie potrafie nawiazyac dluszych przyjaxni
boje sie prawdziwego zwiazku i nigdy takiego nie mialam choc mam juz 20 lat
Offline
Chodziłam na terapie dla dda . Pomagało. Nieczułam sie sama z tym problemem. jednak przestałam chodzic ze wzgledu na prace i brakuje mi tego wsparci ludzi podobnych do mnie. Ja na twoim miejscu wrociłabym jak najprędzej na terapie.
Offline
Chcialam wam powiedziec cale moje dotychczasowe zycie,obraca sie wsrod pijacych...moj tata pil ,jako dziecko musialam go brac z knajpy pijanego,prowadzic przez ulice gdzie inne dzieci sie bawily lalkami,mamie bylo wstyd przed ludzmi,a mnie bylo zal bo go kochalam,wiele razy zima ciaglam go na sankach bo lezal pijany w sniegu,chce powiedziec ze byl bardzo dobrym czlowiekem,i wielkim fachowcem...a ludzie mu placili wodka za robote,rowniez wielki blad...mojej mamy brat zmarl na polu w ieku 34 lat ,napil sie alkoholu z meliny,2 kuzynki mojego taty wyksztalcone spadly na takie dno,jedna zmarla w smietniku,,przez alkochol stracila wszystko i stala sie bezdomna,druga sie zapila w knajpie,rowniez moj przyjaciel ,niedawno zmarl na raka watroby ,wybral picie zamiast sie leczyc.....moja mama nigdy nie miala alkoholu w ustach,moj brat nie pije dzieki Bogu,mieszkalam we wsi gdzie prawie wszyscy znajomi pili,kazda impreza byla wielka okazja do picia,mnie sie rowniez zdarzylo wypic ,wiadomo...powiem wam ,straszny widok jest pijanego szczegolnie kobiety pijanej,wspolczuje szczerze wszystkim ,ktorzy to przeszli lub przechodza,ojciec moj przed smiercia jak wyszedl ze szpitala to pierwsze kupil wodke i sie napil ,na wlasne zyczenie zmarl ,,,smutne to ,ale ja juz bylam bezsilna.....
Offline
hej Kobietki, DDA jest poważnym problemem, jestem w związku od dwóch lat z kimś, kto ma ten problem...DDA ma ciemne strony: prześladowanie, śledzenie i w sumie nawet nie wiem czy to co piszę nie zostanie wykorzystane przeciwko mnie:(
Offline
ktoś pisze pracę, służę pomocą, na temat DDA mam spore wiadomości,GG 7784012
Offline
Witam Was kobietki,no tak czytam te posty i olśniło mnie własnie,że ja tez jestem DDA,wsumie nie wiedzialam do dzis ze cos takiego jest,mam 29l,moi dziadkowie,rodzice zawsze pili,ojciec robił równiez awantury,mama rowniez piła chyba nie radzac sobie z tym wszystkim,teraz sa po rozwodzie ale co z tego jak ojczym wcale nie jest lepszy,chociaz nie robi tak powaznych awantur jak pare lat temu ale to co przez te pare ładnych lat z nim mielismy to koszmar....moj maz ogolnie pije okazjonalnie,ale teraz to mam obawy bo jego ojciec tez naduzywa alkocholu,tyle tylko ze nie robi awantur....wiec moj maz tez bedzie pił?....to straszne ze placimy za błedy rodziców ze musimy z tym zyc,nie wiedzialam ze moja niska samoocena,niesmialosc moze byc wynikiem DDA....pozdrawiam Was miłe Panie.....![]()
Offline
Czesc wam
Ja takze jestem DDA ......Dziecinstwo to istny koszmar,tak jak u was:(
I tak sie zastanawiam sama nad soba czasem....Jak ja to zrobilam,ze nie poszlam w slady rodzicow?
Po prostu inaczej patrze na to wszystko...nie wiem...skad ta sila? W pewnym momencie mojego zycia znalazlam sie w towarzystwie,naprawde nie ciekawym...wszyscy palili papierosy,jakies narkotyki,wachali klej,pili co sie dalo.....spedzalam z nimi jakos czas....ale mimo to nigdy nie zainteresowalam sie zadna z tych rzeczy?
Przeczytalam kiedys taki artykul gdzies....ze wiekszasc DDA po prostu mysli ze ma to w genach i mimowolnie ida w slady rodzicow...Ale to nie prawda! Tego sie nie ma w genach!!
Po prostu trzeba sobie uswiadomic,ze tego w genach nie ma,ze sami decydujemy jakie bedzie nasze zycie...![]()
I ja chyba tak zrobilam...
Wszyscy DDA ktorzy nie poszli w slady schematu rodzinnego powinni byc z siebie DUMNI ![]()
Ps.Rodzice mojego ojca nie pili,
Rodzice mojej mamy byli alkocholikami,
Moja mama jest alkocholiczka
Ojciec sie pogubil w tym wszystkim
Moi bracia pija zdecydowanie za duzo
Wiem ze babcia i prabacia mojej mamy tez byly alkocholiczkami
jestem jedyna corka....patrzac na szablon mojej rodziny,powinnam pic...
Ale nie pozwole sobie na to nigdy w zyciu !!!
Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-12 15:17:12)
Offline
WitaJ Ema,ja tez nie pije,nie jest powiedziane ze dzieci alkocholikow pija,tak samo ze nie jest powiedziane,ze wychodza za maz za alkocholikow...ale mamy inne problemy,przynajmniej ja,mam lęki,jestem nerwowa,wybuchowa,boje sie zmian strasznie,jestem wogole strachliwa,niedowartosciowana......a Tobie oczywiscie gratuluje;)
Offline
Witajcie ja też jestem DDA ,do dzis pamiętam libacje alkoholowe, awantury i wizyty policji . Wyszłam za mąż mając 17 lat bo chciałam uciec z takiego domu . I trafiłam na sadystę i alkoholika który się krył z tym do pół roku po ślubie , a potem 11 lat piekła za życia , bicie , wyzywanie i poniżanie , z tamtego związku mam 2 wspaniałych synów , alkoholu nie piję wogóle bo mi nie smakuje .Ale mam inne pozostałosci po dziecinstwie i po pierwszym małzenstwie jestem nerwowa , mam lęki , depresja mnie dopada bardzo często , czuję się nic nie warta , jestem wybuchowa , mam czasami takie wybuchy że tracę kontrolę nad sobą . Mój ojciec zmarł , matka związała się z kims innym , lubią sobie popic i to bardzo często , i niewidzi w tym nic złego .
Offline
Ja wyszłam drugi raz za mąż pomimo tego co przeszłam , chociaż bałam się strasznie , mój drugi mąż jest spokojnym człowiekiem , wypije od jakiejs okazji , lubi piwo , jestem z nim już 7 lat . Ani razu mi nie ubłiżył , nie podniósł na mnie ręki , wie jakie miałam życie , oje dzieci mają z nim swietny kontak , jego mama i ojciec też byli alkoholikami , zmarli oboje mama 8 lat temu a tata 2 lata temu . Czasami się kłócimy ale to z mojej winy , przez moje wybuchy ale kochamy się i dajemy jakoś sobie radę . Pomimo krzywd jakich w życiu doznałam , codziennie sibie rano mówię : KOCHAJ KAŻDY DZIEŃ . Pozdrawiam wszystkich DDA , trzymajcie się .
Offline
sisi99 napisał:
WitaJ Ema,ja tez nie pije,nie jest powiedziane ze dzieci alkocholikow pija,tak samo ze nie jest powiedziane,ze wychodza za maz za alkocholikow...ale mamy inne problemy,przynajmniej ja,mam lęki,jestem nerwowa,wybuchowa,boje sie zmian strasznie,jestem wogole strachliwa,niedowartosciowana......a Tobie oczywiscie gratuluje;)
Czesc sisi
masz racje z tymi problemami...cos w tym jest..tylko trudno jest powiedziec czy pewne cechy to poprostu taki charakter czy bagaz po rodzicach.... Ja bylam bardzo ,ale to bardzo niesmiala kiedys,teraz nie jestem wogole,to sie zmienilo ![]()
Nie mam nerwicy,ale mialam niska samoocene i to tez sie zmienilo
Wiadomo kilka rzeczy bym chciala zmienic,jak kazda kobieta,ale ogolnie mi ze soba dobrze.
Niedowartosciowana moze i jestem..... Dzieki za gratki
ja tobie takze gratuluje ![]()
Offline
Hej Woletta
Takie rzeczy nie ulatuja z pamieci,nawet jakbysmy sie bardzo starali....to zawsze w nas bedzie ![]()
Ja takze szybko ucieklam z domu,mialam 19 lat...chcialam o wiele wczesniej,ale pewne sprawy nie pozwalaly mi ot tak sobie uciec...Mialam mlodsze rodzenstwo,nie chcialam ich zostawiac na pastwe pijakow...Wiesz,tacy ludzie jak my,w ucieczce przed tym calym balaganem,rzucaja sie w ramiona pierwszej osoby,ktora wydaje im sie ciepla...a pozniej trzeba cierpiec...![]()
Offline