Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Cóż....musze się pożegnac na jakiś czas.Wyprowadzam się z domu.Nie będe z nimi mieszkała..nie potrafie z nimi żyć....odezwe się jak dam rade od kogoś.Pa
Offline
No to widzę Kakyuu, że znowu coś naskrobałaś w domu, że poraz kolejny go opuszczasz
Offline
Naskrobałam?? Nie umyłam 4 kubków i od tego się zaczęło...a później wywlekanie starych spraw aż w końcu wojna z rzucaniem talerzy...mam dość!!
Offline
O mamo! Ale miałaś jazdę. No ale tak to jest, trzeba pomagać mamie w domu. Takie nasze życie. Ty rzucałaś tymi talerzami czy mama?
A gdzie teraz jestes?
Offline
kakyuu a nie uważasz że czas juz najwyższy wziąć się w garść?
ale tak pożadnie stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie że oto od dzis zaczynasz nowy etap w swoim życiu, nowy bez M.
że juz mie bedziesz o nim myślała, że już zniknął z Twojego życia. czy nie lepiej zapomnieć???
Offline
To jest racja. Wszystkie kłótnie w Twoim domu są spowodowane tym, że Ty ciągle żyjesz wspomnieniami o M., który juz dawno o Tobie zapomnial. Bez przerwy o nim myślisz, marzysz, a najlepszym miejscem jest zapewne Twój pokój. Dlatego jak się domyślam, przesiadujesz tam ile mozesz. Rodzice zaczęli od Ciebie wymagć pomocy, chociażby pozmywania 4 kubków, bo nie jestes juz dzieckiem. Jestes dorosła i powinnaś sama poczuwac się do obowiązków. Powiem Ci że ja też wściekałabym się gdyby moje dziecko nic mi nie pomagało w domu (moj synek ma dopiero 19 miesięcy, nie zmywa ale potrafi odkurzac i myć okna
). Jak będziesz na swoim i bedziesz miala męza, dziecko, każde z nich będzie uzywało za kazdym razem nowego kubka, żeby napic się kilka łyków coli, a potem wstawią je do zlewu to po pewnym czasie dostaniesz szału. Będziesz miala dosyc, zlew zostawiłaś pusty, a nagle jest w nim pełno kubków. No i nikt z pozostałych domowników nie garnie się, żeby je umyć. Wszystko bedzie czekalo na Ciebie.
Przemyśl kobitko czy warto zawracac sobie głowe kims, kto ma Cię ewidentnie gdzieś i kłocić się między innymi z tego powodu z rodzicami?
Ja uważam, że powinnas zapomnieć o nim i zacząc życ dniem dzisiejszym
Szanuj rodziców, bo masz Ich tylko jednych. I jak zapewne zauważyłaś są coraz starsi a nie coraz młodsi.
Offline
A ja dodam, że z tym szacunkiem dla rodziców to różnie bywa i nie zawsze on się im niestety należy. Bardzo często rodzice wyobrażają sobie za dużo a już najbardziej nie chcą pozwolić aby dziecko nawet gdy osiąga dorosłość żyło według własnego uznania. Uwążają, że mają prawo wtrącać się w każdą sprawę swojej pociechy i w ten sposób wychowują dziecko społecznie "ułomne" niezdolne do samodzielnych decyzji - to tak na marginesie. Nie znamy w pełni sytuacji Kakyuu więc nie wiadomo jakie relacje w jej domu panują.
Natomiast co do brania się w garść to mówimy Kakyuu o tym na każdym kroku (czytaj: w każdym poście) i chyba wreszcie czas by coś z tym zrobiła choć przyznajcie, że stara się
Ale to za mało jeszcze aby mogła choćby bez emocji wytrzymać presję rodziców. Tak więc nadal Kakyuu pracuj głównie nad sobą, nie daj się sprowokować i nie pozwól nerwom decydować za Ciebie. Długa droga przed Tobą ale zobaczysz, że warto ![]()
Offline
Może i masz rację z tym szacunkiem dla rodziców, ale nie sądzę żeby robili z niej zyciową kalekę (świadczą o tym niektóre z jej postów). Kakyuu nie dala odczuc, że ma jakies większe problemy z rodzicami. Nawet pokazała się na jednym zdjęciu z tatą. Poza tym wydaje mi się, że rodzice mają do niej zal za ukrywanie pewnych faktów, stąd te ciągłe kłótnie.
No i ten nieszczęsny M. Przecież Kakyuu ciągle jest tu na forum załamana, w dalszym ciągu kocha tego faceta. Dlatego tez nie sądzę, że w domu jest pełna energii, uśmiechnięta i chetna do pomocy.
Pedro, założe się, że Ty też kiedys kochaleś i wiesz jak boli rozstanie. Nie masz ochoty na rozmowy z rodzicami, rodzenstwem, znajomymi. Nie masz ochoty wynurzac się ze swojego pokoju, a co za tym idzie pomagac w domowych obowiązkach. My kobiety tak właśnie mamy. Ja też mialam kiedys kryzys w związku, mieszkalam z rodzicami, zamykałam się w pokoju, włączalam muzykę, kładłam sie na łózku i myślałam. Nie chciało mi się nic w domu robic, a moja mama bardzo często miała do mnie o to pretensje. Mimo upływu lat Rodziców szanuję i rozumiem ich doskonale. Wg mnie u Kakyuu sytuacja jest podobna, tylko że ja aż tak długo sie nie katowałam
Offline
Dziękuje za wasze słowa.Kochani to nie jest tak że zamykałam się w pokoju i olewałam cały świat bo kiedy byłam w swoich czterech ścianach samotnośc atakowała mnie jak wściekły pies gryząc w nogę bez opamiętania.Nie mogłam usiedzieć na miejscu musiałam coś robić.Wtedy kiedy zaczęła się kłótnia nie było mamy w domu.Ja miałam długo zajęcia w zimnych salach rano prawie godzinę odśnieżałam samochód z tego białego gówna a on i tak nie odpalił =.= zabrałam się z kumplem utknęliśmy samochodem w połowie górki, spaliliśmy gume, pchałam go byśmy mogli dotrzeć na zajęcia.Później w ramach zajęć fizycznych odśnieżaliśmy park przy budynku przez dwie godziny.Wróciłam do domu zobaczyłam nową kupę białego gówna na moim podjeździe i samochodzie wzięłam łopatę ale po 20 minutach dosłownie nią pieprzłam do śniegu i poszłam do domu.Weszłam a tam co?? Syf jakby tajfun przeszedł....odkurzyłam posprzątałam ale kubki darowałam sobie na chwile bo chciałam coś zjeśc i nieszczęśliwie wtedy tatuś zjawił się w domu i zaczeła się wojna.Usłyszałam jaką jestem złą córką, że nic w tym domu nie robię i nic nie jest tutaj moje bo to on na to wszystko pracuje..że może mi wszystko zabrać a ja się wtedy przekonam co to jest życie...nie wytrzymałam nerwowo.
Co do M. tak nadal go kocham mimo tego jak mnie traktował i jak mnie teraz olewa.Jest mi przykro po tym co nas łączyło ale nie chce by wspomnienia zatarły się z powodu gniwu.Nie czuje do niego żalu..jestem zła na siebie.Zła o to że nie potrafie żyć bez niego normalnie.
Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-02-02 16:14:51)
Offline
sanders napisał:
Pedro, założe się, że Ty też kiedys kochaleś i wiesz jak boli rozstanie. Nie masz ochoty na rozmowy z rodzicami, rodzenstwem, znajomymi. Nie masz ochoty wynurzac się ze swojego pokoju, a co za tym idzie pomagac w domowych obowiązkach.
Oj Sanders. Widzisz jestem dojrzałym facetem od dawna nie mieszkającym z rodzicami. Gdy pisałem o swoim wieku parę postów temu machnąłem się. Mam już po 30 i swoją drogę po której kroczę. Co mi chcesz teraz przekazać? Że z powodu jakiegoś tam zawodu miłosnego nie miałem ochoty pomagać rodzicom? Tak było może kilka lat świetlnych temu. Teraz obserwuję sobie to i owo i nadal zdania nie zmieniam. Właśnie w tym wieku dzieci (ok. 18-22) rodzice mogą nawet nieświadomie zrobić wiele złego swoim pociechom. Ja akurat zawsze popieram poszukiwanie swojej drogi życiowej o ile nie prowadzi ona na manowce. To trzeba bowiem rozróżnić. Jeśli Kakyuu będzie niebezpiecznie ocierać się o samounicestwienie rodzice powinni zadziałać ale jeśli wcześniej popełnili błędy to będzie ciężko.
Sorki Kakyuu że tak drążę ten temat, może nawet niepotrzebnie ale nie twierdzę, że u Ciebie tak było. Po prostu widziałem różne przypadki i może być róznie. I żeby nie było: jestem za budowaniem pozytywnych relacji z rodzicami ale nie za wszelka cenę - jeśli nie szanują dobrych wyborów i słusznych decyzji swoich dzieci to mają problem.
Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-02-02 10:47:29)
Offline
Pedro, moze i jestes po 30, to niewazne ile masz teraz lat. Chodziło mi o to co było kiedys, a kiedys to nie znaczy rok czy dwa lata temu), Ty jestes facetem i inaczej podchodzisz do miłosnych rozterek, z dziewczynami bywa inaczej.
Kakyuu robi to co chce, a to że ktos(rodzice) od niej czegos wymaga to nic złego. Nie widzę tu robienia z niej kaleki. Kakyuu napisała o ostatniej kłotni z rodzicami i jak widac tata za bardzo sie uniósł, mozna powiedzieć przesadził. Rodzicom często się wydaje szczególnie wtedy kiedy mają jedno dziecko, że jak mu czegos zabronią, cos zabiorą, to ich dziecko bez względu na wiek sie dostosuje do ich wymagań. Z jednej strony skoro utrzymują dziecko, dają na wykształcenie, dają jeść itd., to mają prawo wymagać chociażby pomocy w domu. Jeżeli dziecku (mam na myśli pełnoletnie dzieci) sie nie podoba idzie do pracy, wynajmuje mieszkanie i nikt mu nie truje zrób to czy tamto. Jest na swoim, chce to zmywa, czy sprząta, a jak nie robi to za kilka dni.
Z drugiej strony takie traktowanie dzieci jak zabieranie pozywienia, dachu nad glowa to lekka przesada. Rodzice chca czy nie mają obowiązek utrzymywania dzieci do momentu kiedy się skonczą szkołę.
Zresztą Kakyuu sama wie najlepiej jak jest u niej w domu, jakie są jej relacje z rodzicami. Często sie mówi, że wina leży po obu stronach. Jeżeli rodzice Kakyuu nie akceptują jej planów czy wyborów, to rzeczywiscie jest problem. Wtedy trzeba sie usamodzielnic
Ostatnio edytowany przez sanders (2010-02-02 13:01:16)
Offline
Hej Sanders. Trochę nam się tu zrobił misz-masz. Tak naprawdę o relacjach rodzice-dzieci pisałem bardziej ogólnie nie łącząc ich z sytuacją Kakyuu. Masz rację, że jeśli mieszka się w domu z rodzicami to oni mają prawo oczekiwać od dzieci pomocy, choćby w drobnych pracach domowych itp.
Ja wyczuwam, że Kakyuu ma coś tam na pieńku z rodzicami nie tylko przez związek z M. i zawód miłosny ale mogę się mylić. Gdyby jednak tak było to zgadzam się, że nie można tłumaczyć wszystkich "krzywd" zawodem miłosnym. Tu jesteśmy zgodni.
Z tym pójściem na swoje to nie taka prosta sprawa, sama wiesz. Tak byłoby najłatwiej i najbardziej sensownie ale wiadomo, że możliwości finansowe głównie zwykle bywają za małe i dlatego bardzo często dzieci nawet po założeniu rodzin miekszają razem z rodzicami a ci nadal wcinają się w ich życie ![]()
Offline
Cieszę się, że mnie zrozumialeś.
Kakyuu kiedys pisała o przyczynie nienajlepszych relacji z rodzicami.
Jeżeli chodzi o pójście na swoje to wiadomo, że to nie takie proste. Skoro nie ma się możliwosci wynajęcia mieszkania, to trzeba podkulic "ogonek", zacisnąć zęby i życ w zgodzie z rodzicami, dopóki mogą i chcą nas utrzymywac. W miarę upływu czasu będzie praca i niezależność finansowa, a potem własne M.
Ja zaczełam pracowac będąc na 3 roku studiów. Potem wyprowadziłam się z domu do swojego chłopaka, obecnego męża. Gdyby nie to dalej pewnie siedziałabym rodzicom na karku. Cieszę się, że nie mieszkam ani z nimi ani z tesciami, bo wiem, że to skonczyłoby się bardzo źle.
Offline
Moi rodzice są z natury spokojni ale mają już dość mojego ciągłego załamania z powodu Meeka.Sytuacja towarzyska tez nie najlepsza bo moja paczka odwróciła się ode mnie kiedy wyszło na jaw że Kuba cos tam do mnie poczuł a Kat strzeliła focha jak stąd na księzyc i z powrotem =.= w hierarchii towarzyskiej jest wyżej niż ja...wiec wszyscy stanęli za nią mówiąc że to świństwo zaciągać brata najlepszej przyjaciółki do łóżka o_O a czy ja go zaciągałam gdziekolwiek?? No nie wydaje mi się.Ja straciłam do niej zaufanie ona truje cos M. na mój temat on się wścieka co owocuje moim zdenerwowaniem co odbija się na sytuacji w domu.
Nie mówię że mam dwie lewe ręce, sprzątam, piorę, gotuje(!), jestem palaczem i ogrodnikiem...ale wiecie oni traktują to tak jakbym nic nie robiła bo np posprzatam cały dom ale zapomne o jednej rzeczy i zaczyna się trucie za uszami że nawet tego nie potrafie zrobić.
Dziewczyny nie zakochujcie się w niewłaściwych facetach =.= to potrafi zrujnować całe życie =.=
EDIT:
Cóż...i znów znalazł się ktoś w dupe uprzejmy za przeproszeniem kto mi miesza w życiu.Jak to określiła moja koleżanka "WSZYSCY" jej powiedzieli że ją oszukuje.Kij że brzydze się kłamstwem i fajnie jak to się wierzy wszystkim a nie mnie.Ale spoko...jest fajnie...i znów sytuacja podobna do tej z matem..bo mu ktoś powiedział a on uwierzył..dlaczego ludzie sa tak fałszywi...dlaczego...nienawidzę tego świata...
Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-02-02 16:15:11)
Offline
tak od jakiegoś czasu siedzę i czytam zapiski Ka i jej perypetie z byłym chłopakiem i dopiero jak obejrzałam zdjęcie studniówkowe opadła mi szczęka- dziewczyno ty narzekasz na swoich rodziców - jakim prawem- to są naprawdę wspaniali ludzie bo ich znam rzekłabym nawet ze bardzo dobrze i naprawdę dziwię się im ze jeszcze nie przetrzepali Ci skóry za te brednie które tu wypisujesz!!!!!no chyba że tego nie czytają. i lepiej żeby tego nie przeczytali bo chyba się załamią!!!!
Offline
Nawet jeśli jest między nami spięcie a mamy gości to sa pozory idealnej rodziny...Nie wiecie co dzieje się za zamkniętymi drzwiami kiedy co wieczór słuchacie tego co ja..wiec proszę o zachowanie zdania dla siebie...dla was może są idealni..nie mówię że są źli...ale nie znacie ich kiedy jesteśmy tylko my w domu...
Dla mnie rodzice innych tez sa super i łał...ale jak słucham co się dzieje kiedy jest jakiś problem to mi grabie opadają...
Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-02-02 16:23:03)
Offline
Bardzo proszę o kulturalną wymianę zdań. A Ciebie Słodka Idiotko proszę o to, ze jeśli masz jakieś prywatne sprawy do Kaykuu to załatwiaj to z nią poza forum i nie obrażaj innych - pozdrawiam Moderatorka Agatka
Offline
Czyli dobrze myslałam, ze jesteś trochę nieobecna w domu przez M., co zaczeło doprowadzac do szału Twoich rodzicow.
No to sie narobilo u Ciebie Kakyuu. Przemysl sobie swoje zachowanie, co robisz nie tak. Jeżeli nie robisz nic złego (chodzi o sytuację, że ludzie się od Ciebie odwracają) zmien towarzystwo. Odizoluj się od dotychczasowych znajomych, nie brnij dalej w to bagno. Widocznie nie są Ciebie warci. Znajdziesz kogoś kto bedzie szanował Cie taką jaka jestes. A jeżeli uznasz, że jednak jest w tej calej sytuacji chociaz trochę Twojej winy nie miej pretensji, że ktos sie od Ciebie odwraca.
Ja juz pisalam, ze mialam "kolezankę" która tak namieszala wśród naszych wspólnych znajomych, że ludzie zaczeli sie odwracac. Mam na myśli sytuacje ze studiów. Przestałam sie z nią kumplowac, bo mialam wszystkiego dość. Skończyłam również z pozostałymi ludźmi, bo w ich oczach byłam skreślona. Ona odeszla ze studiów i wszystko wyszło na jaw, cała prawda. Chciała za wszelką cenę odizolowac mnie od towarzystwa, bo była zazdrosna, że mnie ludzie lubią i szanują. Poza tym nasi rodzice znali się od lat i bała się, że jeżeli nie pojdzie na zajęcia ja zaraz wyklepie jej rodzicom. G... mnie to obchodziło czy ona chodzi na zajecia czy nie. Zmyślala strasznie, wierzyc mi sie nie chcialo, że dziewczyna na studiach ma tak wybujałą wyobraźnię i potrafi być taka podła. Oczywiście relacje z pozostałymi ludźmi wróciły do poprzedniego poziomu i znowu było fajnie. Do dzisiaj się kumplujemy a ta pseudo kolezanka żyje swoim życiem z dala od nas.
Offline
Powiem tak...towarzyskie problemy się rozwiązały.Wystarczyła rozmowa która była dla mnie ciężka bo naprawdę brakowało mi Kat.Tęskniłam za nia..nawet nie wiedziałam jak bardzo brakowało mi jej obok..jej śmiechu czy żartów.Kiedy ma się obok siebie osobę która wiele dla nas znaczy świat wydaje się prostszy...
W domu cóz..można powiedzieć że sytuacja wraca na stare tory...ale nie będzie już tak jak wcześniej.
Z M. ... cóz w serduchu dalej męczy ale może być tylko lepiej wystarczy w to wierzyć...
Mam znajomych z którymi kiedy dopada mnie chandra wychodze na długiiiiii spacer po mrozie i wszystko wyparowuje z głowy przynoszac ulgę, kiedy idzie sie pod rączke z dwoma męskimi wariatami wszystko jest takie kolorowe i pełne śmiechu.Nawet głupia śnieżna zaspa przynosi wiele zabawy.
Offline
Co u Ciebie Kakyuu?
Jak się sprawy mają?
Pozdrawiam
Offline
Hej Sandi.
Cóż...do wczoraj było cudownie....ale wczoraj odprawiałam urodziny, zapędziłam się z kims ze spoufalaniem a dzisiaj dostałam kosza...mam tylko nadzieje że to nie zepsuje nam znajomosci bo dzieki tej osobie odżyłam...w domu norma ...wolne narazie więc odpoczywam...a u was jak??
M. się nie odzywa, zobaczymy czy dostane sms z życzeniami w dzien ur...
Offline
Kurcze, znowu kosz. Musisz uważać co i komu mówisz.
Kiedy masz urodziny? Nie mów, że walentynkowa jestes ![]()
U mnie dzien do ... Dobrze, że się już kończy.
Offline
Kakyuu napisał:
M. się nie odzywa, zobaczymy czy dostane sms z życzeniami w dzien ur...
No i co z tego wyniknie? Czekasz na to? Lepiej podejść do tematu obojętnie a nie nastawiać się z obranymi z góry emocjami
Przy okazji pozdrawiam i dobrego tygodnia życzę ![]()
Offline
Urodziny mam dzisiaj...
Pedros...liczę na eska bo ja pamiętałam o urodzinach byłego.....
więc chciałabym by się zrewanżował!!
Sandi no cóż...kosz...małolat nie wie co traci..chyba...bo znów dochodzę do wniosku że nie warto mnie darzyć jakimkolwiek uczuciem =.=
Offline
Spóźnione życzonka dla Ciebie Kakyuu. Wczoraj tu nie zaglądałam.
Mam nadzieję, że w końcu wszystko ułoży się tak jak sobie tego życzysz.
Dostałas tego wyczekiwanego eska? Jak spedziłas urodziny?
Pozdrawiam
Offline