Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Witam !!!
Nie wiem co mam robić od paru tygodni wyczuwałam ze mąż się od emnie oddala , nie wytrzymałam i porozmawialiśmy szczerzę . Powiedział ze od jakiegoś czasu już zaczęło się psuć tylko ja nie wyczułam, mówił ze potrzebuje zmian i tego co ja mu nie mogę dać .Po długich rozmowach dał nam szanse , określił się co by chciał zęby się zmieniło , Tak minęło parę dni i widzę malutką poprawę .
Czy myślicie ze wszystko się ułoży
Offline
Pewnie, ze się ułoży. Tylko oboje musicie tego chcieć i przede wszystkim rozmowa jest najwazniejsza. Powodzenia
Offline
Bardzo sie cieszę,że porozmawialiście szczerze,bo rozmowa jest tak bardzo ważna w związku. Powiedzieliście sobie ,co chcecie zmienić w Waszym związku i teraz dążcie do tego,aby się udało.Jeżeli się kochacie to uda Wam się wszystko naprawić,co gdzieś zanikło w biegu i monotonii dnia codziennego. Na pewno sie wszystko ułoży
Trzymaj się ...
Offline
Największy krok już za Wami - szczera rozmowa.
Wiele par nie potrafi rozmawiać więc dochodzi do kłótni i nieporozumień a w konsekwencji rozstań i rozwodów.
U was jest inaczej i z tego powinnaś się cieszyć. Wyraziliście (oboje) chęć zmian, naprawiania tego, co było źle. Same postępy! Tak dalej a wszystko będzie dobrze - tak myślę ![]()
Trzymam kciuki i życzę powodzenia!
Offline
myślę tak samo jak poprzedniczki ze wszystko sie ułoży. Trzymam kciuki i powodzenia!
Offline
Ważne jest żeby obydwie strony chciały poprawić relacje między sobą.
Jak już udało się Wam porozmawiać i próbujecie razem naprawić to co było złe to na pewno wszystko dobrze się skończy.
Offline
witam
dziękuje wszystkim i obiecuje ze odezwę się jak mi się układa
Offline
zycze,jak najlepiej,i duzo rozmawiajcie z mezem.ludzie czasami latami sie,,docieraja,,czas pokaze,czy sie Wam ulozy,to zalezy od Was.trzymam kciuki
Offline
Witam Was bardzo serdecznie....
dziś trafiłam na to forum i przyznam, że bardzo mi sie spodobalo. Przede wszystkim bardzo mile zaskoczył mnie wysoki poziom tego forum..
postanowłam się dopisać ![]()
A moje dzisiejsze poszukiwania "ludzkiego" forum zaczęło się od wczorajszej kłótni z mężem... już ohoho którejś z kolei....
ja tę mam wrażenie, że moje małżeństwo się rozpada ... Rozpada się od jakiegoś czasu, raz jest lepiej raz gorzej, ale generalnie nie idzie ku lepszemu...
Najgorsze jest to, że ja zawszę chcę naprawiać nasze wspólne błędy, pomijając kto miał rację, a kto jej nie miał. Każda próba wytłumaczenia mężowi, próba rozmowy (przy winku, na spokojnie, po kilku godzinach spokoju), kończę się zawsze tym samym, mianowicie, że to ja jestem wszystkiemu winna, bo ... "jesteś histeryczką, choleryczką, życie z Tobą to ciągła zagadka, nigdy nie wiadomo, czego się po Tobie spodziewać" itp, itd.
Na nic są moje próby tłumaczenia, że jeśli jest coś nie tak w związku to zawsze jest to wina obojga partnerów, że w większości przypadków on projektuje swoje wady na mnie...
Wiem, że najłatwiej jest się poddać, zakończyć toksyczny związek... ale, no właśnie i zawsze są jakieś ale...
jest dziecko (jest dobrym ojcem)
zakończenie związku to raczej wydaje mi się że troche takie błędne koło (bo uciekamy od problemów, a nie je rozwiązujemy).
Dodam, że mój mąż uchodzi za bardzo ułożonego, uprzejmego faceta na poziomie (bo nigdy nie jest do końca szczery), prawdziwe swoje oblicze i frustracje wyładowuje na mnie, często okazując mi swoją wręcz nienawiść...
smutne to wszystko... brak mi już pomysłów co mam zrobić z tym swoim małżeństwem...
pozdrawiam
Offline
Rabarbar smutno się czyta takie posty ale wiedz że nie jesteś sama czytałam już wiele podobnych postów.Dlaczego tak jest że najpierw jest miłość zabieganie na wzajem o swoje względy a później po kilkunastu latach rutyna żale ciągłe pretensje i obwinianie o wszystko .dlaczego wtedy już nie trzeba o nic zabiegać ani dobierać słów.czy zawsze miłość tak krótko trwa?I tak trudno na te problemy znaleźć złoty środek.wszystko staje się bez sensu......
Offline
Rozumiem, że nie bedziemy odczuwac motylków przez całe małżeństwo..., że ślub to początek końca tego okresu zachwytu itp.... Ale małżeństwo powinno się przeradzać w przyjaźń, innego rodzaju miłość niż ta na początku, ale nie w nienawiść... Zeby tak było każde z nas musi tego chcieć, probować rozmawiać, rozwiązywać problemy (który z latami przybywa), a nie tylko jedna strona... Najgorsze u nas jest to, że on nie ma w życiu żadnych autorytetów, z nikim nie rozmawia na takie tematy, więc jak ma znaleźć inny punkt widzenia, niż swój własny?
Offline
Witajcie Moniko rozmowa to wbrew pozorom najważniejsza rzecz w małżeństwie
zyczę aby Wam sie udało
pozdrawiam Julia
Offline
rabarbar napisał:
Rozumiem, że nie bedziemy odczuwac motylków przez całe małżeństwo..., że ślub to początek końca tego okresu zachwytu itp.... Ale małżeństwo powinno się przeradzać w przyjaźń, innego rodzaju miłość niż ta na początku, ale nie w nienawiść... Zeby tak było każde z nas musi tego chcieć, probować rozmawiać, rozwiązywać problemy (który z latami przybywa), a nie tylko jedna strona... Najgorsze u nas jest to, że on nie ma w życiu żadnych autorytetów, z nikim nie rozmawia na takie tematy, więc jak ma znaleźć inny punkt widzenia, niż swój własny?
Spróbuj rozmawiać , wiem jak ciężko faceta prosić o rozmowe bo to my jesteśmy winne, to my mamy problem ,to my wyolbrzymiamy wszystko ... staraj sie Mu jakoś wytłumaczyć życzę Ci szczęścia aby sie udało - zburzyć zwiazek jest najłatwiej ale zawsze trzeba szukać tego co łączy ...chyba,że już się nie da ![]()
Myślę ,że potrafisz - życze ci serdecznie . pozdrawiam Julia
Offline
Julio, mam nadzieję i wierzę, że się da. Mimo wszystko oboje się bardzo kochamy i to chyba tak jest, że najbardziej ranimy tych, których na których nam najbardziej zależy.
Teraz raczej staram się znaleźć jakiś sposób,żeby go zmusić do podejmowania inicjatywy. Ja po prostu jestem zmęczona wbijaniem mu wszystkiego do głowy łopatą...
Nie wiem czy dobrą metodę teraz obrałam, ale od ostatniej mega kłótni (sobota wieczór) się nie odzywam, niech poczuje jak to jest być w ten sposób traktowanym. Nie wiem czy dobrze, nie mam pojęcia, zobaczymy... ale wiem,że zawsze to ja pierwsza nie wytrzymywałam, ja pierwsza dzwoniłam, ja pierwsza przepraszałam...
pozdrawiam serdecznie
Offline
Moje malzenstowo sie rozpada.........Wiadomo klotnie sa w kazdym malzenstwie ale sa jakies granice .Dobre i zle dni ,,,,,jak juz jest klotnia to na maksa a zwlaszcza jak za duzo wypije to wtedy ja jestem z boku co powiem to zle mowi ze glupia jestem ze guwno wiem nie da mu sie przetlumaczyc i jak zacznie tak do mnie mowic to sie zaczyna awantura ze jak mi nie pasuje to moze mnie wywiezie do rodzicow jak jestem taka madra .....A na drugi dzien nie pamieta przeprasza i obiecal ze nie bedzie tak mowil i ze sie nie upije hmmm...zobaczymy do kiedy .Szkoda ze na moich rodzicow nie moge liczyc ..okaze sie za tydzien bedzie imprezka u nas to zobaczymy co dalej
Offline