zdrada żony - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2010-01-09 21:20:09

masakra
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-01-09
Posty: 2

zdrada żony

Witam,
na forum jakimkolwiek jestem pierwszy raz wcześniej chyba nie miałem potrzeby. Teraz w moim życiu wszystko się zawaliło... ale od początku. Jestem w zwiazku małżeńskim od 5 lat znamy się 11, mamy dwie wspaniełe córki 3 i 5 lat. W tamtym roku w czerwcu coś runeło i pierwszy raz od mojej żony usłyszałem słowa "chyba cię nie kocham" to była jakaś masakra, nie chciałem w to wierzyć, zacząłem się zastanawiać dlaczego tak sie stało. oczywiście zaczęły sie setki codziennych rozmów które w 90% kończyły się kłótniami. Żona zarzucała mi że próbuje ją zamknąć w domu i ograniczyć kontakt ze znajomymi, później była kwestia braku zaangażowania w pomoc w domu, w kosekwencji zacząłem naprawiać i dziś śmiało mogę stwierdzić że polubiłem prasowanie. Dom oczywiście zaniedbany nie posprzątane nie pozmywane ale zawsze był czas żeby na działkę do kolegi P. jechać. Starałem się jak mogłem żeby ograniczyć spotkania w gronie znajomych bo coraz bardziej brakowało mi wieczorów spędzonych sam na sam z żoną. W ten sposób minęły wakacje które wiem że zapamiętam jako jedne z najgorszych w moim życiu. W między czasie w trakcie jak ja pracowałem prawie codzień rano do moejej żony przijeżdżał na kawę ?? nasz kolega znamy się dobre kilka lat. Wtedy zacząłem się zastanawiać dlaczego moja żona może mnie nie kochać i odrazu przypiąłem to do niego, że to musi mieć związek z częstumi spotakniami z P. Powtarzałem żonie że nie ma czegoś takiego jak przyjażń między kobietą a mężczyzną i zwykle kończy się to w łóżku, a ona nie bo przeciż znamy się tyle lat i P. przyjeżdzał na kawę już długo wcześniej i mnie przecierz kochała. jak sie okazało miałem rację po jakimś czasie i zajściach zdecydowaliśmy ze wyprowadzę sie na 2 tygodnie żeby mogła sobie wszystko przemyśleć. Czas myślenia skończył sie tym że wróciłem do domu ale jakoś dalej się nam nie układało. w pewnym momencie po rozmowie ze znajomą która ma przejcia rozwodowe za sobą powiedział mi że albo zostawie to tak jak jest i może los sam naprawi, albo zacznę ją spradzać i dowiem sie prawdy i ... I sie dowiedziałem nie musiałem długo czekać bo po kilku dnich trafiłem na maie żoeny i kochanka w których wyznawali sobię miłość i tęsknotę do siebie. Oczywiscie był to kawosz o którym pisałem wcześniej. Tego dnia przyjechał po moją żonę do pracy na drugą zmianę ( zawoził moją odbierał swoją bo co śmieszniejsze jego żona i moja to koleżnki i praowały razem) i dowiedział się że ja wiem . Padło kilka niemiłych słów i pogoniłem go z domu i że żone mogę do pracy sam zawieźć( oczywiście nie woziłęm jej do pracy ja bo przecierz P. i tak jechał po żone swoją to po co dwie osoby w tym samy kierunku jeździć by miały. na tyle był odważny ze zanim my dojechaliśmy to on juz swojej żonie wszystko oznajmił ( dalej się okaże że nie wszystko) Tego dni rozmowa trwała miedzy naszą czwórką w pracy prawie 2 godziny i mieli sie zastanowic co z tym wszystkim robimy. Stanęło na tym że P. stwierdził " co z tego że jedno będzie chciało naprawiać jak drugie będzie pisało sms-y i wyszedł) to był pierwszy raz jak pogrążył moją żonę . To był koenic października w ięc zaraz zbliżało sie święto zmarłych moja żona sama zaproponował nawet żebyśmy pojechali wieczorem na cmentarz - bo tak jaoś fajnie - wtedy miałem nadziję że to sie wszysto nnaprawi że jeszcze uraujemy nasz związek, (chyba cały czas tak myślę). Prosiłem żonę żeby znów pokochała mnie ze to sie da naprawić i chyba zaczynała to rozumięc kilka dni nie wiem 1 2 tygodnie naprawdę wszystko sie układało , ustaloen przecierz było że nie bedą sie ze sobą kontaktowć. później znowu sprzeczki wychodzenie do koleżanek problemy że nie naprawimy jak nie będę jej ufał i chciał ją zamknąć w domu z dnia na dzień dalej od siebie. wszystko sie wyjasniło w sylwestra kiedy odprowadzałem zanjomych do domu, kolega zaprosił mnie na kilka kieliszków do siebie i po kilku głębszych  ozanjmił mi że nie może patrzec jak moja żona okłamuje wszystkich co robi ze mną i jak wchodzi do pracy z uuśmichem na twarzy jakby nigdy nic sie nie stało i powiedział mi prawde że żona zdradziła mnie i powiedział mu to w tajemnicy P. Wtedy wszystko we mnie umarło jak siedziałem tak zabrałem kurtkę i do domu wpadłem do niej i zapytałem czy mnie zdrdziła - potwierdziła że tak wtedy uderzyłem raz drugi piąty aż w końcu uciekła... Teraz nie wiem co dalej ona chce kategorycznie rozwodu ja nie wyprowadziłem się z domu jestem i patrze na to co przyniesie nowy dzien. żona twierdzi ze kocha go i napewno nie będzie ta trzecią a kolega P. nadal nieokreślony z kim chciałby by podobno kocha moją żone ale ze swojej zrezygnować nie potrafi . Widze że żona czeka tylko na kontakt z jego strony . Rozmowy z nia kończą sie awanturą . nie co boli mnie bardziej zdrada czy to że ją uderzyłem - przysięgała mi przecierz na zdrowie naszych dzieci patrzą prosto w oczy że nigdy nie byłem i jestem rogaczem. prosze podpowiedzcie mi co mam robić czy tkic w tym czy dalsze życie w takim zakłamaniu ma sens ?????????????
pozdrawiam
zdradzony

Offline

 

#2 2010-01-09 21:31:46

Olla
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2010-01-08
Posty: 367

Re: zdrada żony

niestety ja byłam taka zdradzana żoną....tylko ja nie przyjmowałam tego do wiadomości ...mój mąż nie wracał na noc jak pytałam czy mnie kocha mówił ,że tak samo jak ja jego...cóz...
jak ktos raz spróbował bedzie dalej próbował..szkoda dzieci... przekroczenie granicy i rekoczyny są złe...ale niestety wiem ,że jak raz to zrobiłes zrobisz znowu choc teraz się tego wypierasz... rzadko zdarza się ,że potrafimy zapanować nad soba po przekroczeniu granicy...trudno radzić Tobie.Sam musisz podjąć decyzję.
Wiem ,że boli i bedzie bolała ,ale czas leczy rany..tak mówią choc nie wszystkie.
Najważniejsze teraz to spokój i wyciszenie.A przede wszystkim powinieneś uważać na dzieci, one nie moga być świadkiem agresji...przemoc rodzi przemoc niestety...przykro mi ,że nic pocieszjącego nie moge napisa ale takie jest życie brutalne
Dasz radę bo sam fakt ,że szukasz pomocy jest dobry.Proponuje jeszcze pójście na terapę rodzinną moż eto coś pomoże...może rozmowa z psychologiem..ale niestety to we doje musicie chcieć:)


...co dajemy wraca do nas...pod różną postacią...

Offline

 

#3 2010-01-09 22:05:10

apoteoza23
Przyjaciółka Forum
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2009-09-10
Posty: 1495

Re: zdrada żony

Rozumiem, że tą zdradą wbiła Ci nóż w plecy ale nie można agresją rozwiazywac problemy!
To co zrobiłes było poniżej pasa, teraz to ona nigdy Ci tego nie zapomni, będzie żyła w ciągłym lęku. Wasz zwiazek nie ma sensu.
Tym, że ją uderzyłeś "raz drugi piąty " utwierdziło ja w przekonaniu, że nie ma czego naprawiać, tym bardziej, że może nawet nie miała zamiaru czego kolwiek ratować ale teraz ma przynajmniej alibi.
Popełniłes straszny błąd! Na poczatku Ty byłeś tym poszkodowanym a teraz to ona ma przewagę nad Tobą.

Takie błędy kosztują. Podejrzewam, że nawet na rozprwie sądowej jestes na straconej pozycji. Rozwód może byc z orzeczeniem o Twojej winie a do tego możesz miec ograniczone prawa rodzicielskie.

Offline

 

#4 2010-01-09 22:07:34

Olla
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2010-01-08
Posty: 367

Re: zdrada żony

Apoteoza 23 - żona najpierw musi udowodnić ,że ja pobił
musi mieć OBDUKCJE.
Czy zrobiła ją?


...co dajemy wraca do nas...pod różną postacią...

Offline

 

#5 2010-01-09 22:39:17

apoteoza23
Przyjaciółka Forum
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2009-09-10
Posty: 1495

Re: zdrada żony

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

Offline

 

#6 2010-01-10 00:02:09

masakra
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-01-09
Posty: 2

Re: zdrada żony

Olla napisał:

niestety ja byłam taka zdradzana żoną....tylko ja nie przyjmowałam tego do wiadomości ...mój mąż nie wracał na noc jak pytałam czy mnie kocha mówił ,że tak samo jak ja jego...cóz...
jak ktos raz spróbował bedzie dalej próbował..szkoda dzieci... przekroczenie granicy i rekoczyny są złe...ale niestety wiem ,że jak raz to zrobiłes zrobisz znowu choc teraz się tego wypierasz... rzadko zdarza się ,że potrafimy zapanować nad soba po przekroczeniu granicy...trudno radzić Tobie.Sam musisz podjąć decyzję.
Wiem ,że boli i bedzie bolała ,ale czas leczy rany..tak mówią choc nie wszystkie.
Najważniejsze teraz to spokój i wyciszenie.A przede wszystkim powinieneś uważać na dzieci, one nie moga być świadkiem agresji...przemoc rodzi przemoc niestety...przykro mi ,że nic pocieszjącego nie moge napisa ale takie jest życie brutalne
Dasz radę bo sam fakt ,że szukasz pomocy jest dobry.Proponuje jeszcze pójście na terapę rodzinną moż eto coś pomoże...może rozmowa z psychologiem..ale niestety to we doje musicie chcieć:)

Na rozmowy z psychologiem namawiałem nie raz ja chodzę i jakoś lepiej sobie z samym sobą radzę, ale żona mówi ze to i tak nic nie da

Offline

 

#7 2010-01-10 13:02:42

Olla
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2010-01-08
Posty: 367

Re: zdrada żony

apoteoza23 napisał:

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

Niestety ! wiem jak wygladaja sprawy w Sądzie ....
i powiem ,że wcale nie musi kłamać...
Miałam do czynienia z wieloma kobietami w podobnych sytuacjach, jedne miały obdukcje, inne nie... ale zawsze pierwsze pytanie jest o obdukcje...nietety....


...co dajemy wraca do nas...pod różną postacią...

Offline

 

#8 2010-01-10 13:44:46

tesciowa
Netchłopak
Wiek: 0
Zarejestrowany: 2009-11-10
Posty: 91

Re: zdrada żony

apoteoza23 napisał:

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

Strona postępowania nie zeznaje pod przysięgą
A pozatym moja ex też twierdziła że była bita głodzona itp. A dzieci to ja wywalczyłem po prawie 5latach.

Offline

 

#9 2010-01-10 13:45:23

apoteoza23
Przyjaciółka Forum
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2009-09-10
Posty: 1495

Re: zdrada żony

Olla, nasze polskie prawo to ma wiele do zyczenia... nawet jakby Masakra był wzorem ojca to przy najgorszej matce dzieci i tak zostają...

Masakra to bardzo dobrze, ze chodzisz do psychologa. smile
i co planujesz? Chcesz dalej tkwić w tym zwiazku?

Offline

 

#10 2010-01-10 20:10:20

Olla
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2010-01-08
Posty: 367

Re: zdrada żony

tesciowa napisał:

apoteoza23 napisał:

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

Strona postępowania nie zeznaje pod przysięgą
A pozatym moja ex też twierdziła że była bita głodzona itp. A dzieci to ja wywalczyłem po prawie 5latach.

Własnie niestety jak ktosnigdy nie miał do czynienie z Sadami nie ma pojęcia jak one działaja:(
a w Polsce czasem postępowania trwaja własnie tak długo... czasem facet siedzi za bicie matki a wychodzi i w czasie rozwodu stara się o dzieci i tak bywa....niestety znam kilka jak nie kilkanascie takich przypadków łacznie z oskarżaniem ojca o wykorzystywanie seksualne dzieci a na końcu.... matka przyznała,że zmusiła córki do tego bo chciała szybki rozwód i dom  mieć na własność....
Faceci tez bywaja ofiarami:)


...co dajemy wraca do nas...pod różną postacią...

Offline

 

#11 2010-01-10 20:25:41

Kennedy
Netbabeczka
Zarejestrowany: 2009-03-24
Posty: 455

Re: zdrada żony

.t...

Ostatnio edytowany przez Kennedy (2010-02-18 19:56:21)

Offline

 

#12 2010-01-17 12:55:25

martuśka
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2009-03-23
Posty: 30

Re: zdrada żony

A ja stanę w obronie faceta choć jestem kobietą. Czy stwierdzenie żony ze czuje się uwieziona w domu daje jej powód do przespania się z innym facetem? przecież powinna powiedzieć że ma za dużo obowiązków, że chce zmienić styl życia. Ustaliliby coś zastanowili się. A teraz wszystko się zmiele na facecie choć to ta żona źle zrobiła.
Myśle że nie zależnie od tego czy siedzi w domu czy pracuje zdradziłaby go, taki typ. To kwestia zasad i moralności a nie stylu życia.
Nie będe doradzać bo naprawdę ciężko rozwiązać tą kwestię. Trzeba pamiętać , że w tym związku są małe dzieci i jakieś relacje trzeba zachować by uczestniuczyć w ich wychowaniu

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum © www.netkobiety.pl 2007-2009