Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
uciekac? nie, musiala bym tez zmienic adres, ale nie .nie bede uciekala, wczoraj przegadalam z nim caly dzien . jest podly i cyniczny, ale te pogaduchy chyba postawily mnie do pionu. i chyba albo raczej napewno potrafie powiedziec mu NIE. chociaz z naszej rozmowy wynikalo ze moje obawy sie nie sprawdza bo ma wstret do kobiet bo w trojke zrobilysmy mu straszna krzywde, i nie ma zamiaru sie wiazac, oby bo nie chce sprawdzac czy naprawde potrafie wydusic to NIE
DZIEKI DZIEWCZYNY, i bardz przepraszam za te wszystkie bledy, widze ze jest ich cale mnostwo ![]()
Offline
Zuzia tylko uważaj - takie rozmowy całodniowe najczęściej nie prowadzą do niczego dobrego. Bo co niby chcesz wynieść z tej rozmowy? Co, chcesz żeby cię przeprosił, żeby błagał o wybaczenie? Czy może żeby pokazał ci, że jest jeszcze większym idiotą - ale o tym chyba wiesz bez rozmowy?
Boję się, żeby to nie skończyło się kolejnym powrotem - od rozmowy do rozmowy, zacznie się wspominanie dobrych chwil, rozpamiętywanie dlaczego jest tak a nie inaczej, czy mogłoby być inaczej i tak dalej i tak dalej...
Odetnij się - bo nic dobrego z relacji z nim ci nie wyjdzie. Nie będzie on ani twoim przyjacielem ani kolegą a najwyżej źródłem permanentnego wracania do czegoś, do czego wracać nie warto. Nie daj się znowu wplątać w bezsensowne rozmowy bo on tylko na to czeka. Na to, żeby znowu móc cię zmanipulować na swoją korzyść i wrócić do wygodnego życia u Twojego boku - przesiadywania całymi dniami na kanapie i byczenia się.
Wiem, że myślisz, że "to nie tak" dlatego nie musisz odpowiadać ale sama naprawdę zastanów się co dobrego może ci dać teraz relacja z nim i czego od niej oczekujesz. Może to uświadomi ci, że znacznie lepiej poradzisz sobie sama.
Offline
Zuzia,po prostu nie bądź głupia.Dostałaś już za swoje,pora zmądrzeć.
Offline
pennylane napisał:
Zuzia tylko uważaj - takie rozmowy całodniowe najczęściej nie prowadzą do niczego dobrego. Bo co niby chcesz wynieść z tej rozmowy? Co, chcesz żeby cię przeprosił, żeby błagał o wybaczenie? Czy może żeby pokazał ci, że jest jeszcze większym idiotą - ale o tym chyba wiesz bez rozmowy?
Boję się, żeby to nie skończyło się kolejnym powrotem - od rozmowy do rozmowy, zacznie się wspominanie dobrych chwil, rozpamiętywanie dlaczego jest tak a nie inaczej, czy mogłoby być inaczej i tak dalej i tak dalej...
Odetnij się - bo nic dobrego z relacji z nim ci nie wyjdzie. Nie będzie on ani twoim przyjacielem ani kolegą a najwyżej źródłem permanentnego wracania do czegoś, do czego wracać nie warto. Nie daj się znowu wplątać w bezsensowne rozmowy bo on tylko na to czeka. Na to, żeby znowu móc cię zmanipulować na swoją korzyść i wrócić do wygodnego życia u Twojego boku - przesiadywania całymi dniami na kanapie i byczenia się.
Wiem, że myślisz, że "to nie tak" dlatego nie musisz odpowiadać ale sama naprawdę zastanów się co dobrego może ci dać teraz relacja z nim i czego od niej oczekujesz. Może to uświadomi ci, że znacznie lepiej poradzisz sobie sama.
no i miałaś racje,wczoraj znowu wciągnoł mnie w dyskusje ,i nic dobrego z tego nie wynikło wrecz przeciwnie,zdolowal mnie jeszcze bardziej, czasami mysle ze on uwielbia pastwic sie na de mną ,uwielbia jak cierpie, Ja chcialam mu pokazac ze nie ma na de mna zadnej wladzy ze sie go nie boje ,ze moge z nim rozmawiac bez emocji , niestety to nie prawda ,ma na de mna wladze,macie racje musze przed nim uciekac, musze zrobic to co radził moj psycholog.Powiedzial ze musze sie od niego kategorycznie odciac bo facet rujnuje mi psychike,nie wierzylam, myslałam ze jetem silniejsza. przykre ale nie jestem silna ,zaczynam myslec ze jestem jak ten listek na wietrze. w ktora strone wiatr mnie po pchnie tam lece. dokladnie tak jest z panem X on dmucha a ja biegam w ktora strone chce, na dzien dzisiejszy nawet juz nie wiem co jest dobre a co zle. Na razie wrocic nie chce, tylko nie wiem czemu dalej chce miec na de mna wladze.do czego jestem mu porzebna?
Offline
Hej, sądzę, że powinien się tu też wypowiedzieć jakiś facet. Choć to nie miejsce dla facetów zapewne. Tym samym to czynię.
Bardzo mnie zaniepokoiła opowieść Zuzi. A jednocześnie ubolewam, że takie osobniki psują ogólnie wizerunek mężczyzn (ojca). Ta opowieść poniekąd przedstawia mi też moje problemy, które pojawiły się w moim związku, który trwał dobre 12 lat. Jednak opowieść Zuzi pozwala mi zrozumieć zachowanie kobiety. W pełni rozumiem to, że wiele taka kobieta jest wstanie znieść. Upokorzenia pogardy, przemoc. Pytanie tylko w imię, czego? Miłości! Jeżeli tak to ten przykład pozwala mi stwierdzić, że miłość jest wstanie zabić człowieka. Chora miłość! Bo jak nazwać to, co działo się miedzy zuzia a szanownym panem X. Muszę przyznać, że zuzia ma niesamowitą siłę do pokonywania wszelkich trudności losu. Przedstawia to tym, co napisała. Ja sam chyba bym nie mógł tak żyć. Lecz ktoś mi wtedy odpowiedział, że to miłość bez granic. Lecz czy tak ma wyglądać to uczucie bez granic? Powodując tym samym ogromne cierpienie kochanej osoby. Więc ja uciekłem z takiego obsesyjnego związku. I chwała ludziom, którzy mi w tym ciężkim czasie pomogli.
Teraz słowo do zuzi.
Powinnaś zacząć myśleć o sobie i dzieciach. Bo one, mimo że ich chronisz od tego wszystkiego to i tak są z tym, co ty przeżywasz związane. I zapewne tak samo uczestniczą emocjonalnie w tym. A swoją drogą szkoda, że to nie mnie się trafiła taka osoba.........
Trzymam kciuki za Ciebie. Bo wiem, że po złym nastaje dobre........
Offline
tesciowa dzieki za Twoja opinie,ale czy Ty chcesz mi powiedziec ze mam racje myslac ze zabilam go swoja miloscia?
Offline
Nie nie. Wręcz przeciwnie. Uważam, że przez swoją Wielką miłość do pana X. Zabiłaś siebie, swoje życie. To właśnie to, co miałaś największego w swoim życiu. Poświęciłaś mu.
Teraz powinnaś się w całości odciąć od niego. I największym ukojeniem był by ktoś, kto by zrozumiał Twoje życie i Twoje zachowanie. Lecz ciężko w takich chwilach otworzyć się do ludzi. Obawiając się odepchnięcia. Jednak nic tak nie pomaga nam niż bratnia dusza z podobnymi problemami.
Pozdrawiam
Marek
Offline
ja też uważam,że powinnaś zmienić numer tel.
Offline
zuzia napisał:
pennylane napisał:
Zuzia tylko uważaj - takie rozmowy całodniowe najczęściej nie prowadzą do niczego dobrego. Bo co niby chcesz wynieść z tej rozmowy? Co, chcesz żeby cię przeprosił, żeby błagał o wybaczenie? Czy może żeby pokazał ci, że jest jeszcze większym idiotą - ale o tym chyba wiesz bez rozmowy?
Boję się, żeby to nie skończyło się kolejnym powrotem - od rozmowy do rozmowy, zacznie się wspominanie dobrych chwil, rozpamiętywanie dlaczego jest tak a nie inaczej, czy mogłoby być inaczej i tak dalej i tak dalej...
Odetnij się - bo nic dobrego z relacji z nim ci nie wyjdzie. Nie będzie on ani twoim przyjacielem ani kolegą a najwyżej źródłem permanentnego wracania do czegoś, do czego wracać nie warto. Nie daj się znowu wplątać w bezsensowne rozmowy bo on tylko na to czeka. Na to, żeby znowu móc cię zmanipulować na swoją korzyść i wrócić do wygodnego życia u Twojego boku - przesiadywania całymi dniami na kanapie i byczenia się.
Wiem, że myślisz, że "to nie tak" dlatego nie musisz odpowiadać ale sama naprawdę zastanów się co dobrego może ci dać teraz relacja z nim i czego od niej oczekujesz. Może to uświadomi ci, że znacznie lepiej poradzisz sobie sama.no i miałaś racje,wczoraj znowu wciągnoł mnie w dyskusje ,i nic dobrego z tego nie wynikło wrecz przeciwnie,zdolowal mnie jeszcze bardziej, czasami mysle ze on uwielbia pastwic sie na de mną ,uwielbia jak cierpie, Ja chcialam mu pokazac ze nie ma na de mna zadnej wladzy ze sie go nie boje ,ze moge z nim rozmawiac bez emocji , niestety to nie prawda ,ma na de mna wladze,macie racje musze przed nim uciekac, musze zrobic to co radził moj psycholog.Powiedzial ze musze sie od niego kategorycznie odciac bo facet rujnuje mi psychike,nie wierzylam, myslałam ze jetem silniejsza. przykre ale nie jestem silna ,zaczynam myslec ze jestem jak ten listek na wietrze. w ktora strone wiatr mnie po pchnie tam lece. dokladnie tak jest z panem X on dmucha a ja biegam w ktora strone chce, na dzien dzisiejszy nawet juz nie wiem co jest dobre a co zle. Na razie wrocic nie chce, tylko nie wiem czemu dalej chce miec na de mna wladze.do czego jestem mu porzebna?
Pytasz do czego jesteś mu potrzebna? Śpieszę z odpowiedzią - do poprawiania swojego nastroju, do łechtania swojego ego, do przekonywania samego siebie, że jest kimś. Gdyby się pewnego dnia okazało, że nie odbierasz od niego telefonów, że nie masz ochoty z nim rozmawiać i, że generalnie masz go gdzieś musiałby niestety zmierzyć się z prawdą - że jest nic nie warty. Że nie ma w nim niczego, co mogłby się dla kogokolwiek liczyć. Że nawalił i nie potrafił dać miłości kobiecie, na której w pewien (chory, bezsensowny i głupi) sposób zależało. Musiałby usiąść sam ze sobą i przemyśleć swoje zachowanie - zastanowić się dlaczego nie odbierasz, dlaczego nie chcesz mieć z nim żadnego kontaktu. Musiałby dojść do pewnych wniosków do których, uwierz mi na słowo, dojść bardzo ale to bardzo nie chce.
Prawda w oczy kole.
Wiem, że chciałabyś żeby on sam zrozumiał dzięki rozmowom z Tobą co źle zrobił, jaki był niewdzięczny i nie w porządku ale nie licz na to kochana. Niestety żeby to zrozumiał musi w końcu zostać sam jak palec. Chociaż i tak wcale to nie gwarantuje, że do czegokolwiek dojdzie. Równie dobrze może opowiadać następnej kobiecie jak go zraniłaś i jaka byłaś okrutna a ona będzie go klepać po główce i pocieszać. Ale czy naprawdę Cię to obchodzi? Jakie ma znaczenie to, czy on zrozumie, że był po prostu chamem i złamasem? Chyba wystarczy, że ty sama to wiesz. I sama wiesz, że pora ułożyć sobie życie bez niego.
Zmień numer, wykasuj jego, nie odpowiadaj, nie spotykaj się, nie zwracaj na niego uwagi. Nie będzie łatwo - to jasne. Ale za kilka miesięcy zobaczysz jak spojrzysz na to z dystansu - i zrozumiesz jak głupia byłaś wierząc w to, że on się zmieni.
Jeżeli trudno ci nie odbierać od niego telefonów poproś jakąś przyjaciółkę żeby u Ciebie pomieszkała jakiś czas i robiła za "zdrowy rozsądek". To czasem dobra metoda - za każdym razem jak masz zacząć z nim bezsensowną rozmowę usłyszeć po raz kolejny dlaczego z nim już nie jesteś i uświadomić sobie, że to była jedyna i najlepsza decyzja.
Offline
od dwoch dni nie kontaktuje sie z nim, po ostatnich jego sms-ach zażądałam zeby przestal do mnie pisac,powiedzialam mu ze go nie nawidze i ma mi dac spokoj, stwierdzil ze wcale nie zalezy mu na kontakcie ze mna,pisze tylko dla tego ze zostala u mnie jego kurtka i chcial by ja odzyskac.Bylo to trudne powiedziec ze nienawidzę bo to nie prawda,tak naprawde to nawet nie wiem co to slowo znaczy...
mimo ze facet byl calym moim swiatem,wiem ze juz sobie poradze,i troche to wasza zasluga, zwalil na mnie cala wine za rozwalenie tego zwiazku.mówił jaka jestem nie dobra i podła,,jak bardzo nie radze sobie w zyciu,a wiedzac ze nie jestem idealem,uwierzylam ze to moja wina.kochalam go mimo jego wad,nie oczekujac nic w zamian,on jak mowi przestal mnie kochac bo mu sie pozmienialo.
opinie kogos kto mnie nie zna, popoga mi byc na tyle silna zeby nie pozwolic sie juz wykorzystac, tesknie za nim to fakt ale wiem ze tak trzeba. chyba juz czas stac sie egoistka i pomyslec o sobie,tylko ze tego tez musze sie nauczyc,zawsze bylam Matka Teresa wszyscy zawsze byli ważniejsi ,ja i moje potrzeby zawsze byly na szarym koncu ....
Offline
Poradzisz sobie. A jego kurtkę wystaw na śmietnik. Może jakoś bez niej przeżyje.
Offline
zuzia napisał:
....../../..chyba juz czas ../../.. pomyslec o sobie ....
Cześć Zuziu. Jak się miewasz ? Mam nadzieję, że myślisz o sobie w takim kontekście - jak zamierzałaś.
Jeśli zaglądasz czasem na forum - skrobnij słówko na temat "wspinaczki na drabinę" ![]()
Pozdrawiam.
Offline
Marilyn jest oki (powiedzmy), czasem zagladam,ale jakos nie mam natchnienia zeby cos napisac
a czy zaczelam myslec o sobie? tak, do tego stopnia ze postanowilam wyspac sie za wszystkie lata, moja kanapa to chyba najwiekszy moj przyjaciel nie opuszczamy siebie na wzajem
wracam rano z pracy,ide spac, wstaje zeby napalic w piecu ,zrobic obiad,i znowu wracam na kanape,wieczorem ide do pracy.i kolejny dzien podobny do poprzedniego. a moja wspinaczka? coz....
jest wysoko nawet bardzo jeszcze mi duzo zostalo,ale sukces juz jest bo przestalam spadac na dol ,zatrzymalam sie na jednej wysokosci i tak tkwie ,cos sie chyba zacielo, bo nie moge ruszyc ani w dol ani w gore,ale to nic powisze sobie bo tak narazie jest dobrze.
a propo pana X dalej sie odzywa,ale mnie to juz nie wzrusza,jakbym uczuc w sobie nie miala.........czasami nawet sie zastanawiam czy ja wogole jeszcze zyje ze tak sie zachowuje ![]()
Offline
lady-in-black napisał:
Ja tez czekam.
Jak ja slysze teksty typu "w malzenstwie sie nie uklada, nic nas juz nie laczy, zona mnie nie rozumie" to wybaczcie ale smiac mi sie chce, wszyscy mowia tak samo. Nie raz uslyszalam od zonatych facetow te spiewke. Od kochanki mojego meza tez, od jego rzekomych "przyjaciolek, nie, przepraszam kumpelek" tez. Podczas gdy ja nie bylam niczego swiadoma.
Tak, najlepiej udac biednego chlopczyka, ktorego zycie przeroslo, a zona okazala sie jedza
Zgadzam sie z toba calkowicie.Przeszlam gehenne przez faceta ktory niszczyl mnie,powoli kazdego dnia..tez biedny maly zuczek..zenada.Szkoda ze zauwazylam to dopiero po takim czasie,kiedy jest za pozno:(
Offline