Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
no no no to gratuluje.I zycze dalszego powodzenia w zwiazku ![]()
Ostatnio edytowany przez TheBlackMoonLight (2010-01-24 21:06:28)
Offline
U nas nie ma mowy żebyśmy zamieszkali razem przed ślubem, dlatego każde spotkanie jest dla nas jak święto.
Jutro mój mężczyzna odbiera mnie z dworca, pomaga dotrzeć na uczelnię, a wieczorem ja jadę do niego na uczelnię i razem jedziemy na ostatnie nauki przedmałżeńskie. Łącznie będziemy się widzieć tylko coś ponad 3 godziny, ale lepsze to niż nic i to zawsze powód do radości ![]()
Offline
oj to ja sie ciesze ze mam mojego chlopaka pod nosem ![]()
Offline
Ale za to jaka będzie radość po ślubie ![]()
Offline
nooo....
Offline
Ystonka prawdziwa milość przetrwa wszystko...!!
Ja obecnie jestem szczęsliwą mężatką w czerwcu minie nasza 2rocznica ![]()
Byliśmy ze sobą 7 lat a dziś z dumą mogę powiedzieć że nie żałuje niczego ![]()
A wam dziewczyny gratuluje i życzę udanych związków!!
Ostatnio edytowany przez Agnieszka21 (2010-01-26 14:35:25)
Offline
7 lat... ja po roku już chciałam brać ślub ![]()
Offline
na wszystko przychodzi czas
co prawda ja też już zaczynałam się niecierpliwić i fantazjować na temat ślubu
ale bez żadnego nacisku,chciałam by ta decyzja zostala podjęta wspólnie i bez zbędnego pośpiechu i tak się stało ![]()
Offline
Do Agnieszka 21 gratuluje:)) i wszystkiego dobrego życzę:)
Mnie narazie do ślubu się nie spieszy póki co jest dobrze jak jest i jestem szczęśliwa:)) ale pewnie z czasem to sie zmieni:)
Do a_ normalna dlaczego nie ma mozliwosci zebyscie zamieszkali przed slubem?
Offline
Mi się bardzo marzy już ślub, ale jesteśmy dopiero 11 miesięcy i dopiero co po kryzysie, więc jeszcze pewnie długo poczekam. Ale jestem pewna, że to ten jedyny, kocham go tak bardzo mocno. Wiem, ze i on mnie bardzo kocha, już po około miesiącu spotykania się powiedział mi, że znalazł już swoją drugą połówkę, że chce ze mną założyć rodzinę i jestem pierwszą dziewczyną, której powiedział "KOCHAM CIĘ"...
Często wyobrażam sobie dzień ślubu, biała suknia, wszystkie najbliższe mi osoby i MY, pewni tego, że chcemy być ze sobą NA ZAWSZE. Jestem osobą, dla której w życiu najważniejsza jest miłość, a moim najważniejszym celem w życiu jest stworzenie szczęśliwej rodzinki. Za kilka dni skończę 25 lat a tego celu nie udało mi się jeszcze osiągnąć, z drugiej strony trzeba się cieszyć tym co jest, bo pewnie kiedyś zatęsknię za tymi czasami kiedy to nie byliśmy jeszcze małżeństwem...
Gratulacje dla wszystkich szczęśliwych mężatek i panienek, które mają udane związki ![]()
![]()
![]()
Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-03-03 11:36:57)
Offline
jeee dzis stuknelo to dwa latka
taka duma ze mnie bije
w koncu niewiele moich rowiesnic moze sie takim stazem pochwalic, im w glowie imprezki i kolesie ![]()
Offline
No to gratuluję:))
I oby więcej takich latek było:))
Offline
patka, nie możemy razem za mieszać, bo rodzice nam zabraniają.
Wiem, że to głupie, bo zaraz posypią się głosy, że jesteśmy dorośli, możemy robić co chcemy itp, itd ale naprawdę ciężko jest zrobić coś przeciwko woli rodziców, gdy od małego wpajają nam pewne wartości i nie chce się mieć z nimi na bakier.
Jakoś te półtorej roku wytrzymamy ![]()
Offline
a_normalna napisał:
patka, nie możemy razem za mieszać, bo rodzice nam zabraniają.
Wiem, że to głupie, bo zaraz posypią się głosy, że jesteśmy dorośli, możemy robić co chcemy itp, itd ale naprawdę ciężko jest zrobić coś przeciwko woli rodziców, gdy od małego wpajają nam pewne wartości i nie chce się mieć z nimi na bakier.
Jakoś te półtorej roku wytrzymamy
Skad ja to znam....znajoma ma tak samo.MA taka nienormalna rodzine(nienormalna,
bo tez wlasnie jej rodzice zabraniali mieszkac z chlopakiem przed slubem)
notabene,ta dziewczyna nigdy nawet nie zostala na noc u chlopaka ani on u niej.
Rodzina niby taka 'katolicka' ale oczywiscie wszystko na pokaz.Normalnie to u nich
jest patologia jakas.I ta para spotykala sie 7 lat,zanim wzieli slub.
I wlasnie dopiero po slubie zamieszkali razem.Swoja droga,to chyba matka tej
dziewczyny myslala,ze ona jest dziewicą i ze odda sie dopiero po slubie!Ha!
Dlatego pisze,ze ta rodzina to jak dla mnie patologia.
Offline
najlepiej chyba po prostu wyjechac z dala od rodziny i razem zamieszkać ![]()
BlackMoon nie pochawliłaś się jak świętowaliście dwulecie
Nam w tym roku w maju minie 8 lat odkąd się poznaliśmy, w lipcu odkąd się zobaczylismy pierwszy raz (poznaliśmy się przez internet), no i ok 5 lat jak jesteśmy parą - właśnie najgorsze jest to trudno ustalić od kiedy jesteśmy razem, można liczyć 8 a można mniej....skomplikowana nasza historia bardzo była na początku niestety. a i jeszcze jedna rocznica w tym roku - w lipcu miną 3 lata odkąd razem mieszkamy
a we wtorek miną 2 miesiące od zaręczyn
uf to chyba tyle na temat moich rocznic. szczęśliwa jestem -bardzo ! bo zawsze razem zasypiamy i razem się budzimy, bo jemy wspólnie śniadania i obiady, razem gotujemy. są wzloty i upadki, ale na szczęście więcej tych wzlotów
pierwszy facet od którego nie uciekłam i nie skrzywdziłam.....
Offline
Amelia* napisał:
a_normalna napisał:
patka, nie możemy razem za mieszać, bo rodzice nam zabraniają.
Wiem, że to głupie, bo zaraz posypią się głosy, że jesteśmy dorośli, możemy robić co chcemy itp, itd ale naprawdę ciężko jest zrobić coś przeciwko woli rodziców, gdy od małego wpajają nam pewne wartości i nie chce się mieć z nimi na bakier.
Jakoś te półtorej roku wytrzymamySkad ja to znam....znajoma ma tak samo.MA taka nienormalna rodzine(nienormalna,
bo tez wlasnie jej rodzice zabraniali mieszkac z chlopakiem przed slubem)
notabene,ta dziewczyna nigdy nawet nie zostala na noc u chlopaka ani on u niej.
Rodzina niby taka 'katolicka' ale oczywiscie wszystko na pokaz.Normalnie to u nich
jest patologia jakas.I ta para spotykala sie 7 lat,zanim wzieli slub.
I wlasnie dopiero po slubie zamieszkali razem.Swoja droga,to chyba matka tej
dziewczyny myslala,ze ona jest dziewicą i ze odda sie dopiero po slubie!Ha!
Dlatego pisze,ze ta rodzina to jak dla mnie patologia.
Dlaczego zaraz patologia?
Wiem, że można wypiąć tyłek i zamieszkać razem w tym mieście gdzie studiujemy. Ale ponieważ wciąż jestem na utrzymaniu rodziców (przynajmniej częściowo), to zostałam nauczona, że póki rodzice dają ci na życie to musisz ich szanować i jednak słuchać tego co mówią (oczywiście nie popadajmy w skrajności
). Oczywiście to trochę niesprawiedliwe, bo brat od kilku lat mieszka sobie razem z dziewczyną, no ale inaczej patrzy się na 30-letniego syna, który ma stałą pracę, a inaczej na ledwie 20-letnią córkę, która jest w połowie studiów.
Druga sprawa jest też taka, że także sami zdecydowaliśmy, że zaczekamy. Jeśli teraz razem zamieszkamy to po ślubie jedyną różnicą będzie właśnie ten papierek i nazwa. Bo i przed i po będzie tak samo (w sensie życia codziennego). A przy takiej sytuacji ślub będzie faktycznie początkiem czegoś nowego. No i jeszcze sprawa rozgrzeszenia. Wiem, że większość mieszkających razem ma w głębokim poważaniu, że nie może przyjmować komunii, ale dla nas jest to ważne.
Offline
a_normalna - jesteście niesamowici dla mnie, że trzymacie się swoich zasad
mało teraz jest takich ludzi. tak trzymać !
Offline
Dzięki ![]()
Czasem się nam za to obrywa, albo nazywani jesteśmy mięczakami, no ale....
Blackmoon, gratulacje z okazji drugiej rocznicy ![]()
Offline
trwacie przy swoich zasadach -tacy ludzie zawsze mają pod górkę w życiu, ale są postępują zgodnie ze swym sumieniem ![]()
Offline
a_normalna piszac patologia absolutnie nie mialam na mysli Twojej obecnej
sytuacji.Jezeli poczulas sie urazona w jakis sposob,to ogromnie przepraszam.
Ta kolezaka ma po prostu strasznie dziwna rodzine,ale za duzo by o tym pisac,
a nie chce zasmiecac forum.
A w Waszym przypadku,to faktycznie lepiej,zebyscie zamieszkali po
slubie razem.
a_normalna mieszkacie daleko od siebie?Jak czesto sie widzicie?
Offline
No cóż... Moi rodzice też wydawało mi się że będą przeciwni bo pierwsza córka i do tego córeczka tatusia itp:) ale teraz jest ok odwiedzają nas pomagają nam Święta spędziliśmy trochę z jego rodziną trochę z moją i było bardzo miło. Wogóle to moja rodzina
bardzo lubi mojego faceta i ciągle go chwalą że taki zaradny i inteligentny:) hehe:)
A co do zamieszkania razem przed ślubem to wydaje mi się że w dzisiejszych czasach jest to codziennym zjawiskiem
znam bardzo dużo takich par. Jednym wyszło drugim nie.....
A po co później niepotrzebne rozwody itp nieprzyjemności....
Lepiej wcześniej się sprawdzić i przekonać czy rzeczywiście ta osoba nam odpowiada:)Ale znam również takie przypadki jak opisała a_ normalna że rodzina nie zgadza się na zamieszkanie przed ślubem....
A nawet jest jescze gorzej.....
Mianowicie dziadek koleżanki codziennie przychodzi po nią po pracy ażeby przypadkiem jej narzeczony nie przyjechał po nią....
Uważam to za conajmniej dziwne....
Ja bym czegoś takiego nie wytrzymała....
Offline
no z tym dziadkiem to dla mnie przesada.
ja moich rodziców nie pytałam o zgodę, naturalne dla mnie było że jak skończę studia to sie od nich wyprowadzam i jade do miasta mojego nieślubnego, więc zamieszkamy razem. pół roku wcześniej zaczęłam ich do tego przygotowywać i zaraz po obronie zwinęłam manatki i wyjechałam
może było im tez łatwiej bo ścieżka była przeterta przez starszą siostrę, która przed ślubem też kilka lat mieszkała z chłopakiem ![]()
my z kolei nei jesteśmy wierzący więc nie było problemu że jakiś grzech itp
jest nam razem dobrze, kochamy się i w końcu też zapadla decyzja o ślubie ![]()
Offline
Amelia, nie czułam się urażona
Chodziło mi po prostu o to, że słowo "patologia" jest chyba troszkę za mocne ![]()
Jak daleko od siebie mieszkamy? Gdy jesteśmy na weekend każde w swoim domu, to będzie co najmniej 20 km. Gdy jesteśmy w tygodniu na uczelnia, to dojazd do siebie zajmuje ok 20 minut.
Z tym jak często się widzimy, to troszkę skomplikowana sprawa
To zależy od grafiku, kiedy mamy jakieś wspólne okienka. W tym semestrze możliwy był tylko poniedziałek wieczorem, po zajęciach, na jakieś 3 godziny. Zwykle w soboty narzeczony przyjeżdżał do mnie do domu na połowę dnia. Teraz pracuję w weekendy, więc tylko raz w miesiącu mam cały weekend wolny i siedzę w domu. Co dwa tygodnie zamiast soboty, cały piątek spędzamy razem. Jeżeli uda się i jakieś zajęcia wypadną, to na godzinkę dwie staram się do niego przyjechać. W wakacje staramy się widzieć co dwa-trzy dni.
Mój starszy brat kolejny rok mieszka sobie z dziewczyną, więc wydawać by się mogło, że dla rodziców nie powinien to być taki znowu szok, gdybym ogłosiła, że my też tak chcemy. Dodatkowo zaręczyliśmy się, mówimy konkretnie (nawet za konkretnie jak dla nich) o planach weselnych i małżeńskich, więc przeszłoby to. Taaaaa.... jak raz źle mnie matka zrozumiała i myślała, że mówię jej, że TERAZ chcemy razem zamieszkać, to prawie mi awanturę chciała robić ;/
Co wolno wojewodzie.... jakoś tak to szło....
Offline
hej posluchajcie... jestem z chlopakiem 19 miesiecy, bardzo go kocham... klucimy sie czasami i wogóle... mam prawie 17lat.on tez... wszyscy mysla ze w tym wieku nie mozna przezyc prawdziwej milosci. on chce byc ze mna a ja z nim, chociaz czasami mamy rozne problemy ale zawsze staramy sie go rozwiazac... powiedzcie mi czy znacie przypadki ze w ytm wieku to ta miłośc???
smutno mi jak mi mowia ze tosie sknczy;/ ja wcale nie chce:(
Offline
Patka, jeśli będziesz się słuchać tych co ci "dobrze" radzą i weźmiesz do serca ich słowa, to pewnie tak będzie, ze się rozejdziecie.
Trzymajcie się razem, nie pozwólcie żeby gadki typu "za młodzi jesteście" urzeczywistniły się. To WY odpowiadacie za wasz związek. Jeżeli jest wam ze sobą dobrze, dogadujecie się, chcecie być razem, dążycie do tego samego, to trzymajcie się tego. A czas pokaże co z tego będzie.
Osobiście znam przypadki par, które zaczynały właśnie w wieku 16-17 lat i są razem już naprawdę szmat czasu, a niektórzy wzięli ślub. Wiek nie ma tutaj znaczenia, tylko uczucie. Pielęgnujcie je i wszystko będzie dobrze.
A tak w ogóle, to u mnie znów jest pięknie
Wczoraj narzeczony wpadł w doła, bo nie szła mu nauka na egzamin. Rzuciłam swój całodzienny maraton z notatkami i pojechałam do niego. Przerobiłam z nim trochę zadań (egzamin z lektoratu), ile umiałam to mu wytłumaczyłam,a potem już tylko pracowaliśmy nad poprawą humoru ![]()
A dzisiaj była kilkugodzinna szczera rozmowa. Uwielbiam to. Gdy idzie temat za tematem, sypią się pytania, marzenia, plany na przyszłość, oczekiwania...
Offline