Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Strony: 1
Witajcie.
Mam 25 lat, mieszkam zagranica. Odkąd pamiętam zawsze byłam nerwowa. Nie wiem czemu, mogę się domyślać.
W domu tato często pil, kilka razy uderzył. Mama chyba nigdy szczęśliwa z nim nie była, ale była w małżeństwie bo była. Nigdy nie miałam z nią dobrego kontaktu. Kocham Rodziców, ale nie zawsze się z nimi dogadywałam.
Jak byłam mała, agresja była na porządku dziennym. Często biłam się z bratem. Krzyczałam, rzucałam rzeczami, mówiłam nieprzyjemne słowa.
Teraz jestem mama 4miesiecznej dziewczynki i mam ogromny problem.
Gdy Mała płacze- wpadam we wściekłość. Nie zawsze ale gdy nie wiem co jej jest, to po prostu mnie wqrza. Zdarza mi się krzyknąć na nią, oraz kilka razy szturchnęłam ja żeby nie powiedzieć potrząsnęłam. Nie bije, nie rzucam, również nie potrząsam w dosłownym słowa znaczeniu.
Bardzo mi wstyd z tego powodu. Bardzo się boje, ze kiedyś zrobię krzywdę swojemu dziecku. Boje się, ze będzie chora, ze będzie się źle rozwijała przez mój stosunek do niej.
Bardzo Was proszę, nie wieszajcie na mnie psów i tak już podle się czuje.
Chce sobie pomoc i nie wiem jak naprawdę.
Sytuacja jest zła. W mieście, w którym mieszkam, nie mam znajomych bo przeprowadziłam się tam niedawno. Nie mam ochoty wychodzić na dwór i szukać na sile znajomych.
Wszyscy przyjaciele mieszkają 400km ode mnie
i jak jestem z nimi, Świat jest inny lepszy.
Gdy jeszcze byłam sama, bez dziecka i faceta, jakoś sobie radziłam. Szlam do kina, na basen, do koleżanki, przejechać się gdzieś!
Teraz siedzę z Małą cele dnie w domu, nieraz pójdziemy na zakupy do miasta. Brakuje mi takiej nieodpowiedzialności ![]()
Miałyście podobnie?
Macie jakieś sposoby jak nie krzywdzić swojego dziecka? Jak zapanować nad swoją złością i agresją?
Offline
Hej Olcia. Wprawdzie nie mam dziecka, ale pozwól, że się wypowiem. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę, że krzykiem czy popychaniem córeczki nie załatwisz nic, bo nie tędy droga. tym bardziej, że kiedyś mogą Ci puścić nerwy i spuścisz jej lanie, co nie będzie dobre ani dla niej ani dla Ciebie.
Problemem jest u Ciebie raczej brak bratniej duszy, chwili wytchnienia. Wspominasz, że całe dnie spędzasz z małą w domu, porozmawiaj z mężem/partnerem - niech Cię odciąży raz na jakiś czas, żebyś miała chwilę dla siebie, poszła na basen, spacer, do kina.
Co do złości to nie chodzi o to,żeby ją tłumić w sobie, tylko wyładować bez krzywdy dla innych. Gdy jesteś wkurzona, masz ochotę szturchnąć córeczkę, wyjdź do drugiego pokoju, policz do 30, a co tam - rzuć sobie czymś o ścianę, ale nie wyładowywuj się na dziecku. I pamiętaj - masz nas na forum, więc pisz niezależnie od tego, czy jest Ci dobrze czy źle.![]()
Offline
Dzieki za miłe słowa.
Naprawdę chciałaby pozbyć się tej całej złości
( Naprawdę boję się o to że eksploduje i polecą gromy na Dziecko ;((
Chciałabym znaleźć, poznać jakiś magiczny sposób na poradzenie sobie z tym... Ehhh
Wiem co powinnam robić w przypływie złości, leczy gdy jestem zła- wszystkie dobre rady ida w odstawienie. Jak chora psychicznie. Bez obrazy. Nie uważam, że osoby chore psychicznie to złe osoby. Nie nie nie.
Ehh dzisiaj znowu mnie poniosło.
Przekonywanie samej siebie nie pomaga ;/ Straszenie siebie, że mogę trwale uszkodzić mózg mojego dziecka - nie pomaga.
Po ataku złości pozostaje jedynie wielki wyrzut sumienia ![]()
Co do odciążenia. Nie ma co mieć na to wielkiej nadziei
Niestety, facet wraca z pracy i jest wielce zmęczony a ja przecież cały dzień opieprzam się w domu, co nie? To jest niestety kolejny problem, brak porozumienia miedzy nami.
Wiem, że będzie dobrze, ale pytanie kiedy i jak to zrobić, aby być szcześliwą?? KTo wie? ![]()
Offline
złością niczego nie naprawisz
masz jej tyle w sobie dodatkowo przez to, ze twoje relacje z partnerem nie są najlepsze
jesli nie możesz liczyć na niego, to może obejrzyś się w około siebie
czy w okolicy nie mieszkaja inne matki z dziećmi, może kontakty z inną osoba pomogą ci trochę rozładować gniew. poszukaj znajomych, oni sami do ciebie nie przyjdą
pomysl poważnie na tym, ile krzywdy wyrządzasz swojemu dziecku i jaki może byc tego skutek, czy chcesz, żeby ono cierpiało i miało okropne życie
nie przelewaj swojej złości i goryczy z dzieciństwa na kolejne pokolenie
jeśli naprawdę sobie z tym nie radzisz, to nie wstydź się o tym mówić, tylko wybierz się do lekarza
brak czasu i możliwości nie może być argumentem przeciw, nie pracujesz, więc będziesz miała czas. Musisz zacząć to leczyć, bo inaczej możesz zniszczyć tej bezbronnej istocie życie
przemyśl to i poważnie pomyśl nad terapią, bo sama nie poradzisz sobie bez niczyjej pomocy, a twoja złość będzie przybierać na sile. Twoje wybuchy są coraz częstrze, bo twoje dziecko nie potrafi się obronić, ale widzisz, jaka wyrządzasz mu krzywdę. wyrzuty przychodzą dopiero później, musisz to zmienić
Offline
Ja bym Ci zaporoponowała takie cos jak mała płacze czy masz ochote na nia krzyczeć pomysl sobie że to jest tylko dziecko one nie jest niczemu winne nawet tego ze pojawiło sie na tym świecie...
Z tym liczeniem i wyjściem do drugiego pokoju to tez jest bardzo dobry sposób....
Naprawde dziecko które nie umi mowić nie powie co go boli czy co mu dolega trzeba z miłościa do niego ciepłem.
Nie ma idealnych matek sama nia jestem i tez mi czasam puszczą nerwy...
A z partnerem/męzem polecam porozmawiac szczera rozmowa ponioewaz praca w domu jest niekiedy cieższa od pracy gdzie kolwiek to jest jego dziecko i obowiazkiem jego jest również sie nia zając jesli nie dojdzie to do skutku poprostu daj mu mała na raczki i wyjdz idz sie przejsc wróć za godzinke.....
Jeszcze moze taki drastyczny sposób pomysl sobie że mogłaś byś kiedys maleństwu zrobic krzywde w przypływie złości tylko o tym pomysl ,pluń zeby nic takie sie nie stało ale zobaczysz co poczujesz zal,ból,lek,strach!!!
Ostatnio edytowany przez arbuzekona (2009-11-15 16:07:51)
Offline
witam ja mam ten sam problem
mam corke ma prawie 1,5 roku zawsze bylam nerwowa ...ciaza byla straszna kupe problemow....mama mi mowila niedenrewuj sie bo potem bedzie dziecko nerwowe..ale co tam....moj facet jest starszy odemnie o 15 lat jest wlochem on jako ojciec to niezabardzo od kiedy mala sie urodzila to duzo sie zmienilo miedzy nami on jej nidgy na rece niebral mimo ze powtarza ze wszystko co robi to dla niej, wiec mala poza mna swiata niewidzi bo zawsze to ja pieluchy zmineiam do jedzenia dam pobawie sie .....tatusia nigdy niema....jak mieszkalam we wloszech to mala jako tako sie zachowywala choc tez nigdzie pojsc niemoglam...jak bardzo zazdroszcze mamom co wychodza wieczorami .....ona nawet do kibla mnie niepuszcza samej od kiedy sie urodzila to ani razu niewyszlam z domu bez wozka
teraz mieszkamy we francji bo on dostal prace dobra tu jest strasznie mala placze i placze az sie rozchorowala ja juz niemam cierpliwosci czasem dam jej pozadnego klapsa ale szkoda mi jej bo ona potem raczki rozklada ze niby za co to
nawet nigdzie niemoge pojsc bo zaraz histerii dostaje , ja ja prowadzam do parku zeby troszke sobi pobiegala ale zeby wrocic do domu to musze leciec bo krzyczy
niemam juz ochoty na nic ....co widzialam w paryzu????nic
zawsze szybko szybko bo mala placze
czasem mowie Boze trzymaj mi rece bo nierecze za siebie
a co najgorsze czasem mysle jak mi bylo dobrze bez faceta i bez dziecka ...co jest straszne bo ja ja kocham najbardziej na swiecie i plakac mi sie chce gdy tak mysle ale juz niedaje rady
mam 27 lat i niewyobrazam sobie do konca zycia zyc tak jak teraz
nie spotkalam tu jeszcze ani jednej polki i nawet niema do kogo buzi otworzyc
nie chce robic z siebie ofiary losu ale pomocy co mam robic z mala boje sie czasem sama siebie
pozdrawiam
Offline
Złość jest naturalna, więc nie przejmujcie się tak bardzo mocno. Podobno każda matka choć raz w życiu ma ochotę zabić swoje dziecko, bo jest tak wyprowadzona z równowagi
Dobrze, że potraficie rozpoznać swoje emocje i wiecie, że coś jest nie tak, wtedy ma się podstawy do pracy nad tym. Nie jestem psychologiem, ale zawsze 15 sekund spokoju i oddychania pomaga. Trzeba jakby oddzielić się od tego co przeżywamy i spojrzeć chłodno z boku, albo wyjść na chwilę z pokoju, zamknąć oczy i naprawdę zrobić 10 oddechów. Już po takim czasie inaczej się czujemy i może łatwiej zapanować nad sobą. Myślę, że są specjalne książki na ten temat, może coś się znajdzie pomocnego.
Offline
Droga Domi, wyobrażam sobie w jakiej jesteś ciężkiej sytuacji, życie z dala od rodziny i przyjaciół, malutkie dziecko i zero oddechu. Niewątpliwie potrzebna ci mała odskocznia bo zwariujesz. Koniecznie znajdź opiekunkę, która zajmie się małą kilka godzin w tygodniu, a ty będziesz miała parę chwil dla siebie. Może znajdziesz kurs jężykowy na którym spotkasz bratnie dusze albo uda się wam z mężem wyjść jak za dawnych czasów na kolację, do muzeum albo kina.
Moja przyjaciółka mieszkająca za granicą znalazła świetną opiekunkę na uniwersytecie, znalazła młodą polkę, która na początku zgodziła się przychodzić i poznać z małą a potem już zostawała z nią sama. Obie strony zadowolone, studentka zarobiła parę groszy a ona mogła się wyrwać i szkolić!
Offline
foggia...dzieki za dobre slowa ....tak wlasnie myslalam z ta opiekunka bo zlobki to tu strasznie jest niema miejsc nigdy
ale tez musz sie popytac bo nikogo tu nieznam a tak na slepo brac opiekunke do dziecka to nie zabardzo
pozdrawiam
Offline
Witam
Ja też mam małe 1,5 roczne dziecko. Nie należy do najgrzeczniejszych i szczerze mówiąc czasami też mi nerwy puszczają.
Czasami podniose głos jak prośby nie pomagają, klapsa dostał kilka razy. Mam znajome psycholożki, które mówią, nie bić dziecka. Jeżeli Ciebie uderzy nie oddawaj. Moje dziecko często sie denerwuje i zaczyna rzucac tym co mu wpadnie w ręce, dotykac to czego nie moze. No i oczywiscie czasami potrafi uderzyc. Wtedy nie oddaje tylko zaczynam tłumaczyc spokojnie, że nie wolno. Zajmuje go czyms innym- pokazuje cos przez okno, książeczki, poprostu cos wymyslam, żeby sie uspokoił. Powiem szczerze, że to pomaga.
Jeżeli chodzi o malenkie dzieci, 4 miesięczne to nie wyobrażam sobie podniesc głos a tym bardziej uderzyc czy potrząsnąć. Takie dzieci mogą płakac z różnych powodów. Jeżeli zaczynasz się denerwować pomyśl, że to maleńka bezbronna osóbka, która potrzebuje Ciebie, Twojego ciepła, oddechu, przytulenia i przede wszystkim miłości. jesteś jej matką.
To nowa sytuacja dla Ciebie, nie jestes już sama, masz małą istotkę, której dałaś życie. Daj jej miłość. Poza tym zmiana zamieszkania, brak znajomych. Wszystko z czasem sie ułoży. Powinnaś odpoczywac jak mała śpi. Może, jeżeli nie karmisz, powinnaś napic się jakiejs herbatki typu melisa. Nie wiem czy mozna je pic karmiąc piersią.
Jeżeli nadal bedziesz miała problemy z nerwami postaraj się spotkac z psychologiem.
Offline
Gdy moje dziecko płacze i marudzi a ja nie mam sił i trzepa mna nerwy, daje ja na podłoge (ma 17 miesiecy) bo wim ze nic sobie nie zrobi, zamykam drzwi od pokoju i wychodze np. do kuchni. Wracam po paru sekundach i i cała złosc ze mnie ulatuje. Czasami czuje sie bez radna a tak poradziła mi moja mama zebym robiła, bo co mi przyjdzie z tego ze dam jej klapsa? To tylko dziecko i nie jest niczemu winne, zreszta nie chce ja wychowywac w krzyku. Mi to pomaga a wiem ze te pre sekund mnie uspokoja a jej sie nic nie stanie. Zycze ci cierpliwosci. Pozdrawiam
;0
Offline
Olcia,ja wychowywałam się w podobnych warunkach.Cały czas mam przed oczami sceny agresji mojego ojczyma.Mam 11-miesięczną Amelię.Wydaje mi się,że każda z nas ma momentami dość,zwłaszcza jeżeli dziecko płacze i płacze i płacze,a Ty nie wiesz o co chodzi.Mój mąż też był i jest ciągle zmęczony ,zawsze mówił,że musi się wyspać,a ja to i tak się wyśpię w dzień z dzieckiem (a dom się sam posprząta,obiad sam ugotuje itd...).Najpierw kłóciłam się z nim,krzyczałam,wyzywałam,ale w końcu zaczęłam z nim rozmwiać na spokojnie.Widzę dużą poprawę,chociaż i tak jeszcze daleko nam do ideału.Twój problem wynika z tego,że wychowałaś się w takim a nie innym domu,że nie masz wsparcia,poczucia bezpieczeństwa,a między Tobą a partnerem nie ma zrozumienia.Jeżeli mogę Ci coś poradzić,to tak po pierwsze,szczera i konkretna rozmowa z partnerem,tylko nie daj się zwieść taką gadką ,że jest zmęczony.Rozmowa nie jest aż tak męcząca.Powiedz,że potrzebujesz pomocy.Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas ma jakiś problem.Poza tym obowiązkowo wizyta u terapeuty,psychologa (psychiatrę raczej odradzam,bo na ogół przepisują tabletki i radź sobie sama,a to nie rozwiązuje problemu).Dodatkowo raz na jakiś czas,masz prawo mieć czas tylko dla siebie,niech to będzie jedna godzina-ale rób wtedy to na co masz ochotę,to co lubisz.Idź na spacer,poczytaj książkę,weź długą kąpiel,idź do fryzjera.Najlepiej wybierz coś co możesz zrobić poza domem,bo jak będziesz w domu,dziecko zacznie płakać i mąż będzie kręcić nosem,Ty się bedziesz denerwować itp.Wbrew pozorom na nasze samopoczucie super wpływa to,że dobrze wyglądamy.A więc kochana-delikatny makijaż (albo mocny jak kto woli),wygodne i ładne ubranko,głowa do góry pierś do przodu i uśmiech na usta.Był moment,że byłam tak zdołowana,że chodziłam w jakichś starych poobdzieranych dresach i porozciąganym t-shirt'cie.W końcu kupiłam sobie normalny dres,zwykłe koszulki ( bo w domu mi tak najwygodniej),leginsy i tunike.Wiesz mi kochana,że nawet w dresie możesz super wyglądać.Oczywiście nie kupiłam wszystkiego naraz i nie w firmowych sklepach,bo mnie na to nie stać,ale na szczęście są bezcłówki,albo normalne "niefirmowe" sklepy.Dużo przytulaj dziecko,mów do niego ,śpiewaj ,całuj,noś na rękach.To wyciszy i Ciebie i dziecko.W tym wieku dziecko może mieć kolki,a TY możesz mieć depresję poporodową.Ale uwierz mi,jeżeli uregulujesz swoją sytuację w domu,podniesiesz swoją samoocenę będzie dużo lepiej.I idź do tego psychologa,to żaden wstyd,a na pewno pomoże.Nie myśl ,że jesteś złą matką,na prawdę jest wiele kobiet w podobnej sytuacji,chociażby ja.Ale postanowiłam sobie ,że dam radę i daję,raz lepiej,raz gorzej.Dziecko to ogromna rewolucja w naszym życiu,wywraca wszystko do góry nogami,dlatego dzieję się tak jak się dzieje.I jeszcze jedno-wychodź do ludzi,do parku,do innych matek-one na pewno maja podobne problemy.Moi znajomi odwrócili się jak zaszłam w ciążę,zostały mi tylko dwie koleżanki.Ale wychodzę z Małą na spacer iw parku spotykam sporo matek z dziećmi i rozmawiamy.Uwierz w siebie,na prawdę jeżeli chcesz,to dasz radę.
Offline
Witam wszystkie mamy.Ja również mam 1,5 roczną córeczkę-która często mi daje w kość.Jest niezwykle ruchliwym dzieckiem i bardzo piskliwym że czasami mam jej dość i czuję do niej agresję której się boję gdyż nie chcę jej spuścić manta bo wiem że to nie dobre i później bym tego żałowała,więc kumuluję tą złość w sobie a po całym dniu jestem wykończona.
a co do Twojej sprawy Olcia ja lepiej radziłam sobie ze złością do dziecka jak było ono malutkie bo gdy córcia płakała albo marudziła to myślałam że pewnie czegoś chcę bądź potrzepuje ale nie umie mi powiedzieć więc płaczę.Pomyśl że to takie bezbronne,niewinne maleństwo które bez Twojej opieki by po prostu umarło i pamiętaj że Ty jesteś dla swojego dziecka najważniejsza.
Ostatnio edytowany przez Abra (2009-11-27 23:54:29)
Offline
a ja mam 5 letniego syna i choć zazwyczaj jest kochanym pogodnym dzieckiem to ma czasami okresy ze płacze o takie błahostki że nie wiem jak reagować. Zanosi się płaczem ze coś mu się nie udało, na poczatku uspokajam...ale jak to nie przynosi efektów to też niekiedy wychodzę z siebie i krzyknę. Właśnie dziś miałam taką nieprzyjemna sytuację, ja krzyknełam a osoba postronna zwróciła mi uwagę ze w ten sposob nie wyrobię sobie autorytetu u dziecka. Chce mi się ryczeć , bo przez domowników też jestem postrzegana jako nerwowa matka, a nikt nie widzi tego ile ciepła i serca wkładam wychowanie synka. Jak rozmawiamy sobie mądrze, jak mu tłumaczę wszystko, każdy tylko potrafi krytykować, a takie niesprawiedliwe oceny bardzo ranią.
Offline
Olcia każda matka była kiedyś wyprowadzona z równowagi przez własną pociechę, miała ochotę krzyknąć, szturchnąć...
ale to co ty piszesz to aż nie chcę mi się wierzyć. Masz 4 miesięczną córeczkę, a wiadomo, że dziecko w tym wieku poprzez płacz sygnalizuję nam, że coś jest nie tak i wcale nie musi to oznaczać że jest chore, może po prostu czuję potrzebę bycia blisko z tobą?
Radzę ci uważać z tym szturchaniem, przecież możesz jej nie świadomie zrobić krzywdę.
Cieszę się, że zdajesz sobie sprawę, że tak nie powinno być, że chcesz to zmienić bo jeżeli już teraz zaobserwowałaś ten problem to co dopiero będzie później, kiedy córeczka podrośnie, a wiadomo, że dzieci mają różne pomysły
Mnie kiedy synek wyprowadzi z równowagi, a wież mi, że potrafi, staram się nie krzyczeć choć i to mi czasami nie wychodzi
Kiedy czuję, że emocję są już na tyle silne, wychodzę do drugiego pokoju, staram się wyciszyć... tylko, ze ja mam wygodniejszą sytuację, bo synek ma 5 lat, więc mogę z nim porozmawiać, wytłumaczyć....
A ty staraj się jak najwięcej przytulać swoje dziecko, śpiewać , bawić się z nią... a kiedy śpi spróbuj się zrelaksować, codzienne obowiązki nie uciekną, a ty musisz mieć dużo sił dla swego maleństwa ![]()
Offline
Agresja rodzi agresję. Wiem jak trudno czasami wytrzymać zmasowany atak złości dziecka ale nie ma lepszego sposobu. Nie reagować- nie próbować udobruchać dziecka czymś innym, niech się uspokoi samo. Dziecko tez człowiek i ma prawo do uczuć jakie i nami szargają- na przykład frustracji. Jeśli twoje dziecko jest agresywne zwróć uwagę również na to co je twoje dziecko. Wiele produktów( np.słodycze) dodatkowo pobudzają więc zrezygnuj z nich na rzecz batoników Hippa( najtaniej zamówisz w spam) sa w różnych smakach- mój najbardziej lubi jabłkowo- bananowe.
Ostatnio edytowany przez Emilia (2009-12-10 19:25:17)
Offline
mnie bardziej od ataków histerii swojej pociechy wkurza, jak słyszę dookoła (głównie z mediów ale coraz częściej też od „życzliwych” staruszek na ulicy) jak mam rozwiązać swoje problemy wychowawcze...Oczywiście każdy jest specjalistą dopóki nie przejdzie tego na własnej skórze..a my (jak słusznie pisze „koleżanka po fachu” tutaj: spam) musimy się jakoś w tym chaosie porad odnaleźć. Ja powoli tracę siły.
Ostatnio edytowany przez Emilia (2009-12-10 19:38:22)
Offline
Witam wszystkie MAMY. Mam również wielki problem ze złością. Czasami nie potrafię sobie z nią poradzić. Mam 2 letniego synka. Kocham Go nad życie, jednak czasem przegrywam walkę i dochodzi do szarpaniny lub klapsa. Jestem na siebie wściekła, że nie mogę zapanować nad sobą. Cały czas się obwiniam, że jestem złą matką. Chyba ma na to wpływ Olcia84 dom, z którego wyszłyśmy. Mój ojciec pił a mama tkwiła w tym. Moja siostra dostawała od ojca lanie, ja jeśli mogę tak powiedzieć gnębiona byłam psychicznie. Nie chce żeby moje Dziecko doświadczało tego co ja. Nie pije alkoholu, przestałam palić żeby dać kiedyś przykład dziecku. Ciężko pracujemy z mężem żeby Nasza Dzidzia miała wszystko i mogła się prawidłowo rozwijać. I wszystko byłoby cudownie gdyby nie te momenty. Czuję się wtedy fatalnie. Chcę być dobrą matką. Te słowa piszę płacząc. Może traktuję to jako zrzucenie balastu z serca, głowy, czy oczyszczenie. Wiem ,że nic mnie nie usprawiedliwia. Teraz wiem, że ten problem nie dotyka tylko mnie i dzięki temu mam więcej siłe na walke ze złością. Dziękuje.
Offline
Jakis czas temu powiedzialam o swoim problemie lekarce. Lekarka zglosila mnie do poradni psychologicznej i stamtad mialam otrzymac "pomoc". Zadzwonila panienka (psychologiczny doradca) i zapytala o to co sie dzieje. Powiedzialam jej co i jak. To bylo w srode.
W piatek wpadla pani z policji razem z pania z opieki spolecznej a pozniej dolaczyla pani pielegniarka od zdrowia psychicznego.
Przesluchiwaly mnie okolo 1.5 godziny. Kazaly pokazywac co robie z dzieckiem. Wszystko. Jakie lacza mnie relacje z partnerem, jak mialam w domu za dziecka.
Musialy zabrac mnie do szpitala na obdukcje dziecka, zeby sprawdzic czy nie zrobilam jej krzywdy.
Musialam zadzwonic do partnera i mu powiedziec, ze ma przyjechac do domu, bo jest taka i nie inna sprawa. Byl niezadowolony, ze powiedzialam o swoich problemach osobistych komus z zewnatrz. Mowil, ze i tak z tym nic nie zrobia. Niewazna jestem ja, wazne jest bezpieczenstwo dziecka.
W szpitalu potwierdzili, ze z dzieckiem jest wsio ok. Pojechalismy do domu klocac sie. Ja placzac.
Chcialam uzyskac pomoc. Dlatego zwierzylam sie przez telefon obcej babie, ze jest mi zle. Nie chcialam zle.
W ciagu kilku nastepnych dni przychodzila panienka z opieki spolecznej i mnie wypytywala o rozne, jeszcze bardziej intymne rzeczy. To bylo straszne.
Zero checi pomocy. ZERO.
Czujac sie tak samo jak przedtem, podle i zle, klamalam, ze wszystko jest ok, ze sie poprawilam, ze to ze siamto.
Dali mi spokoj. Jakos tydzien temu, po dwoch miesiacach od poczatku sprawy dostalam list, ze ciesza sie, ze jest ok, ze mam sie dobrze i ze sprawa jest zamknieta.
Koniec kropka.
Taka pomoc dostalam.
juz NIGDY w zyciu nie przyznam sie, ze jest mi zle. NIGDY.
Offline
Witam.Ja chciałam napisać że tez mam taki problem czesto krzycze na dzieci i sie na nie złoszcze. Mam trójke wspaniałych dzieci ale czasami doprowadzają mnie do szału i mi puszczaja nerwy. Mój mąż mówi ze powinnam im czasam wlać zeby sie czegos nauczyli ale ja jestem takiego zdania że dzieci sie na "ŚWIAT SAME NIE PROSZĄ I PUKAJĄ DO NAS ŻE TO MY MAMY BYĆ ICH RODZICAMI"
Ja też miałam trudne dzieciństwo mój ojciec strasznie pił i bił mame nawet wyganiał nas z domu spaliśmy po kladkach i piwnicach.Jak to sobie przypomne to ciarki mi przechodza i powiedziałam sobie ze kiedy kolwiek bede miała swoje dzieci nie pozwole żeby one miał takie dzieciństwo jak ja.
Mój mąż pracuje ja jestem obecnie na wychowawczym ale też czasami mówi do mnie co ty masz do roboty ja byłem w pracyjsć i jestem zmeczony. Wiec kiedy przychodzi sobota lub niedziela zostawiam go samego w domu z cała trójka a ja ide sie przejść do miasta i czasami zachacze kolezanki lub u brata wtedy wydzwania i sie pyta kiedy wróce. A jak już wracam odrazu zmienia zdanie że z dziecmi to niejest tak łatwo. I wtedy nawet jak przyjdzie z pracy to sie nimi zaopiekuje.Ja jestem strasznie nerwowa i zastanawiam sie czy nie isć do psychologa ze sobą bo ta nerwica też dużo daje że za byle co nawet krzyczymy na nasze dzieci, ja to rozumie ale same nie moge dac sobie rady.
Pozdrawiam wszystkie mamy z takim problemem
Offline
no to ja powiem tak...z systemem też mam złe doświadczenia, może bez zwierzeń
a dziecko staje się kochane kiedy czuje że opiekun jest spokojny i bedzpieczny
polecam nie uzależniać się od partnera, mobilnie żyć- trzeba nauczyć się organizacji czasu i aktywnie zyc. Maleńka ma 4 msc, włóż ją w wózek i idz do parku na jogging z wózkiem, sport da ci ujście emocji a i lepiej się poczujesz
wszystkie mamy jakie znam miały uczucie że zaraz walną tym wrzeszczącym zawiniątkiem o ścianę- nie ma powodu do wyrzutów sumienia... początki macierzyństwa to trudny okres ale siejąc we łzach plony zbierzesz ze spiewem na ustach
Offline
Witam.Moja córcia ma 4 latka.Mąż całe dnie jest w pracy a my razem w domku.Kochana jest ta nasza kruszynka ale czasem mam jej dość. Córka jest płaczliwym dzieckiem,jest bardzo wrażliwa i uczuciowa.Potrafi o nic płakać przez 3 godz. I wtedy coś mnie trafia.Zdarzyło mi się nią potrząsnąć.Ostatnio powiedziała mi przykre słowa i dostała w twarz. Strasznie się z tym czuje. Ale to mnie nie tłumaczy. Teraz staram się nie zwracać uwagi na córki zachowanie co nie zawsze mi się udaje.A jak tylko mąż wraca z pracy to wychodze-czasem wracam jak już śpią. Mnie pomaga jeszcze jak włącze sobie głośniej muzyke(nawet na słuchawkach). Zycze Wam wielkiej cierpliwości do naszych pociech
Offline
Strony: 1