Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Strony: 1 2
Mam kuzynkę 35-letnią która była wychowana na klapsach, może na więcej niż klapsach i jest dla mnie prawdziwym autorytetem. Nauczyło ją to dyscypliny. Takiej dyscypliny, która poprowadziła ją na studia medycyny, pozwoliła jej wybrać dobrego męża i urodzić dwójkę dzieci. Zawsze mi pomagała, motywowała mnie, bo u mnie "klaps" to był pikuś w porównaniu z tym co się działo na co dzień (dda). Ja byłam częściej ganiona słownie niż fizycznie i zorganizowania teraz w moim życiu ZERO.
W wychowaniu nie chodzi o przemoc. Ale na myśl o ugłaskiwaniu dzieci, które mają potem mówić do mnie "te, stara" aż mi się włosy jeżą. Zwróćcie uwagę, że pisze to 19-latka...
Offline
ja jestem za klapsem, jak najbardziej! teraz co robią dzieci to jedna wielka katastrofa. Plują, klną, biją, wrzeszczą, gryzą i zero szacunku do własnych rodziców.
W szkole nie można na nich nakrzyczeć bo będa miały uraz psychiczny... współczuje wszystkim nauczycielom że muszą użerać się z takimi dziećmi na codzień.
Offline
Ale chyba należy odróżnić bicie dzieci od dyscypliny. To są dwa różne pojęcia. Można dyscyplinować dziecko innymi sposobami niż przemoc fizyczna. Całe wychowanie w pełni jest zależne od rodziców- jeżeli zostaną opluci lub nawyzywani przez swoją pociechę, to tylko i wyłącznie z własnej winy.
Bicie nie jest niczym przyjemnym- zawsze będzie kojarzyło się ze złem i bólem a jak wiadomo- z tego typu sytuacji nie wynosi się pozytywnych odczuć.
Czy osoba, która nie była dyscyplinowana karą cielesna nie może znaleźć dobrego męża i ukończyć studiów? Myślę, że przyjdzie jej to łatwiej, bo nie będzie obciążona żadnymi przykrymi doświadczeniami, które będą miały wpływ na jej dalsze życie.
Co warto podkreślić- prawie zawsze dzieci bite biją swoje dzieci, kiedy założą własną rodzinę.
mitsi- kara psychiczna bywa gorsza od fizycznej.. Bo piętnuje człowieka i jego godność- dlatego teraz masz problemy takie, jakie masz.
Z całym szacunkiem, ale nie wierzę że Twoja kuzynka doszła do tego wszystkiego, bo dostała w skórę od swoich rodziców. Myślę, że ma w sobie pokłady ogromnego bólu i .. tęsknoty za poczuciem bezpieczeństwa i własnej tożsamości nie zabieranej paskiem czy ręką.
Offline
zastanawiam się nad tym czy w ogóle istnieje takie coś jak "bezstresowe wychowywanie". Stres towarzyszy nam od samego początku i zapobieganie jemu do niczego dobrego nie prowadzi. Dziecko powinno od samego początku uczyć sobie radzić z nim bo unikanie problemu nie jest rozwiązaniem. Jeśli będziemy zawzięcie chronić dziecko przed czyhającymi trudnościami w przyszłosci to dziecko nie będzie potrafiło sobie z nim poradzić co może prowadzić do depresji lub innych zaburzeń.
Owszem istnieją metody karania jakim jest np ignorowanie zachowań małolata ale to w dalszym ciągu jest unikaniem problemu. Taka postawa prowadzi m.in do oziębienia relacji rodzice-dziecko.
Oczywiscie nie które sposoby są dobre ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Pomimo wszystkiego dziecko powinno wiedzieć kto w domu rządzi bo jesli nie zostaną ustalone relacje to dziecko "wejdzie nam na głowę".
Offline
Gdy chcemy uzyskać jakiś efekt, w postaci porządanego ZACHOWANIA u dzieci, to należy je zmotywować do tego. Nigdy klaps nie będzie motywował do zrobieeeenia czegoś. Kara to coś, co subiektywnie jest traktowane przez osobę. Niestety zazwyczaj nie daje porządanych rezultatów. Przyklad: statystyki więzienne. 41% z posród odsiadujących wczesniej karę więźniów trafia za kratki ponownie.
Lepsza od klaspa jest konsekwencja w wychowywaniu, musi ona zachodzić u obojga rodziców.
Ostatnio edytowany przez kasianr123 (2010-01-24 04:00:01)
Offline
Moim zdaniem ignorowanie zachowania dziecka nie jest karą. To raczej głuchy krzyk rodzica, który nie ma pojęcia jak poradzić sobie z pociechą.
W wychowaniu nigdy nie ma miejsca na unikanie problemów, lecz stawianie im czoła różnymi sposobami. Tylko te sposoby muszą być mądrze wybrane. Naruszanie nietykalności ciała zawsze będzie się wiązało z przykrymi konsekwencjami , np.:
- brak pozytywnego określenia swojej tożsamości,
- niska samoocena dziecka i poczucie winy za powstałą sytuację,
- zachowane obrazu znęcania się nad dzieckiem są dla niego materiałem wiedzy o samym sobie,
- brak poczucia bezpieczeństwa i zaufania do ludzi,
- agresja itp.
Praca z dzieckiem bitym przez rodziców jest trudna i żmudna. Należy pomóc mu wypracować pozytywną wizję siebie, uruchomić takie mechanizmy, które pomogą mu zaakceptować siebie i powstałą sytuację. A takie wyniki osiąga się po latach, choć nie ma gwarancji, że one w ogóle się pojawią.
Co do bezstresowego wychowania, to dla mnie jest pic na wodę- w sensie przesłania. Rodzice podejmujący takie "wyzwanie" stają tymi, którzy "wychowują" przyszłych ignorantów, osób zapatrzonych w siebie, nie zważający na innych ludzi. Plus fakt iż takie dzieci zostaną pozbawione podstaw aby normalnie funkcjonować w społeczeństwie i wśród rówieśników. Bo jak tu żyć z dziećmi, które czegoś nie mogą, które czegoś nie mają?
Ostatnio edytowany przez Ansja (2010-01-24 10:21:10)
Offline
Ansja napisał:
Ale chyba należy odróżnić bicie dzieci od dyscypliny. To są dwa różne pojęcia. Można dyscyplinować dziecko innymi sposobami niż przemoc fizyczna. Całe wychowanie w pełni jest zależne od rodziców- jeżeli zostaną opluci lub nawyzywani przez swoją pociechę, to tylko i wyłącznie z własnej winy.
Bicie nie jest niczym przyjemnym- zawsze będzie kojarzyło się ze złem i bólem a jak wiadomo- z tego typu sytuacji nie wynosi się pozytywnych odczuć.
Czy osoba, która nie była dyscyplinowana karą cielesna nie może znaleźć dobrego męża i ukończyć studiów? Myślę, że przyjdzie jej to łatwiej, bo nie będzie obciążona żadnymi przykrymi doświadczeniami, które będą miały wpływ na jej dalsze życie.
Co warto podkreślić- prawie zawsze dzieci bite biją swoje dzieci, kiedy założą własną rodzinę.
mitsi- kara psychiczna bywa gorsza od fizycznej.. Bo piętnuje człowieka i jego godność- dlatego teraz masz problemy takie, jakie masz.
Z całym szacunkiem, ale nie wierzę że Twoja kuzynka doszła do tego wszystkiego, bo dostała w skórę od swoich rodziców. Myślę, że ma w sobie pokłady ogromnego bólu i .. tęsknoty za poczuciem bezpieczeństwa i własnej tożsamości nie zabieranej paskiem czy ręką.
Nigdy nie miała w sobie bólu, bo nie raz rozmawiałyśmy szczerze o naszych rodzicach i zawsze podkreślała, że cieszy się, że jej od czasu do czasu dano w pupę, bo sama dobrze wiedziała, że jak czegoś nie robiła, to nie robiła tego z lenistwa. Swoich dzieci nie bije, może lekcje od matki dały jej nowy pomysł na wychowywanie.
Na własnych doświadczeniach mogę powiedzieć, że wolałabym nie raz być uderzona niż słyszeć nieprzyjemne słowa, jakich wysłuchiwałam.
Po klapsie dziecko nie poprawi zachowania.. Dopiero po kilku, kilkunastu zorientuje się, że kara następuje po jakimś określonym zachowaniu i zakoduje je sobie jako złe, bo po nim poczuje klapsa.
Co do aluzji o więzieniu: nie dziwię się, że kryminaliści po jednej odsiadce znów pakują się za kratki.. Najczęściej mają tam lepsze warunki niż niejedna polska rodzina...
Offline
Moim zdaniem i bez bicia w dzieciństwie można z powodzeniem ukończyć studia medyczne, nie widzę żadnego powiązania i nie radzę robić z tego jakiejś reguły. Ten, kto na własne oczy zobaczy, jak taki "kochający rodzic" bije własne dziecko, ten powinien zrozumieć. Zawsze śmieszą mnie takie suche dyskusje na forach, w tv, czy artykuły w gazetach. Bo ja jakoś nigdy nie zrozumiem, jak można zadać ból własnemu dziecku.
Offline
Nigdy nie uderzyłam swoich dzieci i nigdy tego nie zrobie. Mój mąż był regularnie bity przez swojego ojca dlatego wiem co to znaczy , wiem jak cierpiał nie tylko fizycznie ale przede wszystkim psychicznie. To nie jest metoda wychowawcza, ale bezsilność wobec sytuacji w której się znajdujemy.
Offline
A ja znów odezwę się przewrotnie - dobra metoda wychowawcza to metoda skuteczna. I tyle.
Offline
koma5 napisał:
A ja znów odezwę się przewrotnie - dobra metoda wychowawcza to metoda skuteczna. I tyle.
Absolutnie się z tym nie zgodzę, bo jest jeden warunek, który ta "skuteczna metoda" musi spełniać - nie może wyrządzać krzywdy. Niestety społeczeństwo ma z tą krzywdą problem. Jeśli sami bici w dzieciństwie przyjęliśmy to jako normę to nic dziwnego, że na dzień dzisiejszy nie protestujemy.
Tak zwana dyscyplina, która zdaniem niektórych jest konsekwencją bicia to nic innego jak strach, a nie sądzę, aby można było czuć się dumnym z tego, że się skutecznie zastraszyło swoje dziecko.
Prawdziwie pozytywna dyscyplina w sensie przestrzegania zasad bierze się z ich zrozumienia i konsekwencji rodziców, a nie strachu przed kolejnym laniem.
Równie dobrze zaakceptujmy bicie w związkach, przecież też jest skuteczną metodą, gdy partner chce nam coś wytłumaczyć - ciekawe, czemu ta metoda jakoś nie bardzo zyskuje społeczne poparcie? Mamy godność jako ludzie dorośli, więc nie pozwalamy się bić drugiemu człowiekowi, ale bez przeszkód spuszczamy manto naszym dzieciom i wtedy z pewnością zachowujemy się wspaniale. Hipokryzja i oznaka ludowej pseudomądrości.
Online
Yvette, zanadto w Twoch postach madrowania sie pedagogicznego, a za mało rzetelnej praktyki pedagogicznej.
Ja myslę, że nikt z dyskutujacych tutaj nie myśli o katowaniu dzieci!!
Jako pedagog pracuję 30 lat, wychowałam swoje własne dzieci na mądrych, porządnych ludzi i zaręczam Ci, że daleko byłam od metody bicia.
W KAŻDYM działaniu człowieka najwazniejsze jest zrealizowanie celu. Celom podporządkowujemy metody. Truizmem jest mówienie "nie krzywdzić dziecka". Skrzywdzimy wtedy, gdy po latach okaże się, że nie wychowaliśmy. Wokół mamy coraz wiecej takich dowodów zaniechania pedagogicznego.
Z jakimi dzieciakami pracujesz? Masz własne dzieci?
Offline
Strony: 1 2