Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
"Projekt Gowina wprowadza prawną ochronę embrionów ludzkich, zakaz handlu i nieodpłatnego przekazywania innym osobom zarodków i gamet, zapłodnienia in vitro mają być dostępne wyłącznie dla małżeństw, a w szczególnych przypadkach także dla samotnych kobiet. Gowin proponuje, by istniała możliwość utworzenia tylko dwóch zarodków, które muszą być implantowane matce; wyklucza pobieranie komórek rozrodczych od osób trzecich. Sąd może zgodzić się na implantację embrionu ludzkiego innej kobiecie w przypadku: śmierci matki genetycznej, wycofania zgody na implantację, upływu dwóch lat od daty utworzenia embrionu ludzkiego.
Do in vitro nie będą kwalifikowane kobiety, które ukończyły 40. rok życia. W szczególnie uzasadnionych wypadkach od warunku tego będzie można odstąpić, jeżeli kobieta nie ukończyła 45. roku życia i nie sprzeciwia się to dobru dziecka.
Z kolei w projekcie Kidawy-Błońskiej dopuszczono tworzenie zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. In vitro ma być dostępne także dla par żyjących w konkubinacie."
Offline
To może zamiast ingerować w sprawy in vitro, które dają życie Kościół zająłby się zwalczaniem biedy aby nam żyło się lepiej. Teraz tylko się ośmiesza i szuka dziury w całym
Offline
.
Ostatnio edytowany przez Kennedy (2010-02-18 22:35:22)
Offline
Ogolie jesli chodzi o in vitro to uważam że powinna być to ostatnia droga- bo ostatnie wyjście:)
Bo jest przecież metoda procentowo bardziej skuteczna niż in vitro której kościół się nie sprzeciwia...a zwie sie NaProTechnology- lecz jest jedna klinika w Polsce która zajmuje się tym:) dlatego pewnie wielkie kolejki...
Gdzieś kiedyś przeczytałam że na 100 par z tej metody moze skorzystać z dobrym rezultatem (dzieckiem) od 60 do 80 par ![]()
A in vitro ma tylko 48 proc. skuteczności ![]()
Ja bym bardziej stawiała na promocje i uświadamianie o tej metodzie (gdyż ona jest jeszcze mało znana) no i powstanie klinik które by sie w niej specjalizowały ![]()
Ostatnio edytowany przez nokia (2009-07-08 18:53:43)
Offline
nokia napisał:
Ja bym bardziej stawiała na promocje i uświadamianie o tej metodzie (gdyż ona jest jeszcze mało znana) no i powstanie klinik które by sie w niej specjalizowały
Tylko dlaczego Kościół nie stawia na poglądy Nokii ?
Offline
jestem jak najbardziej za in vitro.
niektore pary pragna dziecka lecz po dlugim czasie staran nic z tego nie wychodzi. i co, maja zrezygnowac i cieszyc sie zyciem tylo we dwoje?
jezeli komus tak przeszkadza, ze kobieta bedzie zapladniana nasieniem obcego mezczyzny to przeciez jest mozliwosc zaplodnienia nasieniem swojego meza. wtedy dziecko jest jak najbardziech ICH.
Offline
hej dziewczyny
ja uważam w ze ta metoda powinna być jak najbardziej dostępna ... jeśli kobieta która pragnie a nie moze mieć dziecka ze swoim mężczyzną to takie rozwiązanie jest jak najbardziej słuszne ... a wiec ja osobiście popieram bardzo to metodę i uważam ze nie ma nic w niej złego
Offline
nokia napisał:
Ogolie jesli chodzi o in vitro to uważam że powinna być to ostatnia droga- bo ostatnie wyjście:)
nokia zapewniam Ciebie, że takową ona właśnie jest.
Każda para podejmująca się zapłodnienia IVF ma za sobą długie lata bezskutecznego leczenia i długie miesiące rozważań, które wiążą się chociażby z ogromnymi kosztami zapłodnienia pozaustrojowego rzędu 10-15 tyś.zł.
Są to kolosalne pieniądze zważywszy na to, że mało której parze udaje się za pierwszym podejściem.
Jestem jak najbardziej za in vitro i uważam, że przynajmniej pierwsze podejście powinno być refundowane przez państwo. W końcu niepłodność jest chorobą, nie wspomnę już o psychice kobiety jak i jej partnera, która choruje bardzo mocno w trakcie leczenia niepłodności!!!
Dlaczego alkoholik czy narkoman ma zapewnione leczenie, skoro choruje na własne życzenie? Większość naszego społeczeństwa nie ma pojęcia o co chodzi w IVF, a przekonana jestem, że gdyby każdy z przeciwników tej metody miał problemy z naturalnym zajściem w ciążę, a in vitro miałoby być jedyną jego szansą na własne maleństwo miałby inne zdanie na ten temat.
Bzdurą jest również to, że zarodki ludzkie są niszczone lub też poddawane eksperymentom.
Osoby niepłodne to ostatnie osoby, które pozwoliłyby sobie na eksperymenty na własnych dzieciach czy handel nimi. Zbyt cenny jest dla nich każdy zarodek.
Nadliczbowe zarodki są mrożone, a nie niszczone. Jest wiele mrozaczkowych dzieci.
A co się tyczy naprotechnologii. Nie jest ona żadną alternatywą dla in vitro.
Nie jest, a przynajmniej nie dla wszystkich.
Naprotechnologia nie zaradzi na wiele rodzajów niepłodności - np. nie udrożni czy nie odbuduje jajowodów, nie zaradzi słabemu nasieniu mężczyzny. Naprotechnologia jest dobra dla zdrowych osób z regularnym cyklem, polega na obserwacji cyklu, a każdy, kto decyduje się na in vitro najpierw latami pod opieką ginekologów obserwuje swój cykl... bezskutecznie.
Ostatnio edytowany przez Liwia75 (2010-01-28 14:53:20)
Offline
Cóż niemam dzieci i jestem zdania ze widac Bóg tak chciał ze nie moge ich miec. Ludzie mogą robić sobie in-vitro ich wola jednak zarówno cały proces poprzedzajacy i w trakcie jest akurat dla mnie nie do przyjecia. Sztuczny odarty z tajemnicy tworzenia , jakis zwierzecy. Powtarzam to moje zdanie.
Nikt nie mówi głośno że kobieta bioraca ogromne dawki hormonów przed in vitro musi już do końca życia być pod opieką lekarza.
Do tego procent szans 1 próba 15% 2 próba 18% a dopiero czasem 3próba 30%. Dlaczego się nie mówi że z 50% nieudanych zapłodnien in vitro 30% rodziców nie medycznych wyjasnien nieudanedgo zajścia. Jak dla mnie nie, jestem dla mnie na nie. A inni mogą sami robić co chcą nie bronie.
do tego koszt 13 tysięcy na jedną próbe a zrób trzy to nie realne. Tyle cudownych dzieci czeka na adopcje a tu cóż metoda robienia nowych.
Ostatnio edytowany przez różyczka (2010-01-28 16:32:10)
Offline
Adopcja jest czymś pięknym i wspaniale, że istnieje. Na całe szczęście nie jest jedynym wyjściem dla par, które nie mogą począć własnego dziecka. Zwłaszcza, że no nie oszukujmy się, ale nie każdy jest gotowy wychowywać "cudze" dziecko. Najczęściej decyzje o adopcji ludzie podejmują w ostateczności, gdy zawiodą wszystkie inne środki do tego, aby mieć własne.
Tyle teorii, teraz napiszę jak to wygląda od strony praktycznej ponieważ temat nie jest mi obcy.
Domy dziecka owszem są pełne dzieci, ale wiele z tych dzieci nie ma uregulowanej sytuacji prawnej i nie można ich adoptować.
Poza tym na dziecko czeka się latami, każdy chce mieć jak najmłodsze dziecko, a takich (na szczęście dla tych dzieci) jest niewiele.
Przechodzi się wiele trudnych procedur, trzeba spełnić wiele warunków (np. staż małżeński, wiek, mieszkanie, dochody) i tak na prawdę w efekcie końcowym niewiele par ma szanse na adopcje, przede wszystkim właśnie ze względu na kryteria mieszkaniowe i zbyt niskie dochody.
Poza tym pary które trafiają do ośrodków adopcyjnych, mają zwykle za sobą kilka - kilkanaście lat leczenia, a więc nie są to już osoby młode, a w wielu ośrodkach para, która przekroczyła wiek 35 lat, na adopcję nie ma już szans.
Poza tym trzeba mieć wiele psychicznej siły, by przejść przez tą całą procedurę adopcyjną która jest niczym innym jak wchodzeniem "z butami" w szczegóły małżeństwa (to są godziny rozmów z psychologami, pracownikami socjalnymi, ogląda się kąty w domu, pyta o intymne sprawy, wywiady środowiskowe itp.) by niejako "udowodnić" czy dana para nadaje się na rodziców, czy też nie.
różyczka napisał:
cały proces poprzedzajacy i w trakcie jest akurat dla mnie nie do przyjęcia. Sztuczny odarty z tajemnicy tworzenia , jakis zwierzecy
Nie wiem na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski. Ponieważ sama procedura nie ma w sobie nic takiego co mogłoby uwłaczać godności kobiety. Odbywa się w przyjaznych warunkach, kliniki je wykonujące to ośrodki na bardzo wysokim poziomie, o których my w państwowych ZOZ-ach możemy tylko pomarzyć.
Kobiety owszem skarżą się, ale na to jak były traktowane zanim trafiły do ośrodków zajmujących się niepłodnością (poczytaj fora).
Zgadza się że kobiety przyjmują ogromne dawki hormonów, ale tylko przez bardzo krótki okres czasu do ok. 2 w skrajnych przypadkach 3 tygodni i jest to nic w porównaniu ze zdrowymi kobietami, które hormony stosują jako środek antykoncepcyjny nie rzadko przez wiele, wiele lat.
Koszta faktycznie ogromne, to nie podlega dyskusji dlatego in vitro jest tylko dla "wybranych" czyli tych którzy mają pieniądze, a tak być nie powinno.
Niejednokrotnie pary te zaciągają kredyty, ale w ostatecznym rozrachunku jak piszą na forach i tak to się opłaca.
Na szczęście tak jak napisałaś każdy ma prawo wyboru, na nieszczęście nie każdy z tego prawa mimo wszystko może skorzystać, bo nie każdego po prostu na to stać.
IVF jest drogie, natomiast kryteria ekonomiczne jakie stawiają ośrodki adopcyjne są dla wielu małżeństw nie do przeskoczenia ( w 2008r w ośrodku który ja znam dochód na osobę określony był na 1008zł, a zatem, jeżeli para chciała adoptować jedno dziecko, musiała wykazać się dochodami w kwocie min. 3024zł).
Nie ukrywam, że gdybym to ja stanęła przed dylematem in vitro, czy adopcja nie zastanawiałabym się nawet przez moment i wybrałabym in vitro, jeśli chodzi o adopcję już takiej pewności nie mam, bo do takiej decyzji trzeba po prostu dojrzeć.
Niemniej jednak mam ogromny szacunek dla tych wszystkich którzy na adopcję się zdecydowali.
Pozdrawiam serdecznie.
Ostatnio edytowany przez Liwia75 (2010-01-29 20:55:36)
Offline